Biżuteria Handmade

The Grove-intro

The Grove nazwać można odcinkiem jednej sceny – tak szokującej, że zdołała przyćmić całą resztę treści. W TWD wcale nie często zdarzają się momenty, w których wystawiona na próbę zostaje moralność bohaterów, kiedy zmuszeni są do podjęcia tragicznych decyzji  w konfrontacji z przerażającą rzeczywistością apokalipsy. Wszystko odbyło się bez wydumania, będąc następstwem tego jak wcześniej zachowywali się bohaterowie. Nie spodziewałem się, że kontynuowanie tematu wędrówki do Terminus może przynieść nam jeszcze coś nowego. Grupa Tyreesa poniosła ogromne ofiary, ale widzów nie zawiodła.

 

The Grove stał się właściwie punktem kulminacyjnym dwóch nierozwiązanych dotychczas wątków, a co cieszy, zamknięcie ich w jednym odcinku wydało się po prostu naturalnym biegiem wydarzeń. Skończyły się tajemnice i choć wybuch emocji poprzedziły spokojniejsze, miejscami może nieco nudne i zbędne chwile, spędzone na zbieraniu orzeszków i rozmowach, to finał zrekompensował naprawdę wiele. Umówmy się – gdyby nie ostatnie dziesięć minut, The Grove, byłoby raczej kiepskim, nudnawym epizodem z niezbyt błyskotliwymi dialogami. 

The Grove-Carol&Lizzie

Własnie dzięki nieprzewidywalnej Lizzie, udało się zbudować napięcie, nie tylko w oparciu o sceny z żywymi trupami. Końcówka odcinka to istny kocioł emocji, kulminują się w niej najważniejsze punkty odcinka. Psychodeliczna scena ze śmiercią Miki, uśmiercenie drugiej siostry  i wyjawienie prawdy o śmierci Karen.  Nawet późniejsze obwinianie się Carol o to, że mogła dopatrzeć się niebezpieczeństwa ze strony Lizzie, nie brzmi tu sztucznie jak typowe gadanie po tragicznym wydarzeniu, które powinno się przewidzieć. Lizzie była jaka była, a Carol rzeczywiście miała okazję do zapobiegnięcia tragedii. W tym tkwi jednak genialny tragizm sytuacji – Peletier najzwyczajniej w świecie, przegapiła alarmujące sygnały. Z resztą, już dawno włączył się w jej głowie kompleks Sofii, który nieco bohaterkę zaślepił. Lizzie miejscami sprawiała wrażenie w miarę świadomego sytuacji dziecka, czasem mającego nawet ludzkie odruchy. Momenty, w których bawiła się z zombiakami w berka przypominały jednak, że w jej małym rozumku dzieje się coś bardzo złego. 

W kwestii „tajemnicy śmierci Karen”, emocje już trochę opadły i nie udało się ich podnieść realizacją scen z dręczonym koszmarami Tyreesem. Cieszę się jednak, że przy wyznawaniu win obyło się bez zbędnej furii  i wszystko udało się załatwić w sposób „cywilizowany”. Scena wyznania zrealizowana została z filmową klasą przy zachowaniu typowego motywu. 

 The Grove-Tyreese&Lizzie

Ostatnio odnosiłem też wrażenie, że wszystkie symboliczne sceny, wykorzystywane są dla efekciarstwa lub zbyt nachalnie próbowały pogłębić sens prezentowanych wydarzeń. W The Grove udało się stworzyć odpowiednią atmosferę, dzięki czemu dosyć rzadko wydawało mi się, że któraś z tych symbolicznych scen jest zbędna. Oczywiście pojawiły się odstępstwa jak polowanie na jelonka – głównie przez kiepską w tej scenie stronę aktorską, czy przemówienie Tyreese’a o zmarłych nawiedzających żywych, które niczego odkrywczego nie wniosło.  Jednym z dużych pozytywów, który pozwolił utrzymać jakość odcinka była nadzwyczaj dobra gra aktorki odgrywającej Carol, która mistrzowsko uciekła od przesadnego dramatyzowania. Zarówno sceny z Lizzie, jak i rozmowa z Tyreesem odegrane zostały bardzo naturalnie. Nawet powtarzane przez nią słowa Miki, nie brzmiały jakby włożono je do scenariusza tylko po to by ładnie to wszystko wypadło. Emocje na twarzy  Peletrier w 100% wiarygodne. Oczywiście najsłabszymi ogniwami w kwestii aktorskiej były siostry Samuels, które miały swoje sztywniejsze i słabsze, ale też niezłe momenty.

The Grove - Carol

Może całościowo The Grove nie jest lepszy wcześniejszych odcinków. Może to tylko kwestia pierwszego wrażenia. Pewne jest jednak, że W TWD czekamy właśnie na te krótkie momenty, w których czuć nową moralność post apokaliptycznej rzeczywistości oraz tragizm podejmowanych w niej decyzji. Epizod cieszyłby mnie zapewne bardziej, gdyby pokazano go w środku sezonu, tymczasem do końca IV serii jeszcze dwa odcinki, ale tu za nic nie można tego poczuć.

The Grove-outro

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts