Biżuteria Handmade

Mad Max: Na drodze gniewu już od przeszło 3 tygodni gości w polskich kinach. Przekonajcie się, czy warto wybrać się na czwartą część kultowego filmu postapokaliptycznego o Szalonym Maxie.

 Mad Max: Na drodze gniewu, Mad Max 4, Mad Max 2015

 

 

Dobry trailer i pochlebne opinie

Z wszystkich stron napływały do mnie pozytywne opinie o filmie, a do tego prezentowane przez dystrybutorów trailery zachęcały do odwiedzenia kina.

 

Trailerów Mad Maxa 4 ukazało się kilka, z tych z polskimi napisami najbardziej przypadł mi do gustu ten:

Już z perspektywy obejrzanego filmu wiem, że znakomicie zapowiada to co stworzył George Miller w swoim dziele. Myślę, że kluczowym elementem tego trailera jest ta sama muzyka, która towarzyszy nam w filmie i tworzy klimat.

 

 

Film drogi i akcji

W tym filmie po prostu aż kipi od akcji, niemal przez całego Mad Maxa dzieje się mnóstwo. Oczywiście w większości są to wydarzenia podczas podróży samochodami, bo Mad Max: Na drodze gniewu – jak sama nazwa sugeruje – jest filmem drogi. Na oko oceniam, że z 70-80% scen filmu przedstawia chociażby częściowo pojazdy.

 

 

Ciągłe zagrożenie i napięcie oraz niewyobrażalna cisza

Mad Max: Fury Road to ciągłe zagrożenie dla głównych bohaterów. Początkowe 10-15 minut filmu może wydawać się mniej zachęcające, ale za moment zaczyna się ostra jazda bez trzymanki. W zasadzie niemal do końca czujemy olbrzymi stres związany z niebezpieczeństwem krążącym wokół postaci.

 

Mad Maxowi równie blisko jest do filmu akcji jak i do thrillera. Niemal przez cały seans siedziałem ze wszystkimi mięśniami napiętymi do granic możliwości obawiając się, co przyniesie kolejna scena.

Mad Max: Na drodze gniewu, Mad Max 4, Mad Max 2015, Wieczny Joe

Znamienna była też cisza wśród widowni siedzącej w kinie. Ja tego nie zauważyłem, ale towarzysząca mi osoba zwróciła uwagę, że w krótkich chwilach, gdy z głośników kinowych nie wydobywały się dźwięki, również widownia siedziała bezgłośnie – nie było rozmów, siorbania, czy odgłosów jedzenia. Dzisiaj w kinematografii bardzo ciężko o uzyskanie takiego efektu.

 

To, co mnie uderzyło, to moment, gdy tuż przed napisami końcowymi na ekranie pojawia się cytat „Pierwszego Kronikarza” bez muzyki w tle. Wtedy również na sali kinowej zapanowała nieprawdopodobna cisza, a przez dobre kilkanaście sekund nikt z widzów nie śmiał nawet drgnąć. To również świadczy o tym, co udało się osiągnąć George’owi Millerowi i ekipie filmowców.

 

 

Tom Hardy, Charlize Theron, Nicholas Hoult…

Główne postaci grane przez Hardy’ego, Theron i Houlta również nie pozostawiają złudzeń, że Mad Max to film dopracowany.

Mad Max: Na drodze gniewu, Mad Max 4, Mad Max 2015, Cesarzowa Furiosa, Tom Hardy, Charlize Theron

Tom Hardy w roli Szalonego Maxa mógł być dla wielu zaskoczeniem i nie do końca trafionym pomysłem, nawet jeśli cenili sobie tego aktora. Jednak spisał się on znakomicie – jego głęboki głos, nerwowe ruchy oraz chrząknięcia i mruknięcia znakomicie oddawały obłęd, w jaki popadł bohater.

 

Cesarzowa Furiosa grana przez piękną Charlize Theron, to kobieta potwornie zmęczona, na skraju wytrzymałości, a jednocześnie silna i waleczna. W moim odczuciu Charlize znakomicie zagrała mimiką, ukazując targające nią emocje.

 

Nicholas Hoult (Był sobie chłopiec, X-men: Pierwsza klasa, Wiecznie żywy) to znakomity aktor młodego pokolenia. Zastanawiające było dla mnie obsadzenie tak zdolnego człowieka w roli Nuxa, która z zapowiedzi nie wydawała się istotna fabularnie. Myliłem się – po pierwsze postać wcale nie była tak marginalna, po drugie zagrana została wyśmienicie (szaleństwo, euforia, depresja).

 

 

…i piękne kobiety

Jak w każdy przeboju kinowym, także i w Mad Max: Fury Road nie mogło zabraknąć pięknych kobiet. Oprócz wspomnianej Charlize Theron, która akurat w tym filmie nie zachwyca urodą, bo to nie jej rola, mamy również 5 pięknych, młodych aktorek grających żony Wiecznego Joe.

Mad Max: Na drodze gniewu, Mad Max 4, Mad Max 2015, żony, Zoë Kravitz, Rosie Huntington-Whiteley

 

 

Efekty specjalne i 3D

W Mad Maxie mamy mnóstwo efektów specjalnych: od zjawisk atmosferycznych, poprzez płonące i wybuchające pojazdy, fruwających po ekranie aktorów, na amputowanej ręce Furiosy kończąc. Dodatkowo komputerowa ekipa filmowców musiała sporo się napracować nad elementami otoczenia.

 

Efekty specjalne pokazywane w filmie nie wydają się sztuczne – w większości przypadków możemy nawet nie zauważyć, że są wykonane przez speców od komputerów, co jest ogromnym plusem.

 

Technologia 3D zastosowana w produkcji była dostrzegalna podczas seansu i dobrze wykonana (widać było stojących bliżej bohaterów, latające przedmioty), ale zdecydowanie nie ma potrzeby wydawać dodatkowych pieniędzy na oglądanie Mad Maxa w 3 wymiarach – ci, którzy udadzą się na film w wersji 2D nic nie stracą.

 

 

Nietypowe przyspieszenie 

Bardzo dziwnym zjawiskiem w Mad Maxie była widoczna, wręcz wulgarnie przyspieszona liczba kratek – trochę tak, jakby ktoś wsadził do magnetowidu kasetę VHS i chciał ją odtworzyć na lekko przyspieszonym podglądzie.

 

Oczywiście powodowało to, że w naszym odczuciu auta szybciej jeździły, bohaterowie dynamiczniej walczyli, ale czy na pewno powinniśmy od razu wiedzieć, że nagranie zostało przyspieszone?

 

Z drugiej strony jestem w stanie przytoczyć argument, którym może kierował się George Miller – przyspieszenie dodawało nerwowości i tak już mocno trzymającemu w napięciu filmowi.

 

 

Smaczki

W filmie tej klasy nie mogło zabraknąć rozmaitych smaczków. Moim ulubionym jest kwestia wykrzykiwana przez Nuxa:

To z pewnością ma szansę stać się kultowym tekstem w stylu Hasta la vista, baby Arnolda Schwarzeneggera.

 

Hugh Keays-Byrne grający Wiecznego Joe zagrał również w pierwszym Mad Maxie z 1979. Wtedy również grał głównego oponenta Maxa – Obrzynacza (Toecuttera), więc jest to miły akcent i zgrabny, sentymentalny powrót do przeszłości.

 

Religia trepów bardzo mnie ujęła. Wiara w nadprzyrodzone moce Wiecznego Joe, marzenia o Valhalli i pryskanie paszczy chromem tworzyły malowniczy obraz tej grupy świrów.

 

Szalony i przerażający gitarzysta pościgowy – jednocześnie pomysł kuriozalny i przerażający. Uważam, że cały „pojazd nagłośnieniowy” nadawał klimatu przerażającej groteski. No i te płomienie z gitary – niczym na koncertach Rammsteina!

Mad Max: Na drodze gniewu, Mad Max 4, Mad Max 2015, gitarzysta

Pojazdy, przedmioty – były bardzo klimatycznie wykonane i również robiły ten film.

 

 

Muzyka dopełnia całości

Muzyka, którą mogliście usłyszeć w trailerze na początku recenzji znakomicie dopełnia obraz. Powoduje, że widz odczuwa niepokój, jest cały spięty. Nie jest wybitna i z pewnością Oskara za nią twórcy nie dostaną, ale do tego obrazu pasuje znakomicie.

 

 

Godny następca Wojownika szos i pozostałych Mad Maxów

W zasadzie fabularnie Na drodze gniewu i Wojownik szos są do siebie zbliżone, ale ilość wątków, motywów wykorzystana w „czwórce” oraz masa akcji powodują, że najnowszy Mad Max jest znakomitym produktem współczesnej kinematografii.

 

Mad Max: Na drodze gniewu to z pewnością film znakomity w swojej kategorii – akcja, thriller, sensacja. Zdecydowanie najlepsza z wszystkich dotychczasowych części.

 

Nie tylko fani gatunku postapo powinni ten film obejrzeć. Myślę, że każdemu Mad Max: Na drodze gniewu powinien się spodobać, ale z pewnością należy pamiętać, że to film akcji, więc nie należy wymagać od niego impulsu do głębokich przemyśleń egzystencjalnych.

 

Na długie lata zapamiętam tę ciszę na widowni.

Mad Max: Na drodze gniewu, Mad Max 4, Mad Max 2015, atak na War Machine

Zajonc

Jeden z redaktorów Strefy. Główne zainteresowania „zombistyczne” to muzyka związana z serialem The Walking Dead oraz inspirowana klimatami zombie, śledzenie tematyki w kinematografii, grach komputerowych i nie tylko.

Zawiaduje działem: Wasza twórczość – prace Czytelników Strefy. Kontakt w celu nadsyłania prac: [email protected]

Główny administrator fanpage’u Strefy na Facebooku.

Odpowiedzialny za reaktywację kanału Strefy na YouTube.

Poza Strefą fan literatury fantasy i s-f, kryminałów, komiksów (w tym oczywiście Żywe Trupy) oraz mitologii nordyckiej.

More Posts

Follow Me:
Facebook