Ankieta

Którą z postaci najbardziej lubisz?

Orphiel
2 (8.3%)
Kałamarnica
1 (4.2%)
Nico
6 (25%)
Ender
4 (16.7%)
Severin
1 (4.2%)
Skif
5 (20.8%)
Gallen
3 (12.5%)
Reiven
1 (4.2%)
Silwerell
1 (4.2%)

Głosów w sumie: 9

Autor Wątek: Stąd do wieczności  (Przeczytany 33313 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Bolo

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 30
  • -Otrzymane: 12
  • Autor wątku
  • ZajeBolo.
  • Age: 28
  • Wiadomości: 403
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Skąd: Więcbork/Kraków
Stąd do wieczności
« dnia: 11 Styczeń, 2015, 16:25:27 »
Później mówili, że to wszystko wymysł bajarzy i proszalnych dziadów. Że próbowano wytłumaczyć rozmaite zjawiska idąc na łatwiznę i dorabiając legendy. Może i trochę przesadzano, ale nie tak znowu bardzo. Powiem wam jak to było naprawdę.


Było już kilka dni po pełni księżyca i choć dawał on wiele światła, to chudł coraz wyraźniej. Rzeka szumiała cicho, a lekka bryza marszczyła taflę pobliskich stawków. Idyllicznie, nieprawdaż?
Tylko do czasu. W oddali słychać było jeźdźców, zbliżających się do Scornubel. Gnali ile się dało, ale jeden sforował się przed wszystkich. Po krótkim czasie było zupełnie oczywiste czemu się tak dzieje – jako jedyny nie miał między końmi noszy z rannym. Ranny wyglądał na starszego mężczyznę, w białej szacie miejscami poplamionej krwią. Już na pierwszy rzut oka było widać, ze to mag. Z jednego z koni, do których przymocowane były prowizoryczne „nosze” dobiegł krzyk.
- Orphiel! Leć do miasta, powiedz żeby otwierali bramy!
 Krzyczący mężczyzna podtrzymywał kapelusz jedną ręką, a drugą powodował koniem. Na koniu obok, również mając przymocowane nosze z magiem, jechała zamaskowana kobieta, z toporami na plecach. Kaptur zwiało jej w pędzie i gdyby nie kok, jej rude włosy powiewałyby za nią na wietrze...
Wracali z wyprawy po posążek dla niezależnego kupca, na którą wysłała ich Gildia. Wszystko szło całkiem nieźle do czasu, aż posążek wreszcie znalazł się w ich rękach - wtedy to stracili dwóch ludzi na samym starcie i, gdy wreszcie wydawało się że uciekli na dobre, a humory i nastroje uległy nieznacznej poprawie, Biały przypadkowo aktywował magiczną pułapkę. A że uzdrowiciel poległ wcześniej, a ostatni mag właśnie został raniony - nie bardzo był wybór, trzeba było grzać do jakiegoś medyka, który poradzi sobie z tak skomplikowanym zadaniem, jak odwrócenie magicznych uszkodzeń oraz zaleczenie rozprzestrzeniających się zniszczeń w obrębie gardła i naruszenia strun głosowych.

Ale wszak to nie wszyscy, nie cała drużyna, nie cała grupa. Oczywiście że nie, wszystko po kolei. Kałamarnica, elf nietypowej dość aparycji, wędrował właśnie od drugiej strony – z Wrót Baldura, w których zatrzymał się ostatnio, by dowiedzieć się więcej o Gildii, o której wspominał mu kiedyś zaznajomiony Tate Półtwarzy. Został oddelegowany do niezbyt odległego Scornubel, którego mury miał już całkiem niedaleko przed sobą. Nieszczęśliwie brama była zamknięta, a wysoki strażnik, okuty w zbroję stał opierając się na halabardzie i kręcąc wąsa powiedział:
- Zamknięte do świtu. Nie lza po nocy przepuszczać – jakby chcąc uprzedzić pytania.
« Ostatnia zmiana: 11 Styczeń, 2015, 16:33:40 wysłana przez Bolo »
I'm the Lizard King... I can do anything


Czy nie miewają koty na nietoperze ochoty?

Subgard

  • Offline
  • Mistrz RPG. Hejter. Akolita Kółeczka Wzajemnej Adoracji.
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 95
  • -Otrzymane: 69
  • Age: 60
  • Wiadomości: 744
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #1 dnia: 11 Styczeń, 2015, 18:13:13 »


Wendy westchnęła ciężko.

- A mówiłam - zaczęła - dajcie mi posążek, ale nie! Gdzie tam. Wielcy panowanie magowie musieli wziąć sprawy w swoje ręce!  - dodała z wyrzutem i kontynuowała - Za młoda jesteś! Ktoś doświadczony będzie go niósł! Obeznany z magią! Eksperci od siedmiu boleści. Mam nadzieje, że was to cholernie boli - powiedziała spoglądając na rany towarzyszy - za tą waszą ciekawość i dumę. Jak mi tu skonasz Biały to rzucę twoje truchło świniom na pożarcie! Będziesz wśród swoich. Poziom obeznania z magią będziecie mieli podobny - zakończyła ponuro naciągając kaptur na głowę, a potem mocniej związując sznurki od niego, aby ponownie nie spadł jej z głowy. Gdyby ktoś mógł dostrzec jej twarz zza maski nie miałby żadnych problemów z odczytaniem jej emocji - była co prawda wściekła, ale też zmartwiona rozwojem sytuacji. - I nawet nie myśl, że będę za ciebie świeciła oczętami przed mistrzem, Biały - warknęła ponownie pośpieszając swojego rumaka. Poczuła jak coś wspina się jej po plecach. Chwile później Gogo, mały pawian Wendy, siedział na jej lewym ramieniu. Kobieta uśmiechnęła się do niego - Jesteś jedynym rozsądnym mężczyzną w gronie tych partaczy - powiedziała miękko do małpki. Gogo z radością potwierdził gromkim - U-u-a-a!




Po raz kolejny odesłany do innego miasta Kałamarnica dotarł Scornubel. Pod jego mury, będąc bardziej konkretnym, gdzie człowiek nie mający wiele do roboty w życiu, mieniący się strażnikiem, oświadczył mu:

- Zamknięte do świtu. Nie lza po nocy przepuszczać

Kałamarnica zmierzył swym jedynym okiem strażnika. Chwile się wahał zanim w końcu zabrał głos:

-Przybywam z ważną paczką do tutejszej Gildii. Nie chcesz, nie wpuszczaj mnie - powiedział z wyraźnie zaakcentowanym zniechęceniem - podaj tylko swe miano albo swojego przełożonego. Z radością poinformuje go dlaczego nie dostał na czas przesyłki - rzekł z dziką satysfakcją, a potem dodał - Dobra rada. Wymyśl sobie dobrą wymówkę. Wierz mi, będzie Ci potrzebna - powiedział poważnie, a później weselej spytał - A zatem? No? Jaka twa godność? Nie zamierzam tu sterczeć całą noc. - ponaglił go.
Jestem Złotą Kubotą

"Jeden Pajac, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w cyrku związać!" ~ Tony Sullivan z "Z kamerą wśród Pajaców"

Bolo

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 30
  • -Otrzymane: 12
  • Autor wątku
  • ZajeBolo.
  • Age: 28
  • Wiadomości: 403
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Skąd: Więcbork/Kraków
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #2 dnia: 11 Styczeń, 2015, 18:59:34 »



- Zamknij się wreszcie Niezapominajko - warknął tylko, kwitując monolog dziewczyny. Osłaniała ich podczas rabunku, nie mogła więc wiedzieć, że to nie Biały miał posążek, tylko on. Pułapka absolutnie nie miała nic wspólnego z przedmiotem, po prostu stary dureń nie słuchał tego, co mówili Nico i Orphiel. A jeśli Orphiel na czymś się znał - to były właśnie pułapki. Przez te kilkanaście lat współpracy Morgan podłapał, co należy robić w okolicach podobnych do tych z ostatniej misji. A i tak zawsze słuchał, co rudy złodziejaszek miał do powiedzenia, bo ten zazwyczaj miał rację. Gdyby wszyscy wtedy nie spieprzali w nieładzie z walącego się budynku może i nie byłoby aż tak źle, ale niestety Biały postanowił skrócić drogę i dostał magiczną garotą... Na szczęście zaklęcie działało w miarę wolno przez różne osłony maga jednak czas się kurczył.
Żeby tylko nas kurwa wpuścili do miasta...
- Zwolnij trochę, Wendy, bo nam się wysypie z tych noszy - dorzucił trochę spokojniej, próbując nadgonić koniem, żeby magik nie wypadł.



Strażnik spojrzał z delikatnym politowaniem i ogromnym zmęczeniem na Kałamarnicę.
- Oj panie, gdybym to ja dostawał talara za każdego wędrowca z przesyłką do Gildii to bym był już na bogatej emeryturze. Jeno z glejtem królewskim i herbowych panów wolno mnie przepuścić po ćmoku za bramy. Miano moje Jacenty, ale jakbyście komu co rzec mieli to mówcie, że to Sum był, łacniej dojdą o kogo chodzi. Mogę waszmościowi zaproponować nocleg w barbakanie, jeśli waść reflektujesz - podrapał się po brodzie. - Suchy, obudźże Wąskiego i chodź tu pokierować wielmożę do izby we barbakanie!
Po chwili pojawił się drugi strażnik, tym razem z kuszą.
- I czego drzesz ryja, Wąski sam się przez to obudził - warknął kusznik, najwyraźniej będący Suchym.
- No to jak, panie, reflektujecie, czy będziecie pod bramą do rana koczować?
I'm the Lizard King... I can do anything


Czy nie miewają koty na nietoperze ochoty?

Subgard

  • Offline
  • Mistrz RPG. Hejter. Akolita Kółeczka Wzajemnej Adoracji.
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 95
  • -Otrzymane: 69
  • Age: 60
  • Wiadomości: 744
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #3 dnia: 11 Styczeń, 2015, 19:39:24 »


- Zamknij się wreszcie Niezapominajko - warknął Morgan. Znała go chyba najdłużej z Gildii. Początki mieli trudne, ale jak już zrozumiał, że nie należy jej podrywać i żadnego kopulowania nie będzie, to ich współpraca stała się wygodniejsza. Przynajmniej dla niej. Był też jednym z garstki osób, którzy widzieli jej twarz. Odkąd to się stało miała wrażenie, że stał się dla niej milszy. Chociaż nie była pewna, bo Nico to Nico.

- Zamknąć, to...ehh - westchnęła podczas, gdy Nico powiedział spokojniej:

- Zwolnij trochę, Wendy, bo nam się wysypie z tych noszy

- Kpisz czy o drogę pytasz, Nico? Mam ochotę pozdrowić go jednym z Bliźniąt, a nie mu matkować. Ma to, na co zasłużył! - warknęła kręcąc głową - niech zdycha. Pierwsza wypiję za jego wykopyrtnięcie - syknęła i zaraz dodała bardziej ze smutkiem niż ze złością - dwójka Gildian, a trzeci, winowajca, w drodze Nico - znów pokręciła głową prawdopodobnie nie dowierzając własnym słowom. - To by było nawet sprawiedliwe - zakończyła zerkając na Białego. Mimo to wyrównała tempo z Morganem.




- Oj panie, gdybym to ja dostawał talara za każdego wędrowca z przesyłką do Gildii to bym był już na bogatej emeryturze. Jeno z glejtem królewskim i herbowych panów wolno mnie przepuścić po ćmoku za bramy. Miano moje Jacenty, ale jakbyście komu co rzec mieli to mówcie, że to Sum był, łacniej dojdą o kogo chodzi. Mogę waszmościowi zaproponować nocleg w barbakanie, jeśli waść reflektujesz - podrapał się po brodzie. - Suchy, obudźże Wąskiego i chodź tu pokierować wielmożę do izby we barbakanie!

- Mhm - mruknął Kałamarnica. Milczał, gdy strażnicy rozmawiali między sobą. Dopiero, gdy ponownie się do niego zwrócono, odpowiedział:

- Skorzystam - odparł krótko i dodał spokojniej - prowadź - spoglądając i oceniając drugiego z wartowników
Jestem Złotą Kubotą

"Jeden Pajac, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w cyrku związać!" ~ Tony Sullivan z "Z kamerą wśród Pajaców"

Noctury

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 28
  • -Otrzymane: 195
  • Age: 29
  • Wiadomości: 408
  • Płeć: Kobieta
    • Status GG
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałam
  • Skąd: Mysłowice
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #4 dnia: 11 Styczeń, 2015, 21:12:08 »


Orphielowi skończyły się wszystkie znane przekleństwa na długo nim doczłapali do wioski. To miało być proste, ale tak to jest jeśli ma się ze sobą bandę idiotów i ćwierćinteligentów. A przygotowywał się dokładnie, co teraz go dodatkowo wkurzało. Zastawione pułapki były tak naprawdę śmiesznie łatwe, mógłby je rozbroić właściwie za jednym zamachem. Niestety wszystko jak zwykle rozbiło się o pana „jestem magiem nic co magiczne nie jest mi obce”. No niestety kurwa, znajomość magii nie zwalnia z konieczności posiadania choćby resztek rozumu. Dlatego nie miał szacunku do magów. Najchętniej zostawiłby dziada, niestety mógł się im jeszcze przydać. Przynajmniej biały wyglądał, jakby go własna broda miała udusić, co było w sumie zabawne.” Zawsze szukaj pozytywów gównianej sytuacji”- pomyślał gorzko. Oczywiście o tej porze każda wiocha była zamknięta na siedem spustów, ale spokojnie. Na pewno ich wpuszczą, już on o to zadba. Poganiał konia jak tylko się dało, chociaż ich szkapy były już mocno zmęczone. Przynajmniej nie ciągnął za sobą żadnego kaleki – z tego udało mu się wywinąć. Jeszcze czego, miał robić tym idiotom za siostrę miłosierdzia. Zatrzymał się dopiero pod samą bramą miasta, gdzie oprócz strażników stał jakiś dziwny jegomość, wyglądający na elfa z kompletnym brakiem gustu… Bogowie, jest jakiś limit plag, jakie mogą spaść naraz?

-Dobrzy ludzie, dlaczego nikt po nas nie wyszedł? Mamy rannych! Ale, ale..! Brama zamknięta? To to ma znaczyć?- idealnie odegrał autentyczne zdziwienie połączone z troską.-Panowie, to rozkazy tu nie dotarły? Już ja się rozliczę z tym posłańcem..! Wybatożyć kmiotka to mało..!- krzyknął, gestem pokazując, co zrobiłby z posłańcem..-Czyli rozumiem że glejt nie dotarł, psiamać. No mniejsza, nie ma czasu do stracenia… otwierajcie! Błagam, panowie -jeśli coś się stanie posłom i wielkiemu magowi, to przecież książę każe całe miasto zrównać z ziemią! Zlitujcie się przyjaciele, chyba nie chcielibyście czegoś takiego?! –znowu przybrał minę zatroskanego dobrodzieja.Wyjął zza pazuchy jedną z umów i reprezentacyjnie zamachał nią, licząc że strażnicy i tak nie potrafią czytać. A każdym razie nie po elficku.-Mamy umowę, ale przecież nie czas teraz na to! Otwierajcie dobrzy ludzie i lećcie po medyka, bo życie wasze i moje wisi na włosku!-teatralnym gestem schował świstek papieru i ukrył twarz w dłoniach.

Subgard

  • Offline
  • Mistrz RPG. Hejter. Akolita Kółeczka Wzajemnej Adoracji.
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 95
  • -Otrzymane: 69
  • Age: 60
  • Wiadomości: 744
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #5 dnia: 11 Styczeń, 2015, 21:36:19 »


-Dobrzy ludzie, dlaczego nikt po nas nie wyszedł? Mamy rannych! Ale, ale..! Brama zamknięta? To to ma znaczyć? - powiedział z troską.-Panowie, to rozkazy tu nie dotarły? Już ja się rozliczę z tym posłańcem..! Wybatożyć kmiotka to mało..! - krzyknął, gestem pokazując, co zrobiłby z posłańcem. -Czyli rozumiem że glejt nie dotarł, psiamać. No mniejsza, nie ma czasu do stracenia… otwierajcie! Błagam, panowie -jeśli coś się stanie posłom i wielkiemu magowi, to przecież książę każe całe miasto zrównać z ziemią! Zlitujcie się przyjaciele, chyba nie chcielibyście czegoś takiego?! –znowu przybrał minę zatroskanego dobrodzieja. Wyjął zza pazuchy jedną z umów i reprezentacyjnie zamachał nią -Mamy umowę, ale przecież nie czas teraz na to! Otwierajcie dobrzy ludzie i lećcie po medyka, bo życie wasze i moje wisi na włosku!-teatralnym gestem schował świstek papieru i ukrył twarz w dłoniach.

- Akurat, przypadkiem, glejt nie dotarł. Prawdziwy pech. W taką sztuczkę i grę uwierzycie, Sumie? - zapytał spokojnie Suma spoglądając to na wartownika, to na elfa na koniu - Może wam, Sumie, pomóc z przeczytaniem elfickiej umowy w zamian za darmowy kufel rumu w barbakanie? - spytał z wyraźną nadzieją.
Jestem Złotą Kubotą

"Jeden Pajac, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w cyrku związać!" ~ Tony Sullivan z "Z kamerą wśród Pajaców"

Noctury

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 28
  • -Otrzymane: 195
  • Age: 29
  • Wiadomości: 408
  • Płeć: Kobieta
    • Status GG
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałam
  • Skąd: Mysłowice
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #6 dnia: 11 Styczeń, 2015, 22:02:25 »


Orphiel miał ochotę uśmiechnąć się pod nosem, zachował jednak powagę. Tak oto dziwadło miał okazję na coś mu się przydać. Większość jego umów była spisana w taki sposób, że w zasadzie nie dało się tam dowiedzieć niczego konkretnego. Zawoalowane, okrągłe słowa, z których owszem, wynikało że mają zlecenie i to nawet dotyczące najbliższej okolicy. Wyglądające bardzo oficjalnie, z długą listą nazwisk ważnych osób na ładnym papierze i z pieczęcią. Ani strażnicy, ani elf wiele z tego nie zrozumieją, ale łatwo da się obrócić kota ogonem i wykpić, że chodzi właśnie o to konkretne, zapyziałe miasto. A przeczytanie przez nieznajomego przyda temu autentyczności.

-Proszę bardzo, ale szybciej na bogów, bo ludzie nam poumierają i wtedy biada nam wszystkim..!- jęknął. -Nie chcielibyście przecież jutro z rana dyndać na szubienicy..?- wyjął zza pazuchy brązowego talara i zręcznie rzucił nim w stronę najbliższego strażnika -Idźcie po tego medyka, tu się liczy każda chwila!- ponaglał.
-Straszy mają tu bałagan prawda?- zwrócił się do stojącego niedaleko elfa.-Jak już wejdę postaram się wszystko wyjaśnić, bo pewnie i wam teraz odmawiają wejścia? Tak być nie może..!- powiedział znacząco.

Subgard

  • Offline
  • Mistrz RPG. Hejter. Akolita Kółeczka Wzajemnej Adoracji.
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 95
  • -Otrzymane: 69
  • Age: 60
  • Wiadomości: 744
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #7 dnia: 11 Styczeń, 2015, 22:15:02 »
Proszę bardzo, ale szybciej na bogów, bo ludzie nam poumierają i wtedy biada nam wszystkim..! - jęknął. - Nie chcielibyście przecież jutro z rana dyndać na szubienicy..? - wyjął zza pazuchy brązowego talara i zręcznie rzucił nim w stronę najbliższego strażnika -Idźcie po tego medyka, tu się liczy każda chwila!- ponaglał.
-Straszy mają tu bałagan prawda?- zwrócił się do Kałamarnicy.-Jak już wejdę postaram się wszystko wyjaśnić, bo pewnie i wam teraz odmawiają wejścia? Tak być nie może..!- powiedział znacząco.

- Oh, nie - zaprzeczył - my się już prawie rozmówiliśmy. Nigdy nie łamie prawa, a tu jest ono bardzo stanowcze - spojrzał znacząco na Suma - Jestem jurystą, więc nie ma obaw, jeśli dokument jest fałszywy z pewnością poznam. Niemniej oczywiście nie jest, prawda, panie...- zawiesił głos i odebrał umowę.
« Ostatnia zmiana: 11 Styczeń, 2015, 22:22:00 wysłana przez Subgard »
Jestem Złotą Kubotą

"Jeden Pajac, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w cyrku związać!" ~ Tony Sullivan z "Z kamerą wśród Pajaców"

Noctury

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 28
  • -Otrzymane: 195
  • Age: 29
  • Wiadomości: 408
  • Płeć: Kobieta
    • Status GG
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałam
  • Skąd: Mysłowice
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #8 dnia: 11 Styczeń, 2015, 22:38:30 »


Jestem jurystą, więc nie ma obaw, jeśli dokument jest fałszywy z pewnością poznam. Niemniej oczywiście nie jest, prawda, panie...
No ładnie, westchnął Orphiel, tylko jakiś świętoszków mu dzisiaj do szczęścia brakowało. Wciąż jednak zachowywał dobry humor, bo tak na dobrą sprawę umowa nie była fałszywa. Po prostu spisana była tak ogólnie, jak tylko się dało, przez co tak naprawdę ciężko się z niej czegokolwiek dowiedzieć. Trzeba umieć się zabezpieczyć. Wystarczy, że elf z grubsza potwierdzi, że to umowa a nie przepis na gulasz ze szczura czy czego tam, a dalej już sobie poradzi.

-Orphiel, bardzo mi miło, szkoda tylko, że okoliczności są takie a nie inne...-posłał dziwadłu promienny uśmiech- Może nawet i dobrze, że ktoś to przeczyta, ja tam się na takich sprawach nie wyznaję, tylko szybko, bo w grę wchodzi ludzkie życie..!- złapał się za serce, jakby faktycznie leżał mu na sercu los towarzyszy.
- Prawa są tu surowe, więc jak nic możecie razem ze mną spotkać się z katem, jak tylko dowiedzą się, że nie poczyniono żadnych przygotowań! -zwrócił się do strażników-Nieszczególnie będą się przejmować, że to nie wasza ani moja wina... Ludzie, ta biurokracja nas kiedyś wszystkich wykończy, mówię wam..!- krzyknął jeszcze pełnym przejęcia głosem.

Subgard

  • Offline
  • Mistrz RPG. Hejter. Akolita Kółeczka Wzajemnej Adoracji.
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 95
  • -Otrzymane: 69
  • Age: 60
  • Wiadomości: 744
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #9 dnia: 11 Styczeń, 2015, 22:52:33 »


- Orphiel, bardzo mi miło, szkoda tylko, że okoliczności są takie a nie inne... - posłał  promienny uśmiech - Może nawet i dobrze, że ktoś to przeczyta, ja tam się na takich sprawach nie wyznaję, tylko szybko, bo w grę wchodzi ludzkie życie..! - złapał się za serce. - Prawa są tu surowe, więc jak nic możecie razem ze mną spotkać się z katem, jak tylko dowiedzą się, że nie poczyniono żadnych przygotowań! - zwrócił się do strażników - Nieszczególnie będą się przejmować, że to nie wasza ani moja wina... Ludzie, ta biurokracja nas kiedyś wszystkich wykończy, mówię wam..! - zaskomlał.

-Panie Orphiel, to prawo stworzyły osoby mądrzejsze ode mnie czy od pana - skomentował sucho i rozwinął umowę. Zaczął się jej bacznie przyglądać. - Interesujące - rzucił krótko - Panie Orphiel, muszę, coś z panem omówić. Pójdzie pan na chwilkę ze mną na bok. Nie chciałbym, aby została tu poruszona pewna kwestia Gildii - i zaraz dodał do Suma - z całym szacunkiem do Ciebie, Sumie. Odszedł kilka kroków wyraźnie czekając na Orphiela. - Pan pozwoli na chwilę. - ponaglił elfa.
Jestem Złotą Kubotą

"Jeden Pajac, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w cyrku związać!" ~ Tony Sullivan z "Z kamerą wśród Pajaców"

Bolo

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 30
  • -Otrzymane: 12
  • Autor wątku
  • ZajeBolo.
  • Age: 28
  • Wiadomości: 403
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Skąd: Więcbork/Kraków
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #10 dnia: 11 Styczeń, 2015, 23:25:49 »

Sum stał i nie do końca wiedział co się dzieje. Raz jeden elf mówił coś do niego, raz drugi, a jedyne na czym mógł się skupić to myśl, skąd ich tu się kurwa tyle nagle nastrugało. Zanim miał chociaż chwilę, żeby coś powiedzieć zaczynał mówić drugi, aż wreszcie postanowili się gdzieś przenieść. Ale nawet wtedy nie dane mu było się odezwać.
- Panowie, o co tu chodzi? - wysoki, chudy strażnik z paskudnie wyglądającym morgensternem nie brzmiał na pocieszonego hałasem po nocach. Spojrzał na elfów. - Orphiel, przecież wiesz, że cię nie wpuścimy po nocy, więc co się kurwa gorączkujesz. Sum, jako żeś zaprosił pana drugiego elfa do środka to bierz go na litość bogów i postaw mu ten rum, jak ładnie go wynegocjował.
Sum przystąpił do wykonania zadania, z uśmiechem i pełnym ulgi "Byłby pan łaskaw" wprowadzając Kałamarnicę do ciepłego pomieszczenia.
- Orphiel, nie wpuścimy was choćby skały srały, jedź do swoich i powiedz, że mogą kierować do Leśnej Babki, tylko ona będzie o tej porze zdolna wam pomóc. A teraz spierdalaj, bo podobno macie rannego.

Izba w barbakanie faktycznie była ciepła i całkiem przytulna. Oczywiście jak na barbakan. W kominku przyjemnie palił się ogień, za kominkiem przyjemnie przygrywał świerszcz, a przy wielkim dębowym stole na środku izby siedział krasnolud i przygrywał na fletni. Światło z kominka padało akurat tak, że ów mógł zobaczyć przepaskę i tatuaż pod kapturem, których nie dało się pomylić z niczym innym.
- A niech mnie popieści, Kałamarnica! Krasnolud wyglądał na pocieszonego. Wstał też i raźnym krokiem podszedł do elfa.
- To widzę, że się panowie znacie - powiedział Sum z niekłamanym zdziwieniem i opuścił towarzystwo, tylko by wrócić za chwilę z obiecanym rumem i pójść z powrotem na wartę.






Nico spojrzał na dziewczynę i pokręcił głową.
- To nie jego wina, Niezapominajko, on nadział się tylko na swoje, pozostali... eh, tamci zginęli wcześniej - pęd nie był już tak duży, żeby wciskać słowa z powrotem do gardła, więc mógł wytłumaczyć dziewczynie chociaż z grubsza co się stało. - Jak tylko zabraliśmy posążek, to wszystko zaczęło się sypać i walić, więc zaczęliśmy uciekać - oni po prostu biegli za wolno i nie dali rady. Biały się przestraszył, chciał pobiec na skróty zamiast słuchać Orphiela i mnie i tak dostał. Z Vey'em i Heysetem nie miał nic wspólnego.
« Ostatnia zmiana: 11 Styczeń, 2015, 23:30:32 wysłana przez Bolo »
I'm the Lizard King... I can do anything


Czy nie miewają koty na nietoperze ochoty?

Subgard

  • Offline
  • Mistrz RPG. Hejter. Akolita Kółeczka Wzajemnej Adoracji.
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 95
  • -Otrzymane: 69
  • Age: 60
  • Wiadomości: 744
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #11 dnia: 12 Styczeń, 2015, 00:05:38 »


Przełożony strażników zakończył rozmowę Kałamarnicy z elfem. Kałamarnica spokojnie odszedł i dopiero w środku schował umowę, wcześniej tylko pośpiesznie przeczytaną i dotyczącą jakiejś mało istotnej błyskotki. Niewiele warte. Kałamarnica bardziej liczył na wyłudzenie paru miedziaków od elfa. Wartownicy uniemożliwili mu to, ale obiecali kufel rumu. Z zamyślenia wyrwał go barytonowy głos wymawiający jego przydomek:

- A niech mnie, Kałamarnica!

Kałamarnica rozejrzał się szukając źródła głosu. Dostrzegł dziwacznego krasnoluda. Tylko chwile zajęło mu przypomnienia sobie nietypowego jegomościa.

- Ender - powiedział ostrożnie - jaki czort wyrwał Cie z Tortugi? - spytał zdziwiony, a w międzyczasie podszedł do kominka i wrzucił tam umowę elfa. Obrócił się w stronę Endera, lekko przechylając głowę, jakby nie był pewny czy mu się to nie przyśniło. Ku jego uciesze pojawił się Sum i wręczył mu kufel. Kałamarnica podszedł do stołu, upijając łyka po drodze. Pijał znacznie gorsze.




Nico spojrzał na Wendy i pokręcił głową.

- To nie jego wina, Niezapominajko, on nadział się tylko na swoje, pozostali... eh, tamci zginęli wcześniej. Jak tylko zabraliśmy posążek, to wszystko zaczęło się sypać i walić, więc zaczęliśmy uciekać - oni po prostu biegli za wolno i nie dali rady. Biały się przestraszył, chciał pobiec na skróty zamiast słuchać Orphiela i mnie i tak dostał. Z Vey'em i Heysetem nie miał nic wspólnego.


Wendy spokojnie wysłuchała Nico nawet na niego nie spoglądając. - Czarusie - burknęła, a po chwili dodała - Powinnam była tam być - powiedziała ponuro - ale wy zawsze odsuwacie mnie na bok - dodała z wyrzutem spoglądając na Nico, a potem na Białego. - I tak sobie zasłużył. Równie dobrze przez jego tchórzostwo mogliście wszyscy pójść do piachu. Dżentelmeni od siedmiu boleści. Co ja wtedy powiedziałabym mistrzowi? A stałam sobie na zewnątrz i patrzyłam jak dzielni panowie mężczyźni ruszają po cenny łup! Dobrze, że macie tyle przyzwoitości, że chociaż niektórzy wróciliście - zakończyła cierpko.

« Ostatnia zmiana: 12 Styczeń, 2015, 00:17:58 wysłana przez Subgard »
Jestem Złotą Kubotą

"Jeden Pajac, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w cyrku związać!" ~ Tony Sullivan z "Z kamerą wśród Pajaców"

Bolo

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 30
  • -Otrzymane: 12
  • Autor wątku
  • ZajeBolo.
  • Age: 28
  • Wiadomości: 403
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Skąd: Więcbork/Kraków
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #12 dnia: 12 Styczeń, 2015, 00:28:34 »




- Ender, jaki czort wyrwał Cie z Tortugi?
- Ah, wiesz jak to jest - zaczął usiadłszy z powrotem do stołu. Przed nim tez stał kufel z resztką rumu, która zresztą szybko została wypita, a krasnolud w to miejsce nalał jakiegoś specyfiku z własnej manierki. Jego nogi bimbały na, stosunkowo, wysokim krześle. - Gardłogrzmotu? - spytał i nie czekając na odpowiedź kontynuował - ciężko usiedzieć na dupie, przygoda wzywa a poza tym kiedyś kończy ci się, kurwa, repertuar, to trzeba ruszyć gdzieś gdzie nie buczą, jak słyszą po raz kolejny te same nuty. Kurwa, wróć jakie nuty, przecież w życiu się nie nauczyłem srać tych robaczków, a dużo przecież umiem. Kiedyś nawet piórem udało mi się zabić szczura, pewnie ci już o tym opowiadałem... Teraz przyjechałem tutaj, bo najbliżej było do zarobienia łatwej kasy. Wiesz, życie barda... Chujowo przędzie się grając na dudach, a ja to kurwa kocham. Nawet ci pierdoleni barbarzyńcy z barbakanu zanim kazali skończyć grać docenili mój kunszt i nalali tego rumu, który lepszy jest niżbym się spodziewał... A teraz zamiaruję się do Gildii tutejszej dołączyć, bo podobno można szybko sporo gotówki zdobyć czy coś. A mi się skurczyło... Ale, gadam tak i gadam... Co tam u ciebie, chłopie? Dalej w służbie wielkiego Hestera? - spytał bez cienia złośliwości, delikatnie pochylając głowę, wymieniając imię boga.






- Powinnam była tam być, ale wy zawsze odsuwacie mnie na bok. I tak sobie zasłużył. Równie dobrze przez jego tchórzostwo mogliście wszyscy pójść do piachu. Dżentelmeni od siedmiu boleści. Co ja wtedy powiedziałabym mistrzowi? A stałam sobie na zewnątrz i patrzyłam jak dzielni panowie mężczyźni ruszają po cenny łup! Dobrze, że macie tyle przyzwoitości, że chociaż niektórzy wróciliście
- Przecież wiesz, że nie mógłbym cię opuścić, jeszcze ktoś gotów cholewki smalić i co wtedy zrobisz beze mnie? - wyszczerzył się. - Poza tym dobrze wiesz, że nie zostawiamy cię ani nie odsuwamy. Ktoś musi nas ubezpieczać i dać znać jakby ktoś chciał zajść od dupy strony. A Vey i Heyset byli pieprzonymi chojrakami i nawet jakby waliła armia to zamiast powiedzieć postanowiliby sami walczyć i kretyńsko zginąć. Może teraz dadzą nam kogoś lepszego chociaż. W ramach równania poziomu - dodał po chwili i mrugnął do dziewczyny.
I'm the Lizard King... I can do anything


Czy nie miewają koty na nietoperze ochoty?

Subgard

  • Offline
  • Mistrz RPG. Hejter. Akolita Kółeczka Wzajemnej Adoracji.
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 95
  • -Otrzymane: 69
  • Age: 60
  • Wiadomości: 744
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #13 dnia: 12 Styczeń, 2015, 01:00:41 »


- Ah, wiesz jak to jest - zaczął Ender usiadłszy z powrotem do stołu. Przed nim tez stał kufel z resztką rumu, która zresztą szybko została wypita, a krasnolud w to miejsce nalał jakiegoś specyfiku z własnej manierki. Jego nogi bimbały na, stosunkowo, wysokim krześle. - Gardłogrzmotu? - spytał i nie czekając na odpowiedź kontynuował - ciężko usiedzieć na dupie, przygoda wzywa a poza tym kiedyś kończy ci się, kurwa, repertuar, to trzeba ruszyć gdzieś gdzie nie buczą, jak słyszą po raz kolejny te same nuty. Kurwa, wróć jakie nuty, przecież w życiu się nie nauczyłem srać tych robaczków, a dużo przecież umiem. Kiedyś nawet piórem udało mi się zabić szczura, pewnie ci już o tym opowiadałem... Teraz przyjechałem tutaj, bo najbliżej było do zarobienia łatwej kasy. Wiesz, życie barda... Chujowo przędzie się grając na dudach, a ja to kurwa kocham. Nawet ci pierdoleni barbarzyńcy z barbakanu zanim kazali skończyć grać docenili mój kunszt i nalali tego rumu, który lepszy jest niżbym się spodziewał... A teraz zamiaruję się do Gildii tutejszej dołączyć, bo podobno można szybko sporo gotówki zdobyć czy coś. A mi się skurczyło... Ale, gadam tak i gadam... Co tam u ciebie, chłopie? Dalej w służbie wielkiego Hestera - spytał bez cienia złośliwości, delikatnie pochylając głowę, wymieniając imię boga.

Kałamarnica spokojnie wysłuchał krasnoluda. - Zawsze - powiedział krótko, obrócił się w kierunku północnym i skłonił krótko głową. Potem wziął jedno z krzeseł i usiadł przy stole. - Zatem wciąż grasz. Nie wiele się zmieniłeś - uśmiechnął się - wciąż gęba Ci się nie zamyka - westchnął i ściągnął kaptur. Przejechał ręką po swoim afro, a po chwili kontynuował:

- Gildia zatem. Zapewne jesteś dobrze obeznany z nią. Prawda to, co powiadają? Odkąd Tajfun zginął - zaczął z nieco z innej beczki, ale przerwał na chwilę - szukam czegoś. Próbowałem na innych łajbach, ale... - zawiesił ponownie głos - to nie umywało się do załogi Tajfuna. Czułem się jakbym splunął mu w twarz. Westchnął. - Musiałem zmienić otocznie - zakończył powoli.




- Przecież wiesz, że nie mógłbym cię opuścić, jeszcze ktoś gotów cholewki smalić i co wtedy zrobisz beze mnie? - wyszczerzył się.

- Oh, mój ty rycerzu we lśniącej zbroi! Wybacz mą trwogę! Podwinę zaraz kiece i cię wynagrodzę - powiedziała z zachwytem.

- Poza tym dobrze wiesz, że nie zostawiamy cię ani nie odsuwamy. Ktoś musi nas ubezpieczać i dać znać jakby ktoś chciał zajść od dupy strony. A Vey i Heyset byli pieprzonymi chojrakami i nawet jakby waliła armia to zamiast powiedzieć postanowiliby sami walczyć i kretyńsko zginąć. Może teraz dadzą nam kogoś lepszego chociaż. W ramach równania poziomu
- dodał po chwili i mrugnął do Wendy.

- Jakoś wątpię - powiedziała ze zniechęceniem drapiąc się po głowie - chyba, że kogoś nie lubią - dodała z zadumą - Ehh, Nico. Myślisz, że mistrz kupi taką śpiewkę? Wiem, że Orphiel ma gadane, ale... - przerwała na chwilę - jesteśmy udupieni, Nico - powiedziała ze zniechęceniem - znowu. Znowu przez jakieś chojraki. Na bogów! - jęknęła z dezaprobatą - czy wy, chłopy, zawsze musicie zgrywać takich rycerzyków? - zapytała, ale zaraz kontynuowała - Też lubię być w pierwszej linii...i walczyć, ale wojowniczki przynajmniej lepiej oceniają sytuacje. To musi być związane z penisem. Tak się podniecacie na widok walki, że cała krew z łbów wam odpływa - zakończyła.
« Ostatnia zmiana: 12 Styczeń, 2015, 01:02:39 wysłana przez Subgard »
Jestem Złotą Kubotą

"Jeden Pajac, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w cyrku związać!" ~ Tony Sullivan z "Z kamerą wśród Pajaców"

Bolo

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 30
  • -Otrzymane: 12
  • Autor wątku
  • ZajeBolo.
  • Age: 28
  • Wiadomości: 403
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Skąd: Więcbork/Kraków
Odp: Stąd do wieczności
« Odpowiedź #14 dnia: 12 Styczeń, 2015, 01:21:57 »




- Ludzie różnie gadają, osobliwie i elfy... Prawda jest jedna. Jeśli chcesz nastrugać pieniędzy na szybko, to musisz się gdzieś podłożyć. Zresztą słyszałem już różne opowieści o śmiałkach z tej Gildii. Polecili mi się zgłosić bezpośrednio do nich, podobno mają bardzo skrupulatnie poukrywanych dowódców, kurwa ich mać, i trzeba się kontaktować z... jak to kurwa mówił ten chujek... agentami operacyjnymi. A tutaj podobno najprościej rozpoznać takiego gościa z takim śmiesznym czymś na głowie - narysował palcem na stole kształt kapelusza. - Zamiaruję się przejść jutro do niego, może nie jakoś bladym świtem, ale koło południa. W takim mieście, bagatela kilka tysięcy mieszkańców, raczej łatwo będzie wyśledzić takiego... ekscentryka - wyszczerzył się do Kałamarnicy. - Widzę że dalej masz zamiłowanie do tej cholernej fryzury... Cholera, gdybyś miał zwierciadło to byś pewno szybko zrezygnował. Słyszałem o Tajfunie jak ostatnio byłem na Tortudze. Niech Hester czuwa nad jego duszą, a skurwieli którzy się zbuntowali niech pożrą kaszaloty, kurwa ich mać.
Zamyślił się na chwilę, ale szybko otrząsnął się i spytał.
- Też planujesz do Gildii się przyłączyć? Nie ukrywam że dobrze by było zacząć pracować mając już jakiegoś znajomego...






- Nie kuś, Żelazna Dziewico - powiedział z lekkim rozbawieniem. Podchwycił pseudonim od Orphiela i od czasu do czasu lubił się podroczyć z Wendy używając tego właśnie miana. - Zresztą... Spotkałaś kiedyś, jak to mówisz, mistrza? No właśnie ja też nie. Jakimś cudem zawsze wiedzą, co się dzieje i mają w krótkim czasie gotowy plan. Nie sądzę, żeby było inaczej tym razem. Mam nadzieję, że teraz dadzą nam jakieś sensowne zadanie, a nie skakanie między pułapkami na chybcika. Może zawalczysz sobie w końcu w pierwszej linii jak to najbardziej lubisz. Będziesz też miała szansę ocenić gdzie komu krew odpływa, jak trafisz odpowiednio.
Spojrzał na Białego. Nadal oddychał i lekko pocharkiwał, więc żył. Czyli nie było aż tak źle. Myślał nawet, czy nie zażartować ze zdjęcia maski przy okazji penisów, ale zrezygnował z tego mając niemiłe wspomnienia. Nie chciał dziewczyny chamsko zbywać, wszak nie było potrzeby i lubił ją. Ale nadal przydałby się jej chłop, może by w końcu do zdrowych zmysłów przyszła.
- Orphiel powinien niedługo najeżdżać - dodał z wyraźną nadzieją w głosie.
I'm the Lizard King... I can do anything


Czy nie miewają koty na nietoperze ochoty?