Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you become a Thank You from an other users.


Wiadomości - Przemo505

dnia: 27 Marzec, 2015, 11:25:12 1 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E15 Try - wrażenia

Śmiem się nie zgodzić, że zabiłby go z zimną krwią, miał ku temu okazję wcześniej ale tego nie zrobił. Porównanie do Gubernatora w wielu kwestiach się zgadza, jednak Rick jest bardziej człowiekiem który gada, natomiast Gubkowi jak się ktoś sprzeciwiał to od razu eliminował, kto wie może i do takiej przemiany dojdzie u Ricka, tak samo jak przejmuje zachowanie od Shane'a, jeżeli tak się stanie to będzie chodzącą niestabilną bombą zegarową która w końcu wybuchnie. Albo i nie bo nie wiadomo jeszcze jak odbierze ten cios który mu wymierzyła Mischeone i martwi mnie to, że może odebrać to jako zdradę, bo w gruncie rzeczy można dojść do niego odpowiednimi słowami, a używanie siły tylko go nakręca.


dnia: 26 Marzec, 2015, 17:34:43 2 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E15 Try - wrażenia

A co jest w tym złego, żeby każdy miał swoje zdanie na temat Ricka? Niektóre komentarze nie są potrzebne, co ma do tego że w życiorysie Ricka mielibyśmy mu dopisać na przykład wynalezienie hamburgera? Co to ma do rzeczy? To tak jakby do innych postaci z serii dopisywać jakieś głupoty bo się go nie lubi i złości na to, że jak to inni mogą ją oceniać pozytywnie. Każdy może lubić kogo chce i trzeba się z tym pogodzić.

Ja uważam, że w danej sytuacji dobrze zrobił, że wygarnął mieszkańcom to co myśli o nich. Do bójki z Petem według mnie nie chciał doprowadzić, chciał go zatrzymać i odizolować, ale jak ten się rzucił na niego z łapami to nie pozostawał bierny. Irytuje mnie natomiast powód dla którego do tego doprowadził, zrobił to dla Jessie i dla nikogo innego by tak nie postąpił, ledwo ją zna a już poświęca wszystko aby ją bronić. Celowanie ze spluwy w mieszkańców Aleksandrii to też nie najlepszy pomysł ale ich reakcja zupełnie nijaka, stoją i się patrzą, mi gdyby ktoś zaczął mierzyć spluwą to raczej próbował bym się gdzieś schować. Aha i Rick rozmawiał z Deanną na temat Peta, ale skoro nie chciała go wesprzeć to wziął sprawy w swoje ręce.

Zresztą z Rickiem też jest taka sprawa, że jak zaskarbił sobie serca widzów to ciężko się zauważa, że zachowuje się nieodpowiedzialnie, psychicznie i nie wiem jak jeszcze.

dnia: 16 Marzec, 2015, 22:00:15 3 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E14 Spend - wrażenia

Odcinek prawie idealny, trzeba przyznać, że serial zaczyna trzymać poziom a nowe miejsce nie zostało zmarnowane rozwinęło się naprawdę dużo wątków, chociaż nadal nie wykorzystano całej obsady, ale po kolei. Początek nie zwiastował takiego wypełnienia akcją, niszczącego biblię Gabriela nie wiedziałem jak odebrać sądziłem, że po prostu chce się uwolnić od tego ale jakże było moje później zdziwienie. Następnie mamy Noah który próbuję zacząć robić coś pożytecznego, chociaż tym, że chciałby budować mury i domy nie przekonał mnie za bardzo. Rick zaczyna dochodzenie, kto zniszczył sowę miał zajęcie na cały odcinek, nie trzeba było pokazywać tego co robi po prostu było wiadomo i to duży plus. Daryl jest prze szczęśliwy, ma swój motor i razem z Aronem wyruszyli na poszukiwania liczę na rozwinięcie wątku w kolejnym odcinku.

W dalszej części mamy podzielenie na 3 osobne wątki, nie spodziewałem się, że wyjdzie to tak dobrze, sceny były zgrabnie zbudowane, bez zbędnego przeciągania i dłużyzn. Pierwsze to akcja na budowie, Abraham wreszcie zaczął się zachowywać jak żołnierz, pełna dyscyplina połączona z wielką chęcią zabijania sztywnych sprawiła, że postać oglądało się przyjemnie, to był jego żywioł a uratowanie towarzyszki sprawiło, że zabrał się za liderowanie grupą odpowiedzialną za mur (teraz przynajmniej wiem skąd brali materiały), mega plus dla tej postaci oby tak dalej.

Drugi to oczywiście grupa w magazynie, cieszy to, że przyznano rację bardziej doświadczonym w wypadach, jednak rażące błędy sprawiły, że z wyprawy po elektronikę zrobiła się masakra. Pokazało to dobitnie jak poprzednio działali i wcale nie ma co się dziwić, że tylu ich ginęło. Śmierć syna Deany i Noah tylko to potwierdziła, do tego ranna Tara, ale w mojej opinii raczej przeżyje. Przyczyną tych nieszczęść było tchórzostwo tego drugiego pociągnęło lawinę nieszczęść, teraz to już raczej pewne, że Glen będzie dowodził wypadami kolejnymi. Natomiast Eugene wygrał dla mnie ten odcinek, w jednej chwili przemiana z kompletnego cykora na pomocnego członka drużyny i oby tak pozostało bo postać była dla mnie do tej pory bezużyteczna, jednak wiara Tary i sytuacja w jakiej się znalazł sprawiła, że w końcu się przełamał.

Trzeci to już cała parada nowych historii w miasteczku. Na początku nie rozumiałem dlaczego chłopak tak uporczywie chodził do Carol pod pretekstem ciastek, ale ostatecznie zmusiła go do tego sytuacja i nie znalazł innego sposobu, ale dla mnie gość był od początku podejrzany a teraz wiadomo co i jak, będzie władza wymierzać sprawiedliwość. Następnie Gabriel, nie było go tyle czasu ale za to co wywinął w tym odcinku znienawidziłem go i nie chce go oglądać, naginanie rzeczywistości i kompletny rozłam sprawił, że nie ma dla niego ratunku, zero wdzięczności za ratowanie tyłka, powinien zostać w swojej kapliczce i nie wychodzić stamtąd. Całe szczęście, że Maggie to wszystko słyszała.

Na koniec, cóż znowu zabrakło kilku postaci, gdzie jest Micheone? Powinna łazić z Rickiem przecież jest zastępcą i powinna się uczyć, przecież tak bardzo wieży w tą społeczność a tu nic dalej się wpatruje w miecz na ścianie, no chyba, że opiekuje się Judith bo jej też nie było widać to może jakieś wyjaśnienie. Pominięcie Sashy można jeszcze przeżyć ale chociaż w minimalnym stopniu mogli pokazać gdzie jest i co robi. I na koniec Carl i ta dziewczyna, miejmy nadzieję, że tylko wątek nie upadł bo również zapowiada się interesująco. W następnym odcinku może już pojawią się wszyscy bo jak widać ekipa się lekko skurczyła.

Gdyby nie te lekkie niedociągnięcia to dałbym maksa a tak wystawiam mocne 9, jest coraz lepiej i oby tak dalej.
Mi się natomiast wydaje, że nawet jaki ten mur by nie był to i tak słaby punkt się zawsze znajdzie, poza tym jest metalowy, z czasem coraz bardziej go korozja zje co już widać, że nie miał łatwo. Dodam jeszcze od siebie, że nikt się nie zastanawiał jak ten mur naprawdę powstał? Plan i projekt to jedno ale wykonanie? Skąd przetransportowali tyle materiału? Budowa trwała by tygodniami bez ciężkiego sprzętu, a nawet jakby takowy mieli to nie zawołali hordy na kolacje? To takie moje zdanie jak już dyskusje dotyczą (drobnych?) szczegółów.

I tak samo jest z ochroną miejsca, jak już wcześniej pisałem musieli mieć ogromne szczęście, że nie natrafili na żadne wrogo nastawione grupy, dlatego brak ochrony, a i z chordą nie mieli do czynienia dlatego wierzą w ten mur. Żyją sobie spokojnie, zamknięci od reszty świata nikomu nie wadząc, czasem tam się pobawią ze szwendaczami i to tyle dlatego nikt ich nie dostrzegł. Co innego porównać do Woodbury gdzie Gubek robił dużo szumu wokół siebie i nie dało się go nie zauważyć, a do Terminusa prowadziła masa znaków, a tutaj nic, osiedle otoczone murem pod wielką aglomeracją, można nie zauważyć.  ;)
Hmm co by tu dodać świeżo po seansie, kolejny odcinek w moim odczuciu dobry, nie spodziewałem się tego, że mimo stosunkowo powolnej akcji przyjemnie mi się go będzie oglądało i te 40 minut zniknie w mgnieniu oka za to duży plus. W kwestii postaci jest zdecydowanie lepiej, nie zauważyłem zbytniego faworyzowania jakiejkolwiek chociaż szkoda, że nie wszystkich pokazują i oby dostali swoje 5 minut w kolejnym odcinku.

Nasza grupa nie chce się do końca przekonać co to tej społeczności i chcą się zabezpieczać, chociaż jak widać na przykład w postaci Daryla wystarczy odpowiedni bodziec i już chłopak ma co robić (wizja posiadania motoru jest bardzo prawdopodobna), do tego się ogarnął i grał takiego jakiego nas przyzwyczaił w pierwszym i drugim sezonie, ale ma niezwykłego pecha, czy to koń, czy jeleń szwendacze są zawsze przed nim, jedynie małe sztuki udaje mu się złapać. Nie spodziewałem się natomist tego, że da się namówić na spaghetti, ale jak widać Aron od początku wiedział co od niego oczekuje, inaczej by za nim nie łaził. Postać Carol zagrana rewelacyjnie, czułem od początku, że ta jej cukierkowość jest idealną przykrywką do realizacji swoich celów, zastraszenie chłopaka bombowe zupełnie się tego nie spodziewał więc na jego miejscu lepiej wziąć ciasteczka i siedzieć cicho. Sasha teraz ma swoje paranoje, strzelanie do zdjęć, problem z dyskusjami widać, że ten świat i to co robiła wcześniej odbiło się na niej, czekam do będzie dalej ale sądzę, że pozabija kilku szwendaczy i poczuje się lepiej. Ricki, ech Ricki Martin naciskało mi się na usta jak oglądałem, nie dziwię się, że ogląda się za tą laską jest na czym oko zawiesić, mężulek sam też zostawia im miejsce więc czuć, że coś wisi w powietrzu, widać też jak miał ochotę go z miejsca ściągnąć i po kłopocie, ale jak widać pozostało mu jeszcze chociaż trochę człowieczeństwa. Micheone, jakoś nie do końca mi się podoba, mam wrażenie, że odwiesiła tą machete żeby spoglądać na nią i myśleć kiedy ją znowu użyje, bardzo chcę się zaaklimatyzować ale nie wiem czy będzie w stanie na dłuższą metę taka być, strasznie przynudza w moim odczuciu.

Pozostali ważne, że się pokazali, Abrahamowi wystarczy odrobina alkoholu i może się bawić, Carl dogaduje się z rówieśnikami zobaczymy co z tego będzie, Maggie i Glen zachęcili do pozostania Noah, nie wiem po co ale mimo to coś zrobili i to chyba tyle.

Co do samej Alexandrii, musieli mieć na prawdę wielki spokój, że nie spotkali jakiś psycholów ani bandytów, ale jak widać powinni się przystosować do wymogów nowych bo tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo, zresztą widać już wyraźnie jak się kręcą zombiaki ze znakiem W, a finał coraz bliżej więc na pewno będzie jakaś grubsza akcja, taka sielanka jak panowała w tym odcinku nie może trwać wiecznie, zresztą ja nie chcę takiej nudy. Do tego muszę dodać, że dziwnie wyglądali nasi bohaterowie tak wystrojeni, koszule, sukienki, Abraham mnie rozwalił a stylistką drugi raz z rzędu zostaje Carol, nie wiem skąd wyciąga takie ciuchy xD

Moja ocena 7/10

dnia: 02 Marzec, 2015, 21:48:01 6 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E12 Remember - wrażenia

Świeżo po odcinku mogę spisać swoje spostrzeżenia i odczucia, pierwsza cześć odcinka trochę nudna ale tego się spodziewałem, poznajemy nowe miejsce gdzie bohaterowie się pojawili, mądra decyzja przywódcy aby nie zrzucać na nich od razu mieszkańców, mogło by dojść do ciekawych scen i starć już wcześniej, podobało mi się natomiast rekcje grupy, nikt się przesadnie nie cieszył widać było przez co przeszli i przypuszczam, że większość z nich nie da rady długo tak wytrzymać, zachowywali się jakby śniła nie wiedzieli za bardzo jak to jest żyć tak jak dawniej, praca, obowiązki, szkoła to pojęcia im zdecydowanie obce. Druga połowa odcinka to już było to co najlepsze w TWD, klimat i skład poszczególnych scen bardzo do mnie przemówił, pokazanie dwóch odmiennych społeczności i wzajemne przepychanki zwiastują ciekawy rozwój sytuacji, tym bardzie gdy w miasteczku zostaje mianowany szeryf Rick Grimes i jego pomocnica Micheone, będzie porządek  ;)

Teraz trochę o postaciach: Rick, jak zawsze w formie, nieufny pozostał i bardzo dobrze w społeczeństwo można się wpasować ale swoje zasady trzeba mieć, mimo zmiany wizerunku osobowości nie da się już tk łatwo zmienić. Ktoś mu skubnął giwerę z blendera więc w okolicy przypuszczalnie znajduje się ktoś kto mimo wszystko Alexandrią jest zainteresowany. Micheone, trochę zaczyna mnie już męczyć tym swoim gadaniem o słuszności tego miejsca, nie wiem czemu cały czas to powtarza Rickowi, chce być stanowcza ale chyba nie wie jak to robić, jako zastępca szeryfa będzie miała okazję się wykazać. Daryl, nie wiem czemu zbiera tyle zainteresowania, dla mnie ten człowiek żyje w swoim świecie, tak go zapamiętałem od początku i konsekwentnie jest to realizowane, jest zżyty z grupą ale ma swoje podejście i nikt się go nie czepia, będzie bronił swoich i to najważniejsze ale faktycznie mogliby mu poświęcać mniej czasu ale co poradzić. Carl, niesamowicie się rozwija, bardzo dobrze wciela się w postać, konsternacja czy grać w bilard czy w gry bezcenna, a walka do w spółki z ojcem bardzo dobra, umiejętności coraz większe i nie ma co się obwiać, że przez zostanie w miejscu ze "słabiakami" go osłabi, to nie grozi nikomu z grupy co pokazała finalna scena. Glen, trochę odżył w społeczności ale zachowuje zdrowy rozsądek, ma gdzieś zasady innych, no i znakomity unik, gościa lubię i mimo że czasem gada pierdoły to jest postacią na plus. Carol, jak to Carol, nie może żyć bez niesienia pomocy innym, musi coś robić, ale ta marynarka, reakcja Daryla mi się podobała najbardziej.

Reszta no cóż nie po raz pierwszy widzimy problem z rozdzieleniem czasu antenowego na wszystkich. Brakuje mi szczególnie Abrahama potem Maggie, Gabriela (on w ogóle z nimi jest??) Sashy i Rosity, niby coś tam robią ale jak tu ich oceniać jak tylko mijają w kadrze, aha Sasha dobry Head Shot  :) Reszty mi nie brakuje albo nie wzbudzają mojego zinteresowania a mogli by się pozbyć Noah który mnie strasznie irytuje i kłamcę Eugene'a, żadnego z niego pożytku.

Na koniec ocena 8/10 czekam na więcej  ;)
Nikt nie chce się kłócić, po prostu Rick jest ciekawą postacią i dlatego dostarcza tyle emocji, jak słusznie dadzia zauważyła chętnie byśmy podyskutowali o kimś innym ale musieli by się zacząć wyróżniać a nie pojedynczymi akcjami zaznaczać swoją obecność.

Co do Arona to chyba nic nie wiadomo o jego przeszłości, ale to jak sobie radził można mniej więcej wywnioskować z tego jak się zachowuje. Jest ostrożny, stara się być szczery chociaż przy tym może zbyt wygadany i ma niesamowitą odwagę, ja nie wiem czy byłbym w stanie podejść do grupy 15 osób która od kilku dni jest w drodze samotnie z malutkim rewolwerem i przekonywać że potrzebuje takich ludzi do swojej społeczności, chociaż argumentów ku temu miał całkiem sporo  ;)
Cóż widocznie może ja czegoś nie rozumiem, bo nie oglądam tego serialu po to, żeby na siłę się doszukiwać czy to jest dobre, że gość z zaburzeniami psychicznymi i ciągłym paranoizmem dowodzi grupą która ślepo za nim podąża. Przecież nikt im nie każe tego robić, więc dlaczego nie odeszli? Widocznie są przywiązani i mimo czasami tak idiotycznych pomysłów (wyprawa w nocy w nieznaną drogę, co budowało napięcie i niepokój, swoją drogą mogli to wykorzystać do uśmiercenia kogoś ale lecą na kodach jak to zostało słusznie zauważone), wierzą, że w tym jest sens, nie muszą się z tym zgadać ale nie chcą też niepotrzebnie wprowadzać rozłamu. I to jest siła tej społeczności, że mimo wszystko trzymają się razem. Gdyby mi miało to przeszkadzać i miałbym się załamywać przy wielu scenach to po prostu bym tego nie oglądał.

Bardziej mnie interesuje to co będzie się działo dalej, bo jak na razie w tym sezonie bardzo dużo jest sytuacji których jeszcze nie było i mam nadzieję, że na tym nie poprzestaną  ;)
Dla mnie to nic dziwnego, że Rick nie opiekuje się swoim dzieciakiem cały czas i jak to zostało stwierdzone zabawia się w lidera, niestety nie ma nikogo innego kto by przyjął na barki tą odpowiedzialność, a skoro w grupie ma ogarniętych ludzi którzy mu pomagają i nawet nic przy tym nie mówią, nie skarzą się że im ciężko to ja nie widzę problemu. Co innego gdyby mu powiedzieli, masz pilnuj swojego dzieciaka bo z Ciebie bad lider to co innego.

A z omamami to chyba niektórzy nie bardzo ogarniają chorób psychicznych, tego się nie wybiera to po prostu samo przychodzi, dzięki "terapeutom" których miał w grupie udało mu się z tego wyjść a to nie jest takie łatwe jak się może wydawać, przecież sam sobie tego nie wybrał po prostu padło na niego, dlaczego nie na innych? Nie wiadomo, po prostu nie ma się na to wpływu, zresztą każdy z bohaterów który kogoś stracił miał chwilę załamania i przygnębienia, ale nie ześwirował to już dar od losu.

I dlaczego mieszać w świat fikcyjny sprawy realnego świata. To jedno nijak się ma do drugiego, a poza tym wątek dotyczy odcinka 11 piątego sezonu a nie wypracowania na temat: wychowywanie dzieci w świecie zombie a rzeczywistość  ;)
Ja za to z kolei nie rozumiem aż takiego wielkiego krytycyzmu względem Ricka. To, że się tak zachowuje rozumiem że może się nie podobać, ale po to ma właśnie takie wsparcie w grupie która pomoże mu dostrzec że się myli i pokazać że nie jest idealny, bo w porównaniu do Gubiego nie jest aż tak uparty, daje się przekonać do wielu rzeczy i to jest mu nawet na rękę. Z innej strony jest prowadzony przez scenarzystów i to że na przykład wpada na głupi pomysł aby jechać w nocy bo będzie bezpieczniej ma wpływać na show. Ludzie muszą chcieć to oglądać a tworząc powtarzające się schematy tego widza casualowego nie przyciągną na długo, zresztą serial ten jest fantastyką i tak ja to w ten sposób odbieram, rozdrabnianie orzechów kolbą od pistoletu? dla mnie bomba, w rzeczywistym świecie nie do przyjęcia, ale po co to porównywać, nie widzę sensu. Dlatego grupa trzyma się razem, wiele razy Rick pokazywał że jak ktoś chce odejść to nie ma problemu, reszcie taki układ po prostu pasuje (albo nie chcą stracić pracy  :P ).  A i było chyba wałkowane od dawna, że serial jest opowieścią o Ricku a jakby miał sam podróżować to nikt by tego nie oglądał, bo pewno w rzeczywistości tak by się stało, że by zostawili świra. Warto oglądać ten serial z dystansem i czerpać z tego przyjemność, a nie na siłę doszukiwać się realizmu  ;)
Dokładnie, ja bym jeszcze dodał, że to Rick postanowił przyjąć pozostałych mieszkańców Woodbury pod swój dach po starciu z Gubciem, każdy kto chociaż w jakikolwiek sposób okazał ludzką twarz nie pozostawał mu obojętny. Obecnie decyzje jego nie są może idealne, jest mocno nieufny ale pamięta też, że Ci co są z nim to w razie niebezpieczeństwa staną po jego stronie. Dlatego nie boi się wejść frontowymi drzwiami bo wie, że w razie zagrożenia i tak sobie poradzą co udowodniła ucieczka z Terminusa.

Ciekawi mnie za to zmiana zachowania Micheone, która chyba trochę za bardzo chciałaby znaleźć się w bezpiecznym schronieniu, kiedyś była nieufna i z Woodbury od razu chciała odejść mimo dobrze zapowiadającego się początku, ludzie byli mili i uprzejmi. A teraz sama się pcha do Alexandrii, przekonując w nieskończoność Ricka o słuszności tej decyzji, bo przecież Aron nie kłamał i w ogóle jest taki super. A dla Ricka na zaufanie przyjdzie czas bo jak na razie to jest bardzo daleki od tego i bardzo dobrze możemy się spodziewać ciekawych akcji z nowymi bohaterami, bo po tym co musiał już zrobić i z jakimi ludźmi się zmierzył jest gotowy na wszystko

dnia: 16 Luty, 2015, 22:02:52 12 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E10 Them - wrażenia

Jestem świeżo po odcinku, na spokojnie przeczytałem wypowiedzi przedmówców i sam wyrażę swoje odczucia.

Odcinek bardzo mi się podobał, oglądałem z dużym zaciekawieniem chociaż byłem mniej optymistycznie nastawiony po poprzednim ale zdecydowanie wolę się nie napalać i być pozytywnie zaskoczonym.

Po pierwsze bardzo dobrze ukazany surwiwal, to jest to czego brakowało, nie ma jedzenia, wody i magicznych zapasów, trzeba liczyć na szczęście które powoli się wyczerpywało. Postacie są w rozsypce, każdy jest po przejściach, faktycznie dialogów mogłoby być trochę mniej i więcej akcji ale z drugiej strony pokazywało to, jak próbując pocieszać drugą osobę, warto się zastanowić jak samemu się postępowało wcześniej patrz Ksiądz i Maggie która wylała na niego niezły kubeł zimnej wody. W tej grupie każdy ma coś na sumieniu i dlatego tochę to zabawnie wygląda jak się wszyscy pocieszają  :D

Daryl, tu widać kompletny wrak człowieka, chociaż w końcowym odczuciu może się to obrócić na korzyść grupy, bo mimo wszystko zawsze stara się pozostać czujnym i nie postępuje tak jakby chciał zginąć, powiedział bym jak nastolatek po nieudanej miłości, przypalanie papierosem, udawanie płaczu, próbowania nowych smaków i ta samotność i ciągłe oddalanie się, być może dzięki temu jakoś się poskłada i zacznie myśleć normalnie.

Sasha po śmierci brata chce mu koniecznie dorównać, przez co zachowuje się nierozsądnie, jak jej się coś nie podoba to niech sama idzie w pojedynkę a nie rozwala cały plan grupy, ja tam bym za nią nie szedł tak jak Micheone, nie chce się zastosować do zasad to droga wolna.

Rick, jak tego gościa nie lubić, przemówienie w stodole idealne, zdecydowanie taki przywódca potrafi poodnosić morale w całej grupie, nic więcej nie trzeba dodawać.

Reszta grupy nie pokazuje nic szczególnego, chociaż pokazują dokładnie kim się stali, najbardziej nie mogę odżałować Glena, strasznie niemrawy jest, tester Eugene, Carol biegająca za Darylem można by tak wymieniać i wymieniać.

Podsumowując, odcinek może nie wypełniony po brzegi bo zdarzały się nudne gatki, trochę błędów logicznych ale niezbyt rażących, ciekawy pomysł z zrzucaniem szwendaczy z mostu, tornado no i deszcz w końcu deszcz, a na deser zastanawiająca końcówka dzięki czemu z wielką ochotą czekam na kolejny odcinek. Moja ocena 8/10
Cóż moim skromnym zdaniem odcinek bardzo niemrawy i z dużą ilością absurdów mieszana z logicznym myśleniem. Pewno jak część początkowo dałem się nabrać ze sceną pogrzebu, ale później monolog Tyres'a w samochodzie zaczął zastanawiać. Co do samego wejścia na osiedle nie mam większych zastrzeżeń, no może poza nudnymi dialogami, rozpamiętywanie tego co było mogli o tym rozmawiać w drodze przecież tyle jechali ale nie musieli akurat teraz kiedy trzeba szybko sprawdzić co się jeszcze nada i wypad, a nie jak Michonne próbująca upatrywać w zrujnowanym miejscu punkty że może by tu jednak zostać, jedynie Rick zachowuje zdrowy rozsądek ale nie powinien się tak szybko zgadzać na wyjazd do Waszyngtonu to powinna być decyzja grupy po powrocie i naradzie. Co do Tyres'a i Noah powinien się domyśleć, że jak zacznie chłopaka pocieszać to ten zaraz wywinie coś głupiego i tak też się stało. Przed wejściem do domku sprawdzenie czy nikt nie wybiegnie i co i tyle? A gdzie przeszukanie wszystkich pomieszczeń, upewnienia się czy aby na pewno jest bezpiecznie? Nie najlepiej zignorować szwędacza za drzwiami i w pokoju oglądać obrazki na ścianie, no ludzie no przecież te osoby przeżyły nie jeden wypad po zapasy czy cokolwiek, a tu włączyły mu się wspomnienia a dalej już było logicznie skoro tak się olewa swoje bezpieczeństwo to nie dziwota że można zostać zaatakowanym :D A zachowanie chłopaka co się można po nim spodziewać spanikował, brak doświadczenia, który było już widać wcześniej więc tu nie ma co się doczepić, uratowali go pozostali pewno nie ostatni raz. Podsumowując, przeciągające się i powtarzające się sceny i poza ciekawymi jak zwykle scenami walki ze szwędaczami niestety nuda, ale zastanawiające były rzeźnia za murem i korpusy w samochodzie zobaczymy co to przyniesie. Moja ocena 5/10

dnia: 06 Luty, 2015, 20:12:02 14 Pozostałe / Hobby / Odp: Kolekcje

Ja kolekcjonuje filmy Blu-ray (ok. 250 tytułów) i gry pudełkowe, również kolekcjonerki ;) Oczywiście komiks Walking Dead ale nie mam jeszcze wszystkich tomów to nie pokaże :P za po pochwale się ostatnim zakupem widocznym na ostatnim zdjęciu :)
Strony: [1]