Biżuteria Handmade

ZNation

         Kiedy „Z Nation” pojawiło się na rynku seriali, mało który widz dawał mu jakiekolwiek szanse. Padały głosy, że fabuła za słaba, że pełno absurdów, że idiotyczne akcje i ogólnie pożal się boże niska kondycja narracji. Jednym słowem, kino dla niewymagającego widza, które z szybkością światła powinno zniknąć w odmętach zapomnienia. Czy jednak faktycznie tak się stało? Niekoniecznie. Pierwszy sezon dobił do swojego finałowego epizodu, kończąc się kilkoma cliffhangerami, osiągnięto niemałą jak na stację SyFy widownię rzędu 1.6mln widzów oraz przedłużono tytuł na sezon drugi. Czyli co, sukces jest? A no jest. Na domiar wszystkiego, produkcja ta w pewnych kwestiach okazała się wyjątkowo zaskakująca.

ZNation2

      Na samym początku tego podsumowania chcę powiedzieć, że „Z Nation” od technicznej strony faktycznie jest serialem koszmarnym. Mamy niski budżet, straszną reżyserkę i jeszcze gorsze efekty. Niemniej, czy to rzutuje na całym tytule? Rozchodzi się o to, że nie! Produkcja studia The Asylum okazała się kinem wyjątkowo niekonwencjonalnym, które swoje negatywy potrafiło zamienić na pozytywy, a tym samym poszerzyć rozrywkę oferowaną widzowi. Oczywiście aby móc czerpać jakąkolwiek radość z seansu, trzeba wyłączyć racjonalne myślenie, ale wydaje mi się, że to nie jest żaden kłopot. Przynajmniej nie w chwili, kiedy na całego wbijemy się w humorystyczną stronę tytułu.

ZNation9

       Twór Karla Schaefera pod względem gatunkowym jest kompletnie nieokreślony. Niby widzimy w tym wszystkim jakąś formę lekkiego pastiszu, trochę groteski czy nawet żartobliwe przekoloryzowanie, niemniej przez to wszystko przebija się czasami tak widoczny tragizm (np. żałoba Roberty), że widz może poczuć się lekko skonsternowany. Czy mamy do czynienia ze świadomym ukazaniem apokalipsy w krzywym zwierciadle, czy może jesteśmy świadkami nieudanej próby udramatyzowania historii? Twórca tak jakby sam nie wiedział co chce tutaj osiągnąć, przez co z odcinka na odcinek coraz bardziej miesza się we własnych pomysłach. Zatem, aby uniknąć niepotrzebnej irytacji, a tym samym uczucia traktowania jak głupka, najlepiej będzie jeżeli podejdziecie do serialu mając na uwadze tylko i wyłącznie jego komediową stronę. Jak tak zrobiłem i świetnie na tym wyszedłem. Choć doskonale wiedziałem, z jakim typem dzieła mam do czynienia, to jednak zaciekawienie wspominanym przerysowaniem było na tyle silne, że co sobotę zasiadałem do nowego odcinka z większym zadowoleniem niż do „The Walking Dead„. Mimo tego, że jest to kicz to uważam go za pełen napięcia, a nawet subtelnego uroku od którego trudno się oderwać. Fakt, że ani razu nie poczułem znudzenia opowiadaną historią, idealnie to potwierdza.

ZNation3

      Patrząc na fabułę pierwszego sezonu „Z Nation” jak na ogół, wydaje się ona całkowicie rozdrobniona, rwana, płaska, a wręcz nawet papierowa. Ot, zlepek kilku niezbyt górnolotnych kliszy, aby tylko coś tam opowiedzieć. Raz nas wrzucą tu, raz nas wrzucą tam, raz spowolnią, raz przyspieszą, a my mamy się cieszyć. Oczywiście jest w tym dużo prawdy, ale co w momencie kiedy rozbijemy historię na wątki główne i poboczne? Okazuje się, że mamy tu więcej konsekwencji niż się na początku wydaje. Przede wszystkim, motyw podróży do Kalifornii jest pretekstem do prześmiewczego ukazania wszystkich tych rzeczy, które w kinie zombiestycznym mają być maksymalnie poważne. Reżyser bawi się tematami, zmienia je na własną modłę, dokłada nowy wydźwięk, a to wszystko po to aby pogłębić ich absurdalizację i jednocześnie uzmysłowić widza, że apokalipsa niekoniecznie musi być przedstawiona w pełnym realizmie. O tym, że dominuje w tym taniocha i amatorszczyzna nie chcę nawet wspominać. Widać to już zresztą w pierwszym odcinku, w którym to dostajemy sławetne dziecko-zombie zabijające Hammonda- pozornie głównego bohatera akcji. Co w tym najlepszego, to jedynie szczy góry czekającej na widza. Później mamy jeszcze takie kwiatki jak feminazistki, szalonego księdza czy generała bez piątej klepki. Czy jest to głupie? Tak! Czy bezsensowne? Owszem! Czy cieszy? I to jeszcze jak! A wiecie dlaczego tak jest? Bo to wszystko przybiera tak denny wygląd, że nie można przejść obok tego obojętnie. Oczywiście poziomem humoru nie dorównuje klasykom, ale uważam że stanowi dość ciekawą alternatywę dla osób, które są najzwyczajniej w świecie zmęczone nadmiernym bombardowaniem sztuczną powagą.

ZNation4

       Osobiście muszę pochwalić twórcę za dobrze zrealizowany motyw podróży, który jest chyba najbardziej dopracowaną kwestią serialu. Choć nie można mówić tutaj o cudach i głębiach emocjonalnych niczym z „DrogiCormaca McCarthiego, to jednak wszystkie elementarne aspekty zostały wzięte pod uwagę. Wprawdzie w formie najprostszej z możliwych, ale jednak. Nie będzie błędem jeśli powiem, że w „Z Nation” co odcinek dostajemy nową scenerię. A to jakaś mieścina, a to jakieś lasy, a to jakieś tereny industrialne, a to jakieś osiedla. Jednym słowem, wszystko na raz. Schaefer nie ograniczył się tylko i wyłącznie do jednego pejzażu, co mnie bardzo ucieszyło. Mamy dzięki temu sporą różnorodność, która nawet na moment nie daje wolnej przestrzeni dla monotematyczności. Oprócz tego, dość mocno zdynamizowało to całą fabułę oraz dawało spore pole do realizacji scen typowo akcyjnych.

ZNation8

        Skoro już jestem przy bohaterach, to i o nich słów kilka przydałoby się powiedzieć. Wszyscy ci, którzy oczekują od tematyki post-apo wielowymiarowych rysów charakterologicznych, już teraz powinni zrobić w tył zwrot i odpuścić sobie seans „Z Nation„. Tego tutaj niestety nie znajdziemy, bo scenarzysta wykorzystał jedynie wstępny zarys, unikając procesu pogłębienia ich osobowości. Przez cały czas trwania sezonu, postaci pozostają w stanie w jakim poznaliśmy ich w pierwszych epizodzie. Ani krzty progresu, regresu lub bóg wie czego innego. Oczywiście na pewnych etapach można odnieść wrażenie, że coś tam się jednak w ich świecie ruszyło, ale wraz z nową partią materiału, wszystko wraca do poprzedniego stanu. Niemniej, osoby te posiadają coś czego chociażby nie ma grupka w „The Walking Dead„. Ich po prostu da się polubić, a w swojej prostocie są tak dobrzy, że nawet sympatyczni. Przyznam się, że do mojego prywatnego Top3 należą Roberta, Murphy oraz Doktorek.

ZNation10

       Teraz przyszedł czas na rzecz najważniejszą czyli zombie. Dzieł z gatunku chodzącej śmierci widziałem już wiele, ale jeszcze nigdy nie spotkałem się z aż tak wielką różnorodnością trupów jaką można zaobserwować w „Z Nation„. Dzieło The Asylum pod tym względem wygryzło caluteńką konkurencję, pozostawiają po sobie istne zgliszcza i nie pozwalając aby ktokolwiek mógł odebrać mu rekord. Przedstawię zatem pełną ofertę:

  • zombie zwykłe
  • zombie w limitowanej edycji „Usain Bolt
  • zombie zwierzęta
  • zombie amisze
  • zombie z ADHD
  • zombie na viagrze
  • gandzia zombie
  • zombie na sterydach
  • radioaktywne zombie
  • spritner zombie niemowlak 
  • zombie mutanty
  • zombie uśpione
  • zunami
  • zombienado

Osobiście padałem ze śmiechu widząc kolejne wcielenia żywych trupów. Jedna z najbardziej powalających, absurdalnych, chorych, ale jednocześnie najlepszych rzeczy jaką może zaoferować ten serial. Pomysłowość oraz wykorzystanie motywu na poziomie iście mistrzowskim. Jak jeszcze do tego dodamy sposoby ich eksterminacji (np. przy użyciu Dzwonu Wolności) to dostaniemy chyba najlepszy obraz apokalipsy. A do tego jaki zabawny i klimatyczny!

ZNation1

       Podsumowując, „Z Nation” jest serialem niezwykle specyficznym, który trafi do określonej grupy odbiorców. Czy jest to produkcja dla niewymagającego widza? Oczywiście! Pytanie tylko, czy ten bardziej wymagający nie może przez to czerpać przyjemności z seansu? Jak się okazuje może i niech moja osoba stanie się tego przykładem. Może uznacie, że nie mam gustu… Może w świetle tego przeglądu moje przyszłe recenzje stracą dla Was wartość merytoryczną… Niemniej, nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że tych 13 godzin spędzonych przy produkcji The Asylum, nie uważam za czas stracony. Choć cenię sobie ambitne kino to uważam, że czasami warto jest zejść na niższy poziom, gdyż inaczej może nas ominąć całkiem dobra oraz odmienna zabawa.

Na koniec podsumowanie wyrażone w ocenie. Tym razem razem będzie tych ocen aż trzy, aby przedstawić Wam, że nie przy każdym kryterium opiniuję „Z Nation” tak samo:

  • na tle wszystkich seriali, tytuł otrzymuje w porywach 1.5/10
  • w zestawieniu z „The Walking Dead„, jestem mu skłonny wystawić 4/10
  • biorąc pod uwagę jego własną konwencja i gatunek (na tym założeniu oparta jest powyższa recenzja), z czystym sumieniem zasługuje na 6/10

tomb2525

Obecnie jeden z głównych redaktorów Strefy The Walking Dead odpowiedzialny za takie elementy jak artykuły dotyczące produkcji serialu, recenzji wszystkich dzieł składających się na uniwersum „Żywych Trupów” jak i wpisów uzupełniających poszczególne działy tematyczne strony.

Większej „publiczności” znany jako ten najbardziej zapalczywy oraz rozeznany w dziedzinie „The Walking Dead” tworzący „nic nie wnoszące do tematu elaboraty” :-D

W życiu prywatnym zainteresowany w głównej mierze biologią, chemią oraz po części fizyką. Nie pogardzi jednak dziedzinami czysto humanistycznymi takimi jak literatura, sztuka, muzyka czy właśnie sam film, z naciskiem na mocne wpływy dramatu.

More Posts