Biżuteria Handmade

DIXON

Epizod dziesiąty – ?Home? zaczyna się naprawdę niepozornie, spokojne intro nie zwiastuje by w odcinku miało wydarzyć się coś dla fabuły przełomowego. Na szczęście to jedynie (całkiem przyjemna) cisza przed prawdziwą burzą, bo w połowie akcja dostaje obiecanego ?kopa? z półobrotu. Nie boję się stwierdzić, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej emocjonujących odcinków sezonu, z nieprzewidywalnym obrotem wydarzeń (uwaga na spoilery!).

 

Na samym począteczku witają nas radośnie ćwierkające ptaszki i Rick z lornetką bawiący się (chyba) w ornitologa. Można by wręcz zapomnieć o ogólnie nieciekawym stanie rzeczy i pomyśleć, że więzienie zamieniło się nagle w przytulny domek na wsi otoczony laskiem. Idyllicznego charakteru nie psuje nawet pojawiające się na „cmentarzu” widmo Lori (której Rick wypatrywał). O ile w ostatnim odcinku szeryf nie był w stanie zmierzyć się z przeszłością, tym razem odważnie ruszył na spotkanie z widziadłem. Z perspektywy widza spotkanie to wywołuje całkiem pozytywne emocje (Lori promienieje, na truposza nie wygląda), dla reszty kompanów zachowanie „uganiającego się za duchami” Ricka jest co najmniej zatrważające.

Lori_and_RickBardziej przytomna część grupy w panice przygotowuje się do obrony kompleksu przed rychłym atakiem. Nienasycony Glenn próbuje przekonać resztę do zamachu na Gubernatora. Jego zapał ostudza nieco Maggie, z którą udało mu się porozmawiać (a raczej pokłócić – Maggie ma pretensje do Glenna o brak zaufania) o zajściach w Woodbury. Przyznam, że bohater po raz kolejny lekko mnie irytował. Rozumiem, że po ostatnich wydarzeniach to już nie ten sam miły i pomocny Koreańczyk. Dlaczego jednak sprawiający wrażenie inteligentnego i rozsądnego nagle stał się tak lekkomyślny i przemądrzały? Hershel natomiast stara się przemówić do Ricka przeżywającego swoje szaleństwo poza murami więzienia (Grimes zdaje sobie sprawę ze swego stanu ? nie jest z nim aż tak źle).

Przedzierający się przez leśną głuszę Daryl i Merle prezentują jak wygląda survival według braci Dixon. Daryl żałuje swojej decyzji o odłączeniu się od reszty, postanawia wrócić na stare śmieci, wbrew Merlowi, który słusznie obawia się niechęci obozowiczów. Rozmowa kończy się na paru pyskówkach i szarpaninie. Jeszcze odcinek temu tak bliscy sobie bracia oddalają się od siebie, co szczególnie widać podczas sceny akcji ratunkowej na moście. Chciwy, niewrażliwy Merle kontra bohaterski, bezinteresowny Daryl ? scenka kończy się kuszą wymierzoną w głowę starszego braciszka.

W Woodbury nie dzieje się tym razem za wiele, atmosfera nieco opadła. Zagubiona Andrea dalej wierzy, że Gubernator absolutnie nie planuje zemsty na ?wrogu?. Dla uśpienia czujności Philip proponuje jej nawet tymczasowe przejęcie władzy w miasteczku, jednocześnie próbując uczynić z siebie biedną ofiarę zła na świecie. Facet zdecydowanie umie kryć się z emocjami.

WYDARZENIE ODCINKA:

Wreszcie mogę przejść do wydarzenia, którego spodziewaliśmy się jak końca świata. Pytanie brzmiało – kiedy? Atak gubernatora nastąpił niespodziewanie. Świetnie zorganizowany, przemyślany – to jedno z najbardziej emocjonujących zdarzeń tego sezonu (niestety zabójcze dla Axela). Trzeba Gubernatorowi przyznać ? jest prawdziwym geniuszem zemsty. Doskonale wie jak zasiać strach w sercach swych wrogów wspaniale się przy tym bawiąc. Rozmowa Carol i Axela przerwana została nagłym BAM! ze snajperki Gubernatora… Jego twarz pozbawiona wyrazu, ale na swój sposób demoniczna. Na ekranie chaotyczna obrona – Carol kryjąca się za zwłokami Axela, Rick i Hershel cudem unikający śmierci, Michonne pomykająca ze swym mieczem, niewzruszony, zadowolony z przebiegu Gubernator plus ?ciężarówka-prezent? pełna szwendaczy – ŁAŁ!

 GOVERNOR

Gubernator w końcu wytoczył ciężkie działa, może nie największego kalibru, ale z pewnością zadały one głęboką ranę w psychice więziennej społeczności (poza tym ? żal Axela). Czuję też, że już niedługo zemsta dopełni się – oko Ricka znajduje się jeszcze na właściwym miejscu, choć mało brakowało. Gubernator wycofał się jakby chciał powiedzieć ?czekam na twój ruch, szeryfie”. My też czekamy?

Scenariusz: Nichole Beattie

Reżyseria: Seith Mann

Ocena: 9/10

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts