Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you become a Thank You from an other users.


Wiadomości - OldGreyDonkey

dnia: 21 Marzec, 2014, 12:48:34 1 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Michonne

Na początku też miałam spore obiekcje co do Michonne, ale generalnie nigdy mnie chyba nie drażnila tak, jak choćby Lori, czy Andrea ;) Teraz już sie do niej przyzwyczaiłam. Zwłaszcza, że faktycznie otworzyła sie na ludzi, a nawet emocjonalnie z nimi związała (patrz - kontakt z Carlem).
Kwestia mleka... Też je raczej postrzegam jako "bilet wstępu" na rickowe podwórko, bo człowiek mimo wszystko lgnie do ludzi, a jak było widać, Michonne przed apokalipsą odludkiem nie była (poza tym rzeczywiście potrzebowała pomocy). Z drugiej strony Hedra ma trochę racji - faktycznie jej zachowanie mogło mieć coś wspólnego z tym, że była matką. Być może instynkt macierzyński "kazał" jej chronić malucha. Było nie było, każde życie w takiej sytuacji powinno być na wagę złota. A jak sie tak dobrze zastanowić, to też jedno drugiego nie wyklucza...
Pozostała mi jeszcze kwestia nieszczęsnego miecza... Jeśli chodzi o umiejętności Michonne, to ja bym ich aż tak bardzo nie przeceniała. Owszem, w serialu to musi wyglądać widowiskowo - więc wyglada. To raz. Dwa - nie walczy z samurajami, a z mało zmyślnymi zombie. Do tego nie potrzeba wielkiej filozofii, ani nie wiadomo jakich umiejętności. A trzy - miała sporo czasu, żeby się tego i owego nauczyć, a właściwie wyćwiczyć. Bo nigdzie nie jest powiedziane, że nie mogła znać sie na tym wcześniej. I nie mówię już nawet o tym, że to jej katana z dziada pradziada. Czy jak ktoś jest czarny, to ma, za przeproszeniem, po palmach skakać? Dziewczyna mogła się tego nuczyć wcześniej, a że trenować ma na czym, to i wymierne efekty widać. Dostępność tejże katany też mnie nie dziwi - w takich okolicznościach natury wystarczy wejść do pierwszego lepszego domu/mieszkania i zabrać to, co akurat jest potrzebne (co zresztą nagminnie robią :) ) A co do jej wytrzymałości, to tu sie już wypowiadać nie będę, bo sie nie  znam. Myśle, jednak, że ta kwestia mogłaby mieć sporo wspólnego choćby z "nieśmiertelnością" Gubernatora (do czasu, co prawda  :roll:) - jedno i drugie jest równie realne ;)

P.S. Na miejscu Michonne, to bym Andreę pod pierwszym lepszym drzewem zostawiła ;) Dlaczego sie dziwicie, że odeszła - Andrea była dorosła i wiedziała, co robi i  czego chce. Można by zadac pytanie - dlaczego ona zostawiła Michonne? Wiedziała przecież, co myśli o Woodbury i o jej braku zaufania do tego miejsca. A mimo to, nie chciała z nią iść...

dnia: 02 Marzec, 2014, 17:40:02 2 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Shane

Bez przesady - Shane zafiksował się na punkcie Lori i Carla, i to właśnie ich chciał chronić, nie siebie (choć tego akurat nie wykluczam ;) ). Reszta grupy była jakby dodatkiem, Rick zaś przeszkodą i powodem, przez którego Shane stracił swoją nową "rodzinę". Biorąc to pod uwagę, trudno się dziwić, że był zazdrosny. Czy był fałszywy? A i owszem - z tych samych powodów. Tam gdzie w grę wchodzi kobieta, przyjaźń często traci na znaczeniu.

dnia: 01 Marzec, 2014, 08:45:40 3 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Daryl Dixon

A ja się zabawię w adwokata diabła i zapytam - dlaczego na siłę próbujecie zrobić z Daryla faceta na wskroś aseksualnego? Dlaczego, według was, ma być na wieki wieków sam, bo taki samotny wilk? Ja już to chyba pisałam (ale, choćbyście mieli mnie zabić, nie powiem wam kiedy), że każdy, choćby podświadomie, nie chce być sam. Gdyby Daryl był takim samotnym wilkiem, na jakiego chcecie go kreować, to już dawno rzuciłby ich w diabły i poszedł swoją drogą. Gdyby został tylko dlatego, że lepiej jest być w grupie (czyt. bezpieczniej), to by się w tą grupę nie angażował. Ale on postępował inaczej. Zależało mu na nich, tak samo jak im zależało na nim. I tyle. Tak samo nie wykluczam jakiegokolwiek darylowego związku - bo dlaczego nie? Popadacie w skrajności, mówiąc, ze będzie albo tęcza, albo czysty seks. Nie znacie związków opartych na partnerstwie, w których niekoniecznie spędza się każdą wolną chwilę na obściskiwaniu się? Może by wtedy, maruderzy, ściął trochę włosy i ogarnął się nieco ;) I nie mięlibyście już na co narzekać :P

dnia: 25 Luty, 2014, 21:18:40 4 The Walking Dead Serial / Aktorzy / Odp: Emily Kinney

Krzywych pleców nie ma się co czepiać, tak samo jak dziecinnego wyglądu. Ot, bozia poskąpiła kobiecości - bywa (choć pewnie mi się zaraz za to dostanie ;) ) Co do potencjału, to wina leży pewnie gdzieś tam pośrodku. Szczerze przyznam, ze z najnowszym odcinkiem jestem do tyłu, nie wiem nawet, czy miała tam jakieś swoje wielkie wejście, ale pomimo tego, co zafundowano tej bohaterce, to nie ma ona jakiegoś szczególnego pola do popisu. Tu trochę poczyta, tam trochę popłacze, poszwęda się z Darylem i to wszystko. Nie ma za bardzo na czym oka zawiesić. Inną sprawą jest, że jako aktorka faktycznie warsztat ma nijaki. Jeśli na widok jej rozpaczy człowiek odwraca się z zażenowaniem, choć powinien współczuć, to naprawdę nie jest dobrze. Beth, mimo większego czasu antenowego, po prostu sobie jest i tyle.

Punkt dla Beth za to, że jednak jest mniej drewniana niż mała psychopatka Lizzie, ale moje zdanie to pewnie nie jest to cieszące się sporym szacunkiem, więc przejdzie bez echa ;)

dnia: 25 Luty, 2014, 20:55:47 5 Pozostałe / Hobby / Odp: Zwierzęta

No i się zakochałam :roll: Śliczne to Twoje psisko :)

dnia: 06 Grudzień, 2013, 23:49:43 6 Hyde Park / Hyde Park / Odp: Jakiej słuchasz teraz muzyki ?

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

dnia: 02 Grudzień, 2013, 12:05:01 7 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E08 Too Far Gone - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Mnie  odcinek bardzo sie podobał, ale też uważam, że był odrobinę przewidywalny...
Trudno było oczekiwać czegoś innego po taaakiej ilości spoilerów ;) Ale przyłączam się do pochwał i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że odcinek mi się podobał. Zwłaszcza po dwóch ostatnich, delikatnie mówiąc, kiepskich. Wartka akcja, trochę zombich, parę trupów i spektakularnych ;) zgonów i wystarczyło, żebym z chęcią czekała na kolejna odsłonę. Co więcej, o ile ktoś nie czytał komiksu i nie szukał ewentualnych spoilerów, to będzie mógł czuć się zaskoczony...tak myślę :roll:
Nie obyło się oczywiście od lekkich nonsensów, ale to tradycja, a tradycji trzeba przestrzegać. Choćby Rick...Widząc czołg, Hershela i Michonne w jakże nieciekawej sytuacji nie próbowałabym przekonywać Gubernatora, ale co ja tam wiem... Tymczasem nasz szeryf, wiedziony szlachetną chęcią ratowania swej grupki (fakt - intencje miał jak najlepsze) wdał się w rozmowę z szaleńcem, próbując roztoczyć przed nim wizję spokojnej koegzystencji. Cóż, jeśli ktoś ci grozi czołgiem, to raczej nie po to, by się z Tobą dzielić.
Efekt był taki, że tylko bardziej wkurzył Gubernatora i skończyło się żałośnie. Teraz pozostaje nam tylko opłakiwać Hershela i głupotę szeryfa...
Dość zabawnie wyglądał również zombiak wyłaniający się z ziemi. Skojarzył mi się z wątpliwej jakości potworami z japońskich filmów  :roll: Ale, żeby nie było,że jestem nieczuła, do czasu, bo scena z Megan zaskoczyła mnie i leciutko zaszokowała. Spodziewałabym się raczej tego, że jeśli zginie, to będzie to miało jeszcze jakiś wpływ na Gubernatora, a tymczasem...

Kolejnym plusem odcinka było to, że doczekałam się w końcu zgonu Gubernatora i to z rąk Lilly. Kiedy Michonne zostawiła go żywego pomyślałam - o nie! dobij go, bo będzie straszył Ricków przez następnych kilka odcinków!
Ale zemsta zranionej kobiety bywa okrutna, a on odebrał jej spokój, rodzinę i szansę na w miarę spokojną przyszłość. Ciekawa jestem, co z nią będzie. Siostra przepadła w zamieszaniu, córka zginęła, a ta sierotka tak długo żyła w oderwaniu od rzeczywistości, że może być nieciekawie. Mimo wszystko, mam nadzieję, że jeszcze się pojawi (chyba, że cos przeoczyłam), bo skoro dobiła Philipa, to tym samym zyskała moja sympatię :)

Następny plus, to opuszczenie więzienia. W końcu! Grupa jest rozbita, nie wszyscy przeżyli, przyszłość jest nieciekawa, a wokół zombie - bo skoro strzał z pistoletu mógł zwabić hordę, to czego może dokonać czołg i granaty? ;)

I nie jestem do końca przekonana, że Judith nie żyje. Ciała dziecka nie było (jak zresztą pozostałych dzieci, które miały ją ze sobą), istnieje więc szansa, że mała bezpiecznie odjechała autobusem z resztą uciekinierów.

I to tyle. Wieczorem czeka mnie powtórka, więc pewnie coś jeszcze dorzucę ;)

P.S. Niech mi teraz ktoś powie, że Carol nie miała racji ucząc dzieci :P (tak tak, pewnie powiecie, że ich strzelać nie uczyła, ale przynajmniej coś do głowy im nawbijała i dzięki temu nadal będziemy mogli "cieszyć się" towarzystwem Pączka).

dnia: 07 Listopad, 2013, 18:47:13 8 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Carol Peletier

Mówiłam już 1000 razy, mogę powiedzieć 1001 - co wy macie do carol?! ??? Gdzie jest powiedziane, że nie potrafi sobie poradzić z pojedynczym zombi? Że nie mogła wyciągnąć noża z czaszki? Toż to nie masełko. Nie ma zbyt wielu scen, w których Carol robi za siepacza, ale to nie znaczy, że tego nie potrafi. Idąc tym tropem można stwierdzić, że Maggie jest bezwolną zapchajdziurą, za którą wszyscy muszą wszystko robić, bo jedyne, co zapamiętałam z tego sezonu z jej udziałem, to jak wyleguje się na wieży, dyskutuje z Glennem, albo szwenda się po więzieniu. Czy to znaczy, że oduczyła się walczyć - bo tego nie widzimy? Chyba nie...
Druga sprawa -
Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.
Bo już było po ptokach.Nie udało się - shit happens. Inna sprawa, czy to było dobre... Nie było, ale argumentację rozumiem.
Czy jest bezużyteczna? Nie. Weźmy pod uwagę tylko więzienie - uratowała Hershela, a on z kolei stanowi moralną podporę grupy. miała zaopiekować się Lori w czasie porodu. Nie zrobiła tego, ale nie z własnej woli, natomiast była jedyną zdolną do tego osobą. Pomagała oczyścić więzienie. Jeżeli dobrze rozumieć słowa Ricka, to nie strzelała tylko ten jeden raz. Zaopiekowała się noworodkiem. I znów - z wszystkich obecnych była jedyną osobą, która miała do tego jakiekolwiek kwalifikacje. Pomagała pilnować więzienia. Dbała o grupę i nowy nabytek, uczyła dzieci samoobrony - jako jedyna w ogóle o tym pomyślała. Czy ludzie wciąż musieli ratować ją z opałów? Nie. W takiej sytuacji ludzie po prostu ratują siebie nawzajem.
No!

A co ma do tego dzieciak? I ileż to osób przez to zginęło? Sophia uciekła, bo była tylko małą dziewczynka, z dala od matki, za to w otoczeniu zombie. Tak naprawdę wychowanie nie ma tu nic do tego.  A jedyną ofiara był...no właśnie, nie pamiętam, jak on się nazywał. A zginął tylko dlatego, że był z Shanem, a Shane był szurnięty :P

Komentarz Administratora Spoiler.

dnia: 06 Listopad, 2013, 09:38:13 9 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E04 Indifference - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Cytuj
Tomb - przecież napisałam, że o Andrei nie wspominam, bom uprzedzona :)
Sorry, ale dla Carol to mimo wszystko za wysokie progi  ;)

Gdzie?! ::) za każdym razem, kiedy wspominasz o Andrei, zastanawiam się, skąd w Tobie taka bezkrytyczna fascynacja tą postacią :)
Weźmy np. Ostatni odcinek i solowe występy Carol. Mówiła rzeczowo, była opanowana i pewna siebie. To, co robiła, robiła z myślą o grupie - niezależnie od tego, czy chodziło o pranie gaci, czy...bardziej spektakularne wyczyny ;) A teraz weźmy Andreę...jej przemowy, gdziekolwiek, były albo wkurzające (bo co to nie ja!), albo patetyczne. A w dodatku, za każdym niemal razem, miałam wrażenie, że cokolwiek robi, robi tylko dlatego, że chce...Chodzi mi o to, że dla Andrei najpierw liczyła się sama Andrea, a potem długo, długo nic i dopiero pojawiali się inni. Wiem, że nie przekonam cie do mojego spojrzenia na te dwie postacie, więc nawet nie próbuje, ale Andrea, choć z pewnością wyrazista, nie była aż tak rewelacyjna, jak się niektórym zdaje. Dużo bardziej wolę Carol z jej problemami, przeszłościa i niepewna przyszłością :)

dnia: 31 Październik, 2013, 22:24:21 10 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Carol Peletier

Też zaczynam "stawać okoniem" wobec coraz częstszych zarzutów pod adresem Carol. Trochę z przekory, a trochę dlatego, że takie robienie z niej psychopatki "na siłę" jest, wybaczcie, bez sensu. Jak pisała Adrastea - było źle jak prała portki, jest źle jak ich nie pierze. I jak tu dogodzić każdemu, skoro tak czy inaczej wyjdzie źle...
Nie wiem, skąd ta cała nagonka na ta właśnie postać, skąd te wszystkie argumenty dotyczące nielogicznego rozwoju postaci. Logiczne by było, gdyby się nie zmieniła?  Po tych wszystkich miesiącach? Mam wrażenie, Tomb (i mam nadzieję, że nie poczujesz się urażony), że tak jak wcześniej strasznie nakręcałeś się na Andreę - w pozytywnym znaczeniu, tak teraz nakręcasz się na Carol, ale już w zupełnie przeciwnym kierunku.
Gdzie jest z niej bezwzględna morderczyni? Bezwzględna nie miałaby wyrzutów sumienia (a ona takowe ma), nie zgodzę się też z tym, że nie zważa również na konsekwencje. Owszem, jeśli przyjmiemy, że naprawdę popełniła morderstwo, to jest to złe, niewybaczalne itd. Ale...ale jest jeszcze motyw, a tym motywem są dzieci, które chce uchronić przed śmiercią. Tak to widzę. I nie mówcie mi, że oni mieli jakiekolwiek szanse - jak łatwo dało się zauważyć, infekcja rozwijała się błyskawicznie, a nasza wesoła grupka nie robiła NIC, by zdobyć jakiekolwiek leki. Ba! Oni nawet stetoskopu nie używali (ale do tego przyczepiłam się gdzie indziej ;) ).
W którym momencie Carol kreuje się na zaprawionego w bojach survivalowca? Akurat motyw z nauką młodocianych uważam za trafny, a chyba zwyczajnie nikt nie pomyślał o tym, by to zrobić. Albo reszta, jak Rick, chowała głowę w piasek udając, że więzienie jest bezapelacyjnie bezpiecznym miejscem(co też, jak wiemy, jest bzdurą). Naprawdę, w tym, co nam pokazano nie było szpanerstwa, tylko zwykła nauka posługiwania się nożem. A tą zapewne Carol posiada.
Czy robią z Carol badassa? Gdzie? Że utłucze kilku zombie? Nie czyni to z niej Andrei czy Maggie (tą zresztą strasznie odsunięto na drugi plan i, żeby nie było, nie przez Carol :P )
Cytuj
dlaczego robisz z jej zachowania, które ukazuje jej wady, słabości (przy okazji wkurza nas, widzów) jakiś zarzut wobec twórców? Przecież to świetnie ukazuje, że nowa, silna Carol to tylko gra. Może sama siebie oszukuje, a może świadomie przed innymi ubierała tą maskę. Ale tak czy inaczej widzimy wyraźnie, że to prawdopodobnie dalej ta sama Carol, doświadczona, ale dalej zmagająca się ze swoimi słabościami. Nie dałaby sobie sama rady, bo to nie Michonne i co w tym złego?
Doskonale to James ujął :) Wyobraźcie sobie, że macie pod opieka staruszków i dzieci, ludzi zagubionych, w zupełnie nowym otoczeniu. Panikujecie, jesteście słabi? Nie - udajecie silnych, bo tak trzeba. Jednocześnie nie zauważyłam też, żeby Carol pchała się do akcji na zewnątrz. Nie robi tego, bo to nie jej rola. Wyruszy w przyszłym odcinku? Tak, ale już z innych powodów.
Zarzut ostatni, przytoczony przez Jamesa...Hmmm...morderstwo z zimną krwią, ludzka śmierć, religijność Carol...W obliczu takiej apokalipsy już na początku epidemii religijność większości populacji wzięłaby w łeb, a po tylu miesiącach okropieństw, śmierci itd. itp.jest się czemu dziwić? Generalnie dalej obstaje przy swoim - jak ktoś chce sie uczepić Carol i zrobić z niej niekonsekwentną psychopatkę, to nie przekonają go żadne argumenty. Tylko na to trzeba spojrzeć chyba trochę inaczej. mamy złamaną kobietę, po przejściach, zapewne nie kryształową (bo i dlaczego miałaby taka być), ale nie tak znowu nieludzką.
Trochę chaotycznie chyba, ale mam nadzieje, ze cos zrozumiecie :)

dnia: 29 Październik, 2013, 20:28:11 11 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E03 Isolation - wrażenia

Tak w miarę obiektywnie - w którym momencie Carol każe małym dziewczynkom zabić swojego ojca? To raczej starsza z nich, że tak powiem, wychodzi z inicjatywą na tej samej zasadzie, na której Carl postąpił z matką. Z tego co pamiętam, również jej nie ochrzaniła (a przynajmniej nie tak od razu...). Co do reakcji na moście, to ja to widzę trochę jak Adrastea - wyrzuty sumienia, może podświadoma potrzeba wystawienia się na niebezpieczeństwo, ukarania się (bo COŚ na pewno ma "za uszami") - nie ona zresztą pierwsza (przypomnijcie sobie Ricka). Nie czepiałabym się też takich szczegółów, jak to, że
Cytuj
sama nie potrafi nawet wyciągnąć noża z głowy zombie.
Osobiście nigdy tego nie próbowałam, ale potrafię sobie wyobrazić, że nóż zakleszczony w czaszce nie tak łatwo chce ustąpić.

Inna sprawa, że jak ktoś chce uznać ją za stukniętą, to argumenty zawsze się znajdą (czy racjonalne, to inna sprawa  :roll: )

dnia: 21 Wrzesień, 2013, 11:39:56 12 The Walking Dead Serial / Aktorzy / Andrew Lincoln

Słowo się rzekło, więc:
Andrew Lincoln w rzeczywistości nazywa się Andrew James Clutterbuck i jest rodowitym anglikiem. Urodził się 14 września 1973r. w Londynie, dorastał w Hull, a w wieku lat 10 wyprowadził się z rodziną do Bath. Kształcił się w Royal Academy of Dramatic Arts, gdzie zmienił nazwisko na Lincoln.Ma brata, żonę, Gael Andreson i dwójkę dzieci.

Zadebiutował w serialu stacji Channel 4 - " Drop the Dead Donkey, pierwszą poważną rolę zagrał w produkcji BBC "This Life" (jako Edgar "Egg" Cook), a status gwiazdy uzyskał grając w serialu "Teachers". A i tak wszyscy znają go teraz z roli szeryfa w TWD :)
Grał w serialach, filmach telewizyjnych i produkcjach kinowych. Miał również swój epizod reżyserski w serialu "Teachers".

Filmografia:

filmy:

2010 - Heartbreaker. Licencja na uwodzenie (L'Arnacoeur) - Jonathan Alcott
2010 - Made in Dagenham - Pan Clarke
2009 - Lot na Księżyc (Moonshot) - Michael Collins
2009 - Wichrowe Wzgórza (Wuthering Heights) - Edgar Linton
2008 - Play or Be Played - Joe
2008 - The Pro
2007 - This Life + 10 - Edgar 'Egg' Cook
2006 - Burza hormonów (Scenes of a Sexual Nature) - Jamie
2006 - W cieniu matki (These Foolish Things) - Christopher Lovell
2006 - Jesteś taka piękna (Comme t'y es belle!) - Paul
2004 - Lie with Me - Will Tomlinson
2004 - Przetrzymać tę miłość (Enduring Love) - Producent TV
2004 - Whose Baby? - Barry
2004 - Ellen MacArthur: The Search for Speed - on sam - narrator
2003 - To właśnie miłość (Love Actually) - Mark
2003 - Stan umysłu (State of Mind) - Julian Latimer
2000 - Gangster numer jeden (Gangster No. 1) - Maxie King
2000 - Bomber - Kapitan Willy Byrne
2000 - Postać w kamieniu (A Likeness In Stone) - Richard Kirschman
2000 - Offending Angels - Sam
1999 - Human Traffic - Felix
1999 - A Man's Best Friend - Mężczyzna
1998 - Zrozumieć Jane (Understanding Jane) - Party stonehead
1997 - Kobieta w bieli (The Woman in White) - Walter Hartright
1996 - Over Here - Cappy
1995 - Przeklęty Boston (Boston Kickout) - Ted
1995 - N7 - Andy

seriale:

2010 - The Walking Dead - Rick Grimes
2010 - Kontra: Zemsta (Strike Back) - Hugh Collinson
2005 - Życie po życiu (Afterlife) - Robert Bridge
2003 - Opowieści kanterberyjskie (The Canterbury Tales) - Alan King
2001-2004 - Nauczyciele (Teachers) - Simon Casey
1999 - Szpital Holby City (Holby City) - Chłopak pacjentki
1669-1667 - This Life - Edgar 'Egg' Cook
1994 - Drop the Dead Donkey - Terry

Ja go osobiście kojarzę tylko z Love Actually. Sympatyczna postać, ale gust miał koszmarny :)To się zresztą nie zmieniło także w TWD... I jak dla mnie rola szeryfa jest jego i tylko jego.



Przed TWD:


I po:

 ;)

I jeszcze:
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Od dłuższego czasu zastanawia mnie jeden fakt. Po co twórcy The Walking Dead zatrudniają do obsady tak dobrych artystów jak Holden, Rooker, DeMunn wiedząc, że dewizą serialu jest to, iż nikt nie jest bezpieczny. 

Mi osobiście to się właśnie podoba. Mamy dobrych aktorów, więc mamy też pewność, że aktorsko serial będzie na określonym poziomie i w razie wpadek scenarzystów ( a wiemy, że takich w ostatnim sezonie nie brakowało) coś jednak z serialu uratują. Co do samych aktorów, to zgadzając się wziąć udział w takim właśnie projekcie, zgadzaja się jednocześnie na warunki twórców serialu - a więc wiedzą, że w pewnym momencie mogą na stałe wylecieć z obsady ( a nawet jeśli nie na stałe - patrz: Lori, to przynajmniej ich czas będzie mocno okrojony). Co do kwestii finansowej, to o nią chyba, póki co, nie muszą sie martwić i w razie czego mogą zatrudnić innych, równie dobrych aktorów.

A to, że serial ma taką, a nie inną konwencję, czyli, że nikt nie jest bezpieczny, działa na jego korzyść. Już się nawet pogodziłam ze śmiercią Andrei (to nie było takie trudne  O:-) ) i Merle'a. Mnie raczej inetersuje to, w jaki sposób podejmowane są decyzje odnośnie wprowadzania do stałej obsady kolejnych aktorów, bo jesli potwierdzi się to, że w nowym sezonie wskoczy do niej Beth, a nie Carol (w przypadku, gdyby ta ostatnia miała jednak pozostać żywa), to odczuję to jako jawną niesprawiedliwość.
Wieczorem znów niemal wszyscy zebrali się w salonie na górze. Byli zgnębieni. Śmierć Abrahama, sytuacja, w jakiej znajdowali się Charlie i Dylan, a przede wszystkim zdrada Rockera, którego dotąd uznawali za swojego lidera, załamała ich. Ufali mu, wierzyli w jego słowo, a on... Smutek mieszał się z nienawiścią. Z czystą żądzą zemsty.
Do tego wszystkiego byli głodni i to nie poprawiało im nastroju. Co prawda zjedli w ciągu dnia fasolę z puszki, ale było tego niewiele. Obcy zabrali niemal całą żywność i nikt nie wiedział, na ile starczy im tego, czym dysponowali. Tylko wody mieli pod dostatkiem. Poprzedni właściciel zadbał o to, by dom miał własną studnię.
- Co robimy? - spytał Charlie. Siedział owinięty kocem przy kominku, na którym rozpalili mały ogień. Zaryzykowali, ale gdyby Philip chciał wrócić, to i tak wiedział, gdzie ich szukać, a szwendacze zostały za ogrodzeniem. Tymczasem Charlie potrzebował ciepła - spora utrata krwi, brak leków i wystarczającej ilości pożywienia bardzo osłabiły jego organizm.
- Przecież już o tym rozmawialiśmy, do jasnej cholery! - wyrzucił z siebie Billy. Jeśli tamci wrócą, mamy przerąbane. Jeśli nie, to i tak nie pożyjemy tu długo. Z braku żarcia skończymy tak, jak ta Kate... Trzeba się stąd zwijać i to jak najszybciej!
- Nie możemy - cicho odezwała się Alice, stając w drzwiach. - Plany się zmieniły...
Wszyscy ze zdziwieniem spojrzeli na dziewczynę. Nikt nie zauważył, kiedy wychodziła z pokoju.
- Dlaczego? - niepewnie spytał Billy.
- Dylan ma gorączkę.
Przerażeni spojrzeli po sobie. Gorączka kojarzyła im się z jednym - kiedy sie pojawiała, człowiek najpierw umierał w męczarniach, po czym budził się z głodem w oczach i żądzą mordu.
Alice dostrzegła ich przerażenie i szybko pospieszyła z wyjaśnieniem:
- To nie to, co myślicie. Dylan nie umiera, ale myślę, że w ranę wdało się zakażenie.
- Przecież go opatrzyliście - zauważył Charlie.
- Owszem, ale nie wyciągnęliśmy kuli...

*

- O kurwa! - mruknął Eric oglądając poraniona stopę Dylana. Nic innego nie przychodziło mu do głowy.
Rana rzeczywiście wyglądała paskudnie. Obrzmiała, rozogniona, miała nieciekawy zapach. Byli przyzwyczajeni do wszechobecnej woni nieumarłych, ale Dylan nie był martwy. Był żywy, był jednym z nich, a mimo to pachniał...pachniał jak szwendacz.
- Co mu sie stało? - spytała drżącym głosem Alice. Dla niej było już tego trochę za wiele.
- Po postrzale opatrzyliśmy ranę, ale nikt nie pomyślał, żeby wyjąć kulę. Za wiele się działo - odpowiedział Eric. - W dodatku Dylan, zamiast siedzieć na dupie w jednym miejscu, wciąż gdzieś łaził. Było w tym sporo naszej winy... - dodał nieco ciszej. - Zostały nam jakieś leki? Antybiotyki, coś przeciwbólowego?
- Nic. Zabrali wszystko. Nie ma nawet porządnych środków opatrunkowych.
- W takim razie musimy wybrac sie na wycieczkę - zdecydował Eric z wyraźną niechęcią w głosie.
- Nie możemy się rozdzielać... - zaczął Billy, ale Charlie przerwał mu w pół słowa:
- On potrzebuje antybiotyków. Jeżeli dobrze rozumiem, to jeśli ich nie dostanie, będziemy mieli kolejne ciało do pochowania.

*

Pół godziny później Eric pakował się do campera. Wrzucił siekierę, trochę butelkowanej wody i parę toreb podróżnych, znalezionych gdzieś w czeluściach domu.
- Na pewno nie chcesz, żebym z Tobą pojechała? - zapytała po raz kolejny Alice. Od chwili, kiedy podjęli decyzję o wyjeździe, zadała je już po raz czwarty.
- Nie, dzięki. Sam poradzę sobie lepiej - odpowiedział Eric. - Poza tym ktoś musi zostać z Billym - dodał. - Gdyby coś działo się z Dylanem, Billy nie da sobie rady bez pomocy, a Charlie jest na to za słaby.
- To może Billy... - zaczęła Alice. Od zdrady Rockera to właśnie Ericowi ufała najbardziej. Choć kochała swojego brata, czułaby sie pewniej wiedząc, że to on czuwa nad chorymi.
- Nie. I nie zachowuj się jak dziecko - przerwał jej łagodnie Eric, po czym szybko spojrzał na stojącego nieopodal chłopaka. - Bez urazy, Billy, ale lepiej od was wiem, czego oni potrzebują.
Alice nerwowo zmarszczyła brwi i z dezaprobatą spojrzała na Erica.
- Nie mów do mnie w ten sposób! - krzyknęła z gniewem. - Nie mam pięciu lat!

Obaj popatrzyli na nią ze zmartwieniem. Zdawali sobie sprawę z tego, że sytuacja ich przerasta, a w dodatku każdemu z nich po kolei puszczają nerwy. Mimo to nie mieli innego wyjścia.

Kiedy byli już przy wjeździe na posesję, Eric wychylił sie z okna.
- Postaram się wrócić jak najszyciej sie da. Tymczasem róbcie to, co wam powiedziałem i miejcie oczy szeroko otwarte.
Zamkęli za nim bramę i przez dłuższą chwilę wpatrywali się jeszcze w odjeżdżający samochód.
- Powodzenia - szepnęła Alice. Oboje myśleli o tym samym. Zastanawiali się, czy jeszcze kiedykolwiek go zobaczą, a jeśli wróci, to czy zdąży na czas.

dnia: 14 Kwiecień, 2013, 20:16:29 15 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Lori Grimes

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
A przetrwanie gatunku ludzkiego to co? :P

Powiem tak...Jeśli dziecko odziedziczy intelekt po matce, to rodzaj ludzki będzie się musiał nieźle nagimnastykować, żeby przetrwać ;)
Strony: [1] 2