Biżuteria Handmade

Czymże różni się Tyreese komiksowy od serialowego? Będziemy się nad tym pastwić, zastanawiać, czy też myśleć w procesie dedukcji by jak najbardziej wyczerpać temat. Dla jednych wkurzający, a dla innych lider. Co takiego kryje się pod tymi postaciami? Co sobą reprezentują? Co wnoszą?

lll

Wbrew jakkolwiek mylącym pozorom nie są to kwestie niemożliwe do rozgryzienia (niczym przyrodzenie Dwighta). Na te i mam nadzieję wiele innych pytań odpowie poniższy artykuł, a dokładniej potok słów w formie przystępnych wypocin.

Gdy widzimy młotek to myślimy Tyreese, jednakże Ty (zdrobnienie imienia Tyreese) w komiksie i serialu prócz młotka to prawie dwie inne persony. Przykładowo przypomnijmy sobie rozterki miłosne wymieniowych przeze mnie mężczyzn. Po przywołaniu wspomnień różnice są dość, że tak to ujmę dosadne. W dodatku posiadają cechy wspólne, lecz po przebrnięciu przez… eh co będę pisał, zacznijmy już na serio.

Metryka

 Bez tytułu

Archetypy

Komiks – pierwowzorem jest ojciec, który przy wszystkich swych perypetiach życiowych zazwyczaj myśli trzeźwo, nie waha się brać odpowiedzialności, szanuje wybory innych i przede wszystkim dba o rodzinę.

Serial – stara się zapewnić bezpieczeństwo swoim bliskim (przede wszystkim rodzinie, ale przy tym bardzo dba o innych), idealista próbujący postępować słusznie nawet, a może szczególnie w trudnych sytuacjach. Coś w deseń postawy pacyfistycznej.

Jak widzimy archetypy obu postaci są podobne, rozwarstwienia pojawią się przy moralności naszych protagonistów, lecz o tym w dalszej części. Cechami wspólnymi, tj. konotacjami, których nie wymieniłem są charyzma oraz perswazja choć w komiksie częściej widoczne to jednak dostrzegalne również w serialu (niestety w serialu wartości te zawarte w cechach im dalej w historii tym bardziej szybują w dół). Kończąc w ramach dygresji pozwolę sobie wtrącić, iż w serialu Ty przed apokalipsą mieszkał na Florydzie natomiast  w komiksie w Georgii.

ererer

Porównanie ujęć z młotkiem.

Rozwój i rozbieżności

Komiks – poznajemy Tyreese’a gdzieś na drodze w czasie zimy, towarzyszą mu Julie i Chris (16-nastoletni chłopak ok. 16-18-letniej Julie). Stał się jednym z decydujących głosów, a także pięści obok Ricka. Jeszcze na farmie wszedł w związek z Carol. Należy nadmienić o ścisłym i oczywistym uczuciu, którym to darzył swe jedyne dziecko. Pierwsza i zarazem najboleśniejsza trauma w czasie apokalipsy to mianowicie śmierć córki i własnoręczne (de iure podwójne) morderstwo Chrisa, wydarzenia te odmieniły Ty; w ostatecznym rozrachunku umocniły jego charakter i wolę, lecz także omal nie uśmierciły. Mam tu na myśli jego wyładowanie negatywnych emocji w czasie oczyszczania sali gimnastycznej, gdzie prawie zginął. Dalszy rozwój postaci opiera się na poczuciu winy za próbę odebrania sobie życia przez Carol. W wyniku owej próby począwszy od wzajemnych reprymend, a skończywszy na bójce (w miarę brutalnej jak na przyjaciół) doszło do ochłodzenia relacji z Rickiem. Tyreese w tym czasie jak i po tych ekscesach stał się nawet bardziej asertywny. W czasie dość zdynamizowanej poprzez walkę konwersacji z byłym już zastępcą szeryfa spostrzegł jego (Grimesa) pogłębiające i poszerzające problemy psychiczne toteż swego rodzaju niestabilność emocjonalną. Konsekwencje omówionych przed chwilą czynów i rozmów odbiły się na paru decyzjach raczej pozytywnie. Jak wiemy był również członkiem komitetu więziennego. Należy wspomnieć tu o pogłębiających się relacjach z Michonne, z którą to zdradził Carol. W przyszłości, tj. późniejszych zeszytach kilka razy na łamach naszej ulubionej noweli graficznej (powieść graficzna) kobieta samuraj wspominała z nostalgią Tyreese’a (zresztą nie tylko ona). Mimo konfliktu z Rickiem wciąż go szanował i cenił. Nawiasem mówiąc przypomnę, iż owy konflikt oczywiście został w znakomitej większości zażegnany, co wspomagała po obu stronach barykady sama Michonne. Pokazuje to nam, iż mimo swych tragedii życiowych potrafił nie przekładać emocji nad sprawy wyższej rangi. Wraz ze zdradą swej ukochanej stał się (a raczej czyn, którego dokonał) czynnikiem zapalającym, a następnie pogłębiającym chorobę psychiczną Carol. Rozpaczał po odebraniu sobie życia przez Carol w pamiętnej scenie z udziałem zombie w roli głównej, aczkolwiek pogodził się z jej tragicznym samobójstwem. Pomimo łączących ich kiedyś więzi oceniwszy sytuację w rozmowie z Andreą wyznał, że Carol „Nie zasłużyła na mój smutek i żal.”. Nie będę próbował choćby poruszać interpretacji tychże słów (pozostawiam to Wam). Cóż mogę jeszcze rzec? Moment i powody tragicznej śmierci wszyscy znamy, można by było obwiniać Mich (skrótowiec od Michonne), poniekąd nie sądzę by Ty miał jej to za złe. Parę razy ujrzeliśmy ciemną stronę Tyreese’a, jednak w ostatecznym rozrachunku bez dwóch zdań zapisał się jako bohater pozytywny. Obowiązkowo wspomnę, iż Ty pojawiał się w #49 jako szwendacz (dokładniej głowa szwenda) oraz wystąpił także w Bonus-Special Tyreese – Free Comic Book Day.

Serial  w serialu natomiast momentem poznania jest czas, w którym odbywa się atak na Woodbury. Tyreese przyjęty wraz z grupą (której był liderem) do zamkniętego bloku więzienia opowiedział w tym czasie swą historię. Można by wspomnieć o ukróceniu cierpień Donnie (jedna z ocalałych w grupie Ty) w więzieniu, która została ugryziona, aczkolwiek nie odcisnęło to na nim piętna. Dalsze losy, czyli „przygody” w Woodbury jak i konflikty z Allenem nie miały większego znaczenia w jego historii dlatego przeskoczę do wydarzeń z 4-tego i 5-tego sezonu. Kiedy Karen zostaje zamordowana przez Carol, o czym Ty nie wie, po prostu mu odbija. Napady złości, które następują (bójka z Rickiem, walka z hordą w czasie wyprawy po zapasy) zdecydowanie działają na jego szkodę. Wnet Gubernator zaatakował i zniszczył więzienie czego skutkiem było znalezienie się Ty poza ogrodzeniami na otwartym terenie z Judith i młodymi siostrami, po drodze spotkali również Carol. Starał się jak mógł opiekować dziećmi, które to znalazły się pod jego i Carol protekcją na czas nieokreślony (polubił się z Micą). W czasie pobytu w pobliskim domostwie wiele się wydarzyło (zamordowana Mika i egzekucja Lizzie) co spowodowało wyznanie prawdy przez Carol Tyreese’owi (Rick znał prawdę, jednak atak na więzienie nie pozwolił jej wyznać; Ty podejrzewał osobę, która karmiła szwendaczy szczurami), oczywiście chodzi o śmierć Karen z ręki Carol (wyjawiła również kto karmił zombi). Po wyjaśnieniu motywu zbrodni z ust Ty’a padają słowa zapadające w pamięć, tj. „I forgive you.” (co oznacza „Wybaczam Ci”). Skumulowane emocje ostatnich wydarzeń wywołały w nim trwałą, swoistą i znamienną w skutkach zmianę. Coraz bardziej brzydził się zabijaniem i wszystkimi negatywnymi emocjami. Odzwierciedleniem tego jest okazana litość jednemu z ludzi Terminusa (Martinowi), co mogło się źle skończyć dla Judith, którą się opiekował jak i również dla niego. Niedługo później Ty rozprawił się ze szwendaczami i samym Martinem, który próbował targnąć się na życie małej Judith. Tyreese wykrzykiwał, iż tego nie chce (zabić Martina). Prawdopodobnie w tym momencie wypośrodkował swą moralność po raz kolejny udowadniając sobie, że w postapokaliptycznym świecie nie można być idealistą. Jeszcze nie teraz. Późniejsze jego losy opierają się oprócz oczywiście głównego  wątku fabularnego na relacjach z Bobem i Sashą. Nawiasem mówiąc nie zostały one zbytnio wyeksploatowane. Do momentu śmierci głębszych zmian w jego zachowaniu i  rozumowaniu nie było (dobicie w akcie miłosierdzia Boba nie było czymś czego byśmy się nie spodziewali). Zmarł na skutek swej (a jakże by znowu) nieostrożności. Ugryziony wykrwawiał się na śmierć doznając halucynacji, w czasie których ujrzał m.in. Beth, Lizzie, Mike, czy Gubernatora. Przedstawiono tam znowuż jego rozterki moralne. Ostatecznie po jak najszybszej amputacji ręki zmarł. Śmierć ta była smutna i gorzka. Jako postać zapisał się swoim dążeniem do bycia lepszym człowiekiem. Jako jednego z niewielu świat ten mimo początkowych kuszeń i zwodzeń popchnął w stronę mądrości i uczuć pozytywnych. Postać pozytywna.

Więc, czy to te same osoby pod innym płaszczykiem historii? Bynajmniej! Chociaż tak jak wspominałem są cechy wspólne: wytrwałość, odpowiedzialność (zazwyczaj i w szczególności dla bliskich), odwaga, wybuchowość, chwilowe animozje z liderem itd. Rozbieżności moralne to przede wszystkim drogi, którymi podążali. Komiksowy Ty był bardziej szary w sensie stricte ogólnym (w szczególności od śmierci córki), często mroczny z jasno ustaloną hierarchią wartości z czego słowo jasno odnosi się również to sedna jego działań, czyt. rodzina, bądź grupa są najważniejsi. Jeśliby istniał sposób by zapobiec zagrożeniu? Robimy to. Serialowy od początku był czymś zgoła innym w rodzaju wczesnej wersji Morgana (w serialu), która w procesie inwencji twórców zdała sobie sprawę, że zabijam gdy jest to konieczne, żyję dla bliskich, grupy i siebie. Okazuje tyle dobroci ile może, takie czasy. Starał się i to jest ważne (nie najważniejsze), no ale wiadomo świat na dobrych chęciach nie jest zbudowany. Ty z komiksu był materiałem na przywódcę; z serialu raczej nie choćby początkowo mogło się tak wydawać to szybko serial definiuje skuteczność jego decyzji. Otóż w najważniejszej kwestii to znaczy moralności ich drogi się lekko rozpościerają. Jakobym nie omieszkał zestawić ze sobą ww. 2-óch wątków fabularnych, to jednak nie będę ich tutaj porównywał, ponieważ są to dwie praktycznie inne historie z zastosowaniem najczęściej innych wzorców i perspektyw. Wtrącając; w ogóle przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu wstrząs wywołany śmiercią omawianych postaci różnił się niemal całkowicie względem siebie.

hhh

Okrutna śmierć versus agonia.

Relacje

Komiks:

Andrea – znajomość ta rozwinęła się po samobójstwie Carol, troszczyli się o siebie i często spędzali czas; jako przyjaciele rzecz jasna,

Julie – ukochana córka Tyreese’a. Jak wiadomym jest bardzo ją kochał, lecz potrafił pogodzić się z jej śmiercią. Starał się ochraniać ją i pomóc dorosnąć w tym okropnym świecie,

Chris – chłopak Julie, więc więcej niż pewnym był brak symbiozy między nimi. Z początku ich relacje rozwijały się nawet w dobrą stronę (bez przesady oczywiście), lecz po paru wpadkach znów relatywnie oziębły. Erupcją negatywnych emocji do Chrisa było jego morderstwo z rąk Tyreeese’a za zabicie córki podczas planowanego wspólnego samobójstwa. Mało tego po odczekaniu paru chwil i „powrocie” Chrisa, Ty satysfakcjonował się z możliwości dobicia go jeszcze raz,

Michonne – po początkowym falstarcie znajomość ta rozwinęła się w głębokie relacje à la związek. W przyszłości relacja ta będzie przez Mich wspominana z dozą tęsknoty. Rozumieli się dobrze (w cierpieniu i bliskości) szczególnie, że dramatycznym doświadczeniom nie było końca,

Carol – ach ta sielanka… gdy czytamy komiks tęcza ich związku wypływa z naszych tomów bądź zeszytów prosto w nasze umysły. Po początkowej miłości idealnej przychodzą kryzysy Ty i co za tym idzie lekkie zdystansowanie tego związku. Jak pamiętamy później nadchodzą „cudzołóstwo” i w afekcie rozstanie, problemy psychiczne (psychoza Carol?) oraz ostatecznie odebranie sobie życia przez Carol i pozostawienie Sophie samej sobie. Na pierwszy rzut oka relacje toksyczne, aczkolwiek były one bardzo głębokie, wielowymiarowe niedookreślenia jednym słowem. Pomimo pogardy dla jej ostatniego czynu przejął się jej śmiercią (na pewien czas),

Carl Grimes – niewiele tu mogę napisać może oprócz ich rozmowy, w której Ty tłumaczył młodemu Carlowi, że Rick go kocha właśnie dlatego, bo tyle razy wyjeżdża, a nie na odwrót,

Rick Grimes – w czasie słynnej bijatyki między nimi Ty orzekł Rickowi o jego pogłębiającym się załamaniu nerwowym. Ich rozmowy były dość szczere i konstruktywne w pewnym momencie wręcz patetyczne. Szanowali i cenili siebie nawzajem, byli przyjaciółmi. Na dobre i na złe,

Inni – relacje z innymi były dość lakoniczne albo w ogóle ich nie było. Mini-relacje z Dale’em po tym jak zaczął przyjaźnić się z Andreą były dość osobliwe; Dale podejrzewał ich o romans, jednak wątpliwości zostały rozwiane, a Ty pomógł w utworzeniu drewnianej protezy dla jego nogi.

Bez tytułu

Serial:

Bob Stookey – normalne, spokojne, zwyczajne relacje nie rozwijane niestety dostatecznie by coś więcej napisać. Szkoda, bo podszlifowanie tych relacji ku uciesze widzów potencjalnie miało wg mnie rację bytu,

Philip Blake (Gubernator) – wyrafinowane do poziomu oficjalnego wypełnionego patosem i nic poza tym,

Allen – cóż były dość bliskie, lecz brak korelacji w późniejszych celach nastawił ich do siebie wrogo,

Karen – intymne, czułe, szczere (Ty mówił Karen o swoich problemach i lękach) szybko przerwane. Zrodziło się między nimi b. silne przywiązanie,

Sasha Williams – jak to bywa w rodzeństwie większość wie, także nic do napisania tu nie mam, ponieważ nic wartego uwagi się w ich relacjach nie odbyło,

Carol Peletier – ufał Carol co wiele razy mogliśmy dostrzec. W czasie wydarzeń 4-tego sezonu ich przyjaźń się pogłębiła, a Ty mimo usłyszenia gorzkiej prawdy na temat Karen z ust Carol kontynuował znajomość, choć już nie do tego stopnia co wcześniej,

Carl Grimes – niestety po raz kolejny stwierdzam zupełny brak czegoś interesującego do wplecenia,

Rick Grimes – spotkawszy pierwszy raz Ricka ujrzał jego szaloną stronę. Relację zostały odnowione po odparciu ataku z Woodbury, po śmierci Karen w napadzie złości napadł na Ricka oczywiście nie bez reakcji. Późniejsze relacje były co najmniej przyzwoite, aczkolwiek zbytnio już nie rozwijane, jednak jak śmiem myśleć jego śmierć została wyolbrzymiona w oczach Ricka ze względu na to by nadać jeszcze jakiegoś znaczenia tejże postaci,

Inni – bez szału; scenarzyści również i tutaj się nie wysilili.

Podsumowując, różnice w miejscu poświęconym dla relacji obu protagonistów biorą się z roli i znaczenia jakie owe postacie odgrywały w uniwersum Żywych Trupów.

ghghgfd

Obydwaj mieli swoje „chwile” i problemy w czasie zamieszkiwania więzienia.

Podsumowanie

Reasumując, korelacje występują przy cechach nabytych jak wytrwałość itd. Jednak czy to jakim jesteśmy człowiekiem nie określają podejmowane przez nas decyzje (przede wszystkim moralne, a może nawet tylko)? Przechodząc do clue sprawy zmierzam do tego, iż mimo powierzchownego podobieństwa decyzji moralnych, tj. sumienia, empatii etc. Kierowały nimi zupełnie inne motywacje. W serialu dostrzegamy miałkie idealizowanie postaci (przy i tak już wyolbrzymionych, a często i wyimaginowanych emocjach włącznie), co więcej, uważam tak, bo przekładanie interesów innych niż swoje (jak bliscy) wyszło kiczowato. W komiksie natomiast był swego rodzaju głosem rozsądku (nie licząc incydentu z Chrisem). Gdy czytaliście komiks (o ile doznaliście już tej oto przyjemności) to truizmem jest, że słowa Ty zawsze były przez Was brane pod uwagę zaraz obok wypowiedzi Ricka lub chociażby w większym stopniu niżeli innych bohaterów nieprawdaż? Razem tworzyli udany duet. Różnice między nimi to nie tyle rola w grupie, co możność podejmowania decyzji i siła, a co za tym idzie atrakcyjność osobowości. Są to także estymacja zagrożenia oraz ryzyka, a nawet bardzo linearna ścieżka obrana w serialu oraz o wiele więcej innych rzeczy, ale nie ma co się na ten temat rozpisywać. Można by dyskutować godzinami. Ano. To są tacy sami czy nie? I tak i nie, jednak w moim mniemaniu w proporcjach 1:1 nie ma mowy na pogodzenie tychże postaci ani tym bardziej konsensus, ponieważ poczucie moralności, które jest najważniejszym z czynników wpływających na nasze decyzje znacząco się różni w przypadkach Tyreese’ów.  Jakiejkolwiek bym frazy, peryfrazy bądź też hiperboli użył to zalecam byście resztę sobie sami wedle własnego uznania dopowiedzieli i określili swój stosunek. Po mych przemyśleniach wyrażam nadzieję, iż zostało to ułatwione. Ponadto bez zbędnej dozy krytycyzmu można zauważyć, iż w komiksie była to ujmując jak najprościej postać wielowymiarowa o wielu odcieniach i relacjach natomiast w serialu wręcz przeciwnie; stwierdzam nie będąc obelżywym, że była to jedno-dwuwymiarowa postać o w miarę prostym do rozgryzienia charakterze i nieskomplikowanych relacjach (o ile można nazwać tak nie rozwijanie ich od pewnego momentu). Oczywiście w serialu Ty również miał swoje wyraziste w pewnym bądź co bądź stopniu chwile w historii i relacjach z innymi. PS prawdę napisawszy w każdym razie sami wiecie najlepiej jak to było i jest. Takowym akcentem zakończmy, ot tak.

Melon

Seriale, muzyka, filmy, gry, literatura, rekreacja, bliscy, znajomi, komiksy… całe moje życie oprócz szkoły/pracy. Cóż, prócz filmu Robert Kirkman wtargnął z impetem w każdą dziedzinę mego życia. „All entertainment is precious”.

More Posts