Biżuteria Handmade

Kiedy Robert Kirkman wraz z Image Comics wydawali pierwszy zeszyt „The Walking Dead” z założenia miała być to „niekończąca się historia”, co miało być antidotum na – zdaniem autora – największą bolączkę filmów o zombie, a więc na ich koniec. 10 lat później, „The Walking Dead” zostało zaadaptowane do telewizji przez AMC, powstała znakomita gra od Telltale Games, a nawet książki rozwijające postaci z komiksu. W tym czasie komiks liczy sobie już 110 zeszytów i nie wygląda na to, żeby miał kończyć się w najbliższym czasie, gdyż każdy kolejny numer rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. Wiele osób jednak zaczęło zarzucać ostatnio komiksowi, że zaczyna obniżać loty, Kirkmanowi brakuje pomysłów, a to, co obserwujemy aktualnie, jest tylko powieleniem wątków, których już doświadczyliśmy. Czy tak rzeczywiście jest?

Zeszyt 110 - cisza przed burzą?

Zeszyt 110 – cisza przed burzą

Naturalnym jest, że po 10 latach tworzenia komiksu czytelnicy w niektórych momentach będą mieli odczucie: „Hej, to już kiedyś było”. Wszak naszych bohaterów spotkała już cała masa różnych zdarzeń – przeważnie tych złych, a przez ekipę Ricka przewinęło się mnóstwo postaci. Wielu czytelników zarzuca Kirkmanowi, że cała historia z Neganem i Zbawcami to kopia konfliktu więzienie-Woodbury. Oczywiście, Negan jest największym od czasów Gubernatora złoczyńcą komiksu, obu nienawidzimy od początku, ale są to dwie różne postacie. Zostawiając na boku sposób wysławiania się (umiejętność Negana do zawarcia czterech wersji jednego przekleństwa w zdaniu liczącym tyleż słów i sprawienia, że ma ono jakiś sens jest imponująca), Negan ma przede wszystkim inne podejście do innych grup. Podczas gdy Gubernator bez wahania po prostu by ich zabił, aby zabrać wszystko co ich i powiększyć swoją kolekcję głów w akwariach, lider Zbawców woli pozostawiać ich przy życiu, dawać im iluzję wolności i „uczciwej” umowy (chronienie przed szwendaczami w zamian za oddawanie części zapasów), podczas gdy tak naprawdę ma pełną władzę nad społecznościami, które przystają na jego warunki.

Grupa Negana jest ogromna - czy zjednoczone społeczności zdołają ją pokonać?

Grupa Negana jest ogromna – czy zjednoczone społeczności zdołają ją pokonać?

Różnić też się będzie niewątpliwie skala nadciągającej wojny. O ile wojna o więzienie była ogromną potyczką z wieloma szokującymi momentami, o tyle walka Alexandria/Hilltop/Królestwo kontra Zbawcy może stać się ikoną komiksu. Wspomniane rozwinięcie historii o inne grupy, takie jak już wspomniane Hilltop czy Królestwo to świetne urozmaicenie historii, dzięki któremu widzimy, że Woodbury czy Alexandria Safe Zone to nie jedyne miejsca, w których ludzie próbowali odnowić choć w pewnym stopniu dawny świat.

Król Ezekiel i jego tygrys Shiva

Król Ezekiel i jego tygrys Shiva na okładce 108. zeszytu

Kolejnym argumentem w rękach niektórych może być Królestwo. Przyznam szczerze, że początkowo sam sceptycznie podchodziłem do idei Ezekiela ze swoim tygrysem, ludźmi posługujących się średniowiecznym językiem i symulacją ustroju feudalnego. Jednak po ostatnim zeszycie, w którym poznaliśmy historię Ezekiela, dużo tych spraw nabrało sensu i musiałem sam przyznać, że to co uważałem wcześniej za przesadę, zaczęło mi się podobać.

 W tym momencie „The Walking Dead” na pewno nie cierpi na brak interesujących wątków (nie tylko główny wątek z planowaną wojną, ale też choćby wątki domniemanej zdrady Kala, współpracy Dwighta, wątki Ezekiela i Michonne, Ricka i Andrei) ani postaci (tutaj w ostatnim czasie ku mojemu zdziwieniu, muszę pochwalić Kirkmana za kreację Eugene’a, który staje się coraz ciekawszą postacią i według mnie jest on w tym momencie jednym z najlepszych bohaterów w komiksie). Byłem rozczarowany, jak wielu zeszytem nr 100, który miał być numerem niezwykłym i oczywiście mieliśmy brutalną śmierć popularnej postaci, jednak nie była ona tym, na co liczyli fani. Niemniej nie zgadzam się z opiniami, które głoszą, że „TWD” się kończy. Robert Kirkman mówi, że ma nakreśloną solidną fabułę do zeszytu nr 200 i pomysły tego co może zdarzyć się dalej i ja mu wierzę. Tyle lat pozytywnie zaskakuje fanów, że powinniśmy mu zaufać.

Kordas

Miłośnik komiksów, szczególnie tych wydawców „niezależnych” (spoza tandemu DC-Marvel) i science-fiction (Star Wars, Mass Effect, Star Trek). „Żywe trupy” poznał w roku 2009 podczas wizyty w antykwariacie. Od tamtej pory łyka prawie (Survival Instinct, patrzę na ciebie!!) wszystko, co związane z „The Walking Dead”: komiks, serial, książki czy wyśmienitą grę (Telltale Games, patrzę na Was!). Na stronie zajmuje się głównie recenzowaniem poszczególnych zeszytów komiksu.

More Posts