Biżuteria Handmade

Po rozczarowującym zeszycie 115., zeszyt 116. przynosi nadzieję na ciekawy rozwój wypadków. Druga część „All-Out War” tak naprawdę rozpoczyna dopiero wojnę pomiędzy grupami. Jest to zdecydowanie najlepszy zeszyt od dość długiego czasu. Postacie od słów wreszcie przechodzą do czynów i to sprawia, że zeszyt przywrócił uczucie emocji i sprawia, że tom ten ma nadal sporą szansę w moich oczach, aby stać się czymś wielkim pomimo falstartu.

 

116Full

Uwaga! Recenzja zawiera spoilery!

Tym razem nie ma wielkiego czasu na wytchnienie: akcja numeru rozpoczyna się w miejscu, w którym opuściliśmy ją w październiku. Połączona armia Aleksandrii, Hilltop i Królestwa przybyła pod Sanktuarium gdzie została zaskoczona obecnością Gregory’ego w rękach Negana. Tylko 8 ludzi występuje z szeregu, co powoduje, że lider Zbawców wpada w furię i zrzuca Gregory’ego z dachu. Tak jak przewidywałem więc, twist z poprzedniego numeru był praktycznie sztuką dla sztuki, choć niewykluczone, że Gregory coś jeszcze namiesza w tej wojnie, gdyż pojawia się na jednej z następnych okładek.

Tak czy inaczej, próby ustalenia jakiegokolwiek rozejmu oczywiście spełzają na niczym i strony (a konkretnie snajper Zbawców zabijający mężczyznę stojącego obok Ricka) w końcu rozpoczynają to na co czekaliśmy – wojnę. Rozpoczyna się ostra strzelanina w wyniku której giną trzy osoby z armii zjednoczonych społeczności i dwóch Zbawców. Negan wygląda na zaskoczonego takim obrotem akcji, z resztą nic w tym dziwnego. Jeszcze nigdy nie miał do czynienia z taką rebelią wobec niego. Zwraca się do Dwighta (który ma być wtyką społeczności), aby poinformował ich posterunki o tym co się dzieje. Odpowiedź Dwighta wskazuje na to, że niekoniecznie ma zamiar wykonać polecenie szefa.

Już po chwili dowiadujemy się jaki jest plan Ricka – strzelanie w okna ma zwabić wszystkie okoliczne Zombie w stronę Sanktuarium i uwięzić Negana z jego ludźmi w jej wnętrzu. Żeby to zrobić, trzeba jednak przebić bramę strzegącą wejścia do bazy Zbawców. Rick planuje to zrobić osobiście, gdyż jak mówi „to wszystko to tylko gra dla Negana, jestem jedynym, którego nie zabije”. Holly jednak nokautuje Ricka i sama wjeżdża do bazy, zaznaczając, że w środku jest zabójca Abrahama. Po rozbiciu się, Negan atakuje ją od szwendacza, biorąc ją jako więźnia. Kiedy jest już po wszystkim armia społeczności cieszy się pierwszym zwycięstwem, Rick jednak ostrzega: „Wojna dopiero się rozpoczęła”.

Zeszyt 116 zdecydowanie przywraca moją wiarę w to, że „All-Out War” może być naprawdę dobrą historią i skierować „The Walking Dead” z powrotem na dobre tory. Ostatnie zeszyty były rozczarowujące, jednak ten przywrócił wspomnienia z przyszłości, szczególnie z „Made to suffer”, gdzie nie było bezsensownych dialogów, a akcja była wartka i mądrze rozegrana. Tak też jest w zeszycie 116. W końcu zobaczyliśmy zapowiadaną większą rolę zombie (naprawdę, ostatni raz kiedy było ich tyle w jednym zeszycie był chyba podczas ataku hordy na Aleksandrię, czyli około 30 zeszytów temu) i mam nadzieję, że nie będzie to koniec, bo mimo podkreślania, że zombie są niejako tłem do relacji postaci, to nie można mieć „Żywych Trupów” bez żywych trupów (mówię o tych dosłownych żywych trupach, nie zaś o ludziach, do których przecież ten tytuł się odnosi). Z niecierpliwością czekam szczególnie na dalsze rozwinięcie wątku Dwighta (choć to może musieć trochę poczekać, jako że chwilowo wszyscy Zbawcy zostali uwięzieni w bazie) i to, co stanie się z Holly. Zabójcą Abrahama jest przecież właśnie Dwight, co jest kolejnym ciekawym wątkiem.

Brak bezsensownych dialogów, popchanie akcji na przód i kilka ciekawych rozwiązań fabularnych – to wszystko sprawia, że zeszyt 116 we wszystkich aspektach góruje nad tym co w październiku zaserwował nam Kirkman – i z czystym sercem mogę powiedzieć, że nie mogę się doczekać zeszytu 117, który wyjdzie jeszcze w listopadzie, a konkretnie 27. dnia miesiąca!

Moja ocena: 9/10

Kordas

Miłośnik komiksów, szczególnie tych wydawców „niezależnych” (spoza tandemu DC-Marvel) i science-fiction (Star Wars, Mass Effect, Star Trek). „Żywe trupy” poznał w roku 2009 podczas wizyty w antykwariacie. Od tamtej pory łyka prawie (Survival Instinct, patrzę na ciebie!!) wszystko, co związane z „The Walking Dead”: komiks, serial, książki czy wyśmienitą grę (Telltale Games, patrzę na Was!). Na stronie zajmuje się głównie recenzowaniem poszczególnych zeszytów komiksu.

More Posts