Biżuteria Handmade

Still-intro

W Still rozlewa się gdzieś esencja The Walking Dead, zostawiając miejsce słodko gorzkiej historii wypełnionej nostalgią, symbolami i powrotami do przeszłości. Odcinek należy właściwie do dwójki bohaterów, zestawionych na zasadzie kontrastu – młodej, niewinnej Beth i doświadczonego przez życie Daryla. Szkoda tylko, że to co nam w Still opowiedziano, nie popycha do przodu żadnego z ważniejszych wątków.

 

Przepis na epizod Still był zapewne prosty – „wykorzystajmy  najprostszą możliwą historię w połączeniu z wspominkami przeszłości i nutką nostalgii”. Mówiąc wprost, odcinek miał spełnić rolę swego rodzaju zapychacza i choć niejednokrotnie podczas seansu pozwalał skutecznie o tym zapomnieć, ostatecznie zostawił po sobie posmak gorzko słodkiej opowieści w tonie filmowej Nebraski. Konfrontacja ułożonej, zirytowanej bezczynnością Beth z mającym ciężką przeszłość, zrezygnowanym Darylem wypadła jednak całkiem korzystnie (na tle tego jak ostatnio się te dwie postacie prezentowały).

Andrea&Daryl

A odnosząc się do określenia „gorzko słodka” – relacja miejscami przypominała tą znaną znaną z tanich romansików. Odpowiednio wpasowano się w schemat „kto się czubi ten się lubi”, a Beth starała się być dla Daryla pociągająca. Oczywiście to dziewczyna pierwsza wykazuje inicjatywę (choć polega ona na rozumowaniu zrobić coś = napić się – po prostu Hallelujah!) i jak to zwykle bywa po krótkim spięciu wracamy na dawne przyjacielskie (a może coś więcej) tory. Ok, nie będę Beth krytykował, bo może zachowała  się średnio racjonalnie, ale kto wie co może chodzić człowiekowi po głowie w czasach zombie apokalipsy i w obliczu irytującego zastoju. Poszukiwania zaginionego alkoholu ostatecznie nie były jeszcze najgorszą możliwością (Abraham chce przykładowo ratować świat). Dla widzów okazało się to nawet korzystne i pozwoliło poznać nieco historii Dixona i zestawić niewinną, młodziutką postać, wychowaną we względnie szczęśliwej rodzinie z niesfornym „tropicielem”, który życie przed apokalipsą spędził w cieniu starszego brata. Ciekawe, że w odcinku więcej emocji wywoływały właśnie momenty z rozpamiętywaniem przeszłości po pijanemu, niż walka z zombiakami czy przeszukiwanie domku golfistów(bronił się tylko Daryl z kijem golfowym).

beth

O tym czym nowy epizod był co rusz przypominały jednak przydługawe sekwencje, w których bohaterowie śledzeni przez gładkie ruchy kamer „żyli sobie na łonie na tury”, zbierali podejrzane szpeja i przeszukiwali ze smutnymi minami ciemne miejsca. No cóż, nie dało się tych 40 minut wypełnić ciekawą zawartością, więc trzeba było trochę widzów pomęczyć.  Ciekawie wypadły natomiast zwierzenia Dixona, w końcu odkrył nieco ze swojej przeszłości (co zwykle nie wróży dobrze na przyszłość postaci). Znów też na pierwszy plan wysuwa się symbolika. Czy to chwile spędzone w bagażniku samochodu przypominające o ciągłym zagrożeniu, czy spalenie chatynki świadczące o zerwaniu z przeszłością. TWD powoli zaczyna wkraczać na grząski teren, pretendując do jakiejś głębszej pseudofilozoficznej historii. Ciężko jest twórcom odnaleźć równowagę pomiędzy tłem apokalipsy, a problemami natury ludzkiej. Dostaliśmy też trochę krzyczenia, dramatycznej wymiany zdań w której jedno obwinia drugie, ma pretensje do siebie i świata. Nie było źle, ale też nie nadzwyczajnie. Pozwolono nam lepiej poznać osobowości bohaterów. Aktorsko nikomu nie udało się wspiąć na wyżyny, ale miałem zabawne wrażenie, że Beth wypadła bardziej przekonująco po pijanemu ;).

Daryl&Beth01

Nie będę specjalnie narzekał, nie spodziewałem się, że Still okaże się lepsze, ale nie ukrywam – nie oglądam już TWD z takim zainteresowaniem jak kiedyś. Wróciło nostalgiczne kino z prostą sprawą, drogą do przebycia i wewnętrznymi dramatami. Szkoda też, że znów uleciała gdzieś jednak dawna wielkość TWD i o ile odcinek jest rzeczywiście spójny i ma do przedstawienia jakiś pomysł, nie daje jednak za wiele emocji. Brakuje napięcia w starciach. Pojawiło się tylko na chwilę – w dodatku nie podczas akcji, ale spokojnej gierce przy popijaniu bimberku. Poprowadzenie rozpraw na temat przeszłości Daryla, Beth wymieszane z wspomnieniami wydarzeń z poprzednich sezonów, które ukształtowały znane nam postacie wypadło na plus. Still to ot, historyjka jakich wiele i jedynie zombiaki przypominają, że się na tym tle jakoś wyróżnia.

 Still-out

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts