Zgodnie z obietnicą mam już dla Was gotową recenzję zeszytu The Walking Dead #167: A Certain Doom. I choć zawiera ona spoiler – zwłaszcza dla tych, którzy nie czytają komiksu w zeszytach – to myślę, że musicie ja przeczytać!

The Walking Dead #167: A Certain Doom, Rick Gr4imes, Andrea

A Certain Doom to zdecydowanie najlepszy i najważniejszy zeszyt ostatnich miesięcy, a może i nawet w ogóle! Jest przepełniony smutkiem oraz silnymi uczuciami… nie będę owijał w bawełnę – wzruszyłem się przy nim!

Oczywiście to, co w nim obserwujemy jest ścisłym następstwem tego, o czym czytaliśmy w dwóch poprzednich: The Walking Dead #165 i The Walking Dead #166.

The Walking Dead #167: A Certain Doom, Rick Grimes

UWAGA SPOILER!

 

 

Po tym jak Andrea została ugryziona przez zombie, nadszedł czas pożegnania z nią. Nie tylko Rick i Carl, ale wszystkie – niemal wszystkie – istotne postacie pojawiły się przy jej łóżku i miały do „powiedzenia” coś ważnego. To nam pozwala uświadomić sobie, jak ważną postacią dla świata Żywych Trupów była Andrea. Może nie była to bohaterka, której poświęcano nadmiernie wiele czasu, ale z pewnością odgrywała swoją istotną rolę niejako za kulisami akcji.

To był z pewnością dość ciężki i wypełniony emocjami zeszyt. Koniecznie muszę zwrócić uwagę na dwie kwestie, które dodatkowo podnoszą rangę tej historii.

Pierwszą z nich będzie list Roberta Kirkmana do fanów, ale również pisał on go z myślą o sobie i o Andrei. Wyjaśnia w nim, że decyzja była trudna i bardzo bolesna, wbrew jego własnej naturze. Uchyla tez nieco rąbka tajemnicy odnośnie sytuacji, w jakiej powstawał scenariusz zeszytu 167. Jest to bardzo miły i ważny gest. Ważny zarówno dla autora jak i czytelników.

Drugą ważną kwestią jest sam wydawca, który postanowił uhonorować Andreę poprzez usunięcie z zeszytu wszystkich reklam i notek oraz prewek innych tytułów, które pojawiały się zawsze na końcu. Jest olbrzymi gest. Nie dość, że mamy dzięki temu większy akcent na wydarzenie, to jeszcze z czysto pragmatycznego punktu widzenia otrzymaliśmy więcej stron w komiksie, który i tak wydaje mi się grubszy niż pozostałe zeszyty (nie byłem w stanie policzyć stron, wzruszenie było zbyt spore – jeśli Wy policzyliście, to dajcie znać, czy faktycznie było więcej stron niż zwykle).

 

I to na tyle. Zarówno z niechęcią jak i wielkim zainteresowaniem będę czekał na kolejny zeszyt – 7 czerwca. Dawno tak nie przeżyłem śmierci komiksowej czy książkowej postaci…

 

Jeśli daliście się przekonać, że musicie mieć ten zeszyt, to zajrzyjcie na stronę sponsora tych recenzji: ATOMcomics.pl, a na pewno znajdziecie tam ten wspaniały numer TWD.

Banner ATOM

Zajonc

Jeden z redaktorów Strefy. Główne zainteresowania „zombistyczne” to muzyka związana z serialem The Walking Dead oraz inspirowana klimatami zombie, śledzenie tematyki w kinematografii, grach komputerowych i nie tylko.

Zawiaduje działem: Wasza twórczość – prace Czytelników Strefy. Kontakt w celu nadsyłania prac: [email protected]

Główny administrator fanpage’u Strefy na Facebooku.

Odpowiedzialny za reaktywację kanału Strefy na YouTube.

Poza Strefą fan literatury fantasy i s-f, kryminałów, komiksów (w tym oczywiście Żywe Trupy) oraz mitologii nordyckiej.

More Posts

Follow Me:
Facebook