Biżuteria Handmade

Heads up - intro

W Heads up parokrotnie słyszeliśmy pocieszających się nawzajem bohaterów, rzucających do siebie typowymi tekstami w stylu: „jakoś sobie poradzimy”.  Jako wierni widzowie serialu wiemy jednak, że nasi telewizyjni ulubieńcy nie potrafią zaczarowywać rzeczywistości na swoją korzyść. Wręcz przeciwnie – po takich „pocieszających” deklaracjach zwykle czekają na nich najczarniejsze możliwe scenariusze. I niestety, już scenariusz odcinka Heads Up, pod względem jakości – mogę określić mianem „czarnego”, nie mówiąc już o rozczarowującym prowadzeniu bohaterów i wątków.

Wydaje mi się, że Scott M.Gimple miał jakiś pomysł na ciekawą historię w 6 sezonie. Najwyraźniej nie posiada jednak odpowiednich umiejętności do snucia jej w odpowiedni, epicki i zajmujący sposób. Rozumiem, że „Rickownicy” to  „jedynie” kolejna grupa ocalałych, których w całym uniwersum TWD znajduje się na pewno więcej, ale właśnie dlatego – chciałbym znów poczuć w jakiś sposób wyjątkowość tej konkretnej ekipy. W chwili obecnej tego wrażenia wyjątkowości nie ma właściwie wcale. Co gorsza, większość bohaterów stała mi się prawie że obojętna. Być może to efekt zwykłego zmęczenia materiałem (zauważyłem, że zwykle przychodzi to właśnie w okolicy 6 sezonu każdego serialu). Nie wierzę po prostu w powagę wydarzeń rozgrywających się na ekranie – nawet jeśli dzieją się jakieś wielkie, istotne dla dalszej fabuły rzeczy – nie udaje się uchwycić ich wielkości w sposób na tyle epicki, by zainteresować widza (znów się pewnie powtórzę, ale pamiętacie wielkie otwarcie pełnej szwendaczy stodoły z 2 sezonu? Pamiętacie śmierć Shane’a? – to były WYDARZENIA)… Sporo wątków, które można by pokazać właśnie w taki sposób, obecnie zostaje w TWD zmarnowana. Ta prostackość narracji i przewidywalność to nie jedyny problem ostatnich epizodów.

AMC_607_Glenn_Under_Dumpster

Gdzieś zasłyszałem, że osoba oceniająca filmy/seriale nie powinna skupiać się zanadto na kwestiach technicznych. Na szczęście, jako amator kina, mogę sobie na to pozwolić. Szczególnie jeśli amatorkę oglądam na ekranie i to w wykonaniu twórców show z 15 milionową widownią! Nawet nie chodzi mi tu o stricte sprawy techniczne, bo ujęcia, praca kamery itd. miały się w Heads up całkiem dobrze.

Problem leżał jednak po drugiej strony kamery. Miejscami miałem wrażenie, że bohaterowie zachowują się strasznie… sztucznie. W paru momentach wydarzenia na ekranie przypominały trochę niskobudżetową grę komputerową (patrz np. scena w której NPC Morgan „bardzo dyskretnie ” wymyka się i idzie wraz NPC Denise do piwnicy, w której przetrzymuje rannego wilka, a podąża za nimi NPC Carol…) – jakby ruchy postaci nie zgrywały się ze sobą (być może to nawet wina montażu, nie samego ustawienia aktorów). Takich nieco nienaturalnych sytuacji było więcej (np. kiedy Enid rzuca wodę Glennowi). To moje bardzo subiektywne odczucie, dajcie znać czy coś takiego czuliście w trakcie oglądania, czy to tylko moje wymysły ;).

Jeśli problem rzeczywiście istniał i nie jest tylko moim urojeniem, to winą należałoby obarczyć wszystkich po trochu: autorkę scenariusza (jego miałkość czułem w praktycznie każdym dialogu – i to akurat mogę stwierdzić ze 100% pewnością), po części reżysera(głównie chodzi mi o to dziwne, nienaturalne prowadzenie aktorów) i po części montażystę (lub tego kto montaż nadzorował).

AMC_TWD_Heads_Up

Elementem odcinka, z którym wiązałem największe nadzieje, było oczywiście wyjaśnienie zagadki ratunku/śmierci „Glenna”. Niestety, owe nadzieje na emocjonujące rozwiązanie tej kwestii okazały się płonne. Zaznaczam, że nie mam pretensji do twórców, że zdecydowali się pójść najbardziej oczywistą ścieżką i pozostawili Glenna Rhee w świecie żywych (sprawdziły się nawet fanowskie teorie ocalenia pod śmietnikiem). Nie skrytykuję całej tej prymitywnej gry z widzami w „żyje czy nie żyje”, bo i wcześniej tego nie robiłem. Rozczarowała mnie natomiast kontynuacja tego wątku. Na początku pojawienie się zgorzkniałej „małej dorosłej” Enid wydało mi się nawet ciekawym zbiegiem okoliczności. Szkoda tylko, że jedyne co wynikło z tego nieoczekiwanego spotkania bohaterów, to napełnianie helem zielonych balonów i nieprzekonujące, teatralnie odegrane scenki pocieszania i przekonywania w stylu wspomnianego „jakoś sobie poradzimy”. To właśnie o takie zaprzepaszczanie wątków (które można przecież przedstawić w sposób o wiele ciekawszy i epicki) chodziło mi parę akapitów wcześniej.

AMC_607_Ron_Following_Carl

Dosyć słabo rozwija się też sprawa więzionego przez Morgana Wilka. Choć z drugiej strony – fajnie było zobaczyć reakcje liderów na pacyfistyczne zachowania Morgana, oraz jego tłumaczenia (chodzi mi tu oczywiście o rozmowę Jonesa z Rickiem, Carol i Michonne), które jako widzowie znający przeszłość bohatera, możemy zrozumieć lepiej niż nieświadomi jej mieszkańcy Alexandrii.

Nawet Rick Grimes wypadł w Heads up niezbyt przekonywująco. Po „brawurowej” akcji ratowania Spencera spodziewałem się po nim jakiejś bardziej emocjonalnej reakcji (chociaż sam pomysł „przechodzenia po linie”, zaczerpnięty z komiksu, podnosił nieco emocje). Nieciekawie czy nawet sztucznie wypadło małe spięcie Grimesa z Tarą, czy późniejsza rozmowa z Deanną…

Ta płytkość, powierzchowność i brak subtelności w prowadzeniu historii jak i samych bohaterów widać było prawie na każdym kroku. W postaci Gabriela wieszającego po wsi nabożne afisze, Rosity prawiącej Eugenowi kazania czy przygotowującym się do swoich chorych planów młodym Ronie…

Heads Up to epizod przegadany, a co gorsza o zmarnowanym potencjale. Głównie ze względu na oczekiwania jakie wobec niego miałem oceniam go punkt niżej niż odcinki z poprzednich 2 tygodni. A – w dodatku kończy się chamskim cliffhangerem.

heads up - outro

Zdjęcia:
www.walkingdead.wikia.com

 

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts