Autor Wątek: Narodziny Gubernatora & Droga do Woodbury  (Przeczytany 30801 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

tomb2525

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 167
  • -Otrzymane: 1460
  • "Pain doesn't go away you just make room for it"
  • Wiadomości: 2503
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Andrea, Madison, Strand, Daniel, Alicia
  • Spoilery: Tak
Odp: Narodziny Gubernatora & Droga do Woodbury
« Odpowiedź #60 dnia: 14 Luty, 2014, 21:31:33 »
Cytuj (zaznaczone)
"Narodziny Gubernatora" strasznie mi się dłużyły. I mimo, że można było poznać tę postać pod wieloma względami i z różnych perspektyw, to sama książka mnie zbytnio nie urzekła. Nudziła mnie, była ciężką lekturą i tylko czekałam aż się skończy. "Droga do Woodbury" miała dla mnie o wiele ciekawszą fabułę. Łyknęłam ją w jeden wieczór. A i rozstać się z nią było bardzo ciężko. Rozbudowane opisy dodawały wielkiego uroku dla książki. Gdzie z łatwością można było sobie wyobrazić scenerię, emocje bohaterów. Postaci były o wiele bardziej barwne i charyzmatyczne niż w pierwszym tomie. I z tych dwóch książek jest to właśnie ta część, do której chętniej bym wróciła. ;-)

Natali kompletnie się z Tobą nie mogę zgodzić. Dla mnie "Narodziny Gubernatora" to książka, która uplasowała się kilka klas wyżej od swojej drugiej części. To właśnie tutaj Kirkman wspiął się na wyżyny swoich możliwości tworząc bardzo barwne, wielowymiarowe i charyzmatyczne postaci. Dodatkowo umieścił tutaj niespodziewany i szokujący suspens. Fabuła jest ciężka z czym nie zamierzam polemizować (aczkolwiek literackie szczyty to to nie są), niemniej ta "ciężkość" wynikała z powagi prezentowanych wydarzeń oraz ich rozmachu. Bohaterowie są często na otwartych przestrzeniach, często pod naporem trupów, często pod wpływem dramatycznych wydarzeń. Tej opowieści nie dało przedstawić się w lekki sposób zarówno pod względem wyglądu jak i używanego języka. "Droga do Woodbury" natomiast jest dla mnie wstępem do długiego pasma rozleniwienia Roberta. Książka po stokroć gorsza od swojej poprzedniczki. Fabuła jest wymuszona, postaci papierowe, mdłe oraz irytujące. Wszystkiemu brakuje polotu oraz jakiejś iskry. Owszem, idzie się przez to szybko ale na pewno nie mówi nam to o dobrej jakości książce. Odniosłem wrażenie jakoby autor nie miał pomysłu na to jak poprowadzić całą historię Gubernatora więc zaczął od kompletnie nowej osoby wplatając ją w jego ogólny rys. Zresztą recenzja tej książki wisi na Strefie, także dla każdego jest do przeczytania.

geekman

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 43
  • -Otrzymane: 555
  • "A man chooses, a slave obeys."
  • Wiadomości: 1223
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Gubernator
  • Skąd: Waynesboro
  • Spoilery: Tak
Odp: Narodziny Gubernatora & Droga do Woodbury
« Odpowiedź #61 dnia: 14 Luty, 2014, 23:12:52 »
Zgadzam się z Tombem. Obie książki uważam za dobre ale Narodziny Gubernatora cenię bardziej. I to Droga do Woodbury bardziej mi się dłużyła. Szczególnie z początku. Potem już jakoś poszło. Wracając do Narodzin to była to książka bardziej klimatyczna i mroczna. Postaci było mniej ale każda miała to coś. Nawet Nick czy Penny. O braciach Blake już nie wspominając.
Także Narodziny wygrywają u mnie z Drogą ciężkim klimatem i większym wyeksponowaniem Briana. W Drodze ginie on trochę w natłoku postaci. A książki powstawały głownie z myślą o nim.

This world is my father, and i've got it's looks.

Natalie

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 0
  • I'm a sassy girl ;-)
  • Wiadomości: 10
  • Płeć: Kobieta
    • Mój stan Skype
    • Zobacz profil
  • Skąd: Szczecin
Odp: Narodziny Gubernatora & Droga do Woodbury
« Odpowiedź #62 dnia: 17 Luty, 2014, 10:25:36 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Cytuj (zaznaczone)
"Narodziny Gubernatora" strasznie mi się dłużyły. I mimo, że można było poznać tę postać pod wieloma względami i z różnych perspektyw, to sama książka mnie zbytnio nie urzekła. Nudziła mnie, była ciężką lekturą i tylko czekałam aż się skończy. "Droga do Woodbury" miała dla mnie o wiele ciekawszą fabułę. Łyknęłam ją w jeden wieczór. A i rozstać się z nią było bardzo ciężko. Rozbudowane opisy dodawały wielkiego uroku dla książki. Gdzie z łatwością można było sobie wyobrazić scenerię, emocje bohaterów. Postaci były o wiele bardziej barwne i charyzmatyczne niż w pierwszym tomie. I z tych dwóch książek jest to właśnie ta część, do której chętniej bym wróciła. ;-)

Natali kompletnie się z Tobą nie mogę zgodzić. Dla mnie "Narodziny Gubernatora" to książka, która uplasowała się kilka klas wyżej od swojej drugiej części. To właśnie tutaj Kirkman wspiął się na wyżyny swoich możliwości tworząc bardzo barwne, wielowymiarowe i charyzmatyczne postaci. Dodatkowo umieścił tutaj niespodziewany i szokujący suspens. Fabuła jest ciężka z czym nie zamierzam polemizować (aczkolwiek literackie szczyty to to nie są), niemniej ta "ciężkość" wynikała z powagi prezentowanych wydarzeń oraz ich rozmachu. Bohaterowie są często na otwartych przestrzeniach, często pod naporem trupów, często pod wpływem dramatycznych wydarzeń. Tej opowieści nie dało przedstawić się w lekki sposób zarówno pod względem wyglądu jak i używanego języka. "Droga do Woodbury" natomiast jest dla mnie wstępem do długiego pasma rozleniwienia Roberta. Książka po stokroć gorsza od swojej poprzedniczki. Fabuła jest wymuszona, postaci papierowe, mdłe oraz irytujące. Wszystkiemu brakuje polotu oraz jakiejś iskry. Owszem, idzie się przez to szybko ale na pewno nie mówi nam to o dobrej jakości książce. Odniosłem wrażenie jakoby autor nie miał pomysłu na to jak poprowadzić całą historię Gubernatora więc zaczął od kompletnie nowej osoby wplatając ją w jego ogólny rys. Zresztą recenzja tej książki wisi na Strefie, także dla każdego jest do przeczytania.

Oczywiście, rozumiem Twoje zdanie. Gdzie jednak Kirkman zrobił "szał" tą książką. Mnie ona niestety nie powala. Jej ciężkość porównywałam z płynnością czytania drugiego tomu. Jednak jak już sam zauważyłeś, ku mojemu niezadowoleniu jego twórczość do najambitniejszych nie należy. Czytałam już wiele książek, o przeróżnych tematykach. Takie, które były trudne do przebrnięcia. Natomiast "NG" mnie nudziły. I mimo, że jest to książka na jeden wieczór (obszerna nie jest pod żadnym pozorem), to "na raz" przeczytać jej nie mogłam. Nie przykuła mojej uwagi, bo niektóre strony czytać musiałam po dwa razy. I bynajmniej nie z powodu niezrozumianego przesłania, a raczej, że wokół było mnóstwo innych, ciekawszych rzeczy. To takich problemów z drugą częścią już nie miałam. Stąd oceniam ją piętro wyżej. Dodatkowo w tej drugiej było coś takiego, co faktycznie po skończonym rozdziale mnie intrygowało i wręcz zmuszało do czytania kolejnego.

Aczkolwiek na dłuższą metę, nie jest to lektura, do której bankowo wrócę. Głównie była to chęć zobaczenia Gubernatora z innej perspektywy.
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

MychQQQ

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 3
  • -Otrzymane: 13
  • ♥ Easy peasy, lemon squeezy ♥
  • Age: 34
  • Wiadomości: 172
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
    • Mój Twitter :)
  • Komiks: Nie czytałem
  • Postać: Negan, Rick, Abraham, Governor
  • Skąd: Alexandria
  • Spoilery: Nie
Odp: Narodziny Gubernatora & Droga do Woodbury
« Odpowiedź #63 dnia: 03 Kwiecień, 2014, 12:09:45 »
Nie czytałam i szczerze nie sądzę bym po nie sięgnęła, jakkolwiek zaczęłam czytać komiks tak nie wiem czy zachęcę się do przeczytania tych książek, jakoś niespecjalnie ciekawi mnie historia Gubernatora, gdyby to była inna postać, np Rick to prędzej ale o nim...nie, dzięki aczkolwiek nie twierdzę, że mogą być ciekawe. Czytał ktoś? Polecacie?
"You can breathe. You can blink. You can cry. Hell, they're all gonna be doing that."


Domek

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 2
  • -Otrzymane: 27
  • Wszystko jest stanem umysłu, tak po prostu.
  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
Odp: Narodziny Gubernatora & Droga do Woodbury
« Odpowiedź #64 dnia: 03 Kwiecień, 2014, 21:58:47 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Czytał ktoś? Polecacie?

Domek Um, Betty, jakby ci to powiedzieć... Temat w którym właśnie napisałaś posta jest wypełniony opiniami ludzi, którzy obie książki przeczytali... Jeśli chcesz je poznać polecam przeczytać wcześniejsze wypowiedzi innych ; )

nisiamonisia

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 0
  • Wiadomości: 1
    • Zobacz profil
Odp: Narodziny Gubernatora & Droga do Woodbury
« Odpowiedź #65 dnia: 07 Maj, 2014, 19:28:17 »
Uwagaaaa!
Zombimaniacy, mam nadzieję że ktoś tu zajrzy i mi pomożecie :)
Potrzebuję na wczoraj charakterystykę Briana Blake i Phillipa Blake z narodzin gubernatora i upadku gubernatora. Oczywiście czytałam książki i mam już gotowe opisy ale potrzebowałabym porównać swoje opisy do czyiś, wiadomo że każdy inaczej odbiera każdą postać i być może ktoś dostrzegł w tych dwóch coś co dla mnie jest niewidoczne. z góry dzięki :)

Mortimer1ist

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 16
  • -Otrzymane: 14
  • Wiadomości: 87
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Skąd: Warszawa
Odp: Narodziny Gubernatora & Droga do Woodbury
« Odpowiedź #66 dnia: 13 Wrzesień, 2014, 15:04:22 »
Wreszcie do moich łap trafiła książka "Narodziny Gubernatora" i cóż mogę powiedzieć... jest świetna! Prawdę mówiąc ostatnie 140 stron czytałem w ciągu, bo tak mnie ona wciągnęła. Powiedziałbym, że z każdą stroną jest coraz bardziej niepokojąco i mrocznie. To, jak postacie zmieniają się pod wpływem zdarzeń, ciekawa fabuła powodowały, że nie mogłem się od czytania oderwać. Bardzo podobało mi się to, że bohaterowie popełniają multum błędów i nikt tam nie jest krystaliczny. Robią to co w ich mniemaniu jest najlepsze. Zombie są w tej książce rzeczywistym zagrożeniem, a napięcie jest wręcz ciągle obecne. Myślałem, że wiem do czego tytuł ten fabularnie zmierza, a końcówka nieźle mnie zaskoczyła.

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to pewne przejścia fabularne. Przykładowo czemu grupa Philipa zabija z broni palnej zombie - policjanta w radiowozie skoro wie (sama o tym mówiąc), że hałas przyciągnie hordę albo dlaczego Philip i Nick zrzucają trupy z dachu Chalmersów? No i czy potraficie sobie odszukać gorszą komendę dla zapewnienia bezpieczeństwa małej dziewczynce, jak "odejdź"? Właśnie...

Pomimo tych drobnych błędów książkę polecam każdemu kto lubi klimaty apokalipsy zombie. Jakbym miał oceniać to takie solidne 8+/10.