Biżuteria Handmade

top10        Strefa The Walking Dead wita Was w nowym ZAZOMBIASTYCZNYM ROKU 2015! Niezmiernie się cieszę, że to właśnie mi udało się rozpocząć nasze kolejne 12  miesięcy, 52  tygodnie, 365 dni, 8760 godzin, 525600 minut oraz 31536000 sekund dalszych postapokaliptycznych zmagań. Tym razem wystartujemy z wyjątkowo przyjemnym tematem, czyli listą dziesięciu najlepszych pierwszoplanowych aktorek tudzież aktorów, jacy przewinęli się przez ostatnie sezony „Żywych Trupów„. Jak wiadomo, jest to dość oklepany ranking, niemniej z racji tego, iż na każdym szanującym się serwisie dotyczącym serialu takowy się pojawiał, to i u nas nie mogło go zabraknąć. Choć pewne wybory można już z góry przewidzieć, to mam nadzieję że przynajmniej ich umiejscowienie okaże się w jakimś stopniu zaskakujące.

 

10. Seth Gilliam alias Gabriel Stokes

Coda10

Moje zestawienie Top10 otwiera najświeższy nabytek serialu, czyli Seth Gilliam. Dla niektórych, wybór tego aktora może wydawać się odrobinę pochopny, biorąc pod uwagę jego krótką karierę w świecie „The Walking Dead„, niemniej dał on tak ciekawy popis aktorstwa, że po prostu nie mogło zabrać go na liście. Na dzień dzisiejszy znajduje się na samym dole, aczkolwiek przy dobrych wiatrach ma szansę wskoczyć kilka pięter wyżej. Jak wysoko? To się okaże, bo wszytko zależy od przyszłości, która na niego czeka. Jak to się mówi, różnie może być. No ale dobrze, co mnie w nim najbardziej urzekło? Przede wszystkim swoboda, z jaką wpasował się w konwencję serialu, pomimo grania kompletnie oderwanej od rzeczywistości postaci. Nie mamy jakiegoś wielkiego WOW związanego z jego pojawieniem. Po prostu wbił się i zakotwiczył, bardzo szybko wchodząc w ciekawe interakcje z innymi aktorami. Osobiście odniosłem wrażenie, jakby był on w tej obsadzie od dłuższego czasu. W historii TWD nie pojawiło się wiele takich osób więc to stało się czynnikiem przeważającym w moim wyborze. Druga rzecz na jaką warto zwrócić uwagę to skrupulatność z jaką Seth łączy rys charakterologiczny Gabriela, z targającymi go emocjami, co razem z jego bogatą ekspresją twarzy, daje powalające wrażenie i wprowadza spore zafascynowanie oraz zaintrygowanie.

9. Andrew J.West alias Gareth

Andrew J.WestAndrew J.West czyli największe zaskoczenie sezonu czwartego i piątego. Biorąc pod uwagę jego niezwykle krótką aktywność, praca jaką nam zaprezentował jest naprawdę imponująca. Oczywiście nie mogliśmy poznać pełni jego możliwości, ponieważ te dwa epizody z hakiem skutecznie nam to uniemożliwiają, niemniej to co widzieliśmy robi świetne wrażenie. To zresztą stało się czynnikiem, przez który zawitał do Top10. Pokochałem to, w jaki sposób West łączył ze sobą enigmatyczność oraz namacalne zło, ze swoją bezpretensjonalnością i lekko ironicznym nastawieniem. Akcja w stylu „nic do ciebie nie mam, ale zaraz wylądujesz na ruszcie” powalająca już samą irracjonalnością, która mimo wszystko ma dużo z realizmu. I to wszystko osiągnięte bez nadmiernej ekspresji twarzy jak i całego ciała. Świetne, po prostu świetne.

8. Melissa McBride alias Carol Peletier

Melissa McBride

Melissa McBride to aktorka, z którą miałem naprawdę ogromny kłopot. Byłem bardzo rozdarty pomiędzy tym, czy umieścić ją w Top10 czy też nie. W końcu pojawiło się ostatnio kilka nowych twarzy, które przecież dobrze rokują na przyszłość. Po dogłębnej analizie, postanowiłem ją jednak uwzględnić gdyż doszedłem do wniosku, że to co zaprezentowała nam dotychczas jest wystarczającym do pokonania konkurencji, która tak na dobrą sprawę sama nie pokazała bóg wie czego i już raczej nie pokaże (np. Danai Gurira, Alanna Masterson czy też kompletny świeżak jakim jest Michael Cudlitz). Jak wiadomo McBride jest obecnie bardzo chwalonym nazwiskiem, więc może być dla niektórych zastanawiające to, dlaczego znalazła się na ósmej lokacji. Cóż, odpowiedź jest bardzo prosta, nie uległem ogólnej wrzawie wokół jej osoby i po prostu patrzę bardziej krytycznym wzorkiem na wszelkie jej dokonania. Na pewno muszę pochwalić idealne rozumienie tematyki dramatycznej i świetne wpasowanie się w dane zabarwienie emocjonalne. Czuć, że Melissa jest integralnym elementem całości i nie odstaje. Stany takie jak żal, smutek czy rozpacz ma opanowane do perfekcji. Minusem jest jednak to, że pod tą wierzchnią warstwą nie ma nic więcej, w efekcie czego jej praca jest bardzo monotematyczna. Mamy przez to albo płacz (przekonywujący ale zbyt częsty), albo mdłe deklamowanie swoich linii dialogowych. Nic poza tym. Aczkolwiek jak wspomniałem, spośród obsady wyróżnia się dokładnym rozumieniem dramatyzmu, co zadziałało na jej korzyść. 

7. Jeffrey DeMunn alias Dale Horvath

Dale Horvath

Jeffrey DeMunn to jeden z kilku aktorów z obsady „The Walking Dead„, który jest wyjątkowo problematyczny. Z jednej strony dostarczył on bardzo dobrej kreacji aktorskiej, opartej na solidnym kunszcie, ale z drugiej strony nie pokazał też wielu rzeczy ponad, które pozwoliłyby na rozpatrywanie jego osoby w kategoriach najlepszych. Po dość długim zastanowieniu, postanowiłem go mimo wszystko wziąć pod uwagę, co uwarunkowane zostało wieńczącymi jego pracę popisami z „Jude, Jury, Executioner„. Cóż mogę powiedzieć, ten jeden odcinek mówi o nim dosłownie wszystko i idealnie wskazuje na to, jak fantastycznym artystą był Jeffrey. Forma jaką wykorzystał do przedstawienia tak silnego rozliczenia się z moralnością grupy, kompletnie mnie obezwładniła. W jedność złączył on szczery żal, siłę oddziaływania na widza, ale również prawdziwość. Ból, który czuł na widok upadku pozostałych był namacalny, odczuwalny, niezwykle gęsty i dobrze uwidoczniony. Dostaliśmy tutaj dramatyzm w iście mistrzowskiej formie, który uwarunkowany był dużą plastycznością DeMunna. Jedna z najbardziej poruszających chwil w historii tego serialu.

6. Andrew Lincoln alias Rick Grimes

Rick Grimes

Andrew Lincoln to aktor po prostu fenomenalny. Prawdziwy i niekwestionowany diament tego serialu, który ciągnie go na swoich barkach samodzielnie od przeszło trzech sezonów. Różnorodność jego ekspresji powala, a prawdziwość połączona z naprawdę wysokiej klasy artyzmem potrafi wbić w spore osłupienie. Co chwile pokazuje on nowe oblicze, co chwile pokazuje całkowicie odmienny stany, co chwile zachwyca różnorodnością interpretacyjną. Jego twarz jest tak elastyczna, że z prędkością światła zmienia swój wyraz, idealnie dostosowując się do narzuconego przez scenariusz zabarwienia emocjonalnego. Przez ostatnie sezony pokazał taką mnogość obrazów Ricka, że ciężko jest je nawet zliczyć. Chyba nikt inny nie odnalazł się konwencji „The Walking Dead” tak dobrze jak on. Pytanie zatem, dlaczego tylko szóste miejsce? Cóż, Andrew można chwalić kilometrami, ale prawda jest taka, że jego początki do najlepszych nie należą. S1 jak i S2 to ciągłe pasmo eksperymentowania, które przyniosło naprawdę nieciekawe skutki. Nierealistyczny, czasami wręcz komicznie przerysowany, aż nadto dramatyczny w momentach, które tego nie wymagały. O tym, że często prezentował wytrzeszcz oczu nie chcę nawet wspominać. Wyłapanie stabilizacji było dla niego ciężkim orzechem do zgryzienia, ale na całe szczęście, w końcu udało mu się cel osiągnąć. 

5. Jon Bernthal alias Shane Walsh

Shane Walsh

Shane Walsh to postać, która irytowała mnie do granic możliwości. Niemniej, muszę przyznać, że to co na ekranie wyprawiał Jon Bernthal przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Z odcinka na odcinek był coraz lepszy. Kiedy już myślałem, że osiągnął istny szczyt (scena pod stodołą), on dostarcza widzom potyczkę z Rickiem. Rozłożyło mnie to kompletnie, bo w życiu nie podejrzewałem, że w tak pozornie prostej roli, można odstawić takie show. Najbardziej zaszokował mnie tym, że samym podniesionym głosem potrafił maksymalnie zdynamizował zastałą akcję i podnieść ciśnienie do maksimum. To było coś niesamowitego i zarazem niepowtarzalnego, bo nikomu innemu nie udało się tego osiągnąć. Do sezonu drugiego wracam dość często i za każdym razem nie mogę napatrzeć się na wyczyny Jona. Aczkolwiek by tak nie słodzić powiem, że w przerwach pomiędzy kulminacyjnymi momentami, aż nadto używał wyrazu „puste oczy pustego neandertalczyka„. Trochę to śmieszy, biorąc pod uwagę tragizm jaki wypracował Bernthal.

4. Laurie Holden alias Andrea

Andrea

Wśród widzów „The Walking Dead” utarła opinia, że Laurie Holden należy do grona najgorszych aktorek tego serialu. Mówiąc uczciwie, jest to dla mnie mocno niezrozumiała opinia, ponieważ artystka ta (wydaje mi się, że w takich kryteriach możemy umieszczać osoby z tej listy), jako jedyna z kobiet w obsadzie, dostarczyła widzom pełny, różnorodny oraz odmienny obraz swojej postaci. Tchnęła w Andreę życie, nadała jej cele, określiła charakter, przy czym potrafiła to kontynuować nawet w czasach tak słabego scenariusza jaki zaserwowano nam w sezonie trzecim. W odcinku „Guts” wystartowała na naprawdę wysokim poziomie i utrzymała do samego końca. Laurie odznaczała się nie tylko bogatym i konkretnym warsztatem, ale także techniką grania. Ze wszystkich aktorek, tylko i wyłącznie ona postawiła na teatralne aktorstwo, co w przypadku tak burzliwego charakteru, działało tylko i wyłącznie na korzyść bohaterki. Nie doświadczyłem z jej strony ani jednego słabego występu, a wszystkie centralne wydarzenia, które jej oddano, zawsze cechowały się wysoką jakością. Żal po śmierci Amy, pierwsza potyczka z zombie, rozliczenie się z Dalem czy nawet sama śmierć Andrei to sceny na naprawdę mistrzowskim poziomie. Chyba żadna inna aktorka nie dostała tylu aż tak ciężkich tematycznie sekwencji do udźwignięcia.

3. Michael Rooker alias Merle Dixon

Merle Dixon

W tym właśnie momencie przechodzimy do ścisłej czołówki zestawienia Top10, którą otwiera nie kto inny jak sam Michael Rooker. Wiele razy spotkałem się ze stwierdzeniem, że zagranie szui to najprostsza robota jaką może dostać aktor. No tak, ale co w chwili kiedy pod tym wierzchnim wyobrażeniem ukryta jest charyzma połączona z siłą, ciętym humorem czy dotykającym do żywego tragizmem? Z takim właśnie zadaniem musiał się zmierzyć Rooker i ku mojemu zdziwieniu, nie poniósł tutaj porażki. Merle Dixon był jedną z najtrudniejszych i zarazem najmniej przystępnych postaci, jednak został on przedstawiony w tak niebanalny sposób, że aktorowi udało się porwać tłumy. Odnalezienie balansu pomiędzy naprawdę skrajnymi stanami, które na dodatek napędzane były chęcią zemsty wymagało ogromu pracy, ale także wyczucia. Fakt, że Michael ogarnął to wszystko w niespełna jeden sezon zasługuje na ogromne uznanie, które z mojej strony wyraża się umiejscowieniem go na trzeciej pozycji w niniejszym rankingu.

2. David Morrissey alias Philip „Gubernator” Blake

Gubernator

Kiedy AMC po raz pierwszy opublikowało informację o tym, że David Morrissey wcieli się w rolę komiksowego Philipa „Gubernatora” Blake’a byłem po prostu załamany. Pod względem fizycznym aktorowi było bliżej to przedstawiciela Avonu niż do przerażającego antagonisty o nieokiełznanej socjopatii. Filmografia też bez wielkich cudów więc założyłem, że nie ma się co spodziewać wyżyn aktorskich. No, ale nadszedł odcinek „Walk with Me” i jedyne co mi pozostało to strzelić typowego facepalma, ubolewając nad własnym nieogarnięciem. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, w jakim byłem szoku po pierwszych popisach tego aktora. David sprawiał wrażenie jakby urodzonego do tej roli. Po prostu ideał. On żył tą postacią, a jego wyczucie zła ukrytego w tym bohaterze wywoływanie wrażenie nie do opisania. Do tej pory przed oczami mamy wyraz twarzy, jaki przybrał podczas sceny egzekucji żołnierzy. Demoniczność w najczystszej postaci. Jakby była taka możliwość, to zabijałby wzrokiem. Do tego wszystkiego genialny głos, który nadał całości aury tajemnicy, niepewności i głębi.

1. Scott Wilson alias Hershel Green

Hershel

Niekwestionowany „top of the top” czy Scott Wilson. O niesamowitości tego aktora mógłbym pisać godzinami. Jego naturalność, normalność czy pełna swoboda były czymś surrealistycznym i stanowiły ciekawą odskocznie od jego mocno ekspresyjnych kolegów po fachu. Scott jest typem aktora, który bez większego wysiłku potrafił przekazać pełny charakter sceny. Obrał sobie bardzo odmienną drogę grania, unikając nadmiernego szarżowania, co pozwoliło mu dać pełni obraz swojej postaci. Nie eksperymentował, nie kombinował. Zwykłą prostotą zaskarbił sobie uznanie milionów widzów na całym świecie. Świetnie odnalazł się zarówno w dramacie jak i motywach społecznych, wyciągając na wierzch sedno tematu. Nawet sceny akcji wyszły mu fenomenalnie. Wprowadził napięcie bez większego wysiłku. Był na tle idealny w swojej roli, że siedziałem jak na szpilkach podczas każdej sceny, która wiązała się z potencjalną śmiercią Greena. Aktor kompletny w każdym, nawet najdrobniejszym calu. Posiadanie go w obsadzie to jedna z najlepszych rzeczy jakie przytrafiły się temu serialowi.

tomb2525

Obecnie jeden z głównych redaktorów Strefy The Walking Dead odpowiedzialny za takie elementy jak artykuły dotyczące produkcji serialu, recenzji wszystkich dzieł składających się na uniwersum „Żywych Trupów” jak i wpisów uzupełniających poszczególne działy tematyczne strony.

Większej „publiczności” znany jako ten najbardziej zapalczywy oraz rozeznany w dziedzinie „The Walking Dead” tworzący „nic nie wnoszące do tematu elaboraty” :-D

W życiu prywatnym zainteresowany w głównej mierze biologią, chemią oraz po części fizyką. Nie pogardzi jednak dziedzinami czysto humanistycznymi takimi jak literatura, sztuka, muzyka czy właśnie sam film, z naciskiem na mocne wpływy dramatu.

More Posts