Autor Wątek: Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi  (Przeczytany 3698 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

psychodeliczen

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 22
  • -Otrzymane: 16
  • Autor wątku
  • Writing is as much important as breathing.
  • Wiadomości: 68
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Postać: zombi :D
  • Skąd: dzicz
Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi
« dnia: 05 Listopad, 2014, 12:38:21 »
Przyszła mi dzisiaj do głowy pewna refleksja 'zainspirowana' hmm... przejechanym jeżem. Zastanawiam się, jak w razie plagi zombi reagowalibyście na wszechobecne drastyczne widoki. Pewnie większość z was powie, że dałaby radę, po jakimś czasie by się przyzwyczaiła, ale spójrzmy na sprawę szczerze. Owszem, w TWD jest pokazane, że bohaterowie przyzwyczaili się do krwi, flaków, smrodu, śmierci - chociażby ostatni odcinek, gdzie Beth wpada do szybu pełnego zdechlaków i... nic. Carol smarująca się bebechami zombiaka z kamiennym wyrazem twarzy. Ale jakby to wyglądało na serio? Mogę sobie wyobrażać, że wbiłabym zdechlakowi nóż w oko bez problemu, przystosowała się do smrodu, uniewrażliwiła na śmierć... Nie wiem, po jakim czasie. Teraz na widok przejechanego zwierzęcia, któremu, przepraszam za obrazowość, co nieco wyszło na wierzch, odwracam głowę, przechodzą mnie ciarki i mrozi mnie smutek. A zwłaszcza, jeśli jest to przejechany kot... pół dnia nie mogę się uspokoić. Potrafiłam się zryczeć, jak mój kot upolował myszę. Niejedną jaszczurkę uratowałam spod jego łap. Co by było, gdyby nagle mnożyły mi się przed oczami widoki pożeranych żywcem ludzi, rozwleczonych jelit itp. Co by było, gdyby wam dane było czegoś takiego doświadczyć?
Co innego oglądać to w telewizji, wtedy im więcej zdechlaków, flaków i gore'u, tym lepiej, bo jest fajnie. Radocha, że zombiak kogoś pogryzł i jest ciekawie. Bo to takie ekscytujące, zapierające dech w piersiach, robi wrażenie.

A jeśli przyszłoby wam żyć w takim świecie na co dzień?

Może już kwestia była poruszana śladowo w wątkach o survivalu, ale uważam, że zasługuje na osobny temat. Żeby nie skupiać się tylko na grupie, miejscówce, sprzęcie, sposobach zabijania szwendów, ale na tym, co byście czuli, jak byście reagowali?
Zombi nie wybiera. Dla nich wszyscy jesteśmy równi.

Tortuga

  • Offline
  • Forumowa Maruda
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 799
  • -Otrzymane: 543
  • Wiadomości: 3000
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Al Swearengen, Tony Soprano, Walter White, Rust Cohle, Boyd Crowder, Pietro Savastano, Herr Starr, Joker, Harley Quinn i innsze złodupce
  • Skąd: Bat country
  • Spoilery: Tak
Odp: Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi
« Odpowiedź #1 dnia: 05 Listopad, 2014, 12:53:53 »
Jak powtarzam sobie pierwszy sezon, to tam jak się smarowali bebechami czy nawet przechodzili obok leżących zwłok nad którymi latały muchy (heh teraz nawet much nie ma :P), to było pełno jęków, mdłości i rzygania. Do widoku można się przyzwyczaić, ale do smrodu rozkładających się ciał? Nie wiem. Na dobrą sprawę nie przebywają w takim "aromacie" 24h, więc wydaje mi się że w takiej sytuacji choćby z Beth, to, to obrzydzenie, być powinno.

Nie raz widziałam jakieś rozjechane zwierzątko na drodze i generalnie przyjemny widok to nie jest, ale nie dostaje jakiś spazmów na taki widok. No może raz, pamiętam jak wracałyśmy z koleżankami z podstawówki, a na drodze leżał przejechany kot, którego robaczki już zjadały. Wtedy mało brakowało i bym puściła pawia.

Widoku martwego ciała i to bliskiej osoby, już doświadczyłam.
A widok zżeranych ludzi? Nie wiem. Pewnie szok, mdłości itd.

Goś_TWD

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 0
  • Wiadomości: 4
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałam
  • Postać: Michonne
  • Skąd: Atlanta
  • Spoilery: Czasem
Odp: Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi
« Odpowiedź #2 dnia: 06 Listopad, 2014, 10:44:33 »
Analizując Wasze wypowiedzi, to zgadzam się z poprzedniczką. Uważam, że każdy z nas na początku nie potrafiłby przywyknąć do widoku martwych ludzi. Co innego widzieć zmarłego w kostnicy, a co innego widzieć masę ludzi pozabijanych na ulicy, a  co gorsza zżeranie ich przez inne "istoty". W każdym z nas uruchomił by się odruch wymiotny, szoku, a może i myśli samobójczych, bo nie chcielibyśmy skończyć jak ci na których właśnie spoglądamy.

Przetrwali by wtedy najsilniejsi, tacy którzy potrafili by przywyknąć do takiego widoku oraz tacy, którzy potrafili by radzić sobie w trudnych sytuacjach.

Ja nie mam problemu, aby  patrzeć na rozjechanego jeża czy kotka, ale wiadomo jest to przykry widok.
Jakieś dwa lata temu jechałam z rodzicami samochodem, dostrzegłam małego kociaka, który chciał przebiec z jednej strony ulicy na drugą, ale niestety nie udało mu się...wpadł pod koła tira i w sumie nic z niego nie zostało, w tamtym momencie zrobiło mi się przykro, ale nie  czułam obrzydzenia na widok rozjechanych flaków. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia.


DoroTaTa

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 7
  • -Otrzymane: 6
  • Wiadomości: 35
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałam
  • Skąd: Warszawa
  • Spoilery: Czasem
Odp: Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi
« Odpowiedź #3 dnia: 06 Listopad, 2014, 11:39:08 »
Żyjemy sobie bardzo wygodnie, w swoich bezpiecznych domkach/mieszkankach. Dożywamy sędziwego wieku, umieralność maleje, z reguły nie chodzimy głodni, wojen już nie toczy się jak kiedyś. Oczywiście są miejsca na ziemi, gdzie nadal trup ściele się gęsto, aczkolwiek wiemy o tym tylko z wiadomości, bądź internetu. Nie dotyka nas to bezpośrednio- w większości. Na co dzień, ze śmiercią mamy mało do czynienia, ja to nawet nie widziałam uśmierconego zwierzaka- tak się jakoś złożyło, albo miałam okazję widzieć, ale nie utkwiło to w mojej pamięci.
Nie zawsze żyło się tak dobrze jak teraz, wystarczy wspomnieć czasy wojny. Nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić, ale ludzie wówczas sobie radzili. I jakoś żyli. Bo człowiek ma wielkie zdolności adaptacyjne. Po opanowaniu szoku, przezwyciężeniu strachu, po pierwszych wymiotach,każdy wziąłby się w garść i starał się przeżyć. Sądzę, że jeśli mielibyśmy do czynienia z apokalipsą zombi taką, jak w TWD, to te wszystkie dantejskie sceny, z biegiem czasu byłyby dla nas jak kawałek chleba. Oczywiście niektórym, tym bardziej delikatnym, ze słabszymi nerwami więcej czasu zajęłoby przyzwyczajanie się do smrodu, widoku pożeranych ciał, śmierci. Ale z biegiem czasu nie zwracaliby uwagi na to, co teraz nas tak przeraża- w sumie, nikt by nie zwracał.

Alexandretta

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 14
  • -Otrzymane: 12
  • Wiadomości: 76
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Postać: Michonne
Odp: Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi
« Odpowiedź #4 dnia: 06 Listopad, 2014, 15:47:34 »
Przyznam szczerze, że sama z początku unikałam drastycznych scen, nawet nie ze względu na strach bądź obrzydzenie tylko uważałam to za przesadę. Jakieś zbliżenia, zawarte szczegóły, a mój wzrok już obserwował kolor pobliskiej ściany. Jednak z czasem (połowa drugiego sezonu bodajże) przywykłam i nawet nie zwracam uwagi kiedy któryś z bohaterów wbija sztylet prosto w przegniły mózg randomowego zombie. Identycznie byłoby z rzeczywistością. Sądzę, że tak bliskie spotkania długo przyprawiałyby mnie o senne koszmary, lecz później może nawet wyzwoliłaby się ze mnie druga Michonne  ;)

mars225

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 3
  • Wiadomości: 34
    • Zobacz profil
Odp: Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi
« Odpowiedź #5 dnia: 06 Listopad, 2014, 15:58:34 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Do widoku można się przyzwyczaić, ale do smrodu rozkładających się ciał? Nie wiem. Na dobrą sprawę nie przebywają w takim "aromacie" 24h, więc wydaje mi się że w takiej sytuacji choćby z Beth, to, to obrzydzenie, być powinno.

a co w tym dziwnego? mało to psycholi zabije kogoś i trzyma zwłoki nawet miesiącami pod tapczanem? pewnie jak człowiek będzie żył jakiś czas gdy tak śmierdzi to ten zapach już specjalnie nie będzie go dziwił i stanie się czymś normalnym.

TequPlay

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 7
  • -Otrzymane: 5
  • :-I
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: serial:Maglenn, komiks Rick&Carl
  • Spoilery: Tak
Odp: Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi
« Odpowiedź #6 dnia: 13 Listopad, 2014, 20:11:01 »
Nie chcę wyjść na bonusa, ale wątpię aby na mnie flaki zrobiły wrażenie.Naoglądałem się tyle rzeźnickich filmów że jelitko tam i tu to nie problem.Jeśli chodzi o rozjechane zwierzęta to w mojej okolicy prawie że codzienność.O wiele gorzej ze smrodem. :'(

Gonzales

  • Online
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 555
  • -Otrzymane: 345
  • Moderator forum i "hejter" TWD
  • Wiadomości: 1108
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Rick Grimes
  • Skąd: Łódź
  • Spoilery: Tak
Odp: Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi
« Odpowiedź #7 dnia: 13 Listopad, 2014, 21:10:39 »
No cóż filmy czy gry, a rzeczywistość to zupełnie coś innego. Gdy jednak coś dzieje się mi np. bardzo mocno rozetnę sobie palca tak, że krew sika to jakoś mnie to nie rusza, w sensie, że chcę mi się rzygać. Za to jak widzę jak komuś się coś takiego dzieje, to robi mi się słabiej. Więc pewnie na początku apokalipsy rzygałbym jak kot na widok flaków czy innych rzeczy, ale po jakimś czasie bym się przyzwyczaił

Gary

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 17
  • -Otrzymane: 4
  • Na pohybel północy...
  • Age: 25
  • Wiadomości: 47
  • Płeć: Mężczyzna
    • Status GG
    • Mój stan Skype
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałem
  • Postać: Merle Dixon i Daryl Dixon
  • Skąd: Głogów
  • Spoilery: Nie
Odp: Wrażliwość na drastyczne sceny vs. apokalipsa zombi
« Odpowiedź #8 dnia: 16 Listopad, 2014, 17:19:43 »
Nie lubie smrodu rozkładającego się mięsa ale w pewnych granicach do niego przywykłem (nie wnikajcie :P ). Co do widoku... Jestem dość spaczoną osobą. Uwielbiam turpizm, wrecz zachwycam się motywami z rozkładającym się ciałem, nabita głową na pal wylewającymi się flakami itd. itd. Myśle, że dałbym radę he he.

A kwestia Beth i niewymiotowania przy spadnięciu na górę trupów (które już prawdopodobnie powinny obłazić larwy) hmmm to zwykły błąd