Biżuteria Handmade

Remember - intro

Furorę w odcinku Remember zrobiła nie tylko ogolona facjata Ricka Grimesa. Wśród nowości pojawiła się także masa nowych bohaterów oraz upragniona, zarówno przez widzów jak i strudzonych wędrówką ocalałych Alexandria. Wspomniany już, odświeżony image Szeryfa wiąże się również z rolą jaką razem z ekipą będzie sprawował w cywilizowanej społeczności. Jak widać innowacji dostaliśmy sporo, szkoda tylko, że realizacja miejscami rozczarowywała, a nawet śmieszyła. Jak dla mnie w paru miejscach Remember, przypominało, całkiem zabawną komedię (głównie dzięki popisom Daryla i Carol).

Mające utrzymać nas w niepewności zwiastuny epizodu sugerowały, że Alexandria może okazać się pustym miejscem, co w jakiejś tam części okazało się prawdą – miasto mimo całkiem sporej populacji żywych, istotnie życiem nie tętni. Gitarowe, groźne pobrzdękiwania na początku jakby niezbyt pasowały do słonecznego i pozornie przyjaznego miejsca, ale dały poczucie, że wciąż powinniśmy niepokoić się o bohaterów. Sam panujący w Alexandrii spokój również miał w sobie coś paradoksalnie nieprzyjemnego. Mieszkańcy pojawiali się jakby znikąd (nie dziwię się, że Rick spanikował w trosce o Carla i zaczął szaleńczy bieg ulicą). Gdyby dodać trochę mgły i syrenę to Alexandria mogłaby udawać Sillent Hill.

golibroda rick

Wkurzony Rick trochę się utemperował, ale nie złożył broni na prośbę Deanny. I bardzo dobrze. Ostatnio w Terminus taka uległość wobec gospodarzy nie wyszła grupie na dobre. Poruszyła mnie trochę scena, w której Grimes wreszcie wykrztusił z siebie, że był już kiedyś policjantem, jakby była to przeszłość sprzed parudziesięciu lat, której prawie nie może sobie przypomnieć. Bardzo fajnie udało się wykorzystać tu archetyp policjanta/strażnika Alexandrii (choć dziwnie patrzy się na Andrew Lincolna, grającego wciąż nieco zdziczałego Ricka bez brody). 

Wydaje się, że postać pani kongresmen Deanny może rozruszać trochę atmosferę. W TWD nie mieliśmy jeszcze do czynienia z byłymi politykami więc ciekawe będzie zobaczyć jak radzą sobie w postapokaliptycznym świecie. Rozmowa z Rickiem nie była może pełna napięcia, ale w całości wyjaśniła cel sprowadzenia grupy do Alexandrii. Otwarłaa się dzięki  temu zupełnie nowa karta historii. Oto Rick z ekipą, apokaliptyczni weterani, którzy przeszli swoje za murami bezpiecznego schronienia, mają stać się obrońcami tych słabszych i zamkniętych. Zapowiada się całkiem ciekawie! Dla Ricka z jednej strony będzie to powrót do dawnego zawodu, ale z pewnością nie będzie sprawował go w taki sam sposób jak kiedyś. Popatrzmy choćby na świetną końcówkę. Zestawienie nagrania Grimesa przekonującego Deannę, że nie powinna otwierać nikomu bram i sceny z odzianym w mundur Rickiem grożącym, że w razie oporu grupa przejmie Alexandrię pokazało, że Szeryf nie jest już hipokrytą. Pozostaje szczery do bólu i mimo funkcji stróża prawa w cywilizowanym miejscu, będzie raczej stosował się do nowej zasady, którą poznaliśmy w odcinku Them. – „wszystko dla przetrwania”, 

Miejsce oferuje ogromne możliwości – bezpieczne, ruchome ściany, prąd, ładne umeblowane domy i żywność, a także uporządkowaną strukturę mieszkańców. Dzięki temu bohaterowie wreszcie przypomnieli sobie jak to jest być człowiekiem (choć głównie od strony fizycznej – z wyjątkiem zdziczałego Daryla). Wrażenie odpoczynku,ulgi i nowej szansy było wszechobecne, choć podniety Michonne zadowolonej z 20-minutowego mycia zębów mogli nam darować (miejscami uśmiechałem się, nawet nie prześmiewczo).

Dom

Pomysł przesłuchania w towarzystwie kamery mógł wypaść naprawdę dobrze, ale niektóre występy a’la Trudne sprawy raczej mnie rozśmieszyły niż zaintrygowały (naburmuszony, dziki Daryl i niewinna, „prostolinijna” Carol). W każdym razie przynajmniej po części dowiedzieliśmy się, co bohaterowie sądzą o swojej sytuacji. Było też trochę śmiechu: Daryl, niepotrafiący powstrzymać się od wypatroszenia zwierzaka na werandzie (chyba chcieli pokazać nam w ten sposób, że Dixon nigdy nie należał i nie należy do cywilizowanego świata), czy Carol odstrzelona jak na niedzielę, zwierzająca się przed kamerą, próbując ukryć swoją wybuchową naturę Rambo (groteskowe miny w trakcie składania broni też dobre!). Nieco komiczne, w świetle tego jak prezentuje się Alexandria, wydawały się także teorie spiskowe Ricka („zabierają nam broń a potem rozdzielają”).

Wystarczyło kilkanaście minut byśmy mogli poznać paru mieszkańców Alexandrii (mam nadzieję, że nie są tak banalni jak na pierwszy rzut oka) jak się wydaje, właściwie w całości. Chyba, że tylko wydają się totalnie przewidywalni – zamężna Jessie, która najwyraźniej wpadła w oko Rickowi (spotkanie jak z jakiejś komedii romantycznej, małe spięcie między Rickiem a mężem zapewne się pojawi), młoda nieufna „dziewczyna” Carla (ma jakieś tajemnice – ok) czy opiekująca się bronią Olivia i głupkowaci, nieprzystosowani do walki „młodzi i dumni”.

Chyba najgorszym elementem Remember była właśnie akcja wypadowa, w trakcie której co prawda siedziałem w niemałym napięciu, ale jakby się zastanowić to dawno w TWD nie było czegoś tak… głupiego. A wszystko zapewne w ramach zakodowanego w głowie showrunnera „oryginalnego” pomysłu – pokażmy kto tak naprawdę jest weteranem apokalipsy, a kto głupim dzieciakiem, nie zdającym sobie sprawy, że zombie to tylko zombie, nie czuje, nie myśli itd., więc „karanie” go to jeden z najgłupszych i najniebezpieczniejszych pomysłów jaki komukolwiek mógł przyjść do głowy (nawet osobie, której tylko wydaje się, że wie czym jest przetrwanie). Pewnie całe to zamieszanie miało dać punkt wyjścia do pierwszego spięcia w obozie. Jeśli tak, to mogliby zostawić to na następny odcinek i wymyślić coś bardziej sensownego. Rick i Michonne porządkujący sytuację dali przynajmniej dowód swojej policyjnej skuteczności (tutaj znowu bawił mnie dziki, zbuntowany nastolatek Daryl oraz dumna z Glenna-badassa Maggie). Już zdecydowanie lepsza była wspólna walka ojca i syna, w trakcie której pobrudzili sobie czyste ubranka (chwili nie mogą wytrzymać czyści) – pojawiło się jeszcze pytanie, kto zachachmęcił szeryfową broń?

starcie z zombiakiem

Ostatnio zaczynam się zastanawiać, czy szanowny Gimple schodzi w ogóle ze swego showrunnerskiego stołeczka. W trakcie oglądania nowego epizodu miałem wrażenie jakby nikt nie sprawował pieczy nad aktorami (a jeśli już ktoś, to reżyserujący odcinek sympatyczny, aczkolwiek w reżyserii trochę toporny Greg Nicotero). Może to tylko moje odczucia (dziwna gra Melissy McBride, Stevena Yeuna, Alanny Masterson), więc nie biorę ich szczególnie pod uwagę. Od durnej akcji, szczególnie źle zrealizowanej, wolę odcinki, w których dzieje się coś niekoniecznie brawurowego, ale wprowadzającego nowe pomysły, zmiany u bohaterów. W Remember mogło być o wiele, wiele lepiej – tyle wątków, nowych postaci i pomysłów… Było fajnie, nawet zabawnie, ale twórcy po raz kolejny zmuszają mnie do użycia terminu: niewykorzystany potencjał. I szkoda, że ta świadomość nie boli ich tak bardzo jak nas, widzów.

 

Remember - outro

 

 

Larone

Na Strefie zajmuje się głównie newsami, artykułami i recenzjami odcinków serialu TWD. W przeszłości udzielał się amatorsko w paru innych projektach. Kiedy najdzie go ochota, bawi się w krytyka filmowego (choć chyba podchodzi do kina zbyt optymistycznie). Poza Strefą: gorliwy widz serialowy, niestety nigdy nie zobaczył do końca Miasteczka Twin Peaks. Choć za popcornem nie przepada, gdyby mógł, większą część życia przesiedziałby w kinie. Dlaczego pisze na Strefie? Bo lubi :)

More Posts