Biżuteria Handmade

Żywy przegląd #9

 

 

 

 

Nowy odcinek pomimo nowości wynikających z biegu wydarzeń w ostatnim sezonie, zapowiada stare dobre The Walking Dead ? trupy nie uległy ogólnym trendom i nadal powolnie przebierają nadgniłymi  nogami, a Szeryf (choć może powinienem zacząć nazywać go farmerem) jeszcze nigdy nie miał pod sobą tak licznej trzódki ocalałych.

Co trzeba napisać na wstępie ? odcinek ?30 Days Without Accident? nie jest niestety zapowiadaną poprawą jakości, choć z pewnością świetnie posłużył jako pomost między 3 a 4 sezonem. Jako, że główne wątki z poprzedniej serii zostały jako tako podomykane, a te mniej ważne w chwili obecnej (Gubernator zapewne zabiłby mnie za te słowa wzrokiem), zepchnięte na dalszy plan, oczywistym było, że scenarzyści zmuszeni zostaną do budowy nowego wątku głównego. Choć na razie owe ?plany budowy? wydają się nieco rozlazłe i nie powiedziano nam jeszcze jaki kierunek obierze fabuła, to pierwszy odcinek sezonu daje pewne wskazówki czego możemy oczekiwać od całości.

Zmiany są wyczuwalne, głównie za sprawą wprowadzenia nowych bohaterów, których wysoka śmiertelność mogłaby zatrwożyć  scenarzystów pewnego innego równie „zabójczego” serialu (GoT). Już w pierwszym odcinku sezonu jesteśmy świadkami śmierci trzech dopiero co wprowadzonych postaci.

640px-Beth_super_duper_cute_cheek_hugging_Daryl

Twórcy starali się w miarę gładko wprowadzić widza w odmienioną sytuację. Jak można było się spodziewać po finale 3 sezonu, ocalałym udało się zbudować całkiem sprawnie funkcjonującą minispołeczność. O jej jedynie POZORNYM bezpieczeństwie jak zawsze przypominają wygłodniałe trupy baraszkujące za ogrodzeniem więzienia… Z pewnością zadowoleni będą wszyscy narzekający na zrezygnowanie z survivalu na rzecz akcji w poprzednim sezonie. W nowym odcinku znalazło się miejsce na uprawę roli, wypady po zapasy, a nawet hodowlę różowiutkich świnek. Mnie osobiście już po chwili zmęczyły nieco te całe obyczajowe i survivalowe sprawy, które na szczęście nie były jedyną atrakcją odcinka. Pozostałe niestety również nie były w stanie zachwycić. Akcja w supermarkecie, choć całkiem emocjonująca, była jednocześnie zbyt filmowa i naiwna ? zombie spadające z nieba, widok może przerażający, ale również nasuwający na myśl tanie horrory. Podobnie było zresztą z samotną przygodą Ricka, która nie zaskoczyła przesadnie swoim finałem, co najwyżej lekko wstrząsnęła dając pretekst do zaglądnięcia ?co też Grimesowi siedzi w głowie?. Interesująco zapowiada się wątek Michonne poszukującej zemsty na Gubernatorze (który zapewne jeszcze przez dłuższy czas się na ekranie nie pojawi), szczególnie, że zrobiła się całkiem rozmowna. Wiarygodne wydało się też zachowanie Beth i jej znieczulica po śmierci Zacha ? dobrze, że obyło się bez płaczu, jako że wszechobecność śmierci musiała coś zdziałać w psychice bohaterów. Twórcom udało się przypomnieć widzom, że zgony są w tym świecie częstą sprawą i (co powtórzę po raz wtóry) „nikt nie jest bezpieczny”.

640px-WDSeason4MP5Odnośnie dialogów i spraw scenariuszowych ? miałem wrażenie, że zakradł się tu jakiś taki chaos, spowodowany chęcią spakowania wszystkiego w jednym odcinku. Wyszło trochę nierówno, albo po prostu ? bez polotu. W samej reżyserii czuć rzemieślniczą robotę Nicotero, której doświadczyliśmy już w przypadku tworzonych przez niego Webisodes ? niby coś się dzieje, ale historie nieco się ciągną, by osiągnąć wreszcie swój punkt kulminacyjny, mniej więcej pod koniec odcinka lub, jak to czasem bywa, zmuszając do czekania na następny (w przypadku motywu tajemniczej choroby, która zabiła tego biedaka w okularach).

Jako otwarcie odcinek sprawdził się dobrze. Oby tylko sezon 4 okazał się czymś więcej niż ciągnącą się opowieścią o życiu w więzieniu przeplatanym przez jakieś losowe przygody, bo o ile taka forma (wg mnie) sprawdziła się dobrze w przypadku 2 sezonu, to powtórka z telenoweli grozy jak dla mnie nie wchodzi już w rachubę.

30 days
 

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts