Biżuteria Handmade

after-intro

Wbrew ostrzeżeniom Ricka w sprawie spoglądania wstecz, w premierowym odcinku bohaterom często zdarza się wracać do przeszłości, by rozprawić się z jej problemami. „After” mimo swojego spokojnego tempa i dłużących się ujęć bardzo sprawnie przedstawił losy rozdzielonych ostatnim „pogromem” bohaterów, skupiając się na trójce – Ricku, Carlu oraz Michonne. Wciśnięto tu wiele komiksowych kliszy i choć historia nie potoczyła się znacznie do przodu, rozwój postaci nie pozwala na odcinek narzekać, wręcz przeciwnie.

 

Mimo powrotu do konwencji „drogi” obraz okazał się bardzo spokojny, przyspieszał jedynie momentami, a kamera przez większość czasu powolnie sunęła za postaciami. Obyło się bez nowych wątków, na pierwszy plan wkradli się bohaterowie – w szczególności Carl i Michonne. Wędrówka ojca i syna wypadła bardzo klimatycznie (ogólnie pod względem nastroju odcinek bardzo mi „podszedł”), bez nielogiczności, a jedyne popełnione błędy wynikały z ludzkiej głupoty. Zarówno młody Grimes jak i Michonne osiągnęli pewien punkt przełamania. Bohaterka postanawia wrócić do starych, sprawdzonych metod samotnicy, jedynie po to, by odkryć jak bardzo zmieniła się jej osobowość na tle ostatnich wydarzeń. Koszmary senne dają się jej we znaki, a podróż w towarzystwie hordy nie wydaje się już tak „komfortowa” jak niegdyś. O ile zamierzony dramatyzm w sieczce zombie nie był niczym nadzwyczajnym, to wspomniany koszmar, przedstawiający oderwany od obecnej rzeczywistości portret  Michonne jako pani domu z dzieckiem w ramionach, dał namiastkę tego, jak musiała zmienić się po apokalipsie i utracie najbliższych. Przejście od spokojnej domowej atmosfery do horroru z fortepianową kakofonią w tle wyszło twórcom całkiem interesująco – szczególnie, że TWD dość rzadko bawiło się z widzami w takie surrealistyczne sceny.

Episode_4.09_Promotional_Photo
Carl postanowił w końcu wylać wiadro frustracji na głowę ojca.  Na szczęście jak na postać zbuntowanego nastolatka nie jest szczególnie irytujący. Nie dziwi też, że Rick stracił w jego oczach dawny autorytet i wydaje się słaby – ostatnio sukcesów nie odnosił, a w końcu rolą Carla było przecież zgrywanie niepokornego syna, który traktuje nowe życie bardziej jak grę niż rzeczywistość. Cały ten buntowniczy monolog nad wycieńczonym Rickiem wypadł całkiem przekonująco – młody aktor radzi sobie całkiem w porządku i udało mu się uniknąć przerysowania (które pojawiało się miejscami  w tym jego „wygrałem”). Nie ucieka może od stereotypowego dzieciaka, któremu wydaje się, że potrafi o siebie zadbać, ale pozostaje jak najbardziej znośny do oglądania. Sam Rick jeszcze nigdy nie wydawał mi się tak żałosny – szczególnie po słowach własnego syna o swojej bezwartościowości. Ciężko jest mu nie współczuć, mimo że w oskarżeniach Carla można znaleźć trochę prawdy. Towarzyszące scenom jednostronnej „kłótni” oszczędne ujęcia na Ricka leżącego w grobowej pozie świetnie oddały dramatyzm . Nie było przy tym może większych zaskoczeń, ale muszę przyznać, że scena w której Rick budzi się nagle wydając szwendaczo-podobne odgłosy (komiks?) zasiała we mnie nieco niepewności oraz pozwoliła pozbawić Carla złudzeń, że ojca nie potrzebuje. Kolejną pozytywną rzeczą jest powrót do eksploracji, której znów towarzyszył znajomy klimat z pierwszego sezonu – napięcie,  zombiaki (nawet te pojedyncze), które znów stanowiły spore niebezpieczeństwo. Sprawdził się nawet umarlak – straszak, głównie dzięki ciszy poprzedzającej wybuch akcji.

Michonne&Friends

Od strony technicznej odcinek nakręcony został wzorowo, powolne ruchy kamer, leśne plenery z deszczowym niebem świetnie pasują do klimatu The Walking Dead. „After”  z pewnością spodobał się tym, którzy lubią „wciągać się” w świat przedstawiony. Podejrzewam, że tym, którzy nad klimat przedkładają historię, odcinek może się nieco dłużyć (mimo, że czerpie wiele z komiksowego pierwowzoru zarówno pod względem „kadrów” jaki sytuacji – „obudź się”, scena z Rickiem i szwendem, monolog Carla). Choć będę nieco tęsknił za Hershelem i Gubernatorem to druga połówka sezonu zapowiada się jak najbardziej odświeżająco. Pozostaje tylko czekać na kolejny odcinek :).

AFTER-Podsumowanie

 

 

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts