Autor Wątek: Michonne  (Przeczytany 28782 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

TWD4life

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 8
  • -Otrzymane: 4
  • Age: Age
  • Wiadomości: 109
  • Płeć: Mężczyzna
    • Mój stan Skype
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Skąd: Kraków
  • Spoilery: Tak
Odp: Michonne
« Odpowiedź #15 dnia: 02 Marzec, 2014, 14:52:29 »
Jeśli chodzi o Michonne to wolałem komiksową.
Tej serialowej w trzecim sezonie w ogóle nie lubiłem.
Z biegiem czasu, zacząłem ją bardziej lubić.
Ciesze się,że twórcy poszli torami komiksowymi w najnowszych odcinkach i zrobili z niej bardzo fajną i sympatyczną postać.  ^-^

viktoria

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 9
  • -Otrzymane: 6
  • Age: 38
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Michonne
« Odpowiedź #16 dnia: 04 Marzec, 2014, 22:38:41 »
Cytuj (zaznaczone)
Wolałem bardziej tę tajemniczą i milczącą Michonne.




i tu w pełni się z Tobą zgodzę, to co Michonne robi najlepiej to włada swoim magicznym mieczem, z ustami zamkniętymi i nie wypełnionymi " serem w spray-u"

Ortalini

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 51
  • -Otrzymane: 34
  • Wiadomości: 54
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Skąd: Wrocław
Odp: Michonne
« Odpowiedź #17 dnia: 04 Marzec, 2014, 22:41:47 »

Powiem Ci Sajok, że mam takie same odczucia do mischone jak Ty. Tez o wiele bardziej lubiłem "starą" Michone, milczącą, tajemniczą ale piekielnie skuteczna i bardzo rozsadną i bedaca zawsze tam gdzie trzeba. Teraz niestety nastepuje troche takie zrównywanie postaci wszytkie one zachowuja sie według tego samego schematu i w zasadze rózna sie tylko liczba skasowanych przez siebie zombiaków.

tomb2525

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 167
  • -Otrzymane: 1473
  • "Pain doesn't go away you just make room for it"
  • Wiadomości: 2518
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Andrea, Madison, Strand, Daniel, Alicia
  • Spoilery: Tak
Odp: Michonne
« Odpowiedź #18 dnia: 04 Marzec, 2014, 23:13:16 »
Cytuj (zaznaczone)
Tez o wiele bardziej lubiłem "starą" Michone, milczącą, tajemniczą ale piekielnie skuteczna i bardzo rozsadną i bedaca zawsze tam gdzie trzeba

Wy tak na poważnie, czy się zgrywacie? Ten wybryk natury spod ręki zidiociałego Mazzary lepszym od obecnej wersji? Proszę Was. Michonne z trzeciego sezonu była zapatrzoną w siebie egoistką, dla której liczyły się tylko i wyłącznie jej własne potrzeby. Olewała wszystkich i wszystko w okół siebie, włączając w to najbliższą przyjaciółkę której postawiła ultimatum stosując emocjonalny szantaż. Nie dość że mało co nie oscylowała w szczytach niesamowitego samouwielbienia poprzez gloryfikację własnych możliwości to jeszcze manipulowała każdym by realizować swoje własne bzdurne cele, pogarszając przy tym i tak już tragiczną w skutkach sytuację. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że skrytykowała Andreę za pozostanie w Woodbury, ale sama gdy dostała po tyłku poleciała prosto do więzienia szukając pomocy. Na domiar wszystkiego kiedy jej tą pomoc ofiarowali to jeszcze strzeliła na wszystkich focha. Dziewczyna z manią kontroli każdego w jej otoczeniu począwszy na Blondynie, a na więzieniu kończąc (patrz urobienie Ricka tak aby nie zadawał wielu pytań i poszedł prosto na Gubernatora bez odpowiedniej wiedzy po to by ona sama mogła stoczyć idiotyczną walkę z Blake'iem) W pewnym momencie ksenofobia to się z niej hektolitrami wylewała. Jedyne na co było ją stać w stosunku do najbliższych, którzy się o nią troszczyli to wyrządzanie im krzywdy i zatajanie podstawowych faktów. Waliła idiotycznymi akcjami jedna za drugą. Miała jeszcze na tyle tupetu że swoimi słowami popchnęła człowieka w misji samobójczej (patrz Merle). Michonne na tym etapie była scenariuszowym potworkiem bez duszy, sztucznym Sherlockiem Holmesem w "Spódnicy", karykaturą postaci. Miała wyjść zamknięta w sobie dramatyczna postać, a w efekcie dostaliśmy tragicznie rozpisaną idiotkę. Sorry, ale inaczej jej nazwać nie mogę. To co wyprawiała w S3 przeszło dosłownie wszystko.

viktoria

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 9
  • -Otrzymane: 6
  • Age: 38
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Michonne
« Odpowiedź #19 dnia: 04 Marzec, 2014, 23:37:34 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Cytuj (zaznaczone)
Tez o wiele bardziej lubiłem "starą" Michone, milczącą, tajemniczą ale piekielnie skuteczna i bardzo rozsadną i bedaca zawsze tam gdzie trzeba

Wy tak na poważnie, czy się zgrywacie? Ten wybryk natury spod ręki zidiociałego Mazzary lepszym od obecnej wersji? Proszę Was. Michonne z trzeciego sezonu była zapatrzoną w siebie egoistką, dla której liczyły się tylko i wyłącznie jej własne potrzeby. Olewała wszystkich i wszystko w okół siebie, włączając w to najbliższą przyjaciółkę której postawiła ultimatum stosując emocjonalny szantaż. Nie dość że mało co nie oscylowała w szczytach niesamowitego samouwielbienia poprzez gloryfikację własnych możliwości to jeszcze manipulowała każdym by realizować swoje własne bzdurne cele, pogarszając przy tym i tak już tragiczną w skutkach sytuację. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że skrytykowała Andreę za pozostanie w Woodbury, ale sama gdy dostała po tyłku poleciała prosto do więzienia szukając pomocy. Na domiar wszystkiego kiedy jej tą pomoc ofiarowali to jeszcze strzeliła na wszystkich focha. Dziewczyna z manią kontroli każdego w jej otoczeniu począwszy na Blondynie, a na więzieniu kończąc (patrz urobienie Ricka tak aby nie zadawał wielu pytań i poszedł prosto na Gubernatora bez odpowiedniej wiedzy po to by ona sama mogła stoczyć idiotyczną walkę z Blake'iem) W pewnym momencie ksenofobia to się z niej hektolitrami wylewała. Jedyne na co było ją stać w stosunku do najbliższych, którzy się o nią troszczyli to wyrządzanie im krzywdy i zatajanie podstawowych faktów. Waliła idiotycznymi akcjami jedna za drugą. Miała jeszcze na tyle tupetu że swoimi słowami popchnęła człowieka w misji samobójczej (patrz Merle). Michonne na tym etapie była scenariuszowym potworkiem bez duszy, sztucznym Sherlockiem Holmesem w "Spódnicy", karykaturą postaci. Miała wyjść zamknięta w sobie dramatyczna postać, a w efekcie dostaliśmy tragicznie rozpisaną idiotkę. Sorry, ale inaczej jej nazwać nie mogę. To co wyprawiała w S3 przeszło dosłownie wszystko.



Nie bardzo rozumiem Twoje zdziwienie naszą sympatią do "starej" Michonne, laska wyłoniła się  znikąd z dwoma walkerami przypiętymi do "tyłka"( wybaczcie nadużycie), jak sam podkreślasz dziwny twór, egoistka itd wykosiła mieczem zapewne więcej trupów niż cała ekipa Ricka i na tym uważam kończy się rola. Tak jak Dixona nie powinno się swatać i robić z niego namiętnego Kochanka( czego jak widzę spora część oczekuje) tak z niej nie powinno sie robić matki miłosierdzia i opiekunki dla młodocianych bohaterów. To postać oderwana od rzeczywistości tak jak wszystko co ich otacza, to nie sa normalne warunki i Ona sie doskonale w nie wpasowała i jak widać nie do końca jest zapatrzona w siebie skoro została z grupa niejednokrotnie ratując im tyłki.

 na marginesie na garden party na pewno nie zostałaby do mnie zaproszona ale jeżeli chodzi o samą postać  to introwertyzm zdecydowanie działa na Jej korzyść w moim odbiorze tej postaci. Jako niania dla Carla ......wybacz brak wyobraźni.....nie widzę tego

tomb2525

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 167
  • -Otrzymane: 1473
  • "Pain doesn't go away you just make room for it"
  • Wiadomości: 2518
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Andrea, Madison, Strand, Daniel, Alicia
  • Spoilery: Tak
Odp: Michonne
« Odpowiedź #20 dnia: 04 Marzec, 2014, 23:48:11 »
Problem w tym, że z Michonne nie robi się matki miłosierdzia, a normalną, odczuwającą i żyjąca osobę. Nie widzę w tym nic złego, zważywszy na to, że nadal mimo wszystko mamy naleciałości dawnego dramatu z jakim się zmagała. Różnica jednak między tym co jest teraz, a tym co było polega na tym, że Mich zaczyna zachowywać się normalnie w stosunku do ludzi którzy okazali jej uczucia i pomoc. Nie robi ochów, achów i Bóg wie czego jeszcze niczym rozwydrzone córeczka tatusia, która jak tupnie to musi dostać batonika lub nowa laleczkę. To raz.

Dwa Michonne nie jest typem introwertyka. Introwertyk nakierowuje działania i percepcję na własne uczucia i przeżycia. Mich tego nie robiła, działając automatycznie i chowają przeżycia w jak najgłębszych zakamarkach własnej duszy. Ona jest typem człowieka wyalienowanego i zamkniętego w sobie. Introwertykiem był Milton.

Kolejna sprawa to relacja na drodze Carl-Michonne. Proszę nie umniejszacie tutaj znaczenia tej relacji, która została zbudowana w oparciu o dramat dwójki ludzi po stracie dziecka, jedynej nadziei na lepsze jutro. Ani Carl nie jest dzieckiem, ani Mich mu nie matkuje.

Tortuga

  • Offline
  • Forumowa Maruda
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 814
  • -Otrzymane: 555
  • Wiadomości: 3032
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Al Swearengen, Tony Soprano, Walter White, Rust Cohle, Boyd Crowder, Pietro Savastano, Herr Starr, Joker, Harley Quinn i innsze złodupce
  • Skąd: Bat country
  • Spoilery: Tak
Odp: Michonne
« Odpowiedź #21 dnia: 04 Marzec, 2014, 23:48:32 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Nie bardzo rozumiem Twoje zdziwienie naszą sympatią do "starej" Michonne, laska wyłoniła się  znikąd z dwoma walkerami przypiętymi do "tyłka"( wybaczcie nadużycie), jak sam podkreślasz dziwny twór, egoistka itd wykosiła mieczem zapewne więcej trupów niż cała ekipa Ricka i na tym uważam kończy się rola.
O nie, nie, na tym się rola Michonne nie kończy, zapewniam ;)
Wcale nie uważam Mich za matkę miłosierdzia i opiekunkę dla młodocianych bohaterów. Carl potrafi sam o siebie zadbać i ich relacje uważam że są ciekawe i oboje na tym korzystają. Dodanie do przeszłości Mich małego syna, dodaje tej postaci dramatyzmu. W tym sezonie Mich stała się ludzka, nadano jej głębi, nie jest już tylko nygga-ninją, machającą kataną i łypiącą z pode łba na wszystkich wokoło. Obecna Michonne jest badassowa z nutką tajemniczości, ale ma w sobie również empatię, zrozumienie,ma uczucia, wyraża emocje, nawet i odrobina humoru się znajdzie. Zaczyna być po prostu tą komiksową Mich. A ta wcale nie jest oderwana od rzeczywistości:)
« Ostatnia zmiana: 04 Marzec, 2014, 23:50:18 wysłana przez Tortuga »

viktoria

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 9
  • -Otrzymane: 6
  • Age: 38
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Michonne
« Odpowiedź #22 dnia: 05 Marzec, 2014, 00:12:29 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Problem w tym, że z Michonne nie robi się matki miłosierdzia, a normalną, odczuwającą i żyjąca osobę. Nie widzę w tym nic złego, zważywszy na to, że nadal mimo wszystko mamy naleciałości dawnego dramatu z jakim się zmagała. Różnica jednak między tym co jest teraz, a tym co było polega na tym, że Mich zaczyna zachowywać się normalnie w stosunku do ludzi którzy okazali jej uczucia i pomoc. Nie robi ochów, achów i Bóg wie czego jeszcze niczym rozwydrzone córeczka tatusia, która jak tupnie to musi dostać batonika lub nowa laleczkę. To raz.

Dwa Michonne nie jest typem introwertyka. Introwertyk nakierowuje działania i percepcję na własne uczucia i przeżycia. Mich tego nie robiła, działając automatycznie i chowają przeżycia w jak najgłębszych zakamarkach własnej duszy. Ona jest typem człowieka wyalienowanego i zamkniętego w sobie. Introwertykiem był Milton.

Kolejna sprawa to relacja na drodze Carl-Michonne. Proszę nie umniejszacie tutaj znaczenia tej relacji, która została zbudowana w oparciu o dramat dwójki ludzi po stracie dziecka, jedynej nadziei na lepsze jutro. Ani Carl nie jest dzieckiem, ani Mich mu nie matkuje.

odnośnie punktu 1 we wszystkim się z Tobą zgadzam należy jednak zauważyć, że jej zmiana nastąpiła z chwilą przystąpienia do grupy, jak sam podkreśliłeś " Mich zaczyna zachowywać się normalnie w stosunku do ludzi którzy okazali jej uczucia i pomoc" pamiętajmy jednak, że zanim Carl "zadecydował", że Mich może zostać sama przez długie miesiące zmagała sie ze swoją tragedią i zagładą świata z dwoma walkerami przy nodze w postaci swoich bliskich i nie otaczał jej tak cukierkowy świat pełen zasad i moralności jaki Rick stworzył dla swojej ekipy. Jej odpowiedzią na te tragedie były jak to nazwałeś mechaniczne zachowania i nie ma sie co dziwić ani z tym dyskutować, kolejne Twoje spostrzeżenie " Nie robi ochów, achów i Bóg wie czego jeszcze niczym rozwydrzone córeczka tatusia, która jak tupnie to musi dostać batonika lub nowa laleczkę" z czym również się zgadzam i właśnie to wszystko o czym tu dyskutujemy sprawia, że uważam Ją za postać, mimo iż bardzo oderwana od rzeczywistość, za wiarygodna czego już nie mogę powiedzieć o "nowej" Mich. Ja po prostu tego nie kupuję rozumiem, że każdy potrzebuje człowieczeństwa i ma prawo do uczuć ale ta metamorfoza w tak krótkim czasie mimo intensyfikacji zdarzeń, które na to wpłynęły jest dla mnie niemożliwa. To raz


Dwa Introwertyk to  człowiek mało zainteresowany światem zewnętrznym, skupiający się na własnych przeżyciach to mój pogląd na znaczenie tego słowa Twój natomiast " Introwertyk nakierowuje działania i percepcję na własne uczucia i przeżycia" mam wrażenie te definicje mówią to samo ale na pewno nie będziemy tu dywagować o słowotwórstwie. Natomiast co do Jej czynów wg mojej opinii zachowują sie tych definicjach


Kolejna sprawa Carl-Michonne ewidentnie Rick poprosił Mich o "opiekę" nad Carlem kwitując to stwierdzeniem " On Cie potrzebuje" i to
jeszcze raz powtórzę "nie dla mnie" mimo, iż rozumiem ból ich wspólnej tragedii nie kupuję tego

sajok

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 83
  • -Otrzymane: 51
  • Wiadomości: 115
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Michonne
« Odpowiedź #23 dnia: 05 Marzec, 2014, 00:21:43 »
Problem zaczyna się robić taki, że gdy wszystkim głównym bohaterom damy zbyt bogate wnętrze duchowe, do tego jakąś wielką traumę z przeszłości, rozbudowane dialogi, retrospekcje i do tego relacje między sobą wzajemnie to wtedy już na pewno uzyskamy amerykańską wersję "M jak miłość", gdzież więc zatem będzie miejsce na akcję, zombiaki i survival???
A wracając do Michonne to właśnie między innymi z tych powyższych kwestii wolałem jej "starą" wersje. Dość już tych pseudobogatych duchowo postaci. Właśnie taka Michonne jak wcześniej była ciekawą postacią. Bo nic o niej nie było wiadomo. I nie chodzi mi tu też wcale o jej negatywne i pozytywne cechy. Z waszych zastrzeżeń Tortuga i Tomb wynika, że stara Mich była do bani, bo była egoistką. No i co z tego? Postać była moim zdaniem i ciekawsza i fajniejsza niż teraz, gdzie zmierza tak jak to już wspomniałem w kierunku kolejnego cierpiętnika po przejściach. Naprawdę nie starczy już trochę tych cierpiących i "uduchowionych" postaci?? Niech Michonne zajmie się tym co umie najlepiej: siekaniem kataną i milczeniem a raz na trzy odcinki niech wtrąci jakąś mądrość życiową i to będzie ok. Cierpienie zostawmy tym, którzy mają go już i tak w nadmiarze czyli Glennowi i Rickowi.

viktoria

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 9
  • -Otrzymane: 6
  • Age: 38
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Michonne
« Odpowiedź #24 dnia: 05 Marzec, 2014, 00:27:47 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Niech Michonne zajmie się tym co umie najlepiej: siekaniem kataną i milczeniem a raz na trzy odcinki niech wtrąci jakąś mądrość życiową i to będzie ok. Cierpienie zostawmy tym, którzy mają go już i tak w nadmiarze czyli Glennowi i Rickowi.


właśnie to miałam na myśli :)

geekman

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 43
  • -Otrzymane: 555
  • "A man chooses, a slave obeys."
  • Wiadomości: 1223
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Gubernator
  • Skąd: Waynesboro
  • Spoilery: Tak
Odp: Michonne
« Odpowiedź #25 dnia: 05 Marzec, 2014, 01:33:58 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Kolejna sprawa Carl-Michonne ewidentnie Rick poprosił Mich o "opiekę" nad Carlem kwitując to stwierdzeniem " On Cie potrzebuje"
Rick powiedział, że nie może być jednocześnie przyjacielem i ojcem dla Carla więc nie chodzi tu o opiekę tylko o wsparcie duchowe. Słysząc Mich z Carlem śmiejących się przy płatkach, Rick widzi raczej w Mich przyjaciółkę dla syna z którą Młody może szczerze pogadać a nie bodyguarda. Dla mnie ich relacja jest arcyciekawa. Oboje stracili kogoś. Ale potrafią o tym otwarcie rozmawiać i nie płakać w kącie. Nadają też na tych samych falach przez co ich dialogi nie męczą i są błyskotliwe.
A co do samej Michonne to mi się bardziej podoba ta z 4 sezonu. W sezonie 3 nie była zła ale trochę przegięli z tą mrukowatością.
W sezonie 4 cały czas ewoluuje przez co jest jedną z ciekawszych postaci. Gdy tak patrzę na poprzednie epizody to Mich pokonuje ciekawą drogę. Najpierw w poszukiwaniu zemsty ugania się za Gubkiem. Potem okazuje się, że nie chodzi o samego Gubka tylko o wypełnianie pustki i odgradzanie się od Rików. Na wypadzie po leki w końcu dociera do Michonne to, że jej postawa była zła. I gdy wreszcie postanawia odciąć się od przeszłości i cieszyć się tym co ma, pojawia się Gubernator który powoduje kolejny wstrząs w jej życiu. Więc Mich znowu wraca do punktu wyjścia. Musi wybierać pomiędzy alienacją czyli powrotem do życia sprzed więzienia a poszukiwaniem przyjaciół. Pozornie ta pierwsza droga wydaje się łatwiejsza gdyż nie wiąże się z powrotem bolesnych wspomnień. Ale Michonne idąc ze stadem trupów uświadamia sobie, że ta ścieżka zaprowadzi ją do stanięcia się jednym z nich. Więc wybija stado wyładowując przy okazji całą złość i frustrację. Po drodze również stawia czoło wspomnieniom dotyczącym jej chłopaka. Podsumowując Mich dość diametralnie się zmienia w przeciągu 4 sezonu. Teraz jest stabilna emocjonalnie i nie zanosi się aby w najbliższym czasie tą stabilizację straciła. I na tym etapie najbardziej przypomina swój komiksowy odpowiednik. Aczkolwiek motyw dziecka jest cały czas otwarty co pokazuje łza uroniona nad ciałami w pokoju dziecięcym z odcinka 11. I dlatego właśnie Mich jest jedną z moich ulubionych żyjących postaci.

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Postać była moim zdaniem i ciekawsza i fajniejsza niż teraz, gdzie zmierza tak jak to już wspomniałem w kierunku kolejnego cierpiętnika po przejściach.
Jak już wyżej wspomniałem, Mich uporała się ze swoimi demonami z przeszłości. Więc w stronę żadnego cierpiętnika nie zmierza tylko w stronę stanowczej, twardej kobiety która może śmiało iść przed siebie.

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Problem zaczyna się robić taki, że gdy wszystkim głównym bohaterom damy zbyt bogate wnętrze duchowe, do tego jakąś wielką traumę z przeszłości, rozbudowane dialogi, retrospekcje i do tego relacje między sobą wzajemnie to wtedy już na pewno uzyskamy amerykańską wersję "M jak miłość", gdzież więc zatem będzie miejsce na akcję, zombiaki i survival???
Ja mam odwrotnie. O wiele bardziej interesuje mnie bogate wnętrze duchowe bohaterów i relacje pomiędzy nimi, ich traumy z przeszłości, rozbudowane dialogi oraz retrospekcje niż akcja, zombiaki i surwiwal. Dla mnie odpowiedni balans między tymi dwoma aspektami jest zachowany. Ponieważ uważam, że w tym serialu rozwój bohaterów i relacje pomiędzy nimi są ważniejsze niż zombie i akcja. Ale każdy ma inne priorytety i na co innego ładzie nacisk.



« Ostatnia zmiana: 05 Marzec, 2014, 01:37:33 wysłana przez geekman »

This world is my father, and i've got it's looks.

Tortuga

  • Offline
  • Forumowa Maruda
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 814
  • -Otrzymane: 555
  • Wiadomości: 3032
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Al Swearengen, Tony Soprano, Walter White, Rust Cohle, Boyd Crowder, Pietro Savastano, Herr Starr, Joker, Harley Quinn i innsze złodupce
  • Skąd: Bat country
  • Spoilery: Tak
Odp: Michonne
« Odpowiedź #26 dnia: 05 Marzec, 2014, 02:00:31 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Z waszych zastrzeżeń Tortuga i Tomb wynika, że stara Mich była do bani, bo była egoistką.
Nie. Była do bani, bo była jednowymiarową,groteskową, milczącą nygga-ninja, która machała kataną patrzącą na wszystkich z pode łba. Teraz się otworzyła, pokazała się od innej strony tym samym zyskując jakiś nowy odcień swojej osobowości. Chyba o to w serialach chodzi, aby postacie były z krwi i kości, posiadały złożoną osobowość, jakąś głębię? A przynajmniej ja tego od każdego serialu oczekuję i w TWD jest nie inaczej. Tak że  osobiście nie rozumiem dlaczego Macie jej to za złe i spłycacie ją do takiej miałkiej roli -
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Niech Michonne zajmie się tym co umie najlepiej: siekaniem kataną i milczeniem a raz na trzy odcinki niech wtrąci jakąś mądrość życiową i to będzie ok.

Jeśli chodzi o Michonne "cierpiętnice" i inne kwestie, to geekman już napisał i zrobił zresztą ładną charakterystykę Czekolady.

tomb2525

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 167
  • -Otrzymane: 1473
  • "Pain doesn't go away you just make room for it"
  • Wiadomości: 2518
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Andrea, Madison, Strand, Daniel, Alicia
  • Spoilery: Tak
Odp: Michonne
« Odpowiedź #27 dnia: 05 Marzec, 2014, 06:30:51 »
Czyli ma się rozumieć, że najlepiej jak z Michonne zrobią kolejny ozdobę cyt. serialową paprotkę, której jedynym zadaniem będzie siekanie trupów na prawo i lewo, gdyż gawiedź domaga się wyrzynania hord trupów? Cóż, mi pozostaje do powiedzenia tylko tyle, że sorry ale postoję. Wystarczy mi statyczny Daryl i Gubernator-Terminator, którzy nie robią/robili dokładni nic poza sieczką z zombie. W takich sytuacjach ja kompletnie nie dziwię się, że twórcom w ogóle nie chce się przyłożyć do tego tytułu skoro co poniektórzy postrzegają ten tytuł jako "serial stricte o zombie". Sajok czytając niektóre z Twoich wypowiedzi dochodzę do wniosku, że zrobiłbyś dosłownie wszystko (włączając w to dokonanie psychicznego regresu bohaterów do pustych maszynek) aby na ekranie było więcej zastępów zombie, bo jak dotąd co odcinek tylko tego się domagasz. Przepraszam bardzo ale serial ten (jak sam tytuł wskazuje) tematyką oscyluje wokół oceny kondycji człowieka jako tkanki budującej społeczeństwo. Jego zmiany emocjonalne, psychika, postawy oraz jak to wszystko zmienia się pod wpływem globalnej katastrof alienującej każdego z osobna. Trupy grały, grają i będą grać rolę drugorzędną stanowiąc jedynie tło dla pewnych wydarzeń. Nawet na moment nie wyjdą przed szereg, więc Twoje nawoływania są po prostu bezsensu. Gwarantem sukcesu dla tego serialu stanie się stworzenie dynamicznych względem otoczenia postaci, a nie postawienie na bzdurną akcję rodem z tych wszystkich świtów, nocy, przedsionków żywych trupów. Nie te obszary na takie tematy. Kiedy w końcu zaczęto poprawiać i wyciągać na prostą wszystkich w około, tych chce ich cofnąć mentalnie do poziomu biernego. Jak wyobrażasz sobie serial w takiej sytuacji? Uważasz że Frank pozostawił  Michonne taką jak w trzecim sezonie? Jestem pewien, że ruszył by u niej z ciekawymi zmianami w portrecie psychologicznym i już na starcie dałby nam taką Mich jak tego wymaga uniwersum.

Ps. Michonne nie zmierza w stronę cierpiętnika, a w stronę zacieśniania relacji z pozostałymi. Przywoływania jej dawnego życia jest jedynie tego elementem. Poza tym nie generalizuj, bo póki co w serialu z cierpiętników mieliśmy jedynie Ricka. Reszta sobie bardzo dobrze radziła.

sajok

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 83
  • -Otrzymane: 51
  • Wiadomości: 115
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Michonne
« Odpowiedź #28 dnia: 05 Marzec, 2014, 09:31:28 »
Przepraszam bardzo, ale czegóż to można by zatem chcieć oczekiwać o serialu o tytule The Walking Dead?? To chyba nie jest dziwne, że oczekuję klimatu grozy i dreszczyku emocji z zombiakami w roli głównej a nie skomplikowanych do przesady relacji niczym w jakiejś operze mydlanej. Kurde, przecież jak zechce sobie obejrzeć film/serial, którego głównym - powtarzam - głównym! motorem napędowym są relacje między ludźmi to włączę sobie nie wiem jakiś Chirurgów, M jak miłość czy filmy Jarmusha. Zupełnie się z Wami nie zgadzam to relacje między ludzkie powinny być tłem dla apokalipsy zombie a nie odwrotnie. i wcale nie twierdzę, że nie powinno ich w ogóle być a tylko tyle, że ten balans jest od dawna zachwiany. Klimat zagrożenia w każdym filmie o zombie w zasadzie uzyskuje się między innemu dzięki pokazaniu nie kilku zombiaków ale ich niezliczonych hord, więc nie jest dla mnie nic normalnego w tym, że domagam się więcej zombiaków, bo jest ich po prostu mało (inaczej było w Atlancie). I nie chodzi wcale o wyrzynanie ich w pień, bo to nie w tym rzecz.
Aha, i nie uważam, żeby wcześniejsza Michonne była jakąś specjalnie jednowymiarową postacią. A co Darabonta zgadzam się - pewnie coś "ciekawego" by zrobił z tej postaci, zresztą chyba większość jego bohaterów była o niebo lepiej przedstawiona niż w późniejszych sezonach. A "cierpiętników" jest na pewno kilku więcej niż tylko Rick. Co do Michonne to pożyjemy, zobaczymy....
Nie chcę nikogo urazić, bo każdy ma własne zdanie, ale jak czytam krytykę nocy, świtów i przedsionków zombie na forum serialu o zombie to mam wrażenie, iż jest to równie abstrakcyjna sytuacja jak gdybym ja - miłośnik kina sztuk walki - zaczął oglądać np. Chirurgów i domagał się, żeby więcej scenarzyści dodali do serialu anastezjologów-karateków i wprowadzili więcej scen walki a nie tylko dialogi, operacje i relacje międzyludzkie,

EDIT: Jeszcze jedna tak myśl mi przyszła do głowy po czasie a propos powyższych kwestii na zasadzie porównania. Nie wnikając w szczegóły ja po prostu uważam, iż pierwszy sezon bije na łeb trzeci i czwarty pod każdym względem: postacie się lepiej skonstrułowane i pod względem tego co Wy określacie mianem rozwoju i głębi psychologicznej, ale budzą też większą sympatię bez względu na to czy są pozytywne czy negatywne, jest idealne zbalansowanie psychologii i dialogów do akcji - moim zdanie są i "moje" hordy zombiaków i "Wasze" stosunki międzyludzkie w odpowiednich procentach, zombiaków jest w sam raz ;) itp. itd. Może to porównanie lepiej pokaże o co mi chodzi niż moje pokrętne i mętne  wywody.
« Ostatnia zmiana: 05 Marzec, 2014, 10:10:40 wysłana przez sajok »

Tortuga

  • Offline
  • Forumowa Maruda
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 814
  • -Otrzymane: 555
  • Wiadomości: 3032
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Al Swearengen, Tony Soprano, Walter White, Rust Cohle, Boyd Crowder, Pietro Savastano, Herr Starr, Joker, Harley Quinn i innsze złodupce
  • Skąd: Bat country
  • Spoilery: Tak
Odp: Michonne
« Odpowiedź #29 dnia: 05 Marzec, 2014, 11:29:59 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Przepraszam bardzo, ale czegóż to można by zatem chcieć oczekiwać o serialu o tytule The Walking Dead?? To chyba nie jest dziwne, że oczekuję klimatu grozy i dreszczyku emocji z zombiakami w roli głównej
Nie, to nie jest dziwne ;)
Może wkleję moją wypowiedź, którą kiedyś napisałam:

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Mogę za starszym Dixonem nie przepadać, ale facet przynajmniej nie zacząłby się nagle zachowywać jakby miał okres, menopauzę, kłopoty z męskością i był jednocześnie w ciąży - co niestety objawia Rick.
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
bo widzę już jak Shane zabija sztywnych ze spodniami wokół kostek.

HHahahahaahhaaha uwielbiam Twoje teksty.  Miło że w końcu wyszedłeś poza SB ;)

Po części zgadzam się z Tobą, a po części zgadzam się z geekmanem. Z Tobą zgadzam się w tym że brakuje survivalu, zagrożenia, gdzieś to znikło. Jednak nie zgadzam się już z tym że zombie powinny być na pierwszym miejscu. Jak zauważył geekman, tytuł Żywe Trupy ma dwa znaczenia. Dosłowne czyli zombie i przenośne, odnoszące się do ludzi którzy przetrwali (Słynna scena z monologiem Ricka "We are the Walking Dead").

Tak samo jak w przypadku Zagubionych. Tam również tytuł można odczytywać dosłownie, jako Zagubieni na bezludnej Wyspie, odcięci od cywilizacji, a z drugiej strony Zagubieni w życiu. I tak samo jak w LOST mieliśmy Wyspę, która była "podkładem" dla rzeczywistego wątku - ludzi, tak i w TWD taką samą funkcje pełnią Walkersi. Tyle że to też nie jest do końca tak, że zombie ma być tylko tłem. W LOST nie powiedziałabym że Wyspa była tylko i wyłącznie tłem. To był drugoplanowy wątek, ale równie ważny i równie eksponowany, co bohaterowie. Niestety o TWD tego samego powiedzieć nie można. Zombie, a co za tym idzie niebezpieczeństwo, ten element horroru wywołujący dreszcz emocji, jakieś napięcie, praktycznie zniknęło. Ja wiem, że bohaterowie dążą do tego żeby mieć święty spokój i trzymać się z dala od Walkersów i  że
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Skoro grupa znalazła w miarę bezpieczne miejsce to nic dziwnego, że nie musi walczyć o każdą następną minutę życia i każdy następny oddech. A skoro na pozór bohaterom nic nie zagraża to jest miejsce na rozwinięcie aspektu społecznego.
Tyle że jak już napisał Narwaniec - te pokazywane relacje między ludzkie, nie są najwyższych lotów, a z bohaterami to różnie bywa. To jeśli chodzi o bohaterów i to już swoją drogą. Wracając do zombie...

Powinno to być wszystko wyważone. Powinny być zarówno relacje międzyludzkie, jaki i zombie. Tak jak byli Zagubieni i była też i Wyspa.
Tu nie chodzi o to żeby bohaterowie przez 40 minut każdego odcinka wyrzynali 10000 zombie, ale też nie chodzi o to żeby robić z tego telenowele albo film akcji, gdzie dwa "gangi" biją się między sobą.
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
To jest serial o przetrwaniu w świecie opanowanym przez sztywnych. I na tym powinni się twórcy skupić. Na grupie, która robi wszystko by przetrwać.


Wracając do tematu Michonne...
Tak samo jak w LOST bohaterowie posiadali jaką głębię, tak samo oczekuję że będzie tak w TWD. Bo to że to jest "serial o zombie", wcale temu nie wadzi. Mocne postacie są podstawą każdego serialu, niezależnie od tematyki. Poza tym widzę że ani Ty, ani viktoria, nie czytaliście komiksu. Myślę że gdybyście to zrobili, to możliwe że inaczej byście teraz patrzyli na Mich ;) Nie chodzi o to, że się Wam nie podoba taka Michonne, tylko kurczę, nie rozumiem dlaczego się Wam nie podoba w ogóle jakikolwiek rozwój postaci i chcielibyście robić z Michonne drugą maskotkę serialu...ona zasługuję na coś lepszego :P
« Ostatnia zmiana: 05 Marzec, 2014, 11:36:29 wysłana przez Tortuga »