Biżuteria Handmade

the-well-recka

        Król Ezekiel i jego idylliczne Królestwo – obrazek jakże piękny i jakże oderwany od znanej nam wszystkim szarej, brudnej i brutalnej rzeczywistości „The Walking Dead„. Wszystko idealnie schludne, niebywale sielskie i ujmująco poukładane, ale jednocześnie tak groteskowe, że aż komiczne oraz zabawne. Do tego całe to „królowanie”…. Chciałoby się rzec: „Nie mam bladego pojęcia co tu się wyrabia i to w najbardziej niesamowity sposób”. Ujmując to jednak prościej- istne szaleństwo. No ale jak to się mówi, w każdym szaleństwie jest jakaś metoda bo jakkolwiek Ezekiel może wydawać się przerysowanym wariatem z ułudą wyższych sfer, tak jego idea przeżycia wpasowuje się w kontekst postapokaliptycznego świata lepiej niż mogłoby się wydawać.

shiva

       Odcinki wprowadzające, które dotychczas pojawiły się historii TWD, z czystym sumieniem możemy uznać za jedne z najlepszych osiągnięć ekipy serialu. Podwoje pastapokaliptycznego świata żywych trupów otworzyło nam fenomenalne „Days Gone Bye„, które po dzień dzisiejszy nie ma sobie równych. Dwa sezony później niezwykle klimatyczne „Seed” dało początek klaustrofobicznemu więzieniu, z którego za sprawą pełnego suspensu „Walk With Me” przenieśliśmy się do idyllicznego miasteczka Woodbury. W dalszej kolejności zawitaliśmy w objęcia bestialskiej kanibalistycznej grupy Garetha ukazanej w „No Sanctuary„, skąd cudem uszliśmy, za sprawą „Remember” oraz „The Next World„, do sielskich Alexandrii oraz Hiltop. Jakkolwiek prawie każdy z tych epizodów jest zupełnie odmienny tematyczne, wszystkie łączy jedna wspólna rzecz- wysoki poziom zaprezentowanego storytellingu. Czy „The Well” udało się sprostać postawionej poprzeczce?

the-well-2

       Odpowiadając na wyżej postawione pytanie- nie, epizodowi S07E02 nie udało się sprostać tak wysoko postawionej poprzeczce. Aczkolwiek-i tu chcę nadmienić by nie było niedopowiedzeń-nie jest to materiał zły. Ekipie stworzyła dość dobry acz odrobinę rozczarowujący odcinek, który wpisuje się w ramy przyjemnej przeciętności. To co można powiedzieć odnośnie „The Well” toto, iż miejscami potrafił być nużący i wyjątkowo wolny. Choć twórcy starali się utrzymać pewien stopień suspensu poprzez zarysowane podstawowych zależności między Królestwem, a Zbawcami, oraz nadać kolorytu fabule za sprawą zupełnie świeżej ideologii Ezekiela, bogactwo tych elementów było zbyt małe by na stałe utrzymać zainteresowanie widza. Cała zasobność fabularna sprowadziła się niestety do trzech elementów, którymi okazały się wielka tajemnica dotycząca umowy Ezekiela i Negana, jawne niezadowolenie Richarda oraz pierwsza wymiana barterowa między grupami. Biorąc pod uwagę fakt, że główną osią fabularną sezonu jest ład polityczny wykształcony pomiędzy poszczególnymi osadami, tak mała szczegółowość w przypadku zupełnie nowej grupy potrafi wywołać zawód. Zjawisko to jest efektem skupienia zbyt dużej uwagi na otoczce samego Królestwa i choć osobiście doceniam pietyzm z jakim przedstawiono detale lokacji, nie było to sprawą nadrzędną.

the-well-3

       Wprowadzenie nowej osady oraz nowego lidera, dało ekipie scenarzystów pole do przedstawienia nam zupełnie świeżej ideologii przywództwa w postapokaliptycznym świecie, co samo w sobie okazało się jednym z najciekawszych, choć krótkich, elementów fabularnych drugiego epizodu. Liderowanie Ezekiela opiera się w głównej mierze na wysokim stopniu zachowawczości względem dynamicznie zmieniającego się kontekstu sytuacyjnego, co jest obrazem skrajne odmiennym od obserwowanego na poletku Ricka, Gregorego czy Negana. Nie ma bezzasadnego szastana zasobami ludzkimi; jest natomiast pełne i świadome wykorzystanie jego potencjału w celu dalszego rozwoju osady. Widać ewidentnie iż Ezekiel przedkłada życie swoich ludzi ponad niezależność, i choć jako grupa nie mają pełnej swobody decyzyjnej, ich samowystarczalność jest na tyle duża by uniknąć wojny.

the-walking-dead-episode-702-carol-mcbride-2-935

       Część chatakterologiczna odcinka opiera na skontrastowaniu ze sobą trzech zupełnie odmiennych światopoglądów, z czego największa bitwa rozgrywa się pomiedzy Ezekieliem oraz Carol. Jeden grotestkowo przerysowany by nie powiedzieć, że godny pożałowania, druga pełna sceptyczmu wobec obserwowanego cyrku. Już na wstępie twórcy stawiają nam pytanie- kto w tym wszystkim ma rację? Co najśmieszniejsze, okazuje się że racja stoi po stronie Morgana, który zachowując pełny obiektywizm bezproblemowo odkrywa sedno porządku Królestwa. Dzięki takiemu obrotowi sprawy, scenariuszowi udało się uniknąć wrażenia absurdalizacji treści, tym samym odpowiednio motywując postępowanie postaci. Choć na froncie obserwujemy humorystyczne starcie poważnego defetyzmu z entuzjastyczną iluzją, kulisy tłumaczą dlaczego coś co początkowo sprawia wrażenie pozbawionego racji bytu, ma tak ogromne szanse i możliwości by dalej przetrwać w swojej idyllicznej formie.

the-walking-dead-episode-702-daniel-newman-935

       Sama psychologia postaci jaka została zaprezentowana w „The Well” ma się różnie. Jedni zaliczyli sprawdziań, inni oparli się na poprawności, jeszcze inny zaliczyli bolesny fail.  Osobą, która pokazała się tym razem od pozytywnej strony jest niewątpliwie Morgan. Po całym sezonie błądzenia z jego tokiem rozwojowym i ewidentnym brakiem pomysłu, ekipa w końcu poszła po rozum do głowy i wykorzystała nowy kontekst sytuacyjny do skończeni z tym koszmarnym i bezcelowym „al lajf i preszys„. Jones nareszcie zaczął składać do kupy własne życie, starając się dopasować wpojone mu przekonania Eastmana to dynamicznej postapokaliptycznej rzeczywistości. Poszanowanie życia ludzkiego? W porządku, cel szczytny ale nie każdego bo nie każdy na to zasługuje. Ezekiel zaś okazał się takim jakim się go spodziewałem- przerysowany i stosunkowo płaski charakterologicznie, który swoją pompatycznoścą osiąga szczyty skomiksowacenia. Choć wiem, że jest to tylko fasada, która stanowi odskoczonie od poważnych tonów TWD, mam nadzieję że szybko z nią skończą. Jeżeli chodzi o Carol, to jako recenzent w pełni podzielam zdaniem redakcyjnego kolegi Larona. Postać ta, choć mniej irytująca niż zwykłe i dająca się w jakimś stopniu lubić, straciła najwięcej na wprowadzeni do Królestwa. Efektywa i makiawieliczna gra pozorów uprawiana na gruntach Alexandrii, tutaj przyjęła znamiona idiotycznej szopki. Ponadto, sztuczne dodawanie jej cech których nie posiada jeszcze mocniej podkopało i tak już niestabilną pozycję bohaterki, zaś ekranowe zagubienie Melissy McBride jedynie potwierdza. O tandetnych zwidach nie wspominając.

the-walking-dead-episode-702-morgan-james-935

              Wisienką na torcie nieniejszego wgryzu została Shiva czyli największ cyrk w tym bajzlu na kółkach. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Przede wszystkim, muszę oddać ekipie honor bo przedstawili tygrsa z równie dużym pietyzmem co samo Królestwo. Widać ewidentnie, że spece od CGI dołożyli wszelkich starań by jak najmocniej uwiarygodniść zwierzę i zmyć z niego znamiona sztuczności, co niewątpliwie było dla nich ciężkim orzechem do zgryzienia biorać pod uwagę ich poprzednie dokoniania. Shiva przechadza się gracją, dostojnością, potęgą. Mówiąc krótko- robi wrażenie. Aczkolwiek chcę jednak powiedzieć, że mogli to sobie darować. Tak samo jak nie grało to w komiksie, tak nie dokońca gra to w serialu. Po prostu kłóci się to z jakimkolwiek realizmem i logiką.

the-walking-dead-episode-702-ezekiel-payton-935

       Podusmowując, ekipa TWD wykonała dobry acz roczarowujący epizod. Jakolwiek można mieć pretensje do chwilami nużącej kreacji Królestwa, tak pociągnięcie większego napięcia, a już w szczególności o amplitudzie tak dużej jak w premierze sezonu 7, było zwyczajnie niemożliwe. Uważam, że i tak poradzili sobie dość sprawnie, nawet jak na leniwy storytelling typowy dla Scotta M.Gimple. Robiąca wrażenie scenografia, fajna psychologia, mniej ujmująca fabuła. Ot, poprawnie. Tak po prawdzwie, bez względu na to jaki rodzaj materiału zdecydowanoby się wyemitować w drugim epizodzie, zawsze spotkałoby się to z mniej entuzjastycznym odbiorem bo wrażenia dramatu zostały za sprawą otwarcia tak mocno wyśróbowane, że ich powtórzenie jest fizycznie niemożliwe.

Końcowa ocena epizodu do w pełni zasłużone 6/10.

tomb2525

Obecnie jeden z głównych redaktorów Strefy The Walking Dead odpowiedzialny za takie elementy jak artykuły dotyczące produkcji serialu, recenzji wszystkich dzieł składających się na uniwersum „Żywych Trupów” jak i wpisów uzupełniających poszczególne działy tematyczne strony.

Większej „publiczności” znany jako ten najbardziej zapalczywy oraz rozeznany w dziedzinie „The Walking Dead” tworzący „nic nie wnoszące do tematu elaboraty” :-D

W życiu prywatnym zainteresowany w głównej mierze biologią, chemią oraz po części fizyką. Nie pogardzi jednak dziedzinami czysto humanistycznymi takimi jak literatura, sztuka, muzyka czy właśnie sam film, z naciskiem na mocne wpływy dramatu.

More Posts