Biżuteria Handmade

Spned-wgryz       Kolejny tydzień, kolejny odcinek i kolejny zachwyt. Po prostu czuję się przez Scotta M.Gimple rozpieszczany, gdyż takiej ciągłości świetnych epizodów nie było praktycznie od drugiego sezonu. „Spend” jest pod wieloma względami materiałem świetnym, zadziwiającym, gdzieniegdzie szokującym, ale i jednocześnie innowacyjnym gdyż wprowadził do sposobu kreowania świata przedstawionego „The Walking Dead” kilka istotnych nowości, które mam nadzieję, że będą kontynuowane w następnych sezonach. Czym jednak S05E14 wyróżnia się na tle tego co było oraz co tak naprawdę zmienia on w postrzeganiu serialu? O tym w dalszej części najświeższego „wgryzu w odcinek„.

Spend8       Statystycznie, „wgryz w odcinek” zaczynam od krótkiego omówienia fabuły. Tym razem, twórcy zaserwowali nam zwrot o 180 stopni, rezygnując z wątków społecznych na rzecz typowej wartkiej akcji survivalowej. Było szybko, intensywnie, krwisto oraz zaskakująco, dzięki czemu dość mocno podkręcono korbę dynamizmu, przygotowując nas tym samym do nieubłaganie zbliżającego się „grande finale„. Twórcy nie kryli się z tym, jaki typ materiału chcą nam pokazać i co chcą dzięki niemu ugrać, co zaowocowało dość szybkim osiągnięciem punktu kulminacyjnego odcinka, od którego zaczęło się całe pasmo tragicznych w skutkach zdarzeń. Katastrofizm akcji, choć wynikający z niezwykle głupiego splotu działań, był nie tylko mocno odczuwalny, ale również wyjątkowo prawdziwy. Widz doskonale zdawał sobie sprawę, że w świetle takiego, a nie innego toku (chojrakowanie i bezmyślność Aidena oraz Nicholasa) to nie mogło pójść w innym kierunku. W tym przypadku, po raz pierwszy od drugiego sezonu poczułem, że historia faktycznie rozwija się swoim własnym, naturalnym i niewymuszonym tokiem. Oczywiście pojawiło się to typowe wrażenie w stylu „a można było tego uniknąć„, niemniej przyjąłem to co oglądałem w takiej formie w jakiej zostało mi to podane. Powiedzmy sobie szczerze, kto nie wróżył kłopotów w związku z nowa parą pseudo żołnierzy?

Spend10       Do „Spend” twórcom udało się przemycić sporo sensownego, angażującego i niekiedy wywołującego całą lawinę emocji dramatyzmu. Osiągnięto to nie tylko tragedią zaprezentowanych w epizodzie zgonów, ale również kilkoma pomniejszymi kwestiami dość sprawnie odnajdującymi się-mimo swojej odmienności-w dominującym akcyjnym charakterze fabuły. Widzimy jawny kontrast między Alexandryjczykami oraz grupą Ricka, bezduszność z jaką człowiek może się kierować w celu zapewnienia bezpieczeństwa swoim „czterem literom„, czy też pierwsze przejawy brutalnej konfrontacji Deanny z nowym światem, która stopniowo uświadamia sobie, że dawny ład nie może zostać wypracowany w takiej formie w jakiej funkcjonował w czasach przez ZA. Ewidentnie widać, iż twórcy starają się bardzo mocno wymieszań często kontrastujące ideologie kilku różnych środowisk, co owocuje niezwykle złożonym obrazem skutków adaptacyjnych do nowych, złudnie bezpiecznych warunków Alexandrii. Mnogość tak skrajnych poglądów jest naprawdę imponująca.

Spend9       S05E14 okazał się również powrotem do pomysłu wielowątkowego prowadzenia historii. Jest to pierwszy taki moment od czasów sezonu drugiego, kiedy scenarzyści realizują kilka do nawet kilkunastu motywów jednocześnie, pogłębiając tym samym złożoność prezentowanej historii. Już od samego początku czuć, jak bawią się oni podjętymi tematami, jak je łączą, przeplatają czy zazębiają. Starają się stworzyć stabilną sieć, która scaliłaby te pozornie wykluczające się opowiastki w jedną, pewną i stałą strukturę. To jest niezwykle ciekawy zabieg, ponieważ nie tylko wprowadza on zainteresowanie, ale również pozwala wciągnąć w to wszystko postaci, które wydawać by się mogło, nie miałyby w nich zbyt wielkiego pola do popisu.  Nikt nie jest bierny i odsunięty na bok, dokładając cegiełkę do finalnej postaci opowiadania. Swoją rolę odgrywają nawet typowo trzecioplanowe osoby, które we wcześniejszych latach zostałby po prostu kompletnie zmarginalizowane. Lista prowadzonych obecnie wątków wygląda następująco:

  • nakreślanie negatywizmu codziennego funkcjonowania Alexandrii, opartego na całkowitym egoizmie jego mieszkańców, odizolowanych od potrzeb społeczności w swoich własnych hermetycznych światach
  • stopniowy wzrost znaczenia grupy Ricka w hierarchii Alexandrii
  • rewolucyjne zmiany w przetrwaniu osady wynikające z objęcia przez grupę Ricka kluczowych stanowisk kontrolnych
  • przejście Eugena od „zera do bohatera
  • podważanie przez Gabriela stanowiska Maggie odnośnie potrzeby większej ingerencji jej grupy w życie Alexandrii
  • potencjalne polityczne manewry Maggie mające wybielić obraz jej grupy nakreślony przez Gabriela
  • narastający konflikt między Rickiem, a Petem
  • tragiczny wypadek Tary i jej niepewne losy
  • wplątanie w wątki przemocy domowej Carol, u której widać echo jej własnej przeszłości
  • rozwijanie romansu pomiędzy Rickiem, a Jessie
  • problematyka liderowania Deanny w świetle rosnącej przewagi Ricka oraz śmierci Aidena i Noah, wynikających z tchórzostwa nieodpowiednio przydzielonych do działania ludzi
  • niestabilność emocjonalna Gabriela i wynikająca z niej hipokryzja jego działań jak i nastawienia

Muszę jednak przyznać, że mimo mnogości wątków, sposób ich rozwoju wprowadza pewien niesmak. Choć cały przyjęty system wykazuje się ogromną złożonością, twórcy kierują się w nim pewnymi utartymi już schematami. Nie zrozumcie mnie źle, to jest fajne i ciekawe, ale jednocześnie na swój sposób przewidywalne i cliche. Tara ulega wypadkowi kiedy losy Pete’a wiszą na włosku, Gabriel jest wprowadzony w momencie kiedy u Deanny rośnie niepewności, Noah umiera wtedy kiedy zaczyna na dobre aklimatyzować się do Alexandrii itd, itd. Jest to troszeczkę tani sposób na budowanie sensacji i wywołanie kaskady zdarzeń w finale.

Spend11        Osobny akapit chcę poświęcić na omówienie dopełnienia obrazu Alexandrii, który miał miejsce w „Spend„. Okazuje się, że jest to lokacja bardziej negatywna niż się to na pierwszy rzut oka wydawało. Przetrwanie oparte na tchórzostwie wyjaśniania nam nie tylko przyczynę potrzeby stałego ściągania ludzi, ale również fakt utrzymania osady w nienaruszonym stanie przez taki szmat czasu. Okazuje się, że ludność obrała sobie bezduszność jako główny czynnik warunkujący ich przeżycie, porzucając przy każdym większym zagrożeniu swoich własnych ludzi w myśl większego dobra. Co jednak w tym najgorsze, wszystko to odbywało się pod ogólną aprobatą Deanny, która w pełni kupowała celowość takiego postępowania. Ba, ona nawet dorobiła to tego wyższą ideologię stwierdzając, że Alexandria jest i będzie czymś wielkim. Owszem, może i to osiągną ale czy warte jest budowanie przyszłości opartej na tak chorobliwym egoizmie? Twórcy wykreowali kolejny skrajny obraz funkcjonowania zorganizowanej społeczności, który mocno różni się od tego co widzieliśmy dotychczas. Nie dostaliśmy następnego nieprzewidywalnego reżimu, ale po prostu najczystszej postaci strach, determinujący ludzkie zachowanie. Z drugiej jednak strony, nie możemy jednoznacznie ocenić Alexandrii jako w pełni negatywnego miejsca. Jakby nie patrzeć, dali Rickowi i grupie bezpieczeństwo, dach nad głową, zapasy i swobodę w postępowaniu. O względnej normalności nie wspominając.

Spend5       Typowo akcyjne sekwencje odcinka, które były trzonem całej linii fabularnej S05E14 można z marszu nazwać najlepiej wykonanymi w historii tego serialu. Widać było, że reżyserka (Jennifer Lynch, córka sławnego i cenionego Davida Lyncha) wraz ze scenarzystami, zadbała o wszystkie elementarne kwestie, które pozwoliły jej wykreować niezwykle soczysty obraz. Przede wszystkim, na uwagę zasługuje świetny klimat opuszczonego hangaru. Wszędzie dominowała obezwładniająca czerń, wprowadzająca paraliżujące uczucie niepewności, które na domiar wszystkiego zostało zintensyfikowanie niosącym się echem charczenia poukrywanych gdzieś trupów. Pytania w stylu „wyskoczy, nie wyskoczy” kłębiły mi się w głowie przez bite kilkanaście minut. Osobiście zwracam dużą uwagę na artystyczną stronę wykonania materiału filmowego, więc dopracowanie tego aspektu już z marszu pozwala mi zakwalifikować finalny produkt do miana dobrego/bardzo dobrego. Zwracanie uwagi na szczegóły jest przejawem profesjonalizmu osoby decyzyjnej. Równie świetnie wykorzystano także same uwarunkowania lokacji, w której działa się akcja. Twórcy odseparowując od siebie ludzi i dzieląc ich na mniejsze grupy, wprowadzili lekkie uczucie klaustrofobii oraz przytłoczenia, które z czasem przerodziło się w chaos oparty na niepanowaniu nad nagłym tokiem zdarzeń. Dzięki temu,  przerażenie bohaterów było niezwykle prawdziwie, a to pozwoliło widzowi na możliwość utożsamiania się z ich stanami emocjonalnymi. Finałem wszystkiego okazała się rewelacyjna sekwencja potrzasku postaci w obrotowych drzwiach, która wywindowała napięcie pod sam sufit. Oczywiście w tym wszystkim można byłoby doczepić się niekonsekwencji postępowania Glena i jego grupki, objawiająca się pozostawieniem okolicznych trupów tak jak je znaleźli, ale tym razem przymknę na to oko ze względu na naprawdę dużą dawkę emocji, którą dostarczył mi cały motyw. 

Spend3       Jak powszechnie wiadomo, „The Walking Dead” mija pod hasłem masowych zgonów bohaterów. W tym tygodniu spotkaliśmy się ze śmiercią aż dwóch postaci, jednak sposób w jaki odeszli kompletnie różni się od tego, co do tej pory widzieliśmy. Ostatnie chwile Noah i Aidena  były przede wszystkim brutalne i do cna przesycone dosadnością. Reżysera skupiła się na każdym, nawet najdrobniejszym szczególe, ukazując te dwa momenty w ich pełnym wymiarze. Zbliżenia na rozrywaną twarz chłopaka oraz wyrywane wnętrzności syna Deanny są po prostu nie do opisania. Do tego wszystkiego, widz pełnił rolę integralnego uczestnika wydarzeń, a tym samym kotłujące się emocje i wrażenia uległy spotęgowaniu. Twórcy pokonali w ten sposób pewne granice, idąc w kierunku naprawkę szokującego gore. Weszli na nową drogę kreowania apokalipsy, opartą na jej namacalnym koszmarze. Nie widzieliśmy ułagodzonej śmierci z rąk zombie. Obserwowaliśmy naprawdę realistyczny obraz, pełen prawdziwego horroru. Czy nadal będą szli tą drogą? Cóż, tego niestety nie wiadomo.

Spend2       Na sam koniec „wgryzu w odcinek” postanowiłem wziąć na warsztat kilka postaci, które dość mocno wybiły się na tle pozostałych:

  • Deanna– liderka Alexandrii zaczyna powoli dostrzegać problematykę funkcjonowania wypracowanego przez siebie statusu. Przez pryzmat tego, z jakim tempem grupa Ricka zajmuje kolejne kierownicze stanowiska widzi, że jej ludzie nie są na tyle dostosowani by na dłuższa metę zapewnić miasteczku przyszłość. Niestety, nie jest jej po drodze z takim wzrostem władzy mini społeczności Grimesa. Chęć zachowania kontroli nad szerzącymi się wpływami nowoprzybyłych okazała się niemożliwa do utrzymania, co owocuje radykalnymi zmianami w strukturach miasta, które nie idą w parze z wyobrażeniem Monroe. Zastanawiam się, czy podejmie w tym wszystkim jakieś stanowcze kroki, czy może zaakceptuje to co się dzieje? W końcu sprowadzenie Ricka było czymś intencjonalnym.
  • Glenn– chłop w końcu wszedł na normalne tory. Koniec z nadmiernym pokazywaniem jaki to on męski, odpowiedzialny itd. Nareszcie schował dumę do kieszeni i zaczął robić to co do niego należy. Muszę przyznać, że jego opanowanie w kryzysowych sytuacjach jest naprawdę godne podziwu i wydaje mi się, że przy odpowiednim wykorzystaniu tej umiejętności, Rhee będzie w stanie zbudować stabilną i pewną siatkę wywiadowczą Alexandrii.
  • Abraham– oj długo czekałem na takiego Rudzielca. Ford nareszcie odżył i zaczął zachowywać się tak jak na normalnego człowieka przystało. Jest akcja, jest reakcja. Koniec z obijaniem się po kątach na trzecim czy czwartym planie. Zaczyna się aktywne działanie. Do tego wszystkiego, wrócił mu humorek! Zachowanie na placu budowy rewelacyjne, a szybkość oraz efektywność działania to naprawdę spory atut.
  • Eugene– Bogu niech będą dzięki, że coś się u niego ruszyło. Jest to postać z ogromny, acz niewykorzystywanym potencjałem, więc cieszę się że chociaż na chwile wyciągnęli go z jego zastałego światka. Oczywiście motyw „od zera do bohatera” jest maksymalnie oklepany, ale tutaj inaczej nie można było wątku poprowadzić. Taki katalizator był po prostu wymagany uwarunkowaniami fabularnymi.
  • Gabrel Stokes– jest to postać, która otrzymuje tytuł hipokryty sezonu. Oczywiście wiadomo, że jego zachowanie w tym odcinku podyktowane było pewnymi zaburzeniami psychicznymi, ale sam fakt że podkopuje on stabilną pozycję Ricka i reszty jest rzeczą godną największej krytyki. Nasz ksiądz objawił się jako osoba obłudna, zakłamana i przede wszystkim interesowna, która za wszelką cenę chce chronić swój sekret, kosztem życia innych ludzi. Zmienia on fronty dosłownie jak rękawiczki. Kiedy trzeba było ratunku, to Grimes dobry i wspaniałomyślny, kiedy jednak zaczął się spokój to mój dawny wybawca, który dawał mi bezpieczeństwo w drodze do raju jest już zły.
  • Carol– jest to przykład kobiety o zerowych chęciach adaptacyjnych do statusu Alexandrii. Miasteczko traktuje dosłownie jak zło konieczne, a warunki w nim panujące za rzecz niemalże archaiczną. Broni się przed normalizacją życia rękami i nogami, będąc w tym procesie skorą do manipulacji otoczeniem. Za nic ma reguły i nie liczy się z konsekwencjami podjętych działań. Jak inaczej wytłumaczyć namawianie Ricka, który jest osobą realizująca prawo, do zabicia Pete’a bez jawnych dowodów?

Spend1       Podsumowując, „Spend” to najprawdopodobniej najlepszy odcinek sezonu piątego. Jest to materiał maksymalnie dopracowany, idealnie poprowadzony oraz świetnie rozwijany. Twórcy ujęli mnie przede wszystkim sensownością, logiką oraz pomysłowością swojego toku rozumowania. Robią wszystko by zbudować jak najbardziej szczegółowy obraz Alexandrii, dzięki czemu dostarczają nam rzecz utrzymaną na wyjątkowo imponującym poziomie.

Na koniec opinia wyrażona w postaci oceny. Odcinek S05E14 otrzymuje ode mnie notę 9/10.

tomb2525

Obecnie jeden z głównych redaktorów Strefy The Walking Dead odpowiedzialny za takie elementy jak artykuły dotyczące produkcji serialu, recenzji wszystkich dzieł składających się na uniwersum „Żywych Trupów” jak i wpisów uzupełniających poszczególne działy tematyczne strony.

Większej „publiczności” znany jako ten najbardziej zapalczywy oraz rozeznany w dziedzinie „The Walking Dead” tworzący „nic nie wnoszące do tematu elaboraty” :-D

W życiu prywatnym zainteresowany w głównej mierze biologią, chemią oraz po części fizyką. Nie pogardzi jednak dziedzinami czysto humanistycznymi takimi jak literatura, sztuka, muzyka czy właśnie sam film, z naciskiem na mocne wpływy dramatu.

More Posts