Biżuteria Handmade

Cross

Cały trzeci sezon to taki swoisty, całkiem przyjemny misz masz ? mieszanina tego co pokazano w dwóch poprzednich. Było trochę akcji, trochę rozmów i rozterek. Czy finał wywołał równie dobre wrażenie co reszta odcinków? Powiem tak – tytuł epizodu mi się bardzo spodobał i zapowiadał ostrą jatkę. Sam odcinek niestety prawie niczym mnie nie zaskoczył. Oparto się raczej na schemacie: ?dajmy widzowi małą wskazówkę co zaraz się stanie, ale nie mówmy tego wprost?. W „Welcome to the tombs” pełno jest wyidealizowanych postaw ludzi starających się zachować człowieczeństwo w ekstremalnych sytuacjach, a kontrast pomiędzy dobrym Rickiem i złym Gubernatorem jeszcze nigdy nie był aż tak widoczny. Akcji było dla mnie wystarczająco dużo i wydaje mi się, że wbrew zarzutom finalny epizod spełnił swoje zadanie…

 

Na początku zamiast grobowca wita nas zbliżenie na ostałe oczko Gubernatora przeszywające na wskroś Miltona ponoszącego brutalne konsekwencje swych postępków. Blake’owa dewiza „You kill or you die” (po słowach o Penny coraz bardziej mam ochotę sięgnąć po ?Narodziny Gubernatora?) znajduje swe odbicie w pokucie zadanej – podwładnemu czyli rozkazie zabicia Andrei. Bohaterski Milton próbuje odwrócić nieco role i rzuca się na Gubernatora, co kończy się dla niego odniesieniem śmiertelnych ran – okrucieństwo Blake’a nie zna granic – bo Milton tak czy siak przemienił się i przyczynił do śmierci bohaterki – zgodnie ze słowami: „W dzisiejszym świecie zabijasz albo giniesz, albo giniesz i zabijasz„. Ranny dogorywał na tyle długo, że Andrea zdążyła usprawiedliwić przed nim wszystkie swe bezsensowne czyny, a szczególnie przedstawić powód dla którego nie zgładziła kochanka kiedy miała na to szansę. Dalej starano się utrzymać widza w niepewności czy też bohaterka przeżyła bliskie spotkanie z przemienionym Miltonem, szczerze ? to jedyna rzecz, która mogła w odcinku zaskoczyć. Mocna scena – dramaty, smutki, płacze, umierająca Andrea ? sama jej śmierć była dość naiwna, ale widocznie scenarzyści nie pragnęli dla blondyny happy endu (Śmierć Merla o wiele bardziej wzruszała). Jej rozmowa z Michonne – dość wstrząsająca, decyzja o samobójstwie. Pierwszy raz widziałem płaczącą panią samuraj, choć szczerze, bardziej żal mi było dzielnego Miltona, niż jej przyjaciółki.

ANDREA AND MILTONOstry wjazd Gubernatorowej ekipy na więzienie skończył się jedynie zmarnowaniem niezliczonej ilości amunicji i wzrostem adrenaliny w żyłach Blake’a (i widza oczywiście).
Ci co się spodziewali naprawdę mocnej rozwałki i strzelaniny, z pewnością srogo się zawiedli (choć mogli to potraktować za plus do zaskoczenia). Na miejscu Gubernator znalazł jedynie Biblię z zakreślonym fragmentem o czekającej na niego karze (która miała już za chwilę nastąpić). Puste więzienie okazało się rzeczywiście tytułowym grobowcem dla Philipa i jego gwardii. Szkoda tylko, że jak to w uniwersum TWD bywa, ludziom zdarza się z grobowców wychodzić i „gubernaterminator” cudem uniknął śmierci. Sam pomysł z zasadzką był raczej przewidywalny, ale jego realizacja – stopniowe wyciszanie atmosfery, przerwane wybuchami granatów, była całkiem satysfakcjonująca (muszę przyznać, że prawie dałem się przekonać że Rickowa ekipa opuściła więzienie)… Trochę dziwne wydało się zachowanie ludzi, którzy pomimo znacznej przewagi liczebnej uciekali w popłochu przed strzelającymi kobietą i Koreańczykiem, ale wybaczam ? w końcu wojsko wojskiem nie było – jedynie przerażonym tłumem.

640px-Woodbury_soldiers3

Sam Gubernator przeżył mały kryzys przywódczy – jego mini ?armia? zbuntowała się zauważając bezsens całej walki, a Blake pokazał wszystkim swe najprawdziwsze oblicze szaleńca (nawet Martinez wydawał się wstrząśnięty), organizując rzeźnię na dotychczasowych podopiecznych. Trochę mi to całkowicie wariackie i irracjonalne (jak na niego) zachowanie nie pasowało, ale porównując to do tego co ostatnio działo się z Gubernatorem jest całkiem wiarygodnym zagraniem (tak, to też było mocno przewidywalne)…

GOVERNOR

Co do wydarzeń z więzienia od strony „dobrych” – Carl kompletnie zdziczał i chyba wydaje mu się że jest nowym Gubernatorem – zdenerwował mnie kiedy zabił tego młodzika bez żadnego powodu (też spodobało mu się motto gubcia – zabij albo zgiń). Daryl wspominał braciszka i jego bądź co bądź szlachetny i odważny czyn (dobrze że tych wspomnień nie było za dużo, sam bohater wydawał mi się jakiś taki zobojętniały)… Michonne wybaczyła Rickowi jego ?postępowanie? (co bardzo mnie ucieszyło – bo nie zrobili z niej głupiutkiej egoistycznej idiotki).

640px-Walking-Dead-316-o

Na końcu smutna atmosfera zostaje oczyszczona przez blask słoneczka i nostalgiczną muzykę – na mnie to podziałało. Ogólnie czuję satysfakcję po oglądnięciu finału, nieco zawiodłem się jednak, że sprawa Gubernatora została otwarta na kolejny sezon (choć oczywiście można było się tego spodziewać – co pokazała ankieta). Rick najwyraźniej na dobre wrócił do swej dobrej strony, przygarniając staruszków z woodbury. W końcu zaznał też spokoju ? spoglądając w poszukiwaniu Lori nie dojrzał jej (lub po prostu postanowiono nam jej nie pokazać), a odcinek zamknęło ujęcie na grób…
Jako zwykły epizod ?Welcome to the tombs? dostałby zapewne o punkt więcej, jako finał zasłużył na:

Ocena: 7/10

Reżyseria: Ernest Dickerson

Scenariusz: Glen Mazzara

Czego się możemy w 4 sezonie spodziewać? Myślę, że nieco rozbestwionego Carla (już w finale wariował) i co oczywiste rozwiązania sprawy Gubernatora. Mam tylko nadzieję, że Blake nie zostanie mrocznym kreskówkowym antybohaterem, co to się w cieniu kryje i próbuje zniszczyć swych wrogów coraz to nowszymi sposobami, na końcu każdego odcinka krzycząc – ?następnym razem cię dopadnę Gadżet… ekhem Rick!? :) (tak na poprawę humoru)

 

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts