Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you become a Thank You from an other users.


Wiadomości - Mortimer1ist

Wybór naprawdę trudny, bo 5 sezon w mojej opinii nie był tak zły, jak go malują. 5 sezon poziomem bije na głowę sezon 3, a już na pewno 4. Podkreślić należy to, że wreszcie twórcom udało się wyjść z marazmu. Nie twierdzę, że wszystkie wątki były idealne (Beth z grupą policjantów - tutaj najdelikatniej mówiąc nie wszystko było przemyślane), ale nie odczuwałem poza jednym odcinkiem znudzenia, jak przy 4 sezonie.

Ja swoje głosy oddałem na:
No Sanctuary - bardzo mocne otwarcie sezonu nasiąknięte akcją wtedy, kiedy było to potrzebne + kapitalna postać Garetha, który chyba każdego zaskoczył tym, jak dobrze był zagrany.
Four Walls and a Roof - w mojej opinii chyba najbardziej mroczny odcinek sezonu. Pełen akcji i naładowany bardzo dużym ładunkiem emocjonalnym.
Spend - jeżeli miałbym opisać ten odcinek tylko jednym przymiotnikiem to były to: "zaskakujący", właściwie pod każdym względem.

W zasadzie każdy odcinek z Aleksandrii powinien znaleźć się na tej liście. Przyznam, że obawiałem się momentu, gdy grupa Ricka dotrze do osady, bo od jakiegoś czasu twórcy słabo radzili sobie z prowadzeniem wątków, które bazują głównie na psychologii bohaterów (zwłaszcza jeżeli akcja działa się zbyt długo w jednym miejscu). Moje obawy nie znalazły uzasadnienia. Co więcej wszystkie epizody z Aleksandrii są wręcz kapitalnie zagrane. Finał pomimo wielu bzdur (Morgan ninja, motywacja "wilków", która przynajmniej dla mnie nie ma za grosz sensu, benny hill Nicholasa przed Glennem, ksiądz w idealnie białej koszuli) jest w jakiś pokrętny sposób wciągający, przejmujący i nie sposób się przy nim nudzić.
Poza tym wyróżniłbym Stangers (odcinki 1-3 to kolejny ciąg epizodów, które polecam każdemu), What Happened and What’s Going On (za jedną z ciekawiej zrealizowanych śmierci w całym "The Walking Dead" i przedstawienie Michonne w zupełnie innym świetle niż wcześniej), Them (za przedstawienie nędzy nie tyle fizycznej postaci, a psychicznej).
"Self Help" był dla mnie najnudniejszym odcinkiem i najsłabszym. Pewnie oceniłbym go wyżej gdyby nie to, że czytałem komiks i wiedziałem do czego to zmierza. Kuriozalne dialogi, niezwykła wręcz nuda, praktycznie zerowy rozwój postaci.
"Consumed" jest zdecydowanie najgłupszym odcinkiem bez jakiejkolwiek logiki. Jest tak irracjonalny (już pierwsza scena, kiedy Daryl śledzi policjantów podczas zombie apokalipsy - mistrzostwo!), że ogląda się go z uśmiechem na ustach i jak macie prześmiewczy stosunek do życia to polecam każdemu.
Cały wątek policji i Beth, o którym wspomniałem to seria odcinków, które mają lepsze i bardzo złe momenty włącznie z zakończeniem i najgłupszą śmiercią postaci jaka miała miejsce w "The Walking Dead".

Ogólnie 5 sezon oceniam na 4/5 jako całość. Mnie osobiście przywrócił wiarę w "The Walking Dead" jako serial. Poza tym 5 sezon zupełnie zmienił mój stosunek do postaci jaką jest Carol, której wcześniej nie znosiłem.



dnia: 12 Listopad, 2014, 01:48:50 2 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E05 Self Help - wrażenia

Odcinek obejrzałem już jakiś czas temu, ale musiałem zebrać myśli. Długo się zastanawiałem czy ten epizod swoją słabizną przebił "przygody Beth" z poprzedniego odcinka, ale chyba jednak był ciut lepszy. Bolał bardziej, bo głównymi postaciami były osoby, które w większości polubiłem i krew mnie zalewała patrząc co tu się z nimi wyprawia.

Dialogi - "The Walking Dead" nigdy w tej kwestii nie błyszczało, ale to co słyszałem w tym odcinku sprawiło, że chciałem walić głową w stół do utraty przytomności. Dosłownie od początku raczeni jesteśmy kwestiami tak głupimi, tak sztucznymi i tak skrajnie niedorzecznymi wywodami, że miałem ochotę wyłączyć głos. Dyskusje o włosach, słodki Jezu... (może George Lucas im kwestie dialogowe pisze, bo w sumie tylko czekałem, aż zaczną gadać o piasku albo aniołach - tak to ten poziom). Punktem kulminacyjnym żenady jest z całą pewnością rozmowa Abrahama i Glenna przy oknie (to koronny przykład, jak nie pisać dialogów).
Nuda - Ale nie byle jaka nuda! Do sceny, w której Abraham zabawia się z Rositą myślałem, że zasnę już nie wiem ile razy. Rozmowy o niczym, jojczenie o misji, więcej rozmów, wypadek, jeszcze więcej rozmów o niczym.
Fabuła - Zapychacz, ale od momentu, w którym nasz niecny Eugene popatrzył sobie na igraszki jest dużo lepiej. Takie przygody grupy, która chce przeżyć - nic specjalnego, ale miła odmiana po początku. Nawet tą scenę z wozem strażackim, która jest głupia, jak but jestem skłonny przeżyć. No i chyba wiadome było do jakiego finału to zmierza i to jest satysfakcjonujące.
Postacie i ich logika - Nikt tutaj się nie wyróżnił. Eugene wkurzał niemiłosiernie, Maggie, Rosita i Glenn tło, ale to co kuje najbardziej w oczy to brak jakiejkolwiek logiki w postępowaniu. Z jakiegoś powodu Eugene wyjawia sekret uszkodzonego autobusu Tarze, a ta ma to gdzieś i mówi żeby nikomu nic nie mówił  :facepalm:, z jakiegoś powodu Eugene wyznając prawdę o sobie mówi, jak to jest mądrzejszy od innych (istny geniusz nie ma co), z jakiegoś powodu Abraham ciągle chce przeć naprzód nawet przez hordę umarlaków, z jakiegoś powodu nikt się nie domyśla, że coś z naszym naukowcem może być nie tak (Jezu ten flashback, gdzie Abraham i Eugene się poznają jest taki głupi  :D).
Flashback z życia Abrahama - Nie mam kompletnego pojęcia czemu nie dodano wyjaśnienia, dlaczego Abraham zabija tamtych panów. Wyjaśnienie z komiksu dodawało pewnej dramaturgii historii Abrahama, ale może uświadczymy w kolejnym odcinku, kiedy to nasz wojskowy będzie się zwierzał (prawdopodobnie przez cały odcinek  :D)

Dam to biedne 4/10 i oczekuje poprawy, czyli powrotu do poziomu 3 pierwszych odcinków.

dnia: 24 Sierpień, 2014, 13:08:32 3 The Walking Dead Serial / Aktorzy / Odp: Michael Rooker

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Szkoda że to nie będzie normalny film, bo zapowiada się ciekawie.
Cieszę się że Mike po TWD nie osiadł na mieliźnie. Tutaj ten mini serial, tutaj Guardians of the Galaxy, gdzie już zostało ogłoszone że wyjdzie druga część i czytałam że Rookerowi przypadnie jeszcze większa rola do zagrania.

Kurcze to wygląda bardzo dobrze i serio szkoda, że nie jest to film. Raczej nie sądzę, że Rooker całkiem zniknie. Jestem przekonany, że w poważniejszych projektach Jamesa Gunna zawsze znajdzie się dla niego miejsce. Wbrew pozorom Ci panowie zetknęli się już wcześniej w filmie "Robale" (jeżeli lubicie niezbyt poważne, kiczowate kino, z elementami, gore, praktycznymi efektami specjalnymi to polecam). Cieszy mnie niezmiernie fakt, że w kontynuacji "Guardians of the Galaxy" będzie Rookera więcej, bo ogląda się go z uśmiechem na twarzy, a widać, że samemu aktorowi sprawia to radość. Oj tak Yondu chcę więcej  ;D

dnia: 18 Sierpień, 2014, 12:05:54 4 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Daryl Dixon

Związki są ok jeżeli są prowadzone w miarę normalnie, naturalnie i nie "psują" postaci patrz Glenn. To, że są one potrzebne ludziom niezależnie od apokalipsy jest prawdą, a powiedziałbym, że potrzeba bezpieczeństwa psychicznego staje się dużo bardziej istotna w świecie apokalipsy. Nie mam nic do tego, ale raczej nie chciałbym oglądać każdego bohatera z kimś w związku (w komiksie przynajmniej do tego momentu, gdzie doczytałem też mnie to wnerwiało). Po prostu uważam, że przyda się taki samotny, wilk stepowy, który nie leci na nikogo, a w tej roli widzę właśnie Daryla (a biorąc pod uwagę całą otoczkę Normana w normalnym życiu jest to zabawny kontrast). Całe jego dzieciństwo zresztą i relacje, które miały miejsce przed Rickiem to potwierdzenie takiego, a nie innego postępowania. Tu pojawia się pytanie: na cholerę w takim razie robić z Daryla geja? Świadczyłoby to o desperacji twórców, bo zamiast wymyślić ciekawy wątek dla tej postaci idą na łatwiznę i potwierdzają, że nie mają na Daryla pomysłu. Wypowiedź Kirkmana to bankowo trolling, więc to raczej gdybanie.

Natomiast dalej nie czaje czemu Daryl ma być badassem w stosunku do swojej grupy? Jego zaufanie do Ricka i ekipy podkreślono nieraz czego chyba kulminacyjnym momentem jest scena z Merlem, kiedy może z nim odejść. Wreszcie po relacjach z ojcem i bratem jest ktoś do kogo Daryl może się otworzyć i na kim może polegać.

dnia: 24 Kwiecień, 2014, 12:23:30 5 Pozostałe / Filmy i Seriale / Doctor Who

Czy ktoś z forumowiczów ogląda ten serial i tak, jak ja jest fanem doktora? Ten serial to swojego rodzaju klasyk jeżeli chodzi o seriale sci - fi. Ja swoją przygodę z nim rozpocząłem od czasu wznowienia serii. Tak, jak każdy serial ma on w swoim dorobku wiele kapitalnych historii, jak i kilka tych, o których chciałbym zapomnieć co nie zmienia faktu, że na każdy odcinek czekam z utęsknieniem. Jakie są Wasze opinie na jego temat?

dnia: 25 Marzec, 2014, 11:26:23 6 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E15 Us - Wrażenia

Nie będę się rozpisywał, ale "Us" jest jednym z lepszych odcinków sezonu.

Grupa Abrahama - mój Boże, jak ja ich uwielbiam. Te postacie są wręcz komiksowe (długo się zastanawiałem czy pasuje to do serialu) i kupuje ich w całości. Rosita jest chyba przykładem na to, że nie ilość czasu antenowego dla postaci się liczy, a odpowiednie wykorzystanie (jej tekst do Glenna w momencie, w którym ja to sobie pomyślałem, mistrzostwo). Eugene i jego styl robota z wielką wiedzą, Abraham jako kozak. To wszystko sprawia, że nie da się im nie kibicować. Każdą scenę z ich udziałem zaliczam do kapitalnych (Eugene przy tunelu mówiący do Tary, samochód czy też akcja ratunku Glenna i Tary).

Tara - muszę przyznać, że Tara to silny punkt każdego odcinka, w którym się pojawia i oby tak dalej. Póki co nie mogę powiedzieć o niej nic złego

Grupa Joe i Daryl - Pomimo, że nadal nie wiem czemu gość w bandanie żyje bardzo podoba mi się, jak grupa Joe jest prowadzona. Mają proste zasady, ale jednocześnie logiczne. Ich motywacja, aby dopaść Ricka też jest zrozumiała. To wielki plus. Nawet zamordowanie członka grupy ma sens, złamał zasady. Sam Joe jest bardzo fajnie odegrany i aktor jest wręcz idealnie dobrany do roli.

Wątek Carla i Michonne - pokazanie, jakie relacje są pomiędzy nimi i jak starają się być normalni po tym wszystkim jest miłe dla oka tym bardziej, że scena trwa dosłownie chwilę.

Glenn - może i zachowuje się durnie (scena z tablicą i jego bieg - nie ma szans żeby nie parsknąć śmiechem), ale za sprawą innych kapitalnych wątków nawet jego "akcja tunel" nie kuje w oczy. Jego akcje mają i tak więcej sensu niż Maggie odłączająca się od grupy nie tak dawno z prostej przyczyny. Dostał namacalny dowód, że Maggie żyje.

Terminus - wiadomo, że to ściema. To byłby zwrot akcji jakby dodano kanibali.

Niepokój wzbudza u mnie jedna rzecz. Twórcy, jak ktoś zauważył mają 1 odcinek na domknięcie wszystkich wątków (no chyba, że przerzucą kilka do 5 sezonu czego wcześniej nie czynili). Czy da się to zrobić sensownie? Jasne, że nie. Jestem pełen obaw jeżeli chodzi o finał 4 sezonu pomimo, że trailer ma kapitalny.

dnia: 20 Marzec, 2014, 11:10:31 7 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E14 The Grove - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
przeczytałem 2 strony komentarzy i na prawdę się dziwię 90 % ludzi, że wciąż oglądają ten serial skoro go tak krytukują  ??? dobrze, że niektórzy ludzie tutaj nie są scenarzystami  :))

Ilekroć coś takiego czytam/słyszę coś we mnie umiera, gdzieś w lesie płacze mała sarenka, a kotek nie może zejść z drzewa. Czemu krytykują? Mają do tego prawo, chcą wyrazić opinię na temat odcinka do czego jest ten wątek. Jako widz/odbiorca mam święte prawo oceniać to co twórcy oferują. Owe 90% wypowiedzi tutaj to nie są "hejty" podparte zerową argumentacją, a czasem bardzo trafne spostrzeżenia (po obu stronach). Czemu nadal oglądam serial? Bo nadal zdarzają się wbrew opiniom odcinki lepsze i gorsze przynajmniej dla mnie.
Co do błędów to każdy serial je ma, ale tutaj coraz częściej są to nieścisłości 1 kategorii bądź decyzje twórców zupełnie niezrozumiałe. Przykładowo dalej nawiązując do wcześniejszych postów jeżeli za coś można pochwalić 3 sezon to zdecydowanie za postacie, które były niejednoznaczne i intrygujące. Można było zrobić tyle z nimi dobrego. Co robią twórcy? Zabijają Axela, Merle'a, Miltona. Postacie, z którymi można jeszcze dużo zrobić, pokazać ich ciężkie relacje, ich dylematy itd.
Nie jest problemem jeżeli widzisz lalkarza na przedstawieniu kukiełkowym, ale jeżeli skupiasz na nim większą uwagę niż na kukiełkach. Tym są błędy jakie coraz częściej są w serialu.

Lizzie - jeżeli nawet przyjąć tezę (co twórcy chcieli stworzyć), że Lizzie to zindoktrynowany psychol bądź zindoktrynowany psychol z traumą to nadal, jak ktoś już zauważył wykonanie tego leży. Wygląda to tak jakby, w którymś momencie przypomniano sobie, że trzeba wykorzystać nauki Carol w tej sprawie i zaczęto naparzać widza z subtelnością młota pneumatycznego przemowami Carol. Wiele osób zadaje sobie pytanie (dość słusznie) dlaczego w ogóle mają mnie obchodzić losy tych dziewczynek? Do Mici nie odczuwałem żadnych emocji i dopiero przed jej zgonem zaczynałem ją przynajmniej lubić (to też naciągane, ale niech będzie). To potworna wada jeżeli mówi się o serialu. Lizzie z kolei jest tragicznie napisana, niespójna, praktycznie 90% scen z jej udziałem wnerwia. Nie czepiam się tego, że jest tragicznie zagrana, chociaż Carl na tej zasadzie powinien dostać 7 Oscarów i dyplom od prezydenta (hej w końcu nawet na początku był dzieckiem, które miało grać nieśmiałe, zagubione dziecko - wnerwiał, ale doceniam). A na końcu i tak można olać wszystkie wady postaci, bo każdy może powiedzieć sobie, że była po części psycholem, a Ci nie zachowują się logicznie. Ja czegoś takiego nie kupuje.

dnia: 17 Marzec, 2014, 23:57:30 8 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E14 The Grove - wrażenia

Odczucia jakie towarzyszyły mi oglądając ten odcinek mogę podsumować tylko w jeden sposób

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Ale na poważnie to dawno nie widziałem tak słabego odcinka. W sumie to wiedząc cokolwiek o postaciach większość osób może spokojnie przewidzieć w 100% co się stanie i w tej grupie byłem. Nie szukając spoilerów praktycznie nic mnie tu nie zaskoczyło, a w większości przypadków rozczarowało. Dialogi, a raczej przemowy postaci (tak to powinno się nazywać w tym wypadku) to w tym epizodzie prawdziwy koszmar. Nadal mnie bawi, że wszystkie przygody postaci dzieją się tuż obok siebie (słup dymu).

Ponadto jestem osobą, która przywiązuje się do postaci, a śmierć tych dziewczynek nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Co więcej rad jestem, że ich nie zobaczę. Od początku uważałem dodanie ich za pomyłkę.

Tyresse - czarne, nijakie, smutne tło
Mica - muszę oddać sprawiedliwość, że o ile w żadnym innym epizodzie nie mogę powiedzieć słowa pozytywnego o tyle tu dziewczyna się przynajmniej stara
Lizzie - mogę napisać 6 stron na temat dlaczego ta postać jest tragicznie napisana. Nie mam pojęcia czy w komiksie jest jej jakiś odpowiednik, ale mój Boże... bezapelacyjnie najgorsza postać jaka była w TWD
Carol - i tu zwrot akcji, bo postać Carol jest największym plusem odcinka. Zachowuje się i działa sensownie.
Rozczarowujące zakończenie wątków Karen i Davida oraz dokarmiania trupów (zwłaszcza tego 2) - fajniej byłoby oglądać jakiś zwrot akcji, jak się buduje co pewien czas napięcie w sprawie baraszkującej osoby w więzieniu, ale po co tam dowalmy coś co nawet ameba przewidzi

3/10 albo 4, jak ktoś jest na % i jest weselszy to maks jakbym miał oceniać ten epizod. A mogło być takie dobre oddziaływanie na emocjach odbiorcy... Twórcy powinni więcej grać w gry pokroju "The Last of Us" czy też "The Walking Dead" jeżeli chcą działać emocjonalnie i pokazać apokalipsę (survival zresztą też - tutaj dodam DayZ). Powinni, także czytać więcej książek o tematyce postapo. Judith oczywiście żyje.

Kończąc mój smutny referat myślę, że 2 ostatnie odcinki będą o niebo lepsze od tego (do którego nigdy nie wrócę) czy poprzedniego.

dnia: 01 Marzec, 2014, 17:43:41 9 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: Wasze zdanie o grupkach.

Dla mnie te grupki są lekko skopane już na starcie. Wolałbym żeby Sasha była sama i wpierw spotkała Michonne, a przykładowo Bob był sam z Maggie. Fajniej byłoby oglądać postacie, których interakcje pomiędzy sobą były do tej pory szczątkowe.

Grupa Ricka prawdopodobnie spotka się niedługo z Tyreesem i resztą w pełnym składzie. Szczerze się z tego cieszę, bo dzięki temu pewne postacie mogą stać się tłem dla grupy (mowa o Carol i dzieciach), a Tyreese dzięki temu nie zeświruje. Możliwe, że przed tym bądź tuż po spotkaniu zginie Mika (tak, ciągle muszę sprawdzać, jak ma na imię i w sumie + dla tego, który odkryje jaką ona pełni rolę poza napisem "zjedz mnie, bo ktoś musi zginąć").

Grupa Abrahama i Glenna. Tutaj w sumie wszystko skupia się na trzech nowych postaciach, więc relacje schodzą na boczny tor. Chciałbym, aby spotkali się w pełnym składzie z całą grupą Maggie. Obawiam się jednak, że niestety ktoś zostanie uśmiercony i tu stawiam na Tarę (czego nie rozumiałbym, bo postać rodziłaby wiele spięć w grupie). Najlogiczniej byłoby utrzymać całą ekipę przy życiu (wliczając w to Glenna).

Daryl i Beth to grupa o jaką mi chodziło pod względem kontrastu i zerowych właściwie relacji. Dawanie Beth od razu do grupy Maggie dla mnie byłoby kolejnym strzałem w stopę sprowadzającym się do jojczenia, że tata nie żyje do końca sezonu. Pojawia się olbrzymia szansa żeby rozwinąć Beth, a sam Dixon może odżyje. To wszystko sprawia, że na następny odcinek czekam z niecierpliwością. Chciałbym się mylić, że nie skończy się na bieganiu w kółko, a relacje będą naprawdę tworzone, jednak twórcy chyba nie staną na wysokości zadania (obym się mylił). Również nie chcę żeby ktoś z tej 2 zginął, a tak się zapewne stanie. Ewentualnie rozdzielą się podczas ataku szwędaczy.

Koniec sezonu to pewnie spotkanie wszystkich grup, chociaż to byłoby już maksymalnie kliszowe.

dnia: 25 Luty, 2014, 00:04:21 10 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E11 Claimed - wrażenia

Odcinek dobry poza drobnymi kwestiami, ale po kolei.

Carl i Michonne - naprawdę podoba mi się, jak kształtowane są relacje pomiędzy tą dwójką. Stopniowe uchylanie przeszłości Michonne poprzez rozmowy z synem Ricka wychodzi płynnie i naturalnie

Abraham - czuję, że mam kolejną postać, której będę szczerze kibicował. Podoba mi się to, że wreszcie mamy kozaka, który potrafi sobie radzić w tym świecie zombie. Naprawdę wielki +.

Rick i bandyci - sam Rick wypada bardzo dobrze i robi rzeczy logiczne włącznie z zostawieniem otwartych drzwi dla zombie. Z kolei ten cały atak to taka jedna wielka klisza. Muszą być głupi i oczywiście udusić kogoś ze swojej grupy za byle pierdołę "bo na łóżku się położył" no ja Was proszę...

Eugene - póki co same porażki, ale zobaczymy, jak będzie dalej (i trochę śmieszy, że łazi, jak robot xD)

Rosita - nie mogę nic o niej powiedzieć na tyle, że musiałem sprawdzić, jak się nazywa

Glenn - nie mam pojęcia co twórcy robią z tą postacią. To jojczenie o Maggie potwornie drażni z odcinka na odcinek.

Tara - dla mnie ok, udany występ

Czy jestem jedyną istotą, która nie może się doczekać wątku Daryla i Beth?
Strony: [1]