Biżuteria Handmade

Internment(1)Może to mój brak konsekwencji (odnośnie „ale to już było”) albo efekt chwilowego odetchnięcia od stałego miejsca akcji w ostatnim odcinku, ale mimo że nowy epizod znów przeniósł nas akcją do „nudnego więzienia”, gdzie po raz kolejny byliśmy świadkami dramatycznych scen, to dzięki idealnemu wyważeniu akcji i dialogów mogę uznać go za najlepszy z pokazanych do tej pory (spośród odcinków 4 sezonu oczywiście).

 

Tak jak wcześniejszy epizod funkcjonalnie wykorzystał wszystkie refleksje i rozmyślania, tak „Internment” pokazał jak w odpowiedni sposób powinno się realizować dramatyczne sceny oraz akcję.

W sezonie czwartym nie mieliśmy jeszcze do czynienia z odcinkiem tak intensywnym i wciągającym. Kolejna ostatecznie niegroźna masakra z zombie wewnątrz, przerwanie ogrodzenia, a ja nie nudziłem się ani chwili z napięciem śledząc wydarzenia (przy „Internment”, „Infected” to pikuś). Początek utrzymano w w miarę spokojnym tonie i choć przedstawione w nim sceny jako tako nie pchnęły akcji do przodu, to skutecznie zbudowały atmosferę wszechobecnego cierpienia. Kiedy na bohaterów spadły w końcu chyba wszystkie możliwe plagi mogło wydarzyć się naprawdę wszystko. Ostatecznie nie ucierpiała co prawda żadna z ważniejszych postaci, ale odcinek trzymał w napięciu do samego końca. Szczerze jakoś nie spodziewałem się, że więzienie będzie jeszcze w stanie nas czymś zaskoczyć, a tu proszę, wielka niespodzianka. Sama Lizzy rzeczywiście irytuje trochę swoim dziecięcym brakiem świadomości (choć jest lepiej niż ostatnimi czasy), ale wszystkie pozostałe postacie poradziły sobie znakomicie.

Hershel_Caleb

Gdybym miał podać postacie szczególnie wyróżniającą się na tle innych wskazałbym oczywiście na niezastąpionego Hershela. Wiecznie pomocny, pełen nadziei, mimo wyczerpania (lekko zmieniło to jego zachowanie – patrz tekst o spaghetti czy sceny w których zdaje się dziwnie rozluźniony) robi dobrą minę do złej gry, a nawet strzela z shotguna, choć nadal ma pewne opory przed zabijaniem i robi to jedynie kiedy trzeba. Z pozoru silny i optymistyczny, wewnątrz, jak każdy, wyniszczony okrutną rzeczywistością. Ogólnie jego charakter można świetnie poznać porównując rozmowy prowadzone z Maggie czy Glennem, a rozmowę z Rickiem, kiedy zawiedziony swoją bezradnością właściwie zwierza się szeryfowi, że wierzy w jakiś Boski Plan przygotowany dla ludzi. Oczywiście wiadomość o Carol czy śmierć Caleba najwyraźniej mocno biednego Hershela dotknęły, wpływając lekko na jego światopogląd. Jak najbardziej rozumiem jego dbałość o to, by reszta chorych nie musiała oglądać kolejnych przemian i śmierci, uznawał ich jednak za nieświadomych, bał się paniki zawsze pędząc naprzeciw największemu niebezpieczeństwu starając się nie nikogo nie narazić. Nie było chyba rozmowy, która nie wywoływałaby emocji.

 Maggie

Rick po raz kolejny wykazał się zdecydowaniem i przyznał do odesłania Carol. Po zastanowieniu, to kolejna dobra decyzja. W końcu kłamstwo ma krótkie nogi i jedynie dzieli grupę. Sam Szeryf zachowuje się ostatnio nad wyraz przytomnie i kto wie czy na powrót nie obejmie dowództwa nad pozostałą resztą. Równie rozsądnie zachowywał się Carl, rozmowa ojca z synem (żarcik o myciu zębów), przez dzielącą ich nieprzekraczalną granicę również była mocno klimatyczna, późniejsza walka z zombie ramię w ramię także (wreszcie sięgnięto po broń ostateczną).

 

Zwykle nie zajmuję się sprawami technicznymi, ale „Internment” muszę pochwalić pod prawie każdym względem. Płynne najazdy, zbliżenia, ujęcia – wszystko zachowywało jakiś dynamizm i artyzm. Podobnie ze ścieżką dźwiękową, która zasilona została chyba trzema piosenkami (jazgot też był, ale zapomnijmy już o nim, moje głupie czepialstwo).

Nie miałem nawet pretensji o to, że nie pokazano nam jeszcze jak na wiadomość o Carol zareagują Daryl, Tyreese i Michonne. Dostaliśmy wystarczająco dużo, a koniec więzienia i tak jest właściwie przesądzony.

 

Aha, nie zapomniałem. GUBERNATOR najwyraźniej żyje i ma się dobrze (a propos, lubię te momenty kiedy kamera powoli wędruje na stronę, a widz wie już kogo za chwilę zobaczy) .

Internment(2)

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts