Biżuteria Handmade

the-walking-dead-episode-705-maggie-cohan-2-935

The Walking Dead w 7 sezonie robi się nieznośnie wręcz komiksowe. Postaci rysowane są niesamowicie grubą krechą, a wydarzenia, w których biorą udział kojarzą się nieco z kinem klasy B. Przykładem niech będzie tu wytłuszczony w najnowszym epizodzie motyw przywództwa. Scenarzyści zadecydowali, że skoro mają przygotować już grunt pod rychłe rządy Maggie na Wzgórzu, to nie będą się cackać i od razu pójdą na całość. W efekcie tego odcinek Go Getters składa się z topornie zaprezentowanych konfliktów i skrajnych postaw bohaterów.

Same pomysły scenarzystów i poszczególne punkty tej układanki były całkiem dobre, ale ich połączenie w jednym odcinku wypadło zbyt groteskowo i kreskówkowo. Go Getters zasadzał się bowiem na jaskrawym kontraście pomiędzy nieudolnym, mylącym imiona Greogrym, a zaradną i wygadaną Maggie. Co rusz sugerowano w ten sposób, że stary przywódca powinien zostać zamieniony na nowy, lepszy model. Odbywało się to w sposób równie „subtelny” co zwykle w The Walking Dead (na przykład w scenie, w której Jezus powiedział Maggie, że ma już kandydata na przywódcę, a Rhee bez żadnej refleksji zapytała „a któż to może być?” ( ͡° ͜ʖ ͡°).

the-walking-dead-episode-705-gregory-berkeley-2-935

Toporność scenariusza objawiała się także w sporze dotyczącym pozostania Maggie i Sashy na Wzgórzu. Również tutaj bohaterowie popadali w całkowite skrajności, co miało zapewne naśladować „naturalny”, w mniemaniu twórców, tok rozmowy między wzburzonymi ludźmi. Oczywiście totalnie bezrefleksyjny i zły Gregory chciał wyrzucić ze wzgórza Sashe i Maggie, podczas gdy sprzeciwiający się temu troskliwy Jezus, totalnie nie dostrzegał zagrożenia jakie może sprowadzić na swoją społeczność. Być może w obecnej sytuacji po prostu zabrakło tu racjonalnych argumentów do normalnej dyskusji, dlatego bohaterowie kierowali się głównie intuicją oraz własnymi przekonaniami. Jednakże nie było w tym sporze naturalności, a raczej irytująca teatralność. Nawet mimo starań aktorów, by jak najlepiej wyrazić emocje targające odgrywanymi postaciami.

the-walking-dead-episode-705-sasha-martin-green-935

Poza tym, Wzgórze wyglądało jak miejsce totalnie opustoszałe. Jego mieszkańcy najwyraźniej wychodzą na zewnątrz tylko wtedy kiedy ktoś (jakimś cudem, nie alarmując nikogo) podpali im wioskę i ściągnie do niej okoliczne zombiaki. Sytuację tą wykorzystano z resztą do zaprezentowania zdolności przywódczych Maggie, która niczym Karol V z obrazu w gabinecie Gregorego stanęła na dachu przyczepy i dyrygowała kompletnie nieporadnymi mieszkańcami Wzgórza. Była to jednak prezentacja równie subtelna, co ogromy traktor, którym Rhee rozjechała problematyczny prezent od Zbawców.

the-walking-dead-episode-705-carl-riggs-2-935

W nieco bardziej naturalny sposób przedstawiono żałobę Maggie i Sashy, które dzielą wspólną stratę najbliższych. Wspominek i smutnej muzyki było akurat tyle, by serial nie popadł w irytująco rzewne tony (a może było ich nawet za mało). Nie przyczepię się równiez do Enid, która nagle postanowiła odwiedzić Maggie na Wzgórzu. Biorąc pod uwagę więź łączącą je ze sobą i z Glennem, to zachowanie wydało mi się całkiem zrozumiałe i ludzkie (a widzowie mogli dzięki temu powrócić myślami do dawnych czasów).

the-walking-dead-episode-705-maggie-cohan-3-935

Wracając do przeszłych wydarzeń. Wreszcie doczekaliśmy się też jakiejkolwiek reakcji ze strony Negana na konszachty Wzgórza z Aleksandrią. Simon odgrywał tu rolę dosyć nieprzewidywalną. Na tyle, że po standardowym zestawie min przerysowanego psychopaty nie można było stwierdzić czy Gregory dożyje ostatecznie do końca odcinka. Generalnie spodziewałem się jednak, że kara za swego rodzaju współudział w wybiciu posterunku Zbawców okaże się o wiele bardziej dotkliwa.

the-walking-dead-episode-705-gregory-berkeley-935

W Go Getters dowiedzieliśmy się także, że Jezus wciąż potrafi nieoczekiwanie wskakiwać na samochody, a w ciężarówce Negana można znaleźć nawet kogoś znajomego do pogaduszek. Myślę, że w dosyć dobry sposób podsumowuje to złe strony najnowszego odcinka. Było za słodko, za prosto, za topornie i za jaskrawo. A przede wszystkim, mimo wpompowania w epizod sporej ilości teoretycznie istotnych wydarzeń – za nudno!

Ocena: 5,5/10

Fotosy:
www.amc.com

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts