Biżuteria Handmade

 Zombie gościnnie - zombie

Jeśli zombiaki goszczą już w jakimś tworze kultury to zwykle ładują się do niego całą hordą, stając się rdzeniem opowiadanej historii. Czasem zdarza się, że motyw powstałego z grobu truposza pojawia się w nieoczekiwanym miejscu i czasie. Przykładowo w grze komputerowej opowiadającej o inwazji kosmitów czy w kreskówce dla dzieci. Postanowiłem sprawdzić jak często i w jaki sposób ten popkulturowy fenomen pojawia się gościnnie w znanych powszechnie uniwersach, czy to filmowych, książkowych czy wirtualnych. Potraktowałem temat trochę szerzej, więc możecie spodziewać się stworów nieco mniej odpowiadających definicji tradycyjnego żywego trupa. Zapraszam do czytania!

 

 

HALF LIFE (1 i 2)

HALF LIFE - zombie

 

„Śledztwo” zaczniemy od kultowej serii gier Half Life produkcji studia Valve. Co prawda zombiaki nie trafiły do niej pod ściśle znaną nam postacią, ale zmutowane kraby z kosmicznego wymiaru, przejmujące kontrolę nad swoimi żywicielami mogą się pod definicję żywego trupa załapać. Pierwszy raz Head Craby pojawiły się w Half Life z 1996 roku, a następnie w 2005 w drugiej odsłonie serii (w praktycznie niezmienionej formie). Pojedynczo nie stanowią co prawda większego zagrożenia, kiedy jednak podepną się pod czyjeś, zwykle martwe już ciało wyrządzają szkody podobne do pierwszego lepszego zombiaka (mają też w zwyczaju wcinać napotkane na swej drodze zwłoki… przez brzuch, ble). Prawdziwą grozę half-laifowe truposze wywoływały dopiero w posępnej lokacji z 2 części serii – mieściny Ravenholm. Przypominała ona raczej poziom z całkiem strasznego horroru, niż gry opowiadającej o inwazji obcych z innego wymiaru na ziemię (choć oczywiście pojawiają się w niej naukowcy i tajne laboratoria). Do zombiaczej otoczki doszedł jeszcze wojujący z hordami za pomocą strzelby, pułapek i Słowa Bożego ksiądz i Vuola! – horror pierwsza klasa.

 

 

 

RAYMAN (Rayman 2, 3 i Rayman Origins)

 

RAYMAN 3 - zombie

Raymana i jego tryskający kolorami, humorem i artystyczną wizją świat zna chyba każdy, kto za młodu zagrywał się w platformówki 2D i 3D. W kwestii humoru nie obyło się oczywiście bez odniesień do popkultury i innych małych żartów producentów. W końcu nazwa jednego z etapów – „Ziemia żywych umarlaków” brzmi jakby trochę znajomo (Romero się kłania). Choć przerażających, gnijących trupożerców we wspomnianej lokacji nie znajdziemy, to cała atmosfera, wystrój i muzyka uzasadniają dlaczego etap nazywa się jak się nazywa (twórcy ewidentnie inspirowali się tu celtycką kulturą, co słychać w muzyce i widać w zaprezentowanym otoczeniu). Pojawiają się także „ożywione”, ale przyjaźnie nastawione Małaki, (w Rayman Origins i Legends pojawia się już najprawdziwszy zombie Małak). Dzięki wszystkim tym elementom złożonym razem, poziom „Ziemia żywych umarlaków”, stanowił bardzo miłą i charakterystyczną odskocznię od pozostałych miejscówek w świecie gry.

 

RAYMAN 2 - zombie

 

 

W samej serii, pojawia się jeszcze jeden zombiaczy ewenement, tym razem o wiele, wiele dziwniejszy. Są nim: zombie kurczaki. Tak, tak – nie pomyliłem się –  zombie kurczaki. Przeciwników tych spotkać można w bagiennych poziomach Raymana 2, oraz kontynuacji serii w paru różnych poziomach. Nie pytajcie skąd się wzięli.

 

 

 

 

 

Call of Duty (World at War, CoD Black Ops i BO II)

COD - zombie

Co jak co, ale świat Call of Duty pełen światowych konfliktów, wybuchów i jeszcze raz wybuchów, z powodzeniem można potraktować jako osobne, a raczej alternatywne uniwersum. Szczególnie, że również pojawiają się w nim wygłodniałe zombie. Stworów tych nie napotkamy co prawda w kampanii dla pojedynczego gracza, ale nic nie stoi na przeszkodzie by rozprawić się z nimi w przeznaczonym do tego trybie rozgrywki. Szczególną atrakcją jest tu fakt, że CoDowe zombiaki to ożywieni nazistowscy żołnierze. Budowanie „barykad” i ścisła współpraca w kooperacji z innymi graczami stanowią tu drogę do sukcesu.

 

 

 

Wolfenstein (Return to Castle Wolfenstein)

WOLFENSTEIN - zombie

Skoro jesteśmy już w temacie shooterów FPP, nie możemy oczywiście pominąć Wolfensteina. Od początków serii pojawiały się w niej dziwne nadprzyrodzone istoty, maszyny i okultyzm. Zombiaki pojawiły się w Return to Castle Wolfenstein w katakumbach tytułowego zamku. 

 

 

 

 GWIEZDNE WOJNY 

Gwiezdne Wojny to dzieło z pogranicza baśni i science-fiction, nie powinno więc dziwić, że paru uzupełniających uniwersum twórców zdecydowało się dołożyć do tej kosmicznej opery żywe trupy. Ich historia zaczyna się na kartach powieści z rozszerzonego uniwersum (EU). Jak można się spodziewać, zombiaki ze Star Wars powstały na skutek działania ciemnej strony mocy, a konkretnie dwójki jej przedstawicieli – alchemika Dartha Dreara (odkrył miksturę zmieniającą w zombie lub dającą nieśmiertelność po odprawieniu dosyć makabrycznego rytuału) i Dartha Scabrousa (chciał zdobyć nieśmiertelność i wykorzystać wirus w wojnie między Imperium Sithów a Galaktyczną Republiką). Temat przedstawiony został głównie w książkach Czerwone Żniwa oraz osadzonej wiele tysięcy lat później Szturmowcy Śmierci (to właściwie pierwszy horror w uniwersum czerpiący wiele z twórczości Stephena Kinga i filmów grozy pokroju słynnego Obcego). Nieumarli pojawiają się także w Uniwersum Gwiezdnych Wojen jako strażnicy Doliny Mrocznych Sitów na ich rodzimej planecie Korribanie oraz w Świątyni ciemnej strony mocy.

 

Okładka Czerwone żniwa   Okładka Szturmowcy_smierci

 

Swój występ zombiaki zaliczyły nawet w animowanych Wojnach Klonów gdzie pojawiły się pod postacią ożywionych wojowników – na Geonosis (odcinek „Strzępy terroru”) i Dathomirze (odcinek „Masakra”). W 2003 roku pojawił się także 12-stronicowy komiks Planeta Umarłych o przygodach Hana Solo i Chewbaccy, którzy przypadkiem wylądowali na planecie nawiedzanej przez żywe trupy.

 

 

 

MARVEL (Marvel Zombies)

MARVEL ZOMBIES - zombie

Szczerze, pomysł przemienienia marvelowskich superbohaterów w żywe trupy niezbyt mi się podoba, ale zapewne znajdzie się spora rzesza jego zwolenników. Słynni Avengersi również zaliczyli swój epizod z zombiakami, którymi stali się za sprawą znanego już nam scenarzysty osobnej linii komiksów z tego uniwersum – Roberta Kirkmana. Wraz ze zmianami na ciele herosi zmienili także swoje priorytety – z obrony i niesienia pomocy ludzkości na jej unicestwienie. Walka między ludźmi, a „mutantami” toczy się na przeszło paru już edycjach komiksu.

 

 

 

 

SCOOBY-DOO (SCOOBY-DOO NA WYSPIE ZOMBIE)

SCOOBY_DOO - zombie

Przyznam, że na pierwszy rzut oka film z zombie w tytule nie bardzo pasuje do naszego zestawienia, ale poczekajcie chwilę. Na początku zwróćcie uwagę jakimi historiami darzyły nas zwykle przygody strachliwego psa i bandy wścibskich dzieciaków. No tak, w konkluzji zwykle wychodziło na jaw, że każdy kolejny straszny stwór okazywał się jedynie sprawną mistyfikacją, a jej wszystkie tajniki wyjaśniała czasem irytująco dociekliwa koleżanka Velma. Scooby-Doo na wyspie zombie może nie pierwsze złamało tą kreskówkową konwencję, ale w tym celu wykorzystało właśnie umarlaki. Szczególnie zabawne wydaje się teraz, jak bardzo przedstawione w filmie żywe trupy sięgały do ich właściwych korzeni. W końcu poruszony w filmie wątek voodoo nie wziął się z niczego. Przed powstaniem Nocy żywych trupów George’a Romero, w definicji żywego trupa nie było mowy o ich krwiożerczym apetycie. Pierwotnie zombie pojawiły w popkulturze właśnie dzięki haitańskiej religii voodoo, w której oznaczały opanowane przez ducha śmierci (kto czytał Kłamcę Jakuba Ćwieka rączka w górę – królem duchów śmierci był właśnie przedstawiony na łamach książki czarnoskóry Baron Samedi) ludzkie ciało, zdolne do wykonywania wszelkich poleceń. Tak więc na bandę wścibskich dzieciaków, która w poszukiwaniu przygód udała się na wyspę Widmor w stanie Luizjana (w którym właśnie rzeczone voodoo się rozprzestrzeniło), czekała właśnie powstała z grobów masa konkwistadorów, piratów i turystów, których żywot zakończył się nieszczęśliwie na wspomnianej wyspie. 

 

 

Doktor WHO (The Unquiet Dead)

 

DOKTOR WHO - zombie

Swoją przygodę z żywymi trupami odbył także niezastąpiony Doktor WHO (Christopher Eccleston). Bohater razem z towarzyszką Rose Tyler (Billie Piper), zmuszony był do walki z tymi niemilcami w 3 odcinku (The Unquiet Dead) pierwszej serii serialu Akcja epizodu przenosi się do drugiej połowy XIX wieku, do miasta Cardiff. Tak się akurat złożyło, że problemem Doktora okazało się pozbycie zagrażających mieszkańcom żywych trupów. Pomaga mu w tym nie kto inny niż… Karol Dickens.  Opowieść ma w sobie typowo brytyjski, w tym wypadku wiktoriański klimat i swego rodzaju atmosferę grozy.

 

 

 

 

 

HARRY POTTER (Harry Potter i Książe Półkrwi)

HARRY POTTER - zombie
Nawet w magicznym uniwersum stworzonym przez J.K Rowling pojawiają się istoty, które spokojnie określić można mianem zombie. Oczywiście dostały one własną „łacińsko-magiczną” nazwę Inferius, ale w rzeczywistości są niczym innym niż ożywionymi przez czarnoksiężnika zmarłymi. Zasada jest prosta: kto ożywił Inferiusa sprawuje nad nim kontrolę. Oczywiście do swych niecnych planów wykorzystywał je między innymi Sami Wiecie Kto w pierwszej i drugiej wojnie czarodziejów. Inferiusy pojawiają się także w książce, filmie i grze Harry Potter i Książe Półkrwi jako strażnicy jednego z Horkruksów – stają na drodze Harrego i Dumbledora, którzy odpędzają je z pomocą magii.

 


 A Wy znacie jeszcze jakieś uniwersa, w których nieoczekiwanie pojawiają się umarlaki? Podzielcie się tym z nami w komentarzach! Jeśli macie ochotę na więcej w tym temacie również dajcie nam znać.

 

 

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts