Autor Wątek: Podróż w świecie zombie (zombie tylko i wyłącznie w stylu TWD)  (Przeczytany 3822 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Subgard

  • Offline
  • Mistrz RPG. Hejter. Akolita Kółeczka Wzajemnej Adoracji.
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 95
  • -Otrzymane: 69
  • Autor wątku
  • Age: 57
  • Wiadomości: 744
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Czasem
Już ze sto lat temu czytałem książkę Maxa Brooksa - Zombie Survival. Autor stworzył poradnik, który ma pozwolić przeżyć w świecie zombie. Jeden z fragmentów poświęcony jest tematowi poruszania się w terenie, a dokładniej mówiąc - dłuższych wędrówek. W związku z tym chciałem podyskutować na kilka tematów związanych z tym zagadnieniem. Przez chwile zastanawiałem się czy nie rozbić tego na kilka tematów, które mnie interesują, niemniej nie chciałbym zostać posądzony o spamowanie. Także zamiast kilku tematów będzie jeden, ale szeroko pojęty. Temat podróży jest trudny, ale praktycznie najważniejszy. Prędzej czy później każdy czy każda grupa będzie do niej w świecie zombie zmuszona. Dlatego fajnie byłoby ten temat dobrze przedyskutować, podzielić się wrażeniami. Zatem wymienię teraz parę zagadnień, które chciałbym poruszyć, ale na razie sam ich nie skomentuje. Dam szanse wypowiedzieć się innym, a później sam również włączę się do dyskusji. Chciałem jeszcze zaznaczyć, że w temacie zakładam istnienie zombie w stylu The Walking Dead. Żadne biegające zombie mnie nie interesują i nie chciałbym brać ich pod uwagę w tym temacie. Zwłaszcza, że ich istnienie musiałoby zmienić pogląd na wiele rzeczy. Także...

STOP biegającym zombie!

A zatem zacznijmy od wymiany kilku zagadnień :)

Grupa

Jeżeli mówimy o podróży to musimy zacząć od zupełnej podstawy. Zanim jakakolwiek podróż się zacznie prawdopodobnie będziemy przebywać już w jakiejś grupie albo mieli szanse do jakiejś dołączyć. Możliwe jest też, że ktoś zdecyduje się stworzyć grupę jednoosobową. Tutaj właśnie pojawia się pytanie o najlepszą liczebność grupy w podróży. Jedna osoba? Dwie? Dziesięć? Trzydzieści? Autor, do którego zamierzam się odwoływać (co niekoniecznie znaczy, że zawsze się z nim zgadzam) również ma swoją wizję. Mianowicie przedstawia on kwestie w ten sposób:

Cytat
Liczebność pomaga w obronie, ale przy przedzieraniu się przez wrogie terytorium jest dokładnie odwrotnie - im większa grupa, tym większe zagrożenie wykryciem. Nawet przy zachowaniu ścisłej dyscypliny prawdopodobieństwo wypadków rośnie. Większa grupa ogranicza ruchliwość, bo wszyscy muszą się dostosować do prędkości marszu najwolniejszego piechura. Oczywiście samotne przemieszczanie się w terenie też nie jest rozwiązaniem idealnym. W trakcie podróżowania w pojedynkę cierpi zdolność rozpoznania, zapewnienia sobie bezpieczeństwa, no i oczywiście zaistnieją problemy wywołane przez biologiczną konieczność snu. Najbardziej sensowne zdaje się być podróżowanie w grupie trzech osób. Nad grupą liczącą od czterech do dziesięciu członków jeszcze można zapanować, ale każda osoba więcej to już proszenie się o kłopoty. Trzech członków grupy potrafi się obronić nawzajem w trakcie walki wręcz, zapewnia równy podział nocnych wart, a w razie choroby lub zranienia dwóch członków grupy może przez krótki czas nieść trzeciego.

Zgadzacie się? Macie własną wizję? Uważacie, że jednak lepiej iść w pojedynkę? Co ze zwierzętami? Zabralibyście swojego psa czy porzucili? Jest zbyt dużym zagrożeniem? A może traktujecie go jak członka rodziny i nie bylibyście wstanie tego zrobić, mimo iż może ściągnąć na was szwendaczy? Czy przyjęlibyście do swojej grupy dzieci? Czy raczej ich unikali? Powinno się je zabierać i chronić czy unikać, bo stanowią tylko zagrożenie. Co z kobietami w ciąży? Niepełnosprawnymi? Gdzie widzicie granice? Liczy się tylko bezpieczeństwo i siła grupy w podróży? Czy jest miejsce dla słabości? Na przykład wspominane dzieci czy kobiety w ciąży mogą opóźniać marsz. Z kolei szczekanie psa może przyciągnąć Szwendaczy. Jak się na to zapatrujecie?

Wyposażenie

Jeżeli mamy już swoją grupę, choćby była i ona jednoosobowa, to pozostaje kluczowe pytanie co ze sobą zabrać. Czy zabierać wszystko? Czy brać, że sobą kosztowności(pieniądze, biżuterie etc.)? Co powinno znaleźć się w plecaku, gdy wiecie, że czekają was być może miesiące marszu?

Maz Brooks tu również ma swoje zdanie. Punkty napisane kursywą, to przedmioty, które zadniem autora powinna mieć tylko jedna osoba w grupie. Standardowy zestaw wygląda następująco:

  • plecak
  • solidne buty typu trekingowego (rozchodzone!)
  • dwie pary skarpet
  • litrowa manierka z szeroką szyjką
  • tabletki do odkażania wody
  • wiatro- i wodoodporne zapałki
  • bandana
  • mapa
  • kompas
  • mała latarka na baterię LR3 (AAA) z powlekanym szkiełkiem
  • poncho
  • małe lusterko sygnalizacyjne
  • materac lub śpiwór (oba naraz zajmą zbyt dużo miejsca)
  • okulary przeciwsłoneczne (szkła polaryzacyjne)
  • mała apteczka
  • scyzoryk lub nóż narzędziowy
  • ręczne radio ze słuchawkami
  • nóż
  • lornetka
  • broń zasadnicza (najlepiej karabin samopowtarzalny)
  • 50 nabojów do broni zasadniczej (30 na osobę, jeśli w grupie)
  • zestaw do czyszczenia broni
  • broń zapasowa (najlepiej pistolet na nabój bocznego zapłonu .22 LR)
  • 25 nabojów do broni zapasowej
  • broń biała (najlepiej maczeta)
  • race sygnałowe

Autor dodaje również, że:

Cytat
Części problemów z masą można uniknąć, łącząc przedmioty - np. część przenośnych radioodbiorników zaopatrzona jest w latarkę, a niektóre noże survivalowe mają wbudowany kompas. Tę filozofię oszczędności miejsca stosuj także do broni. Tłumik do głównej broni oszczędza konieczność noszenia dodatkowej broni wytłumionej w rodzaju kuszy i bełtów do niej.

Poza tym grupa powinna przenosić zdaniem autora:

  • cichą broń balistyczną (kusza lub broń palna z tłumikiem)
  • amunicję do niej (bełty, naboje) w ilości wystarczającej do oddania 15 skutecznych strzałów - jeśli jest to amunicja niestandardowa
  • celownik optyczny
  • średnią apteczkę
  • radiostację nadawczo-odbiorczą ze słuchawkami
  • łom (jako narzędzie i zapasowa broń)
  • pompkę z nitrem do uzdatniania wody

Zgadzacie się? Co byście dodali albo wymienili? Czy zabralibyście pamiątki rodzinne albo rzeczy dla was bardzo ważne? Czy to zbędny ciężar? A może takie rzeczy podtrzymałyby was na duchu w trudnych momentach, więc mimo swojej wagi i zajmowania miejsca w plecaku są istotne? Co ze wspomnianymi na początku kosztownościami? Czy pieniądze albo biżuteria mają jeszcze jakąś wartość? Co z benzyną? Czy uważacie, że rozsądną rzeczą będzie zabranie kanistra z benzyną?

Pożywienie i woda

Oprócz wspomnianego wcześniej wyposażenia trzeba rozważyć kwestie zapasów. Ile zabralibyście zapasów? Oczywistym jest, że będą one zajmować sporo miejsca? Weźmiecie wszystko, co macie, kosztem jakiegoś innego wyposażenia? Założycie, że powinno znaleźć się coś pod drodze? Postawicie na polowanie, łowienie itd. Jaka strategia w tej kwestii jest waszym zdaniem najlepsza?

Pojazdy

Zapewne nie zawsze będzie możliwe poruszanie się jakimś pojazdem, ale jaki pojazd najlepiej sprawdza się w tym świecie? Samochód osobowy? SUV? Ciężarówka? Autobus? Motocykl? Camper? Może wolelibyście wybrać coś z wojskowego wyposażenia, jak czołg? Mając możliwość wyboru na co byście się zdecydowali? Jaki rodzaj transportu wybrali?

Teraz chciałbym jeszcze odnieść do mniej typowego środka transportu. Niemniej wciąż dostępnego. Mam tu na myśli sterowiec albo balon. Zdecydowalibyście się? Czy ryzyko jest zbyt wielkie? A może jednak coś bardziej typowego jak samolot czy śmigłowiec? Czy ryzyko braku miejsca do wylądowania i zarazem kończącego się paliwa jest jednak zbyt duże? A może warte ryzyka? Oczywiście raczej zakładamy, że posiadamy w grupie jakiegoś pilota.

Co z łódkami wszelakiej maści? Motorówki, żaglówki etc. Lepiej wybrać je czy postawić na transport lądowy? Czy jest bezpieczniejszy? Czy zbyt ogranicza miejsca do których można dotrzeć? I ogólnie rzecz biorąc - wybrać wiosła, żagiel czy motor przy łódce? Jeśli to możliwe to lepiej jechać drogą czy płynąć wąską rzeką? Decydować się na niego gdy ktoś ma jakiś patent żeglarski czy nawet wtedy, gdy nikt na żeglowaniu się nie zna?

Max Brooks transport wodny opisuje tak:

Cytat
Wielokrotnie ratujący się ucieczką drogą wodną wspominali widok umarlaków patrzących na nich bezsilnie z dna. Wystarczy, by miecz jachtu znajdował się zaledwie cal poza zasięgiem rąk zombie, by ludzie na pokładzie mogli czuć się całkowicie bezpiecznie. Badania wykazały, że skuteczność ucieczki drogą wodną przerasta ponad pięciokrotnie skuteczność ucieczki drogą lądową. Z uwagi na liczne rzeki, jeziora i kanały przecinające terytorium Stanów Zjednoczonych możliwe są rejsy na odległości sięgające setek i tysięcy kilometrów. W niektórych przypadkach ludzie przeżywali długie tygodnie oblężenia, używając jednostek pływających jako sztucznych wysp na jeziorach znajdujących się w samym środku ogniska zarazy

Dodaje jednak, że:

Cytat
Najgorsze, co może ci się przytrafić, to przekonanie, że z chwilą wejścia na pokład łodzi niebezpieczeństwo minęło. Takie fałszywe poczucie bezpieczeństwa doprowadziło do śmierci setek ludzi - ofiar, które mogłyby przeżyć, gdyby nie opuściły gardy i MYŚLAŁY. Ucieczka drogą wodną nie różni się od rejterady powietrzem czy lądem. Należy korzystać z ostrzeżeń, przestrzegać zasad i dokładnie analizować lekcje wynikające z dziejów poprzedników, by podróż była bezpieczna i udana. [...] Byłoby idealnie, żeby głębokość wody nie spadała poniżej czterech metrów. Jeśli jest płyciej, zombie mogą sięgnąć dna łodzi. Wielu uciekinierów straciło życie, gdy wciągnął ich pod powierzchnię zombie, zwłaszcza w płytkiej, mętnej wodzie. Inni stracili śrubę lub część steru, uderzając w niewidocznego zanurzonego umarlaka. [...] Wielu ludziom wydaje się, że rejs wzdłuż rzeki lub kanału zwalnia od konieczności zabierania zapasu żywności. W końcu można przecież pić wodę zaburtową i jeść złowione ryby, prawda? Nieprawda. Czasy Huckle-berry'ego Finna, gdy woda była czysta i pełna życia, dawno przeminęły. Przez dekady zrzucania ścieków przemysłowych do wód w rzadko której rzece cokolwiek jest jeszcze w stanie żyć. Nawet bez ścieków przemysłowych większość wód, rzek i jezior jest zanieczyszczona bakteriami ze zwierzęcych i ludzkich odchodów tak bardzo, że jej spożycie powoduje groźne dla życia choroby. Wniosek: zawsze zabieraj dość wody pitnej i pożywienia na cały czas podróży. [...] Bardzo często ludzie ulegali złudnemu poczuciu bezpieczeństwa, idąc spać w łodzi zakotwiczonej na noc. Wielu z nich już się nie obudziło. Zombie chodzące po dnie mogły zauważyć płynący nad nimi statek bądź usłyszeć opadającą kotwicę. Natykając się na linę lub łańcuch kotwiczny, mogą się po nim wspiąć do łodzi. Idąc spać, zawsze wystawiaj co najmniej jednego wartownika przy kotwicy i bądź gotów odciąć ją przy pierwszej oznace zagrożenia!

Podsumowując...droga wodna najlepszym rodzajem podróży? Czy jednak nie?

Co z takimi środkami transportu jak rower?

Max Brooks ma takie zdanie:

Cytat
Rower oferuje najlepszy kompromis pomiędzy ucieczką pieszo i pojazdem. Jest szybki, cichy, napędzany siłą mięśni i łatwy w utrzymaniu. Jego niewielka masa sprawia, że w razie gdyby teren okazał się zbyt trudny, by po nim jeździć, można rower po prostu zarzucić na ramię i przenieść. Rowerowe ucieczki z terenów zarazy prawie zawsze udawały się lepiej niż piesze. Najlepsze rezultaty osiąga się, stosując rowery terenowe (górskie) zamiast modeli wyścigowych czy rekreacyjnych. Nie pozwól jednak, by prędkość i mobilność roweru uderzyły ci do głowy. Zawsze noś kask ochronny i kieruj się zdrowym rozsądkiem, stawiając na ostrożność, a nie szybkość ucieczki. Ostatnie, czego ci brakuje w ucieczce z terenu zarazy to przeoczony rów melioracyjny, przednie koło skręcone w ósemkę, złamana noga, kierownica wbita w zęby i narastający z każdą chwilą odgłos szurających stóp nadchodzących zombie...

Miasto, a teren otwarty

Czy w czasie podróży zahaczać o miasta? Czy bezwzględnie ich unikać? Max Brooks daje kilka wskazówek, jeżeli ktoś zdecyduje się na wejście do miasta. Oto nie które z nich:

  • Nigdy nie wjeżdżaj do miasta samochodem!
  • Nie schodź poniżej gruntu - nie wykorzystuj jako drogi do miast ścieków czy metra
  • Wchodź o świcie, opuszczaj o zmroku


Zgadzacie się z nimi? Czy w trakcie takich zwiadów lepiej nawiązywać kontakt z napotkanymi ludźmi czy go unikać?

Dobra, to powinno wystarczyć na początek dyskusji. Taki mały starter do mam nadzieje ciekawej dyskusji na ten temat. Dobrze by było gdybyście swoje wybory i decyzje jakoś uargumentowali, a nie tylko je wypisali bez żadnego komentarza. Tylko wtedy ta dyskusja ma sens ;)
« Ostatnia zmiana: 15 Marzec, 2014, 13:36:09 wysłana przez Subgard »
Jestem Złotą Kubotą

"Jeden Pajac, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w cyrku związać!" ~ Tony Sullivan z "Z kamerą wśród Pajaców"

Rollins

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 17
  • -Otrzymane: 6
  • "We do what we need to do, and then we live"
  • Age: 19
  • Wiadomości: 120
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałem
  • Skąd: Pyrolandia
  • Spoilery: Tak
Odp: Podróż w świecie zombie (zombie tylko i wyłącznie w stylu TWD)
« Odpowiedź #1 dnia: 28 Grudzień, 2014, 20:02:07 »
Nie wiem czemu nikt tutaj nie odpowiedział, bo wydało mi się to bardzo interesujące. Może trochę odkopuję, ale myślę, że warto.

Grupa:

To byłby bardzo ciężki wybór czy brać do grupy niepełnosprawnych, dzieci, czy kobiety w ciąży. Jednak od początku. Grupa daje duże możliwości, ale ma spory minus jeśli chodzi o wyżywienie. Może na początku nie byłoby to problemem, ale jeśli wszystkim zaczęły by się kończyć zapasy, to nastał by czas, aby poszukać nowych. A po pewnym czasie to by wcale takie proste nie było. Sądzę jednak, że grupa czterech osób to taka optymalna liczba. Po pierwsze jeśli byłoby trzeba się rozdzielić wyjdzie po równo. Po drugie nie jest to duża liczba, a mimo wszystko jakieś zabezpieczenie, osłanianie pleców. Wracając do dzieci i tych słabszych. No to byłby bardzo duży mętlik moralny. Z jednej strony bezpieczeństwo grupy. Przecież wiadomo, że takie postacie są ciężarem. Ale z drugiej strony jakim trzeba być człowiekiem, aby zostawić dziecko/staruszka na pewną śmierć w takim świecie? Nie wiem jakbym zadecydował.

Wyposażenie:

Tutaj bardzo sprecyzowany ekwipunek, ale czy byłoby tak łatwo znaleźć miejsce na to wszystko będąc np. samemu? Dodatkowo jeśli epidemia wybuchła by szybko to mielibyśmy problem z szybkim uzyskaniem tych rzeczy (no chyba, że ktoś ma to wszystko gotowe w domu, na wszelki wypadek :D). Wiadomo, że broń jakakolwiek by się przydała. Amerykańce nie mają problemu jeśli chodzi o broń palną, ta znajduje się w co drugim domu. Ale przynajmniej taki nóż, aby mieć. Latarka, mapa, kompas. Taki standard, przyda się bardzo jeśli nasza grupa będzie ciągle w drodze.

Pojazdy:

Tutaj preferowałbym kamper lub po prostu samochód osobowy. Tyle by wystarczyło jeśli chodzi o pokonywanie bardzo dużych odległości. Kamper mógłby działać też jako mieszkanie, ale jeśli zombiaki zaczęłyby się dowalać to już byłoby ciężej. Co do roweru. Oczywiście jest cichy i stawiam go przed podróżowaniem pieszo. Jednak łatwo byłoby się zmęczyć. Dodatkowo jakieś szczątki na ziemi, dziura i już leżymy. A jakby nas goniła horda? Trzeba by było sie szybko zbierać.

Miasto, a teren otwarty:

Tutaj zgadzam się z wszystkim w stu procentach. W tych trzech punktach zostały podane najważniejsze porady. Co do napotkanych ludzi to ja bym unikał kontaktu. Ludzie w takim świecie są nie do poznania. O niebo lepiej nie pakować się w tarapaty tylko po prostu wyminąć spotkanych ludzi. No chyba, że czegoś nam brakuje, jesteśmy praktycznie pozbawieni surowców. Wtedy, no cóż. Warto zaryzykować, a nóż się coś uda :)


Tyle ode mnie, mam nadzieję, że nie będzie to wzięte za odkopywanie tematu. Wiem, że napisany został dawno, ale jest to materiał na dobrą dyskusję. :)

dadzia

Odp: Podróż w świecie zombie (zombie tylko i wyłącznie w stylu TWD)
« Odpowiedź #2 dnia: 28 Grudzień, 2014, 20:35:27 »
Macie rację jeśli chodzi o liczebność grupy, wyposażenie wędrowców. Jest jedno ale, nieważne jak będziemy przygotowani, co z sobą zabierzemy, z kim wyruszymy nie unikniemy dwóch czynników: czynnika ludzkiego oraz środowiskowego.
Zawsze coś w grupie może pójść nie tak, odmienność poglądów, na to gdzie idziemy, jak zarządzamy zapasami. To wprowadza wewnętrzne konflikty i osłabia grupę. Może przyczynić się do fiaska naszej wyprawy.
Czynniki środowiskowe, temperatura,deszcz, przeszkody, inne grupy wreszcie horda zombie na drodze. Możliwość scenariuszy przeogromna, z prostym równaniem im więcej przeszkód tym mniejsze szanse.
Jakiś czas temu zastanawiałam się nad taką opcją. Samolot, pilot, grupa, zapasy, broń. Lot od lotniska do lotniska, by uzupełnić paliwo. Być może trafimy na kraj gdzie epidemii jeszcze nie ma. Możemy też wylądować w przysłowiowej głuszy. Odpada męcząca wędrówka i straty w ludziach po drodze.

Cichy

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 25
  • Wiadomości: 521
    • Zobacz profil
  • Spoilery: Czasem
Odp: Podróż w świecie zombie (zombie tylko i wyłącznie w stylu TWD)
« Odpowiedź #3 dnia: 21 Styczeń, 2015, 23:37:22 »
Wzięcie do grupy dzieci i słabszych z jednej strony oznacza osłabienie a z drugiej strony jak by ktoś zobaczył że idziemy z dziećmi to by mógł sobie pomyśleć że nie jesteśmy jakimiś tam świrami, tak ja to uważam.

Gonzales

  • Online
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 576
  • -Otrzymane: 362
  • Moderator forum i "hejter" TWD
  • Wiadomości: 1129
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Rick Grimes
  • Skąd: Łódź
  • Spoilery: Tak
Odp: Podróż w świecie zombie (zombie tylko i wyłącznie w stylu TWD)
« Odpowiedź #4 dnia: 08 Luty, 2015, 11:31:02 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Macie rację jeśli chodzi o liczebność grupy, wyposażenie wędrowców. Jest jedno ale, nieważne jak będziemy przygotowani, co z sobą zabierzemy, z kim wyruszymy nie unikniemy dwóch czynników: czynnika ludzkiego oraz środowiskowego.
Zawsze coś w grupie może pójść nie tak, odmienność poglądów, na to gdzie idziemy, jak zarządzamy zapasami. To wprowadza wewnętrzne konflikty i osłabia grupę. Może przyczynić się do fiaska naszej wyprawy.
Czynniki środowiskowe, temperatura,deszcz, przeszkody, inne grupy wreszcie horda zombie na drodze. Możliwość scenariuszy przeogromna, z prostym równaniem im więcej przeszkód tym mniejsze szanse.
Jakiś czas temu zastanawiałam się nad taką opcją. Samolot, pilot, grupa, zapasy, broń. Lot od lotniska do lotniska, by uzupełnić paliwo. Być może trafimy na kraj gdzie epidemii jeszcze nie ma. Możemy też wylądować w przysłowiowej głuszy. Odpada męcząca wędrówka i straty w ludziach po drodze.

Plan z samolotem dobry, tylko pytanie jaki to byłby samolot, duży czy mały? Niezależnie samolot marnuje masę paliwa. Dodatkowo lotniska mogłyby być znisczone np. poprzez zamieszki, czy chociażby opanowane przez trupy. A co jeśli na pokładzie doszłoby do zakażanie? Dlatego właśnie uwielbiam Zombie Apokalipsę. Tyle możliwości, tyle opcji :D

Joy

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 2
  • -Otrzymane: 4
  • Age: Age
  • Wiadomości: 44
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Skąd: SCO
Odp: Podróż w świecie zombie (zombie tylko i wyłącznie w stylu TWD)
« Odpowiedź #5 dnia: 09 Luty, 2015, 18:44:16 »
Cytat
Nie wiem czemu nikt tutaj nie odpowiedział, bo wydało mi się to bardzo interesujące.
Wszyscy chowają się przed zombie :D

Cytat
Wzięcie do grupy dzieci i słabszych z jednej strony oznacza osłabienie a z drugiej strony jak by ktoś zobaczył że idziemy z dziećmi to by mógł sobie pomyśleć że nie jesteśmy jakimiś tam świrami, tak ja to uważam.
To już kwestie moralne i etyczne. Ile zostało człowieka w człowieku.

Cytat
Zawsze coś w grupie może pójść nie tak, odmienność poglądów, na to gdzie idziemy, jak zarządzamy zapasami. To wprowadza wewnętrzne konflikty i osłabia grupę. Może przyczynić się do fiaska naszej wyprawy.
Osobny problem. Im większa grupa, tym więcej problemów. Czy wolisz podporządkować się komuś, sam przejąć władzę nad grupą, a może głosowanie w grupie? Co zrobić z osobami które się nie zgadzają.
Pozwolić im odejść, zabić, rozbroić, czy zgodzić się z ich zdaniem. Co jeśli nie będziesz sie zgadzał z większością?

Cytat
Samolot, pilot, grupa, zapasy, broń. Lot od lotniska do lotniska, by uzupełnić paliwo
Jeszcze więcej problemu niż z czołgiem.

Cytat
Mam tu na myśli sterowiec albo balon.
To potrzebuje dużej ilosci gazu żeby latać i dobrej znajomosći pogody. Mało sprzetu zabierzesz i ludzi.
Zapomnij.

Cytat
Co z łódkami wszelakiej maści?
Jestem szczurem lądowym. Bóg nie dał mi skrzydeł ani skrzeli :D :P

Jeśli trafiłabym na średniej wielkości grupę 10-30 to jeśli nie udało by się wygospodarować jakiegoś
stałego miejsca np. więzienia to wzięłabym autobus. Pali tyle co kilka samochodów ale można wziąźć
więcej osób i mnóstwo sprzętu. Do tego kilka rowerów (z tym kaskiem to Max przegiął :D ) i może ze 2 mniejsze samochody.

W przypadku małej grupy, 1-3 samochody.

Jeśli chodzi o dzieci, niepełnosprawnych, zwierzaki to wszystko zależałoby od sytuacji.
Gdybym wiedziała, że potrafię im zapewnić względne bezpieczeństwo, a oni nie stanowią dla mnie zagrożenia.
To tak. Wzięłabym ich ze sobą.

Co do wyposażenia. Max świetnie opisuje rozprzestrzenianie się choroby. Jeśli jednak chodzi o
survival to ma duże braki. Np. tylko litrowa manierka. Powinno się nieść co najmniej 3l wody (zależy też od klimatu)
i dodatkowo mieć składany pojemnik plastikowy o pojemności kilku litrów.
Opisy broni to już w ogóle tylko na amerykański rynek. Zupełnie nie przydatne w Europie.

Polecam zrobienie własnego B.O.B. (Bug Out Bag - Plecak Ewakuacyjny). Nie koniecznie na wypadek ataku zombie.
BOB jest plecakiem zawierającym wyposażenie, które umożliwi przeżycie co najmniej 72h.
Jeśli będzie się trzeba błyskawicznie ewakuować z domu, będziecie mieli wypadek w jakieś głuszy,
BOB wam pomoże!
BOB składa się z kilku elementów:
- plecaka
- napojów
- jedzenia
- narzędzi
- urządzeń sygnalizacyjnych, nawigacyjnych i komunikacyjnych
- apteczki
- odzieży
- schronienia
- dokumentów, map
W internecie znajdziecie baaaardzo różnie spakowane plecaki.

Oprócz tego jest coś takie co określa się terminem EDC (Every-Day Carry).
Czyli to co ZAWSZE mamy przy sobie wychodząc z domu. Zwykle są to klucze, portfel, komórka.
Oczywiście surivalowcy to nieco rozbudowują.



dadzia

Odp: Podróż w świecie zombie (zombie tylko i wyłącznie w stylu TWD)
« Odpowiedź #6 dnia: 09 Luty, 2015, 20:43:04 »
Patrząc na nasza grupę, 5 sezonów kręcącą się w kółko, zaczynam optować na jednym miejscem. Albo wyznaczamy sobie konkretny cel podróży, np Waszyngton. Wtedy cały czas w drodze, dążymy do niego po trupach. Druga opcja zakłada zaszycie się gdzieś w sprzyjających warunkach i w miarę normalną egzystencję. Motyw drogi, choć malowniczo wygląda w serialu w rzeczywistości byłby zabójczy dla większości wędrowców.

idzsobie

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 0
  • "Nie należy mylić prawdy z opinią większości."
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałam
  • Skąd: Psychoville
  • Spoilery: Nie
Odp: Podróż w świecie zombie (zombie tylko i wyłącznie w stylu TWD)
« Odpowiedź #7 dnia: 17 Luty, 2015, 11:22:32 »
Grupa:
Hm, dla mnie najpraktyczniejsza opcja to 4-5 osób łącznie ze mną, najlepiej osoby o zróżnicowanych umiejętnościach (oj, każdy by tak chciał :D ) Zapewniona ochrona, jeśli grupa jest lojalna, mały problem może być z wodą i wyżywieniem. No i faktycznie jak już ktoś wspomniał, możliwe konflikty wewnętrzne.. No ale z drugiej strony grupa może dać wsparcie psychiczne. Czy zabrałabym dzieci i osoby niepełnosprawne? Cóż, dzieci pewnie tak. Osobę starszą pewnie też ze względu na to, że może posiadać sporą wiedzę w jakiejś dziedzinie.


Wyposażenie:
Oczywiście to zależy od tego jak szybko epidemia by się rozprzestrzeniała, mojej wiedzy na jej temat i pewnie wielu innych czynników niezależnych od nas, zwykłych obywateli. Zakładając, że wszystko dzieje się  szybko, a ja wcześniej nie byłam na to jakoś szczególnie przygotowana, chwytam spory plecak i wrzucam do niego :
*Szczoteczkę do zębów (Myślcie co chcecie, ale podstawowa higiena w czasie apokalipsy będzie ważna, może zapobiegać kilku przykrym w skutkach chorobom)
*Krzesiwo (lub przynajmniej zapałki, czy zapalniczkę)
*Latarka
*Igły i nici (czasami naprawdę mogą uratować tyłek :D )
*Worki na śmieci (są wielofunkcyjne :D )
*Apteczka (w tym leki, coś do dezynfekcji, węgiel)
*Mapa (lub kompas, ale w moim domu go raczej nie będzie :D )
*Sznury, sznurowadła
*Narzędzia
*Broń palna + amunicja ( cóż, nie byłabym w grupie szczęśliwców którzy będą posiadać to cudo w swoim ekwipunku :) )
*Broń biała ( od noży kuchennych po toporki i siekierę, bo mieszkam na wsi :D i w zasadzie wszystko co się może przydać, a nie utrudnia marszu)
*Żywność i woda min. 2 litry

Pojazdy:
Ciężko stwierdzić, to zależy od wielu czynników, ale rower moim zdaniem jest dobrą opcją, choć nie na długo. W grę wchodzi zmęczenie, no i zdobycie np. 5 rowerów dla grupy. Myślicie, że to byłby problem? Samochód jak najbardziej, choć później będzie trudno o benzynę, jednak na długie dystanse niezastąpiony. 

Miasto a teren otwarty:
Jak większość - teren otwarty. Daje dużo więcej możliwości (uprawa roślin, dużo miejsca, hodowla zwierząt itd.) No i punkty obserwacyjne, dzięki czemu możemy mieć pod kontrolą cały teren i szybko reagować. Co do miasta mam podobne zdanie jak reszta. Ludzi bym pewnie unikała, choć gdyby grupa wydawała się całkiem w porządku, poobserwowałabym ją jakiś czas i może spróbowała nawiązać kontakt, gdyby nie było niepokojących objawów.