Biżuteria Handmade

the-walking-dead-s7e01-pre-rick-grimes-andrew-lincoln-800x600

Najnowszy odcinek The Walking Dead wstrząsnął widownią, a wielu uznało, że przekroczono w nim granice ukazywania brutalności. Andrew Lincoln ma jednak słowa otuchy dla wszystkich obawiających się, że cały sezon 7 przepełniony będzie tak mrocznym klimatem. Aktor odgrywający rolę Ricka Grimesa zapowiedział w wywiadzie dla Hollywood Reporter, że nowa seria TWD całościowo przypomina raczej Władcę Pierścieni niż Władcę Much Williama Goldinga.

Skąd takie porównania? Oba wymienione przez Lincolna dzieła literatury opowiadają w pewnym sensie o pierwotnym złu. Z tym, że Władca Pierścieni, mimo przedstawiania często tragicznych wydarzeń, zachowuje przy tym wiarę w bohaterów, nadzieję, a dobro wygrywa w nim ze złem. W pesymistycznej książce Williama Goldinga sytuacja prezentuje się wręcz odwrotnie.

Pierwszy odcinek 7 sezonu The Walking Dead nie miał w sobie praktycznie żadnego optymistycznego momentu. Według Lincolna nie musimy obawiać się jednak, że kolejne odcinki The Walking Dead będą charakteryzowały się podobnym, pozbawionym nadziei klimatem. Andrew wypowiedział się także na temat swojej roli w epizodzie The Day Will Come When You Won’t Be:

Moim głównym zadaniem było przedstawić zbuntowanego człowieka [Ricka] zmieniającego się poprzez cierpienie i psychologiczne tortury w człowieka posłusznego. Dlatego w taki sposób zmieniliśmy chronologię wydarzeń. Zaczynasz od człowieka mówiącego: „Zabiję cię” i w końcówce epizodu widzisz gościa błagającego i dziękującego potworowi, który przed chwilą zabił dwóch członków jego rodziny, za oszczędzenie życia pozostałych – i ręki. To nie była prosta sprawa! Gdybym wiedział – scenariusz trafił do mnie dosyć późno – pewnie zostałbym w tym samolocie zanim pojawiłem się w Atlancie. To było hardcorowe.

W wywiadzie Andrew mówi także jak bardzo będzie brakowało mu na planie Michaela Cudlitza (Abraham) i Stevena Yeuna (Glenna), którzy zdążyli odbić na serialu ogromne piętno. Aktor wypowiedział się także na temat przebłysków nadziei i przyszłości swojej postaci:

Obecnie to jest najgorszy moment ze wszystkich złych dni w kalendarzu apokalipsy zombie, to najgorszy dzień Ricka. Otrząśnięcie się z tego podwójnego uderzenia żalu i cierpienia będzie dla niego ogromnym wysiłkiem — jak i dla każdego innego. Jest takie świetne powiedzenie Nelsona Mandeli, które chodziło mi po głowie przez cały sezon: „Największą chwałą w życiu nie jest nigdy nie upadać, ale podnosić się po każdym upadku.”

Lincoln skomentował także stan Maggie Greene (Lauren Cohan), która przeżyła ostatnią tragedię najbardziej osobiście:

Sądzę, że jej wytrwałość i pierwsza reakcja po stracie ukochanego była niezwykle silna i rozbrzmiała: „będziemy walczyć”. Mamy wielkie szczęście, że show dysponuje scenarzystami, którzy potrafią świetnie pisać dialogi dla wszystkich bohaterów — szczególnie dla kobiet, co bardzo mnie ekscytuje. Wszyscy bohaterowie są zdruzgotani tym wydarzeniem i każdy będzie reagował na nie w indywidualny, osobisty sposób. Ten serial jest o nadziei. Może czasami się tego nie czuje — może wydawać się, że to historia o żalu, tragedii, traumach, ale ostatecznie jest o nadziei. Istotą tego wszystkiego jest to, że Rick i jego rodzina przeszli przez tyle bólu i katastrof, ale wciąż jest pomiędzy nimi więź. Jedynym przebłyskiem nadziei w tym mrocznym epizodzie było właśnie kiedy Rick mówi do Maggie: „On był także moją rodziną”. To kluczowe dla tego dokąd zmierza reszta sezonu.

Hollywood reporter zapytało także serialowego Grimesa o jego zdanie na temat brutalności odcinka The Day Will Come When You Won’t Be:

Nie oglądałem go. Nie oglądam serialu, więc nie mogę tego skomentować. Sądząc po reakcjach ludzi… „poprosiliśmy” wszystkich, by uklęknęli w tym epizodzie razem z nami. To był bardzo odważny sposób opowiadania historii – mądrze zwrócić się do publiczności by padła na kolana tuż przy nas.

Premiera drugiego epizodu 7 sezonu The Walking Dead nastąpi już w niedzielę w USA w stacji AMC. Polska premiera odbędzie się na kanale FOX, w poniedziałek (31.10.2016) o godzinie 22:00.

Źródło:
www.hollywoodreporter.com

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts