Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you become a Thank You from an other users.


Wiadomości - PI

dnia: 27 Wrzesień, 2014, 21:52:27 1 Pozostałe / Filmy i Seriale / Wrogie Niebo

O kosmitach napadajacych na ziemie.
Ogladal ktos?
Bo mnie sie szalenie podoba :)

dnia: 08 Październik, 2013, 13:57:33 2 Pozostałe / Filmy i Seriale / Supernatural

W skrocie - dwoch braci walczacych z "duchami", czyli znowu zjawiska nadprzyrodzone i egzorcyzmy. Fajne poczucie humoru.
Serial dla wytrwalych - 8 sezonow po 20 odcinkow. Sama jestem na etapie drugiego sezonu - urlop przerwal mi ogladanie.

dnia: 21 Sierpień, 2013, 20:43:01 3 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Carol Peletier

-.-"
Nie musze byc niczyja fanka zeby miec odmienne zdanie od Twojego.
To, ze kogos nie lubisz nie znaczy, ze musisz te osobe obrazac. O Carol mozna powiedziec wszystko ale nie to, ze jest glupia.
I wyobraz sobie, ze ktos musi sie tym dzieckiem zajac, co lepiej zeby lezalo, za przeproszeniem, zasrane i glodne w celi, bo reszta walczy o przezycie? Prawda jest taka, ze ktos musi prac czyjes gacie, gotowac i zmywac gary.

Cytuj
Na pewno bym nie patrzyła jak moje dziecko jest ścigane przez dwóch zombiaków ;)
Zamknelabys oczy i otworzyla dopiero wtedy jakby je zjedli?
Widocznie nie bylas nigdy w sytuacji, w ktorej krew scina sie w zylach i pomimo tego, ze czlowiek zdaje sobie swietnie sprawe z tego, ze musi cos zrobic to nie moze sie ruszyc.

Cytuj
Tak że raczej się nie dogadamy.
Wcale nie musimy sie dogadywac, masz swoje zdanie - okay, ale to nie znaczy, ze ktos majac inne nie ma prawa go wypowiedziec.

dnia: 21 Sierpień, 2013, 14:25:17 4 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Carol Peletier

-.-
Nie wyobrazam sobie zeby wszystkie kobiece kreacje w serialu byly "silnymi i twardymi babkami z jajami" - to dopiero powiewaloby nuda!
Carol mnie sie podoba, chociaz byly momenty, ze mnie denerwowala.

Cytat: Toeruga033
Pierwsze dwa sezony to kompletna sierota, a w 3 to statystka, która tylko przewija smrody Judith
Rozumiem, ze Ty na jej miejscu nie czulabys sie zagubiona i dobrze wiedzialabys co robic?
Wedlug mnie czasami najlepsze to nie glowne danie ale wlasnie deser. Nie trzeba zawsze byc na pierwszym planie zeby wniesc cos dobrego. Ona stoi z boku ale to nie znaczy, ze jest bezbarwna i plaska. Lepiej, ze jest jej mniej ale sceny z nia cos wnosza, niz zeby byla pokazywana caly czas tylko po to by ja pokazac.
Gdybym chciala caly czas patrzec na twarde babki, co sobie potrafia ze wszyskim radzic to nie ogladalabym serialu.
Prawda jest taka, ze twarde babki nie zmienia sie w jeszcze twardsze, a taka "sierota" Carol moze wiecej pokazac niz Michonne, np.
Bo co z tego, ze Michonne bylo wiecej jak praktycznie nic soba nie przedstawiala - zadnego dialogu tylko zamieszanie.

dnia: 25 Czerwiec, 2013, 13:39:45 5 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Carol Peletier

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Fajnie, że metamorfoza itp., ale Carol nadal jest u mnie na liście "do odstrzału". Irytuje mnie i dobiera się do mojego kochanego Daryla. No jak oni razem by wyglądali?! Jak babcia i wnuczek. "Darylku, może chcesz jeszcze tych gołąbków?"
Bez sensu - jest apokalipsa zoombie, ludzie nie myja sie tygodniami, nie uyzwaja dezodorantu, nie maja co jesc a mieliby sie przejmowac roznica wieku?
Sorry, ale nie kupuje tego - dla mnie roznica wieku nie ma zadnego znaczenia w zbudowaniu zwiazku (nie mowie tu o sytuacjach ekstremalnych, w ktorych jedna ze stron ma 12 lat). Wiec argument z wiekiem jest slaby, bardzo slaby.
Uwazam, ze zwiazek Carol z Darylem moze sie fajnie rozwinac. To jest cos co wisi w powietrzu i moim zdaniem kwestia czasu jest jak zostanie "zrealizowany".
Chapter III: Początek koszmaru

Już trzy dni dryfowali po wodach jeziora pilnując, by za bardzo nie zbliżać się do jego brzegów. W obecnej sytuacji żadna ostrożność nie wydawała się być przesadzona. Niestety to, co na początku było wybawieniem, powoli stawało się więzieniem. Wybierając łódkę Harrison brał pod uwagę tylko ich trójkę, nie liczył się z tym, że będą mieli gości. W dodatku, dzięki nadprogramowej dwójce, zapasy topniały w zastraszającym tempie. Gdyby chociaż nie ograniczało ich jezioro... Rzeka zdawała się praktyczniejsza. Płynięcie wraz z jej prądem pozwoliłoby zmniejszyć zapotrzebowanie na paliwo, miejsca jest dość by spokojnie egzystować, nawet w piątkę, i co najważniejsze żadne trupy im nie zagrażały.
-   O czym myślisz? ? przerwała rozmyślania Michaela Miyoshi.
-   Żywność się kończy, a my stoimy w martwym punkcie. Jak tak dalej pójdzie będziemy musieli wrócić na brzeg.
-   Może warto byłoby opłynąć jezioro jeszcze raz, żeby...
-   Przecież już to robiliśmy ? przerwał jej brutalnie. ? Nic tam nie ma. Tracimy tylko czas.
-   A co wy o tym myślicie? ? zwróciła się do Lary i Harrisona.
Lara wymieniła z Harrisonem porozumiewawcze spojrzenia.
-   Ellie potrzebuje leków, kończy nam się woda pitna, a jezioro oprócz schronienia nie daje nam nic. Czas ruszac dalej.
-   Ale dokad? ? zapytala Lara.
-   Przed siebie, najlepiej odwiedzać male miasteczka , ich ludnosc emigrowala do wiekszych miast wraz z wybuchem tego piekla. Nawet jeśli napotkamy tam umarlakow, będzie ich zdecydowanie mniej niż w wielkich aglomeracjach. To daje nam szansę.
-   To kiedy ruszamy? ? zapytala Ellie, ktora pojawiła sie na pokladzie niczym duch.
-   Jak dobijemy do brzegu ? Lara wypowiedziała na glos to, co wszystkim kołatało sie w głowach.
Kiedy dobili do brzegu, przepakowali resztę żywności do Vivaro i ruszyli w drogę. Z hummerem musieli się rozstać, ponieważ skończyło się w nim paliwo.

***

Jechali calą noc, aż dotarli do opuszczonego miasteczka. Nigdzie nie było widać żywej duszy ? nawet tej martwej.
-   Poszukajmy apteki i sklepu ? zaproponowała Miyoshi.
-   Najlepiej bedzie się rozdzielić. Ja pójdę z Harrisonem, a ty z Michaelem. Ellie usiądzie za kierownicą samochodu ? tak żeby być w pogotowiu.
-   No to idziemy ? powiedział Michael i wysiadł z auta. Miyoshi udała sie bez słowa za nim.
-   A co, jeśli nie uda mi sie odpalić samochodu? ? zapytala przestraszona Ellie - Moje dłonie straciły dawną sprawność.
-   Damy sobie radę ? Lara próbowała dodać jej otuchy poklepując delikatnie po ramieniu.
-   To chodźmy.

***

Lata świetności miasta minęły jeszcze na długo przed pojawieniem sie szwędaczy. Nie pomogły próby zakrycia ubóstwa krzykliwymi kolorami, na jakie pomalowanie były domy. Michael i Miyoshi starali się nie robić hałasu, co nie bylo zbyt proste zważywszy na śmieci walające się po ulicy.
-   Nie uważasz, że to dziwne ? zapytala znienacka.
-   Co takiego?
-   To, ze nie spotkaliśmy do tej pory żadnego truposza.
-   Nie zastanawiałem sie nad tym.
-   Popatrz ? wskazała dłonią ? tam jest apteka.
Ruszyli w jej stronę. Bez problemu weszli do środka i zaczęli zbierać leki do plecaka. Weź coś przeciwbólowego, przeciwzapalnego, opatrunki, a ja poszukam czegoś z penicyliną. Kończyli się właśnie pakować, gdy do apteki wpadła Lara.
-   Macie wszystko? ? zapytala zdyszana.
-   Tak, co sie stało?
-   To chodźcie szybko. Znaleźliśmy sklep i uzupełniliśmy zapasy. Czy nie wydało wam sie dziwne, że nigdzie nie ma truposzy? Żadnych martwych ani żywych?
-   Trochę ? powiedziała Miyoshi. ? Wiedziałam, ze to niczego dobrego nie wróży.
-   Za mną.
Pobiegli do auta, gdzie czekał na nich Harrison. Ellie nerwowo rozglądała sie dookoła. Wrzucili plecak pełen leków do auta.
-   Na wzgórzu jest kościół ? zaczął Harrison ? zamknięty na trzy spusty. Chcieliśmy tam wejść, ale nie wiemy, czego możemy sie tam spodziewać.
-   Myślicie, ze tam są żywi?
-   Musimy to sprawdzić, przecież to niemożliwe, żeby wszyscy mieszkańcy sie wynieśli.
Harrison ruszył pierwszy w stronę wzgórza, na którym stał kościół. Pozostała trojka nie miała innego wyjścia, jak zrobić to samo. Wszędzie panowała złowroga cisza. Ogromna budowla zdawała sie górować nad miasteczkiem. Można powiedzieć, że do niego nie pasowała. Zbudowana z czerwonej cegły, z ogromnymi witrażami oddzielonymi od świata kratami. Sprawiała bardziej wrażenie więzienia, jak Bożego domu. Podeszli do głównego wejścia. Harrison upewnił się, że wszyscy są gotowi na otwarcie drzwi, po czym delikatnie nacisnął klamkę, a zawiasy puściły z głuchym łoskotem. Natychmiast sie cofnął.
-   Czujecie? ? zapytal.
Pokręcili przecząco głowami.
-   Ja też nie.
W środku panował półmrok ? tak jakby słońce nie chciało zaszczycić budynku swoimi promieniami. Ciemność i ta wszechobecna cisza zdawały sie miażdżyć ich sylwetki. Powoli przeczesywali wnętrze kościoła, sprawdzali boczne nawy i przestrzeń miedzy ławkami, aż doszli do prezbiterium.
-   To wszystko jest dziwne ? powiedziała Lara.
-   Lepiej się stad zmywajmy ? rzekł nerwowo Michael.
-   Wolę to sprawdzić ? Harrison pozostawał nieugięty.
W tym czasie Miyoshi ruszyła w stronę zakrystii. Nikt z pozostałej trojki nawet nie zauważył, jak zniknęła za drzwiami.
-   Co myślisz Miyoshi? ? zapytał Michael -  Miyoshi? ? powtórzył przestraszony.
-   Gdzie ona jest?
Strony: [1]