Biżuteria Handmade

AMC-TWD-KEYART_0440_RGB_FULL

 Philip Blake tytułujący siebie Gubernatorem to socjopatyczny przywódca idyllicznego miasteczka Woodbury  będącego swoistą oazą w tym „piekle na ziemi”. On sam mimo niezwykle zaszczytnej pozycji w swoim małym społeczeństwie, pełni rolę głównego antagonisty trzeciego oraz czwartego sezonu „The Walking Dead”. Widzowie po raz pierwszy mają „przyjemność” poznać go w odcinku „Walk with me„. Choć wydawać by się mogło, iż jest to normalny człowiek dobiegający dopiero czterdziestki pragnący ponownie statycznego życia, tak naprawdę stanowi on ucieleśnienie największego „zła” jakie kiedykolwiek i ktokolwiek mógłby uświadczyć w uniwersum wykreowanym przez Roberta Kirkmana. Samo określenie jego prawdziwej natury [socjopata] nakierowuje widza na to, z kim bohaterowie będą mieli do czynienia. Bardzo wiele razy zostaną oni postawieniu na „ostrzu noża”. Niemniej, nie oznacza to, iż Gubernator to zło pełną parą 24h/dobę. Przez sporą część czasu pokaże się on od tej-można powiedzieć-ludzkiej strony. Czy będzie to tylko gra pozorów? Cóż, częściowo tak, częściowo nie. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, Blake przez większość czasu będzie kierował się realizacją swoich własnych chorych pragnień. Philip stworzył sobie szczelnie, a wręcz nawet hermetycznie zamknięty świat, którego drzwi są otwarte dosłownie dla każdego przyjezdnego. Problem jedynie polega na tym, że bramy Woodbury są zamknięta dla wszystkich tych, którzy chcą to miasteczko opuścić. To natomiast przekłada się na jego zachowanie w kręgu tego 73-osobowego społeczeństwa. Z jednej strony Philip Blake daje się poznać jako człowiek pełen charyzmy, potrafiący zjednać sobie ludzi w około. Jego pokłady inteligencji, taktu, wewnętrznych manier objawiają się na każdym kroku. Wszyscy żyjący w tej osadzie są 100%-owo podporządkowani jego rozkazom. To pokazuje również jaką siłą perswazji dysponuje Gubernator. Dodatkowo jest to człowiek o niewyobrażalnej wiedzy taktycznej, co pozwoliło mu na zbudowanie miasteczka od podstaw. Liczne wypady oraz plany urbanizacyjne Woodbury są wynikiem sprawnego myślenia oraz łączenia faktów. Można by rzec, że jest to ideał, który powinien przewodzić rzeszami ludzi. Tyle tylko, że sam Philip dysponuje drugą stroną swojej osobowości. Pod płaszczem perfekcyjności, kryje on chore pojmowanie świata, w którym każdy napotkany człowiek jest zagrożeniem w najczystszej postaci. Cechuje się on zerowym zaufaniem w stosunku do drugiej osoby, co przejawia się w inwigilacji nowo przybyłych. Gubernator zamyka przy tym wszelkie „furtki”, które pozwoliłyby na zagłębienie się w jego naturę (taka sytuacja spotkała Andreę, która stała się rezydentką Woodbury na pewien czas). Nastawiony jest głównie na manipulację w celu osiągnięcia wyznaczonych celów. Dodatkowo w momencie kiedy traci kontrolę nad jednostką ludzką nie cofnie się przed niczym by wyeliminować ją ze swojego życia, stosując każdą możliwą metodę zadawaniu bólu, od tortur aż po samą śmierć. Obrazuje to, iż uczucia ludzkie są mu obce, a normy społeczne oraz etyczne nie mają racji bytu. Philip Blake to człowiek bez sumienia. Jego spaczona hierarchia wartości, brak wstydu oraz poczucia miłości czy sympatii przyczyniła się do tego, że stał się potworem, dla którego wszyscy inni są jedynie zabawkami w jego grze na śmierć i życie.

Aktor odgrywający postać: David Morrissey

NAJWAŻNIEJSZE CYTATY

„Nie jesteście tu więźniami, a gośćmi. Jeżeli chcecie odejść to droga wolna, ale nie otwieramy bramy po zmierzchu. Przyciąga po prostu niepotrzebną uwagę. A tobie Andrea potrzebny jest porządny wypoczynek. W twoim stanie nie przeżyłabyś kolejnego dnia. Jutro z rana przyprowadzą was do mnie, po czym oddamy wam broń. Dorzucimy amunicji, prowiant na drogę, jakieś leki i samochód jeśli będzie potrzebny. I tak się rozejdziemy więc, bez żadnym głębszych uczuć. A tym czasem… Witam w Woodbury!”

„Przetrwanie w dziczy to ciężki kawałek chleba, budząc się każdego dnia z myślą że ten może być ostatnim. Czy będzie szybko i bezboleśnie czy raczej powoli i brutalnie? Czy ktoś mnie dobije, czy może powrócę jako jedno z nich? (…) Prawdziwy sekret ocalenia tkwi w tym mieście. Wracamy po prosu do dawnego życia. Tego, kim byliśmy. Mamy domy, opiekę zdrowotną, dzieci chodzą do szkoły, dorośli do pracy. Mamy cel. Jesteśmy społecznością (…)  Idziemy odebrać to co nam się należy. Cywilizację! Wtedy znów powstaniemy”

„Kiedy zebraliśmy się w Woodbury po raz pierwszy, było nas zaledwie dziewięcioro zbunkrowanych z konserwą i paczką krakersów. Spójrzcie na nas teraz. Zbudowaliśmy miejsce, które możemy nazwać domem. Dzisiaj świętujemy to jak daleko zaszliśmy. Pamiętajmy jednak o tych, których straciliśmy. Wznieśmy toast…ZA NAS!”

„Michonne, chcesz abym się was pozbył! Właściwie, to miałem zamiar oddać ci twój miecz. Wpasowałaś się tutaj. Naprawdę miło nam Ciebie gościć. To dla mnie prawdziwy kłopot. Ludzie przestrzegają zasad. I nie ważne, czy to prawda czy też nie. Oni wierzą, że to trzyma ich przy życiu. Ty właściwie wywróciłaś to do góry nogami! Złamałaś zasady i jeśli nic z tym nie zrobię to otworzę drzwi wprost do anarchii!”

„DZIESIĄTKA LUDZKI OCZYŚCIŁA CAŁE WIĘZIENIE! Jeżeli ona nie kłamie [Maggie] to oznacza, że mamy w pobliżu naprawdę potężnych sąsiadów! Merle, ta grupka twojego braciszka dokonała coś czego według ciebie nie można było dokonać! Im się udało!”

„Zostaliśmy zaatakowani. Rozproszcie się  i znajdźcie ich. Nie próbujcie nawet brać jeńców. MACIE ICH PO PROSTU POZABIJAĆ!”

„NIEEEEE! Nie rób Penny krzywdy. Patrz…To mnie chcesz, prawda? Nie ma potrzeby aby ona cierpiała. Nie krzywdź mojej małej córeczki. Proszę, nie rób tego…Nieeeee!”

„Akwaria i głowy? Zmuszałem się by je oglądać. Przygotowywały mnie na ten horror, który czeka na zewnątrz”

„Co mogę wam powiedzieć? Nie mieliśmy takiej nocy [atak Ricka na Woodbury] odkąd ukończyliśmy barykady. Myślałem, że minęły już czasy w których wszyscy siedzieliśmy skuleni i przerażeni przed telewizorami podczas pierwszych dni apokalipsy. Strach, który czuliśmy w tamtym czasie poczuliśmy także i teraz. Zawiodłem was…Obiecałem, że was ochronię. Powinienem wam powiedzieć, że wszystko będzie już dobrze, że jesteśmy już bezpieczni, pochowamy jutro zmarłych i przetrwamy dalej. Ale nie zrobię tego! Nie mogę tego powiedzieć, bo po prostu się boję. Obawiam się terrorystów, którzy chcą tego co mamy. Którzy chcą nas zniszczyć! I co gorsza boję się, bo jednym z tych terrorystów jest nasz człowiek…MERLE! Mężczyzna na którego liczyłem, któremu ufałem przywiódł ich tutaj i wpuścił do środka. To przez ciebie. OKŁAMAŁEŚ I ZDRADZIŁEŚ NAS WSZYSTKICH! Pytałem się, wobec kogo jesteś lojalny. Odpowiedziałeś, że wobec nas. Teraz masz szansę tego udowodnić. Dowiedz tego nam wszystkim. Brat przeciwko bratu. WALCZCIE AŻ DO ŚMIERCI”

„Andrea, to była całkiem niezła przemowa.  Powiedziałaś dokładnie to, co ci ludzie chcieli usłyszeć. Sądziłem, że Woodbury będzie czymś więcej. Czym lepszym. Nie byłem jednak przygotowany na takie wyzwania i po prostu zawaliłem sprawę. Robiłem naprawdę straszne rzeczy. Nie jestem już w stanie przewodzić nimi przewodzić…Ale ty jesteś Andrea! (…) Kto inny miałby mnie zastąpić? Milton? Martinez? Jeśli wybierzesz przyjaciół w więzieniu to w pełni to zrozumiem. Ale ci ludzie tutaj cię potrzebują. My cię potrzebujemy!”

 „Milton, zamierzasz zostać? Liczyłem na ciebie nie tylko ze względu na twój eksperyment. Myślę o tobie jak o przyjacielu…Niemniej liczyłem także na Merla! Martinez był dobrym żołnierzem. Zaliczył nawet kulkę gdy go potrzebowałem. Potrafiłbyś tak? A Andrea? Nie wiem jak bardzo jest nam lojalna”

„Andrea, pojechałem do więzienia by negocjować. Wystarczą nam już szwendacze u naszych bram. Nie potrzebujemy mieć wrogów tuż obok. Zdajesz sobie sprawę, że nas ostrzelali? Nie wiem kim byli gdy się z nimi trzymałaś, ale zmienili się. Są żądni krwi!”

„Ta cała walka między nami Rick, to nic innego jak porażka w przewodzeniu. Jednak zostawienie was w spokoju byłoby z mojej strony jeszcze większą porażką. W końcu pojawiłeś się na naszym podwórku i ostrzelałeś główną ulicę prawda? Jeśli pozwolę na takie zagrożenie, to wyję na słabego i wszystko się zawali. Musimy dokonać wyboru. Jeśli zdecydujemy się zniszczyć wszystko to o co walczyliśmy przez ostatni rok…Pozabijamy wszystkim, których znamy…W twoim więzieniu i w Woodbury…Ludzi, którzy przecież kochamy Rick…Ta wojna potrwa do ostatniego żywego człowieka. Zakończmy ją jednak już dziś.  Możemy się po prostu rozejść. Masz coś, czego chcę. Coś co sprawi, że wszystko wróci do normy. Nie, nie chcę twojego więzienia. Nie wygląda ono bezpiecznie. W końcu zginęła tam twoja żona i jeszcze jeden facet [T-dog]. CHCĘ MICHONNE! Oddają ją i będzie po wszystkim. Czy jest tego wszystkiego warta? Jedna kobieta? Warta życie wszystkich w tym twoim więzieniu?”

„Andrea, wróć ze mną do Woobury. Potrzebujemy cię, my wszyscy cię potrzebujemy. To teraz twój dom. Twoi ludzie. Twoje miasto. Nie możesz ich porzucić. Andrea proszę, wróć do domu. Cóż, jak chcesz… Andrea, już pora wrócić do dom. Andrea…”

„Zabijasz albo giniesz, lub… Cóż, giniesz i zabijasz”

„ROZJEDŹCIE OGRODZENIE! BIERZCIE SAMOCHODY! BIERZCIE BROŃ! WCHODZIMY DO ŚRODKA! ZABIĆ ICH WSZYSTKICH!”

 

tomb2525

Obecnie jeden z głównych redaktorów Strefy The Walking Dead odpowiedzialny za takie elementy jak artykuły dotyczące produkcji serialu, recenzji wszystkich dzieł składających się na uniwersum „Żywych Trupów” jak i wpisów uzupełniających poszczególne działy tematyczne strony.

Większej „publiczności” znany jako ten najbardziej zapalczywy oraz rozeznany w dziedzinie „The Walking Dead” tworzący „nic nie wnoszące do tematu elaboraty” :-D

W życiu prywatnym zainteresowany w głównej mierze biologią, chemią oraz po części fizyką. Nie pogardzi jednak dziedzinami czysto humanistycznymi takimi jak literatura, sztuka, muzyka czy właśnie sam film, z naciskiem na mocne wpływy dramatu.

More Posts