Biżuteria Handmade

dead-island-riptide

23 kwietnia na światowy rynek trafiła kolejna gra komputerowa z zombiakami w tle – Dead Island: Riptide ze stajni rodzimego Techlandu. Dopiero dzisiaj (26 kwietnia) nowa produkcja dotarła  na sklepowe półki w Polsce.  Niestety tytuł zdążył zebrać już niezbyt pozytywne recenzje, a średnia w serwisie Metacritic na wszystkich platformach utrzymuje się w okolicy 60 punktów. Złośliwi mówią, że nowa produkcja to tak naprawdę większe DLC do wydanej w 2011 pierwszej części (trzeba przyznać, że rzeczywiście coś w tym jest, bo w nazwie zamiast dwójki, widnieje jedynie podtytuł ). Wszystkich zainteresowanych, a nieobeznanych jeszcze z tematem, zachęcam do przeczytania zebranych poniżej, podstawowych informacji o Dead Island: Riptide…

 

Zwiastun zapowiadający grę wywołał w sieci niemałe emocje (z resztą, cóż się dziwić).

 

Nowa produkcja nie zrewolucjonizuje w żaden sposób serii, nadal będziemy mieli do czynienia z pierwszoosobowym action RPG z elementami survivalu i chmarą zombie do eksterminacji (zalecana  walka wręcz – choć oręż szybko niszczeje). Twórcy zdecydowali się kontynuować historię bohaterów z poprzedniej odsłony, po raz kolejny fundując im koszmar z wyspą pełną żądnych krwi, żywych trupów (taki syndrom Lostów). Trzeba przyznać, że środowisko rzeczywiście nieco się zmieniło, a nowa wyspa – Palanai – nie przypomina otoczenia, do którego zdążyła przyzwyczaić graczy pierwsza część – kurortów wypoczynkowych i pięciogwiazdkowych hoteli na nowym terenie nie uświadczysz, pojawi się za to spora liczba zabudowań wojskowych do zwiedzenia oraz prymitywnych wiosek tubylców. Jako, że w grze pokierujemy tymi samymi postaciami (Do znanych już  Sama B, Logana Cartera, Xiany Mei oraz Purny dołączy nowa – odporny na zarazę, były żołnierz – John Morgan – czyżby mrugnięcie okiem do widzów TWD – Morgan Jones? ),  dostaniemy okazję zaimportowania do niej, naszego zaprawionego już w boju bohatera lub rozpoczęcia zabawy od początku (z 15 poziomem doświadczenia na start). I tym razem grę można przejść w czteroosobowym trybie kooperacji, a wiadomo przecież, że w kupie raźniej – szczególnie jeśli chodzi o masakrowanie żywych trupów . Wszystko dalej opierać się będzie na wykonywaniu questów i całkiem satysfakcjonującej walce z zombie. Wielbicieli broni z pewnością ucieszy fakt, że w nowym DI otrzymamy do dyspozycji ogromny arsenał, od zwykłych noży po karabiny maszynowe. Dodatkowo znalezione po drodze przedmioty możemy wykorzystać do ulepszania naszego uzbrojenia (np. naszpikować kij do baseballa gwoździami).  W walce często porzucamy do niemilców naszym orężem,  kopniemy nieumarłego czy po prostu zadamy mu śmiertelne obrażenia kataną lub strzałem z pistoletu. Broń nie/stety szybko niszczeje dlatego też wymagana będzie jej naprawa, za zebrane wcześniej pieniądze.

Pojawią się także nowe typy przeciwników m.in. zombi-pływak czyhający na swoje ofiary w wodzie – apropo, udostępniono także nowy środek transportu – motorówkę, która pozwoli przemierzyć zalane tereny…

Niestety pomimo błagań graczy NPC po raz kolejny będą wykorzystywać naszych bohaterów do questów z zakresu „przynieś,  zabij, pozamiataj”. Nowością w tym temacie są co prawda zadania z obroną obiektu, w którym przygotowujemy się do odparcia hord zombie, na dłuższą metę stają się one jednak monotonne (uwagę przyciągają jedynie w trybie co-op)…

Nowością w Riptide jest też system pogodowy, który niestety nie wywołał wśród krytyków pozytywnych odczuć – pojawiły się nawet narzekania, że pogoda zmienia się w nienaturalny sposób i zamiast urozmaicać, psuje jedynie rozgrywkę.

Premierze gry towarzyszyła ciekawa akcja promocyjna – trzeba przyznać, że Techland naprawdę postarał się o zainteresowanie miłośników żywych trupów.

 

Głosy krytyki odnoszą się do sporej liczby bugów, kiepskich animacji oraz  zbyt szybkiego respawnowania się przeciwników (które i tak poprawiono). Dla wielu recenzentów męcząca okazała się także sterylność świata – z praktycznie niczym nie można wejść w interakcje…
Co do czasu przejścia, naprawdę nie jest źle, bo gra ma zapewnić nam od 15 do 20 godzin zabawy, a za cenę około 80 zł, jakie przyjdzie nam za gre zapłacić jest to wynik całkiem zadowalający.

Wszystkich zainteresowanych zachęcam do sprawdzenia dostępnej już, polskiej wersji tytułu – na wszystkich liczących się platformach (warto zainteresować się bogatą edycją kolekcjonerską). Pod spodem zwiastun na światową premierę produkcji…

 

 

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts