Biżuteria Handmade

the-walking-dead-episode-702-carol-mcbride-2-935

W odcinku The Well ciekawiły mnie właściwie dwie rzeczy. Król Ezekiel i jego komputerowo wygenerowana tygrysica Shiva. Jednocześnie z postaciami tymi wiązałem spore obawy, podobnie jak z całym wątkiem Królestwa. W końcu, w chwili obecnej, w świecie The Walking Dead mamy do czynienia z mroczną i brutalną grupą przerażająco racjonalnego Negana oraz nową stroną barykady – romantyczną utopią dobrego króla Ezekiela. Taka różnorodność dodała post apokaliptycznemu światu kolorytu, ale mogła okazać się również groteskowa i śmieszna. Na szczęście tak się nie stało, a Królestwo, w sposób wiarygodny dla widza, wpisało się w mapę serialowego uniwersum Żywych Trupów.

Zabieg dzielenia bohaterów na mniejsze podgrupy i prezentowania ich perypetii w osobnych epizodach to chyba ulubiony sposób scenarzystów The Walking Dead na rozwleczenie historii i ukazanie jej rzekomej wielowątkowości. Być może dlatego nie czekałem szczególnie na dalsze przygody Morgana i Carol. Jedyne co ciągnęło mnie przed ekran to ciekawość tego jak w serialu zaprezentuje się Królestwo oraz jego dumny władca.

the-walking-dead-episode-702-morgan-james-2-935

Nie powinno dziwić, że na wejściu do tej utopijnej społeczności musieliśmy dzielić perspektywę ze sceptyczną wobec wszystkiego Carol. W końcu widok rozśpiewanej i żyjącej jak w hipisowskiej komunie sporej grupy ocalałych rządzonych przez króla z tygrysicą, musiał wywoływać pewien rodzaj zmieszania: „no ale jak to tak?”. Szybko jednak sceptycyzm Carol okazał się maksymalnie przerysowany, a dla widzów, z początku „odrealnione” Królestwo okazało się bardziej realne niż problemy i zachowanie bohaterki. Peletier najwyraźniej zapomniała, że za każdym „cyrkiem” stoją przecież jakieś kulisy, z którymi zapoznano nas za pośrednictwem Morgana.

the-walking-dead-episode-702-daniel-newman-935

I o ile poznawanie pozornie bezpiecznego, szczęśliwego i pełnego owoców Królestwa było w gruncie rzeczy dosyć nudne, o tyle informacje dotyczące rządzących tym światem mechanizmów przyciągały już przed ekran. Trochę zdziwiło mnie jedynie, że Ezekiel tak szybko zdecydował się podzielić własnymi tajemnicami z dwójką właściwie nieznanych sobie podróżników. Pomijając jednak to (być może) niedopatrzenie, wszystko co wcześniej zobaczyliśmy znalazło swoje sensowne i logiczne wytłumaczenie – w jaki sposób Królestwo trwa i pozostaje bezpieczne, dlaczego świnie karmione są szwendaczami i skąd u boku Ezekiela wzięła się tygrysica? Jednocześnie w prosty i elegancki sposób zaznaczono też obecność Zbawców (dobra i intensywna emocjonalnie scena zapłaty haraczu).

the-walking-dead-episode-702-richard-makinen-935

Nawet król Ezekiel, mimo nienagannych manier i pięknych przemów, okazał się najnormalniejszym, byłym pracownikiem zoo. W dodatku w pełni świadomym swojego „śmiesznego” wizerunku. Ezekiel zdaje sobie sprawę, że nie ma sensu rezygnować ze swojej roli króla i całego przedstawienia jakim na pierwszy rzut oka wydaje się Królestwo, skoro wraz z ukrywanymi w tajemnicy mechanizmami, cała społeczność działa, rozwija się i żyje w spokoju. Tym bardziej denerwował mnie przesadzony sceptycyzm Carol i jej kolejne śmieszne intrygi z próbą ucieczki na czele. Kiedy Ezekiel opisywał ją jako osobę sprytną i zdobywającą zaufanie ludzi, miało się ochotę parsknąć śmiechem na tą bezczelną próbę nadawania postaci cech, których po prostu nie posiada (albo próbuje się prezentować je w sposób tak toporny i niesubtelny, że aż żałosny). Carol sprytna jest chyba w scenariuszu, ale na ekranie to całkowicie groteskowa, źle zagrana postać, która zasłużyła w tym odcinku na najgorszą z możliwych ocen. Ezekiel mówiący Peletier jak to prawie go oszukała spowodował, że na chwilę straciłem wiarę w jego potencjał intelektualny. Ciężko było zrozumieć też początkowe zwidy Carol każące znów martwić się o jej kondycję psychiczną (niebezpiecznie upodobniło to bohaterkę do komiksowego odpowiednika).

the-walking-dead-episode-702-ezekiel-payton-935

Zdecydowanie lepiej wypadł drugi z głównych bohaterów odcinka, Morgan, którego rozważania na temat zabijania wrogów mają przynajmniej jako taki sens. To postać prowadzona konsekwentnie, jednocześnie targana różnymi doświadczeniami i posiadająca dzięki temu głębię. Kiedy trafia do Królestwa widać w nim pewne zakłopotanie. Nie na co dzień przecież, w pogrążonym zombiakami świecie, spotyka się społeczność z królem i tygrysicą na czele. Morgan potrafi jednak zrozumieć ten stan rzeczy i chce go dogłębnie poznać (w przeciwieństwie do śmiesznie groteskowej Peletier). Trochę na siłę natomiast zrobiono z niego nauczyciela Benjamina (swoją drogą, dosyć mierna postać nam się kroi).the-walking-dead-episode-702-morgan-james-935Na koniec zostawiłem sobie ocenę Shivy. Nie mieliśmy jeszcze w The Walking Dead tak ważnego, generowanego komputerowo obiektu. Choć biorąc pod uwagę jak dobrze zanimowana została Shiva, aż głupio nazywać ją elementem CGI. Tygrysica ma już swoją, przytoczoną przez Ezekiela historię, a na ekranie prezentuje się dostojnie, jednocześnie nie jest przesadnie eksponowana. Tu należą się twórcom spore brawa.

the-walking-dead-episode-702-carol-mcbride-935

W epizodzie zobaczyliśmy więc całkiem zgrabnie przeprowadzony rekonesans Królestwa. Od utopijnych chórków, owoców, rycerzy na  koniach aż po rządzące nowo poznanym światem układy i tajemnice. A przecież od sztuczki bardziej interesujące jest tylko jej wyjaśnienie, których w odcinku The Well dostaliśmy całkiem sporo (i wszystkie sensowne). Również Ezekiel to jeden z największych plusów odcinka – to postać wyrazista, w którą po prostu się wierzy, a przy tym przyjemnie się jej słucha i ogląda. Reszta nowych bohaterów została zarysowana jak na razie w sposób wystarczający (np. dumny kapitan z gwardii).

Totalnie nie zagrała niestety Carol. Średnio było także z aktorstwem głównego duetu (szczególnie Melissy McBride), a niektóre dialogi wyjęto chyba z podręcznika sztywnych dialogów. Jak to często bywa w The Walking Dead brakowało także inscenizacyjnego artyzmu – w przeciwieństwie do wielu wysokobudżetowych seriali TWD nie zachwyca zwykle ani doborem muzyki, ani ujęciami, ani też montażem. Show jest pod tym względem dosyć biedne. The Well pozwoliło jednak odetchnąć po depresyjnej premierze 7 sezonu, za co należy mu się dobra ocena.

Ocena: 7/10

Fotosy:
www.amc.com

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts