Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you give a Thank You to an other users.


Wiadomości - picollo

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Gdy Rick wspomniał Shane wróciła nostalgia: to był dopiero popapraniec z którym jedynie Gubernator i Merle mogli konkurować :) Negan tylko zmalał przy nich do roli wiejskiego buca z przerośniętym ego ale, że mamy z takimi typami do czynienia na codzien na każdej szerokości geograficznej więc musimy się przyzwyczaić :) Negan to taki amerykański Janusz postapokaliptyczny :) Tylko Grażynki mu brak...






Negan jest groźniejszy i od Shane i Gubernatora i od Merla. Merl myślał tylko o swoich 4 literach. Shane myślał o krok na przód, Negan myśli pięć. Gubernator był wariatem, Negan jest przy zdrowych zmysłach. Jest sadystą i gnojkiem, ale myśli co robi. Od  Gubiego ludzie szybko się odwrócili bo zobaczyli jego szaleństwo i naraził ich na śmierć. Negan dba o swoich ludzi i zapewnia im przetrwanie więc tak szybko się od niego nie odwrócą i trudniej będzie Rickom z nim walczyć. Było o tym w The Cell. Dokąd Negan ma za sobą Zbawców, Rick ma poważny problem.

dnia: 26 Marzec, 2015, 16:34:58 2 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E15 Try - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Jeszcze raz powtórzę to co napisałem parę postów wcześniej. Sprawa Jessie nie była głównym czynnikiem wywodu Ricka, nie wiem dlaczego to nad interpretujecie. Wystarczy posłuchać tej wypowiedzi. To co Grimes powiedział po powaleniu Peta dotyczyło Aleksandrii i tego w jaki sposób zachowują się jej mieszkańcy pod przywództwem Deanny, a nie tego że "kocha Jessie", "musi być z nią"...
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
A czy ja o tym wspominam? To że uważa że mieszkańcy popełniają błędy, to nie znaczy że trzeba od razu do nich z gnatem wyskakiwać. No ale mógłby nawet zacząć do nich tam strzelać na oślep niczym Gubcio, a i tak będzie kryształowy i wspaniały, a wszyscy inni są be.
Tak jak wiekszość.
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Rick robi z siebie drugiego Szejna i ledwo poznana panienka przysłania mu cały Świat. Znowu ma gdzieś swoje dzieci, zamiast zająć się czymś pożytecznym, to on woli się uganiać się za jakąś babą i bawić się w bohatyra, co to ratuje bitą kobietę, tak naprawdę tylko dlatego że chciałby ją przelecieć, bo przecież jakby mu się nie podobała, to by palcem nie kiwnął że ktoś kogoś pierze (SAM to przyznał).

Nie mówię że ten Rage był dobry, że to super plan, świetnie zaplanowana akcja ... To chyba logiczne że mierzenie z broni do conajmiej 10 osobowej ekipy to zły pomysł.

Nie podoba mi się spłaszczanie tego w taki sposób. To tak jak by ktoś opowiadał historię żołnierza walczącego na wojnie, chroniącego rodzinę i ojczyznę, skracając ją do słów "Był na wojnie i zabijał". Podobno to my faceci myślmy tylko o jednym. Skracasz ostanie pół sezonu do tego że Rick chce zaruchać i dlatego padła mu psychika.

dnia: 01 Luty, 2015, 01:34:17 3 The Walking Dead Serial / SPOILERY / Odp: Druga połowa sezonu 5

Boże Drogi, ludzie ogarnijcie się! Nic tylko ciągłe narzekania z waszej strony, bo to za brudni, śmierdzący, nie taka broda, za grubi, źle ubrani, ten powinien być uśmiercone a ten nie... No po prostu ręce opadają!  :facepalm:  To chyba wątek o spoilerach a nie miejsce na wylewanie swoich żali jaki to ten serial okropny, zły i bee  :neutral: Przecież nikt Wam nie każe i nie zmusza Was do oglądania tego serialu więc skoro wszystko w nim jest takie beznadziejne to po co go oglądacie   ?? Wyluzujcie trochę  :D
Pozdrawiam wszystkich fanów i antyfanów.

dnia: 20 Styczeń, 2015, 20:26:24 4 The Walking Dead Serial / Ogólnie / Odp: Ogólnie o Walking Dead

Tomb

Wszystko ładnie i pięknie, ale Twój opis idealnie pasuje do tego co mówiłem o świeżości i związanym z tym przymykaniu oka na niedociągnięcia. Czy gra aktorów była lepsza? Kogo konkretnie? Bo od razu dodam, ze w druga stronę ewolucja jest również zauważalna (żeby tylko Ricka wziąć).

Co do nieścisłości to proszę bardzo. Wyobrażasz sobie akcje ze szpitala w 5 sezonie? Zaraz by było - jak to? Tyle leżał w śpiączce, prądu w szpitalu nie było i tak po prostu sobie wstał i wyszedł? Gdzie odleżyny? Gdzie problemy z mięśniami? Prawie dwa miesiące i nic?
Jedzie sobie nasz szeryf do Atlanty tyle kilosów i nawet szwęda nie widział po drodze?
Ten zbuntowany i będący pod wpływem brata Daryl nie dosyć, że szybko pogodził się z faktem możliwej śmierci Merlea to jeszcze jak piesek dołączył do sprawcy tego nieszczęścia i co ciekawe specjalnie nie kwestionował jego dalszych decyzji. Ba, pod koniec sezonu nagle był już tym na którego można było liczyć i w pełni traktować jak swojaka (przemiana w ciągu 5 dni).
Glenn powiadamia Ricka siedzącego w czołgu o sytuacji będąc na dachu (w domyśle). Kilkanaście sekund później wciąga go do bocznej uliczki. Batman normalnie. Że o każdym celnym strzale spanikowanego i lekko utykającego szeryfa nie wspomnę.

Nie piszę tego żeby się czepiać. Wręcz przeciwnie. Jak dla mnie to są nielogiczności typowe dla filmów. Ich się nie zauważa.
W nowych odcinkach też są takowe. I dopóki nie są przegięciem ("samochód-kot") to nie powinno się ich rozdzielać na czworo i wyciągać pierwiastków.

Wiem, że sporo przekoloryzowałem sytuację, ale naprawdę ostatnie wpisy w znacznej mierze tak wyglądają.
I rozumiem też, że nie każdy chce przestać traktować TWD jak coś wyjątkowego (bo takie już nie jest). Ale lekko zmieniając optykę cały czas można czerpać z tego serialu przyjemność. Czego wszystkim życzę :-)

Na koniec pozwolę sobie Ciebie zacytować zmieniając trochę wydźwięk wypowiedzi"
"Tak przynajmniej wygląda moje zdanie. Czy się ktoś z nim zgodzi? Nie mam pojęcia."
Wiem jedno - w głębi duszy część z Was przyzna mi rację :-)

dnia: 13 Listopad, 2014, 15:40:17 5 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Carol Peletier

Oj Tomb, ale pojechałeś, chociaż Holden grała nieźle, to po tym co McBride pokazała w sezonie 4, Holden i jej gra aktorska mogą się przy McBride schować. Nie mówię, że jest nie wiadomo jak superową aktorką, ale na pewno w TWD jest zaraz za Lincolnem na chwilę obecną i z postaci kobiecych gra aktorska jest najlepsza. Poza tym nie pamiętam by Carol wyciągnięto na wierzch, niby kiedy? Jak pogadała chwilę z Merlem? Co z tego, ona przez pierwsze 3 sezony miała mniej więcej tyle samo czasu dla siebie, dopiero w 4 sezonie dali jej więcej. W finałowym odcinku 3 sezonu praktycznie wcale jej nie było.

dnia: 13 Listopad, 2014, 12:59:56 6 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Carol Peletier

"Jak dla mnie to mogą jej nawet Oscara dać. Dla mnie nagrody nie są żadnym wyznacznikiem i moim zdaniem, ona wcale nie jest bóg wie jak rewelacyjną aktorką."

jestem w stanie zaakceptować twoje zdanie (chociaż nie muszę się z z nim zgadzać).

Problem widze w tym, ze w tym wypadku  to ja już nie wiem, czy niechęć do postaci przekłada się na niechęć do aktorki czy odwrotnie. W każdym bądź razie ja nie rozumiem takiego przełożenia.  Czytałam Twoje wcześniejsze wypowiedzi, więc wiem że cokolwiek by nie zagrała będzie źle.

Na pocieszenie, wszystkie znaki z planu zdjęciowego wskazują na to, ze w piątym sezonie Carol będzie a. dużo b. bardzo dużo.   :D :D

Możesz wybrać swoja ulubioną odpowiedź  ;)

dnia: 05 Listopad, 2014, 16:31:05 7 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E04 Slabtown - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Swoją drogą nie wiem jaki by był cel w zabijaniu Doktorka. Na jego miejsce by raczej nie wskoczyła : D Kolo jest jedyna osobą, która wydaję się tam być w porządku, jest wobec niej ok (no jest jeszcze Noah), a ta go chce zarzynać  i to w dosyć ostentacyjny sposób :razz:
Ale ona chyba nie miała w planie go zabijać. Wydaje mi się, że trzymała to ostre narzędzie w pogotowiu, żeby szybko dobić nowego pacjenta gdyby mu się zmarło. Ale ciężko wyczuć co autor miał na myśli.
Jeśli chodzi o sam odcinek, jestem zdziwiony tymi porównaniami do "Still". Zdaje sobie sprawę z tego, że "Slabtown" jest epizodem średniej jakości ale w przeciwieństwie do tej abominacji o szukaniu wódy, przy oglądaniu nie czułem wszechogarniającego zażenowania. Sama Beth też była jakaś strawniejsza. Może ze względu na większą ilość postaci na których można było skupić uwagę. Doktora całkiem przyjemnie się oglądało. Nawet mnie zaciekawił. Zaś w "Still" był tylko Daryl który również irytował. Jedyny element "Slabtown" który budzi porównania z poszukiwaniami gorzały to Kinney. Jakiś randomowy człowiek wzięty z ulicy wcale nie zagrałby gorzej. Ale pomijając Emily, uważam, że ostatni epizod na aż tak miażdżącą krytykę nie zasługuje.

dnia: 03 Listopad, 2014, 15:36:43 8 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E04 Slabtown - wrażenia

Nie spodziewałem się odcinka tak słabego jak solowy odcinek Beth z poprzedniego sezonu. Jak widać słusznie bo nowy epizod nie był taki beznadziejny. Może dlatego, że "Slabtown" wcale nie był odcinkiem o Beth. Z łatwością Greenównę zignorowałem, skupiając się na szpitalu i nowych postaciach.

Samo miejsce jest bardzo ciekawe. Chociaż nie tak ciekawe jak Terminus. Wolałbym żeby pociągnięto dalej historię Garetha zamiast wprowadzać nową miejscówkę. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Co do szpitala to chyba wszystkie karty jeszcze nie zostały odkryte. Jakieś sekrety się pewnie za genezą tego miejsca kryją. Trochę to dziwne, że przeszło dwa lata od wybuchu epidemii w miarę sprawnie funkcjonuje sobie szpital. Ci policjanci też chodzą sobie z odznakami jakby nigdy nic. Mimo znajomości spoilerów, zaskoczyło mnie to wszystko. Wyszedł twórcom świeży i całkiem sprawnie zrealizowany motyw. Szpital jak najbardziej na plus.

Nowe postacie również ciekawe. Mi najbardziej do gustu przypadł doktor. Lubię takich niejednoznacznych bohaterów. Z pozoru wydaje się porządnym gościem ale swoje za uszami ma. Coś a'la Gabriel. Ciągną się za nim demony z przeszłości. Mimo tego cechuje się pragmatyzmem. Ciekawa mieszanka.

Pani policjant również w porządku. Na razie nie wiadomo o co jej właściwie chodzi. Liczę w związku z tym na przedstawienie jej relacji z poprzednim przywódcą szpitalników. Widać, że te wydarzenia z przeszłości w znaczący sposób na nią wpłynęły. Jak na razie bardzo enigmatyczna postać. Liczę na jakieś rozwinięcie w przyszłości.

O tym Noah'u nie można na razie zbyt wiele powiedzieć. Pozytywna postać. Tak przy okazji pomyślałem o Aleksandrii gdy wspominał o swoim domu ogrodzonym murem.

O samej Beci mogę powiedzieć jeszcze mniej niż o Noah'u. Ona jest tylko pretekstem do ukazania nowej lokacji. Praktycznie przez cały epizod jest na dalszym planie. W zasadzie można by ją całkowicie wyciąć i odcinek nie straciłby na tym. Jest to niewątpliwą zaletą epizodu. Gimple nauczył się, że z pustego to i Darabont nie naleje.

Jednym z jaśniejszych punktów odcinka jest scena ucieczki. Chociaż Beth chyba nauczyła się od ojca wpisywać kody na full ammo. Poza tym całkiem klimatycznie to wyszło. Zaraz po scenie z Saszką patrzącą przez lunetę, to najlepsza sekwencja z udziałem sztywnych w sezonie.

Warto też wspomnieć o muzyce. Kawałki były dobrane na prawdę dobrze i oddawały klimat odcinka. Ten bluesowy utwór z końca epizodu szczególnie wpadł mi w ucho.

Co do aktorstwa, obeszło się bez krwawienia z oczu i facepalmów więc Kinney nie była taka słaba. Może dlatego, że płakała tylko przez 10 sekund. To jednak nie znaczy, że była dobra. Trzymała się na swoim marnym poziomie. Kilka scen wzbudziło uśmiech na mojej twarzy. Wyżej wspomniany płacz, akcja z lizakiem czy wszelakie uśmiechy z naciskiem na ten przy ucieczce Noaha. Generalnie jeśli Kinney tylko chodzi z miejsca w miejsce, mało mówi i nie płacze to da się ją oglądać. Mam nadzieję, że jej rola w tym sezonie do tego się ograniczy. Tak a propos Kinney to mam pewną hipotezę. Policjantka patrząc na twarz Beth pomyślała, że ta dostała jakiegoś skurczu i dlatego jej przywaliła bo chciała rozmasować :swelol:.
Pozostali aktorzy jak najbardziej w porządku. Doktor i policjantka zostali zagrani bardzo dobrze. Reszta bez szału ale na poziomie.

Podsumowując, epizod mnie nie rozczarował a nawet pozytywnie zaskoczył. Zaprezentował więcej niż się po nim spodziewałem. Oczywiście spadek poziomu względem trzech pierwszych odcinków jest dość znaczny ale z tym się już dawno pogodziłem. Wystawiam szóstkę i czekam na Abrahama.

dnia: 03 Listopad, 2014, 14:07:55 9 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E04 Slabtown - wrażenia

Wow, mega epizod! W przeciwieństwie do poprzedniego, przy którym chwilami się nudziłam, ten oglądałam z zapartym tchem. Tym ponad 40 minutom cały czas towarzyszył klimat zimna, tajemnicy, zagrożenia. Ciągle odnosiłam wrażenie, że 'coś czai się za rogiem'. Stopniowe odkrywanie zasad funkcjonowania szpitala przez cały odcinek, w każdej minucie odczuwałam ciekawość, co będzie dalej i co jeszcze nam pokażą. Kolejne miejsce, które miało z założenia pomagać innym, a zostało wypaczone przez brutalne realia apokalipsy zombi. Z pozoru wydawało się być dobre, ale cały czas był ten dreszczyk 'coś tu jest nie tak'. Jeśli chodzi na całość, naprawdę świetny klimat, jakby to określić, ukrytej grozy. Co do szczegółów:
* Spodobała mi się zasada, jaka rządzi tą placówką. Każdy musi odpracować swój dług. Jedna, najważniejsza formuła, która przyświeca przywódcom i jest narzucona wszystkim. Odratowali cię - wisisz im - zasuwaj, dopóki tego nie spłacisz. Przywiodło mi to na myśl grupę Joego, która mimo zepsucia również kierowała się jedną główną zasadą 'claimed'.
* Początkowe sceny, gdy Betka nie wiedziała, gdzie jest, jej dezorientacja, powolne poznawanie kolejnych ludzi ze szpitala. Bardzo mnie ujęło, jak stopniowo i w sposób budzący ciekawość odkrywano kolejne sekrety placówki. Akcja rozwijała się w sam raz - nie za szybko, nie za wolno. To jedno z pierwszych ujęć, kiedy patrzyła przez okno na Atlantę i malujące się na twarzy Betki pytanie 'gdzie ja jestem?'.
* Cała scena w gabinecie, gdy Gorman próbował dobrać się do Beth, z leżącą nieżywą Joan w tle. Chwila, gdy Betka atakuje Gormana, Joan przemienia się w zombi (jak otworzyła oczy - dreszcz) i rzuca się na 'policjanta', wygryzając mu mięsko - mega. Scenę oglądałam od początku do końca z zapartym tchem.
* Druga najlepsza scena odcinka, ucieczka Betki i Noah. Moment, gdy czas spowolnił, Becia użerała się z zombiakami, świetnie rozwiązali to graficznie - oślepiająca jasność i ostry kontrast, spowolnienie wpasowane idealnie, generalnie mnie to rozwaliło.
* Dawn... szykuje się nowa antagonistka? Jeszcze nie mam o niej wyrobionego zdania, żeby coś więcej napisać.
* Padłam przy akcji z lekami - apokalipsa zombi, ale klonazepam mają. :mgreen: Przy takim zapasie można trochę bezproblemowo pożyć nawet w takich warunkach. :razz:
* No i ostatni smaczek - sama końcówka i nagle do szpitala wjeżdża nieprzytomna Carambolka. Mocny cliffhanger. Mimo, że widziałam to już wcześniej na spoilerach, odczułam ten dreszczyk zaskoczenia.

Cóż, szpital zapowiada się rewelacyjnie, lepiej niż się spodziewałam. Przez jakąś część odcinka mnie nie przekonywał, teraz uważam, że jeszcze można go świetnie rozwinąć. Wiele tajemnic do odkrycia, ogólnie materiał zachęca mnie do dalszego oglądania i zadaję sobie wiele pytań z serii 'co będzie dalej?', a przecież chyba właśnie o to chodzi. Co będzie dalej z Carol? Czy za jakiś czas Dawn będzie dane zetrzeć się osobiście z Rickiem? Jak Noah spotkał Daryla? Co jeszcze ma na sumieniu ekipa ze szpitala?

Betka Betką, ale mi się NAPRAWDĘ dobrze oglądało i złego słowa na ten odcinek nie powiem. :)

Ach, no i jeszcze zapomniałam dodać... gdzieś przy początku epizodu bardzo klimatyczna nutka, nadaje się na soundtrack, mam nadzieję że znajdzie się na trzeciej części. A wręcz myślę, że na pewno tak będzie. ::)
Odcinek fenomenalny. Dychę daję. Wszystko tam grało. Nie było żadnego zbędnego elementu. Usiłuję sobie przypomnieć co mi się nie podobało i nic mi na myśl nie przychodzi. No i nie było Karolki :swelol:.

Z tak dobrego epizodu trudno wybrać jedną rzecz która mi się najbardziej podobała ale chyba będzie to spowiedź Gabriela. W komiksie robiło to duże wrażenie ale w serialu wyszło o niebo lepiej. Seth Gilliam był świetny. Miałem ochotę wstać i bić mu brawo. Jak dla mnie to jedna z najlepiej zagranych scen w historii serialu. Smutek i rozpacz niemalże wylewały się z ekranu. Po tym wszystkim zrobiło mi się Gabriela szkoda.

Przy "tainted meat" również się nie zawiodłem. Kolejna scena wyciągnięta z komiksu która wyszła rewelacyjnie. Tutaj z kolei zasługi przypadają Larry'emu Gilliardowi i Andrzejowi Westowi. Płacz przeradzający się w śmiech wyszedł bardzo wiarygodnie. Tekst o niedźwiedziach również. Sceny przenoszone z komiksu w stanie niemalże niezmienionym znacznie zyskują gdy kwestie bohaterów również się z pierwowzorem pokrywają. Przy spowiedzi Gabriela jak i przy skażonym mięsie zrobiło to swoje.

Nareszcie Abe się pokazał. Szkoda, że tak długo trzeba było na to czekać. Pierwsze spięcie z Rickiem wyszło dobrze. Widać, że Ford nie da sobie w kaszę dmuchać. Mam nadzieję, że to tylko początek jeśli chodzi o Rudego i pomiędzy nim a szeryfem będzie iskrzyło nadal. Liczę też na przeniesienie z komiksu kilku scen związanych z Abrahamem. Mogłyby nadać mu więcej głębi.

Glenn w roli rozjemcy wyszedł bardzo dobrze. Już trzeci epizod Koreańczyk zachowuje się sensownie. A za tą odzywkę do Ricka, wielkie brawa. Jeśli jeszcze Kinney nauczy się grać to zacznę wierzyć w cuda. Szkoda, że Maggie trochę ginie w tle. Mogłaby się częściej pokazywać.

Tajris nadal rozchwiany ale może tym razem się przełamał. Gdy w ekipie są same zakapiory to taki koleś który sobie z tym wszystkim nie radzi jest ciekawym kontrastem. Fajnie, że rozwinięto relację na linii brat-siostra. Trochę tego ostatnio brakowało.

Saszka nareszcie w pełni rozwinęła skrzydła. Mam tylko nadzieję, że ich już nie zwinie. Ta determinacja, gniew, rozpacz. Tak wyrazistych postaci trochę brakuje. Sceny z konającym Bobem bardzo mnie zasmuciły. Obawiałem się, że może wyjść trochę ckliwo ale nic takiego nie miało miejsca. Wyraz twarzy Sashy po zobaczeniu ugryzienia Boba czy płacz po jego zgonie dość mocno łapały za serce. Duża w tym zasługa Soneqi Martin-Green. Przy pożegnaniu Boba z Rickiem lekko powiało optymizmem. Generalnie ze śmiercią Stookeya jest podobnie jak ze zgonem Hershela. Pomysł uśmiercenia Dziadka też uważałam początkowo za głupi. Ale sposób realizacji zgonu mi to zrekompensował. Przy Bobie mam to samo.

Rozwalenie Łowców mnie nie rozczarowało. Odstrzelony palec i Gareth na kolanach. Na to liczyłem i to dostałem. Świetny duet dwóch Andrzejów stanął na wysokości zadania. Sama masakra może trochę zbyt szybka ale było widać ten gniew i agresję Ricków.

Aktorsko odcinek stał na bardzo wysokim poziomie. Gilliam, Gilliard, Martin-Green, West i Lincoln odwalili kawał fantastycznej roboty. Reszta obsady nie odstawała. Szkoda, że West i Gilliard już się z serialem żegnają. Będzie to niepowetowana strata dla TWD.

Podsumowując, moim zdaniem najlepszy odcinek jak do tej pory. Twórcom należą się wielkie brawa. Tak w ogóle to początek sezonu robi bardzo dobre wrażenie. Trzy pierwsze epizody stoją na bardzo wysokim poziomie. Są nieporównywalnie lepsze od trzech pierwszych odcinków sezonu poprzedniego. Mam nadzieję, że w następnych epizodach poziom nie spadnie. Obawiam się tego ponieważ na tapetę wchodzi Beth. Jej solowy odcinek może być traumatycznym przeżyciem. Krótko mówiąc "Brace yourself, Emily Kinney is coming".

dnia: 22 Październik, 2014, 00:51:48 11 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Carol Peletier

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Tak Carol szybko podchodzi do ściany i strzela mając za sobą dużą grupę zombie, a one zwrócą uwagę na akcje, która dzieje się daleko przed nimi. Bardzo słaby to argument. Stado reaguje na bodźce, więc powinno zareagować na najbliższy i dla nich najgłośniejszy. Ten zaś pochodził od Carol. Przywoływanie tu faktów jak polują wilki nie ma sensu, bo zombie się tak nie zachowuje. Pomijając nawet wątek Rambo, to strzelanie mając na karku tyle zombiaków i nie znając terenu jest absurdalne. Zwłaszcza, że niczego nie osiągnęła poza utrudnieniem sobie drogi.

Nie chcę być złośliwy Sub, ale oczywiście Ty jesteś specem od zombie i doskonale znasz ich wszystkie zwyczaje. No błagam. Czemu akurat moje porównanie ma być gorsze od Twojego? Bo jest moje i nie ma na celu zjechanie Carol po całości?
I skąd wiesz czy nie znała terenu? Całkiem możliwe, że w odróżnieniu od Ricka i wojskowego rudzielca którzy wleźli do Terminusa jak ostatnie bezmózgie waginy, Carol obserwowała teren. Tak naprawdę nie wiadomo kiedy się przy Terminusie pojawiła. Mogła tam być już jakiś czas. Nie przypominam sobie, żeby było, że sobie do tego azylu lazła wymazana rozkwaszonym zombiakiem, bo nagle ją po drodze zmutowało, anioł pański jej zwiastował i objawił radosną grupkę w wagonie. Skoro polazła tam w konkretnym celu, to możliwe, że najpierw zrobiła wszystko by się zorientować w sytuacji.

I nie, nie kocham Carol i nie uważam jej za wspaniałej. Długi czas działa mi na nerwy i nadal nie jest dla mnie całkowicie wiarygodna, po prostu nie rozumiem i nie zrozumiem tej fali gnojenia jej za to co zrobiła. Bo nie zrobiła absolutnie niczego co mogłoby być uznane za rzeczywiście całkowicie absurdalne i wyciągnięte z zadniej części.
Bo niestety przytoczę znowu Riczitę. prawie mu zgwałcono i zamordowano syna, a ta jak jełop lezie w miejsce którego nie zna. TO JEST ABSURD. To jest debilizm i zachowanie tak nielogiczne, nielogiczne, że tylko fakt, że są to najgłówniejsi bohaterowie sprawia, że jeszcze żyją. Bo takie zachowanie w świecie apokalipsy prosi się o śmierć. I szkoda, że do tej śmierci nie doszło. Szkoda, że Carla nie sprawiono jak prosiaka na oczach Ricka. Miałby się ten wyszkolony szeryf z pyszna. Bardzo by mnie to ucieszyło. Serio. Bo jak widać zachowanie logiczne i wyszkolenie policyjne czy wojskowe, można o kant zadniej części potłuc, skoro robi się błędy godne przedszkolaka, któremu pedofil proponuje cukierki.
No ale wtedy śmierć Carla, to też by pewnie była wina Carol. Bo ona jest Rambo, a ich nie uratowała wcześniej.
Bo widzę, że na siłę próbujesz ją kompletnie zjechać. I jakby tak zrobić ranking absurdów, to Riczita i Guberek byliby na pierwszym miejscu, a Carambo na jednym z ostatnich, o ile nie ostatnim.

dnia: 20 Październik, 2014, 22:14:37 12 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E02 Strangers - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Cytuj
Ile czasu spędzili z Tarą? Chyba tylko dwa- trzy dni, jedynie Glen dłużej...

Rick widział Tarę przy płocie. Widział jej konsternację, strach, dezorientację, namacalną niechęć wobec tego co się dzieje i jaką formę przybrało spotkanko Kargula z Pawlakiem. To utwierdziło go w przekonaniu, że nie ma ona złych intencji i po prostu została przez Gubernatora zmanipulowana. Dla Maggie natomiast sam fakt, iż pomogła umierającemu Glennowi dotrzeć do niej jest wystarczającym przykładem jej dobrych intencji. Przyznała się ponadto do swojego poczucia winy i bierze odpowiedzialność. Owszem, można by jej zrobić awanturę itd ale jaki byłby w cel biorąc pod uwagę ich obecne położenie?
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Dobra ja już swoje 1500 słów recenzji nagryzmoliłem :D Zainteresowanych zapraszam do czytania


Gdyby chciała odejść to zrobiłaby to już dawno i jasno wyłożyła sytuację grupie.

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Dobra ja już swoje 1500 słów recenzji nagryzmoliłem :D Zainteresowanych zapraszam do czytania

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Cytuj

Gdyby chciała odejść to zrobiłaby to już dawno i jasno wyłożyła sytuację grupie. Ona jest po prostu znowu na maksa niezdecydowana i emocjonalna rozbita pomiędzy jednym a drugim, co natomiast przeczy jej stanowczości z odcinka "No Sanctuary". Człowiek, który nie czuje się częścią grupy stawia sprawę jasno. Ona gra w półsłówka. Niby tu mówi o tym, że przetrwała, że ma siłę itd (dwa pełne dni to faktycznie wielki wyczyn) ale jednak nie jest tak pewna jakby jej się wydawało.

Jak czytam takie odpowiedzi to przypominam sobie dlaczego prawie rok nie zaglądam na to forum. Chyba coś mi umknęło ile czasu minęło między odcinkiem "No Sanktuary" a Starnagers" -tydzień, miesiąc,rok? Bo chyba tak należy rozumieć dawno.

Tak jest niezdecydowana i emocjonalnie rozbita. Najpierw była całkowicie skupiona na utrzymaniu przy życiu córki Ricka, potem przez chwile na ratowaniu samego Ricka i reszty. Z tego wynikała jej stanowczość. Teraz jej misja się zakończyła i ma czas zastanowić się nad tym co dalej. Teraz  Rick jej dziękuje, ale trudno zapomnieć że nie tak dawno zostawił ją samą mówiąc prosto w oczy, ze jej nie ufa i że nie chce jej widzieć przy przy swoich dzieciach. Jak bardzo się pomylił to chyba jasne.

Poza tym ile czas minęło od odcinka "The Groove"? Też nie więcej niż klika dni. Oczywiste jest, że to  co w tamtym momencie wybrała jako "mniejsze zło' musi na niej ciążyć, musi mieć wyrzuty sumienia  i to po prostu widać.

To nadal jej jedyna "rodzina" która jej została, ale za dużo się wydarzyła aby tak po prostu wrócić do tego co było wcześniej. I to nie chodzi o to, czy grupa może jej nadal zaufać, ale czy ona nadal chce być jej częścią.

Ale ten portal nic się zmienił. Nadal cokolwiek Carol zrobi lub nie będzie źle. Działa - nie pasuje do niej, nic nie robi - jest tylko ciężarem, ma wątpliwości - "gra w półsłówka", nie korzy się przed Rickiem  - "zimna suka", okazuje skruchę - "sztywna i umartwiona".  I tak bez końca.

Sub Forum służy wyrażania opinii. Możesz się z nimi nie zgadzać, ale nie powinieneś atakować użytkowników o odmiennym zdaniu niż twoje. Także prosiłbym, żebyś sobie odpuścił tego rodzaju uwagi. Uważaj też na cytowania, bo musiałem Ci posta poprawić, żeby było widać, gdzie zaczyna się twoja wypowiedź. Post o mało w koszu nie wylądował ;)

dnia: 07 Październik, 2014, 23:22:14 13 The Walking Dead Serial / SPOILERY / Odp: Sezon 5- garść informacji

Co innego krytykować, co ja również czynię, co innego w kółko powtarzać, nie wiadomo po co, że nie obejrzy się już tego serialu. Jeśli ja zakończę przygodę z TWD na piątym to powiem, że kończę, ale nie będę co post powtarzać ''no to takie badziewie, że już kończę/prawdopodobnie kończę ten serial''. Co do komentarza w moim poście to odnoszę się do tego co padło wcześniej w dzisiejszej dyskusji, niczego więc nie wszczynam.

Sub Po pierwsze i jedno i drugie jest krytyką. Po drugie odchodzisz od tematu tego wątku, więc wystarczy już wpisów dotyczących "narzekania". Każdy ma do tego prawo, jak już napisałem. I nie możesz nikomu tego zabronić ;)

Dla mnie powtarzanie w kółko, że serial jest tak badziewny, że nie będzie się go więcej oglądać, to nie krytyka tylko bezpodstawne narzekanie. Nauczmy się oddzielać jedno od drugiego. Poza tym w moim pierwszym poście było wiele na temat serialu, a Wy uczepiliście się jednego.

Sub To nie jest dyskusja tylko uwaga ;) Także proszę Cię ponownie o skończenie tego tematu.
Ja jestem z nowego zeszytu zadowolony i na pewno bym go wypocinami nie nazwał. Dawno w komiksie nie było świeżego i wcześniej nie eksploatowanego a zarazem niezwykle oryginalnego motywu. Mówi się, że Kirkmanowi się pomysły skończyły a tu taka miła niespodzianka. To może być wątek na miarę Łowców. Tkwi w nim duży potencjał. To, że gadające trupy to tak naprawdę ludzie, było do przewidzenia. Ale te maski mnie zaskoczyły. Jestem niezwykle ciekawy jaka historia kryje się za tymi zamaskowanymi typami i co zrobią z Dante. Pozostałych wątków było mało ale Rick, Carl i Maggie z rodziną podziwiający zachód słońca to był bardzo miły i nastrajający optymizmem widok. Pokazuje to, jak wielkiej rzeczy dokonał Grimes i spółka. Po tym wszystkim co przeszli, mogą sobie popatrzeć na zachód słońca. Fajnie to kontrastowało z walką o przeżycie Dantego.
Podsumowując Kirkman potwierdził, że wie co robi i jeszcze nie jednego można się po komiksie spodziewać.

dnia: 31 Sierpień, 2014, 19:01:53 15 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Carol Peletier

A mi się wydaje, że ona raz chciała przydać się grupie. Doskonale wiedziała, że większość ma ją gdzieś. Dlatego nie powiedziała Rick'owi, że uczy potajemnie dzieci sztuki przetrwania. Bo już wtedy wywalił by ją na zbity pysk. Dodatkowo zabawiła się w sędzie i kata zarazem skazując Karen i Davida na śmierć. Potem udawał, że wszystko jest okej, że taki świat teraz jest bla...bla...bla... Sądzę jednak, że po upadku więzienia przemyślała sobie kilka spraw, i mam nadzieje, że śmierć Mikki i Lizzie uświadomiło jej jaką porażką była próba ich wychowania w jej sposób.
Strony: [1] 2