Biżuteria Handmade

Forget-wgryz      Zeszłotygodniowy epizod zatytułowany „Remember” postawił poprzeczkę wyjątkowo wysoko. Dzięki sporej wielowątkowości, świeżości i różnorodności emocjonalnej, wywindował on jakość storytellingu do poziomu, którego dotychczas w sezonie piątym nie doświadczyliśmy. Czy „Forget” potrafił pociągnąć tą dobrą passę? Dla niektórych z Was pewnie niekoniecznie, niemniej spadek względem poprzednika był tak niewielki, że osobiście seans uważam za wyjątkowo przyjemny i niekiedy zaskakujący. Twórcom dodatkowo udało się osiągnąć coś, co do dnia dzisiejszego wydawało mi się rzeczą praktycznie niemożliwą. Co mam tu jednak na myśli? Cóż, o tym w dalszej części najnowszego wgryzu w odcinek

Forget1       Pierwszą rzeczą, o której należy pamiętać podchodząc do „Forget” jest to, iż scenarzyści zrezygnowali z idei wielowątkowości fabuły. Skupili się oni tylko i wyłącznie na trzech głównych motywach, co mocno przystopowało dość dynamiczny bieg historii, zapoczątkowany w zeszłym tygodniu. Dominuje przede wszystkim zwolnienie, by nie powiedzieć że niemrawość akcji. Pytanie tylko, czy jest to czymś złym lub mocno odczuwalnym? Okazuje się, że niekoniecznie, a to wszystko dzięki wyczuciu z jakim stopniowo rozwijane były poszczególne zakamarki obranych tematów. Mocno zaskoczyło mnie to, jak sprawnie twórcy mieszali obecne położenie bohaterów z echem ich poprzednich stanów emocjonalnych, dzięki czemu utworzyli niezwykle złożony obraz adaptacyjny do na nowo zdefiniowanej przez Deannę normalności (światopogląd Ricka i reszty z czasów przed Alexandrią, a to co prezentują mieszkańcy miasteczka to dwie skrajnie odmienne sprawy). Czy możemy zatem uznać, że S05E13 miało w sobie zalążki dobrze poprowadzonej złożoności? Wszystko wskazuje na to, że tak, co dla mnie jako osoby recenzującej „The Walking Dead” już od przeszło czterech lat, jest to czymś niemalże nieprawdopodobnym. Nie podejrzewałem, że jeszcze nadejdzie taki czas, kiedy zacznę patrzeć na ten serial w takim kontekście. A, i jeszcze jedno na koniec. Zagłębiam się powoli w strukturę poszczególnych wątków, ale przecież nie nakreśliłem co dokładnie tym razem śledziliśmy. Fabułę trzynastego epizodu zdominowały przede wszystkim:

  1. Sasha i jej żałoba objawiająca się trudnościami w akceptowaniu własnego życia jak i obecnego położenia
  2. Aklimatyzacja Daryla do nowoczesnego życia Alexandrii, w oparciu o zestawienie go z Aaronem i ich społeczną odrębnością
  3. Rozliczenie przeszłości Ricka oraz Carol, wyrażone w ich kontrastującym ustosunkowaniu się do status quo panującego w Alexandrii

Forget4       Z racji tego, że wszystkie wątki odcinka minęły po hasłem „character development„, to przejdę bezpośrednio do przeanalizowania dróg, którymi przeszły poszczególne postaci wymienione w poprzednim akapicie. Na pierwszy ogień weźmy Carol. S05E13 w pełni ukształtował jej obraz jako „wilka w owczej skórze„. Akcje, których się podjęła uwidoczniły jak mocno uosabia ona w sobie to, co najgorsze z brutalnego porządku świata. Lekkość z jaką zmienia przywdziewane maski czy gra pozorów pełna obłudy i zakłamania, którą prezentuje wśród społeczności Aleksandrii, idealnie to potwierdzają. Nie możemy również zapomnieć o zastraszaniu biednego Sama.  Bardzo krwista, dosadna i nader realistyczna wizja jaką zaserwowała temu dziesięciolatkowi przeraziła mnie samego.  Stwierdzenie, że nasza Carol jest po prostu „dzieckiem apokalipsy” w cale nie będzie błędnym. Ta kobieta jest w pełni przystosowana do życia w nowych warunkach i choć może nie dotyczy to kwestii fizycznego przetrwania, to jednak psychiczne ma w pełni zapewnione. Idealnie dostosowuje się  do dynamicznie zmieniającego się otoczenia, wykorzystując słabość innych ku swoim korzyściom.

       Drugą centralną postacią „Forget” był Rick (a to ci nowość!). Na jego przykładzie widzimy coś kompletnie odmiennego, niż to co prezentuje Carol (wspomniany wcześniej przeze mnie kontrast). O ile Peletier bardzo mocno i chętnie brnie w ciężkie gubernatorskie klimaty, o tyle Grimes balansuje pomiędzy zatracaniem, a względną normalnością. Jego zachowanie to stałe ważenie wartości oraz korzyści, które mogą przynieść. Z jednej strony obserwujemy formowanie niewielkiego „ruchu oporu„, a z drugiej robienie dużych kroków w stronę życia Alexandrii. Raz mamy przed oczami stanowczą decyzję zapewnienia sobie bezpieczeństwa w postaci dodatkowej broni, a raz wyraźne zawahanie nad tym, czy jest to droga którą faktycznie chce się iść. Również litera „A„, którą został chwilowo naznaczony, jest dość wymownym symbolem. Nowa osada oraz panujące w niej środowisko, stanową niezwykle problematyczny test nie tylko dla liderowania Ricka, ale również jego człowieczeństwa. Jeżeli twórcy sprawnie to poprowadzą, to Grimes może przeistoczyć się w osobę, która będzie scalać w sobie dwa skrajnie odmienne, ale nieodzowne porządki świata. W jedności dążenie do stabilizacji opartej na prawdziwej normalności, oraz zdolność do posunięcia się do ostateczności, jednocześnie utrzymując wypracowany ład. A to wszystko bez nadmiernego przesadyzmu czy skrajności, do jakich był skory w czasie rządów w więzieniu. 

Forget2       Kolejną postacią, którą biorę na „warsztat” jest Daryl Dixon. Musze przyznać, że w tym tygodniu zostałem przez twórców wyjątkowo rozpieszczony, a to za sprawą tego, iż po raz pierwszy od ponad dwóch i pół sezonu zapałałem do tego bohatera czystym zainteresowaniem oraz tolerancją. W końcu nie było zażenowania, załamania czy uczucia zmęczenia, które towarzyszyły mi ilekroć Dixon pojawił się na ekranie. Wrażenia niesamowite. By jednak dalej nie słodzić, przejdę do konkretów. Jak pamiętacie, w zeszłym tygodniu powiedziałem, że alienacyjne postępowanie Daryla oparte na trudnościach w adaptacji do nowych warunków, będzie niezwykle kiepskim scenariuszem, co niestety w pewnym stopniu się sprawdziło. A dlaczego tylko w pewnym? Bo o ile twórcy zrobili początkowo krok w kierunku tego materiału, o tyle wyjątkowo szybko się opamiętali odrzucając problemy wdrożenia w kąt. W ramach rekompensaty, postanowili sparować go z drugą osobą o mocno outsiderowatym usposobieniu czyli Aaronem, co okazało się istnym strzałem w dziesiątkę. Dzięki takiemu zagraniu, scenarzyści w mgnieniu oka wymazali wtórność, która rysowała się na horyzoncie. Osobiście muszę przyznać, że relacja pomiędzy tą dwójką jest wyjątkowo ciekawa mimo swojej specyficzności. Choć odrębność każdego z nich opiera się na całkowicie odmiennej bazie (patologia u Daryla i brak akceptacji społeczeństwa ze względu na homoseksualizm u Aarona), to jednak potrafili znaleźć wspólny język, który związał pomiędzy nimi nić stabilizacji. Interesującym jest to, że Dixon po raz pierwszy ma kontakt z osobą o takich samych problemach uczuciowych. Zastanawia mnie, czy Aaron będzie w stanie wyciągnąć go z dołka i jeżeli tak się stanie, to jakie skutki to przyniesie.

Forget5       Na koniec pod lupę wezmę Sashę. Moim zdaniem, jest to jedna z lepiej poprowadzonych bohaterek sezonu piątego. Proces przez, który przechodzi jest odpowiednio umotywowany oraz realistyczny. Kiedy reszta bohaterów po śmierci najbliższych, w mgnieniu oka przeszła do porządku dnia codziennego (Maggie, Glen, Tara), ona przeżywa swoje straty. Jest mocno ekspresyjna mimo postępującej depresji oraz czuje złość do całego świata za tragedie, które ją spotkały. Znajduje się już na takim skraju, że gotowa jest stracić życie. Dodatkowo przejawia stłamszenie, irytację, agresję czy lekkomyślność. Owszem, możemy tutaj podważać jej sens dalszego funkcjonowania jako ocalonego, ale z drugiej strony jest to naturalny tok rozwojowy, wynikający z jej położenia emocjonalnego. Uważam, że scenarzyści dostarczyli nam niezwykle bogaty obraz człowieka w żałobie, który na domiar wszystkiego jest przytłoczony zmianami jakie nastąpiły w niezwykle krótkim okresie (mowa o dołączeniu do Alexandrii).

Forget3       Zbliżam się powoli do końca najnowszego wgryzu w odcinek, więc czas się jeszcze przyjrzeć kilku pomniejszym kwestiom, które może nie grały głównej roli, ale zostały zaakcentowane na tyle, że warto o nich kilka słów powiedzieć:

  • Deanna jest osobą, która bardzo mocno wierzy w wyższość swoich idei. Widać to na każdym możliwym kroku. O poparciu tej tezy górnolotnymi pomysłami o rządzie i dawnych systemach nie wspominając. Czy żyje ona w bajce? Można tak powiedzieć, a niech świadczy o tym trudność w zaakceptowaniu odmiennego spojrzenia Sashy na realizm egzystencji Alexandrii.
  • Literki „W” na czołach zombie. W odcinku „What Happened and What’s Going On” nie zwróciłem zbytnio na to uwagi, uznając to za niewielki szczegół, który pewnie zginie w natłoku scenariusza. Niestety, myliłem się więc przyznaję się do błędu. Tym razem twórcy dość mocno zaakcentowali ten element, co może świadczyć o tym, że na naszej drodze czeka kolejna grupa antagonistów. Pytanie tylko jaka i co przyniesienie? Mocno zastanawiam się nad tym, czy motyw ten nie jest przypadkiem swego rodzaju wariacją dotyczącą grupy „The Scavengers„, która pojawiła się w 75 zeszycie komiksu.
  • Michonne odkładając swój miecz dopełniła proces zmiany własnego światopoglądu na taki, który swego czasu prezentowała Andrea. W końcu zaczęła szukać stabilizacji, w końcu zaczęła wdrażać normalność, w końcu zaczęła odbudowywać swoje człowieczeństwo. Wiara w Alexandrię jest u niej wyjątkowo silna, pytanie tylko czy nie za silna i czy jej to przypadkiem nie zgubi? Na chwile obecną osiągnęła jakieś zaczepienie w życiu, choć podejrzewam że powrót do katany może być szybszy niż jej się wydaje.
  • Romans Ricka i Jessie wywołał wiele kontrowersji wśród widzów. Dość spora ilość odbiorców już skreśliła Grimesa, uznając że zalecanie się do mężatki jest czymś nieakceptowalnym. Moim zdaniem, krytyka postępowania Szeryfa jest lekko nieuzasadniona, a to wszystko dlatego że świat, w którym żyją bohaterowie dokonuję nowej normalizacji reguł rządzących codzienną egzystencją. Małżeństwo nie ma już jako takiej mocy prawnej i stanowi tylko i wyłącznie przejaw zamierzchłych czasów. Poza tym, nie wiemy czy Jessie nie czuje się po prostu stłamszona w relacji z Petem. Biorąc pod uwagę fakt, iż dość szybko nawiązała z Rickiem nić zauroczenia, jej uczucie do „byłego męża” musi być niezwykle wątłe, by nie powiedzieć że nieistniejące. Czy Grimes zatem robi coś niemoralnego, odpowiadając na lekkie flirty dziewczyny?

Forget11       Jak to w zwyczaju bywa, przedostatni akapit przeznaczam na krótkie podsumowanie tego, co niezbyt przypadło mi do gustu. Przede wszystkim, ponownie dostaliśmy marginalizację drugiego planu. Minimalny udział Maggie, Glenna, Noha, Carla, Rosity i Abrahama jest czymś co mnie niesamowicie irytuje, a już brak postaci takich jak Tara, Gabriel czy Eugene  kompletnie u mnie nie przechodzi. Osobiście mam już dość, że kolejny odcinek z rzędu, tak wielka grupa bohaterów została całkowicie wymazana ze scenerii Alexandrii. Zamiast marnować czas na niezbyt ciekawą symbolikę osaczonego konia, która nic nie dodała do wykreowania obrazu relacji Daryl-Aaron, lepiej byłoby poświęcić ten czas właśnie na wymienioną przeze mnie dziewiątkę, szczególnie z tego względu iż część z nich (np. Greenówna) obrała naprawdę ciekawą rolę w osadzie. Druga sprawa, to odsunięcie na bok wątku wypadów Enid poza mury miasteczka. Uważam, że jest to na tyle ciekawy motyw, iż warto przyjrzeć mu się w większym stopniu niż zrobiono to dotychczas. Nie oczekuję oczywiście Bóg wie jak wielkiej uwagi, ale kilka minut naprawdę nie będzie czasem straconym.

       Podsumowując, odcinek „Forget” to kolejny kawałek ciekawego kina. Choć znużenie wywołane bardzo wolnym tempem mogło okazać się dla niektórych zabójcze, w moim przypadku nie było aż tak mocno odczuwalne, co osiągnięto dzięki ciekawemu materiałowi, dostarczonemu mi do tej dość przydługiej analizy. Dawno nie było epizodów, przy których tak mocno skupiłbym się na ich merytorycznej stronie, co uważam za przeogromny plus.

Na koniec opinia wyrażona w postaci noty. Odcinkowi S05E13 wystawiam notę 8/10.

tomb2525

Obecnie jeden z głównych redaktorów Strefy The Walking Dead odpowiedzialny za takie elementy jak artykuły dotyczące produkcji serialu, recenzji wszystkich dzieł składających się na uniwersum „Żywych Trupów” jak i wpisów uzupełniających poszczególne działy tematyczne strony.

Większej „publiczności” znany jako ten najbardziej zapalczywy oraz rozeznany w dziedzinie „The Walking Dead” tworzący „nic nie wnoszące do tematu elaboraty” :-D

W życiu prywatnym zainteresowany w głównej mierze biologią, chemią oraz po części fizyką. Nie pogardzi jednak dziedzinami czysto humanistycznymi takimi jak literatura, sztuka, muzyka czy właśnie sam film, z naciskiem na mocne wpływy dramatu.

More Posts