Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you give a Thank You to an other users.


Wiadomości - Mortimer1ist

dnia: 23 Marzec, 2015, 11:28:43 1 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E15 Try - wrażenia

Cytuj
Ale bez przesady, to jest The Walking Dead a nie jakiś melodramat w  stylu "Co się wydarzyło w  Madison County" .

Hola, hola TWD to dramat z elementami społecznymi, więc ukazywanie problematyki żałoby w świetle ostatnich wydarzeń jest zagraniem jak najbardziej celowym oraz zgodnym z założeniami gatunkowymi. Zaprezentowane w "Spend" zgony miały wymiar ogólnogrupowy więc stwierdzenie, że tylko Glenn ma prawo to przeżywać jest nieco nieadekwatne do realnego stanu rzeczy.

Czasami odnoszę wrażenie, że co poniektórzy zapominają czym tak naprawdę jest ten serial i jakie wątki powinny w nim dominować. Elementy thrilleru czy horroru są uwarunkowane jedynie tłem dla wydarzeń i nie jest powiedziane, że musi być to wyeksponowane w nie wiadomo jak wielkim stopniu.

dnia: 06 Grudzień, 2014, 16:33:28 2 The Walking Dead Serial / Aktorzy / Odp: Emily Kinney

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Trzydziestolatka śpiewająca o tym, że Ty nie chcesz być moim chłopakiem, a ja nie chcę być Twoją dziewczyną. Nie chcę nikogo urazić, ale to repertuar godny zakochanej gimnazjalistki, a nie tekst dla dorosłej kobiety.
A wy wszyscy co sie tak uwzieliście na teksty Emily?
Posłuchajcie sobie uwaznie tekstów pozostałego popowego gówienka (rihanny i inne takie). Tez nie ma tam polotu.

dnia: 18 Listopad, 2014, 15:18:10 3 The Walking Dead Serial / Ogólnie / Odp: Serialowi Hejterzy

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Temat założyłem ze względu na to, że jest tu właśnie dużo krytyki, a jakby nie patrzeć, podobno są tu sami miłośnicy serialu. I ja sam po prostu już nie wiem czy podoba się dalej czy jest to najgorszy serial ever? ;-)


Czy ktoś z nas napisał kiedykolwiek, że jest to najgorszy serial ever? Może nie jestem tutaj starym wyjadaczem, ale nie zauważyłam dotychczas takich mocnych stwierdzeń. Nawet w postach pełnych krytyki można doszukać się pochwał, choćby względem pierwszych sezonów. Gdyby ktoś nie lubił TWD to zwyczajnie by go tu nie było :)

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Co do słowa hejt - nie tworzyłbym tutaj jakiś definicji. Wątek ma taki a nie inny tytuł ze względu na zawartą w nim wypowiedź Cudlitza. Generalnie trzyma sie dośc luźno krytyki, narzekactwa, niezadowolenia i właśnie hejtu.
Proszę nie czepiać się słówek.

Tych słówek musiałam się uczepić, bo to nie to samo, a różnicę robi dość sporą. Gdyby nie rodzielać tych pojęć oznaczałoby to bardzo czarno-białe etykietkowanie forumowiczów: piszę coś niepochlebnego- jestem hejterem, chwalę i mi się podobało- jestem superfanem. Chodzi o to, żeby nie popadać w skrajności.

dnia: 14 Listopad, 2014, 23:18:23 4 The Walking Dead Serial / Ogólnie / Odp: Serialowi Hejterzy

Powiem tak, nigdy nie rozumiałem i już chyba nie zrozumiem zjawiska, które polega na określaniu konstruktywnej krytyki hejtami. Czy w dzisiejszych czasach nie można już wyrazić własnego zdania czy też oburzenia po obejrzeniu danego materiału? W pełni rozumiem stanowisko Cudlitza, bo jednak chce on bronić swojej pracy, ale choćby nie wiem jak chciał to nie zmieni reakcji widowni, która na dzień dzisiejszy jest niezwykle zgodna.

Prawda jest taka, że TWD jak żaden inny serial zasłużyło sobie na taką, a nie inną reakcję. Twórcy bardzo skrupulatnie budowali sobie renomę "kłamliwych" więc niech nie dziwią się, że widzowie się z czasem uodpornili i nie biorą wszystkiego tego co powiedzą na poważnie. Prawda jest taka, że producenci na siłę wciskają kit o naturalnie rozwijającej się historii, nawet w momencie kiedy fabuła daje jasno po oczach, iż tej naturalności nie ma. Jest natomiast schematyzacja, tendencyjność i mamienie czym czego nie ma. Usilnie budują otoczkę dramatyzmu wchodząc widzowi z buciorami i waląc po oczach neonem "pacz jacy to my odważni i tragiczni". Niestety, to nie działa.

Co do samej krytyki to często jej charakter jest mocno przeinaczany. Z własnego doświadczenia wiem, iż nie wszyscy potrafią złapać jej prawdziwe zabarwienie, dorabiając do wszystkiego swoją własną ideologię oraz stawiając autora w naprawdę złym świetle, pomimo tego że w jego intencjach nie było zrównanie serialu z ziemią. Mniej więcej wygląda to tak "Oj widzę, że kilka razy autor poleciał wielką czcionką to znaczy, że jest tak zbulwersowany iż mało co laptopa nie wyrzucił przez okno i palców nie połamał. W odpowiedzi, pomnożę jego reakcje razy 100000 bo tak to pewnie wyglądało". I tu mamy punkt wyjścia dla określeń hejter, troll, ból dupy i całej masy innych słów.

Cytuj
Właściwie gdzie się nie wejdzie, zawsze są jakieś prześmiewcze  teksty o Carol, a to już jest hejterstwo, a nie konstruktywna krytyka

To jest właśnie przykład błędnego obioru treści. Oak, nie obraź się, ale dorobiłaś nadmierną ideologię tam gdzie jej nie ma. Siedzę w serialu TWD od ponad czterech lat i nadawanie bohaterom prześmiewczych ksywek było i nadal jest na porządku dziennym. Część z nich jest autorstwa widzów, a część z nich pochodzi od samej obsady (wspomniane Carambo czy Carolka-Terminatorka). Czy jest to zatem przejaw hejterstwa? Skądże znowu. Nie wiem skąd taki odbiór akurat tego zjawiska. To, że w przypadku akurat Peletier używane jest to w kontekście ukazania absurdu tej postaci to już inna strona medalu. Niemniej samo określenie nacechowane jest absurdalnością więc...

Cytuj
Teksty o gimnazjum były w kontekście wszelkich wypowiedzi pt. ''niech tamta/tamten zdechnie/zginie/niech go zeżrą'' itp.

Kompletnie nie widzę niczego złego w wyrażaniu chęci usunięcia danej postaci, która najzwyczajniej w świecie jest zbędna. Co innego mają powiedzieć? "Niech z łaski swojej ten lub tamten się ulotni lub zniknie w kapeluszu cudów Copperfielda"? Może określenie zdechnie jest dość dosadne no ale dobór słów to już każdego indywidualna kwestia. Jeszcze nie tak dawno to samo mówiono odnośnie Lori, Andrei czy Gubernatora i jeszcze nikt się tego nie czepiał. Dopiero jak te reakcje przeniosły się na Daryla czy Carol to podniosła się wrzawa.

dnia: 12 Listopad, 2014, 00:22:28 5 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E05 Self Help - wrażenia

Witam wszystkich. Chwilę zbierałem wrażenia po odcinku, ale doszedłem do wniosku że chyba żaden odcinek dotąd nie był tak beznadziejny- i tak, uwzględniam wszystkie wybryki emo-Beth. Nazwać go fillerem to obrazić wiele dotychczasowych fillerów które jednak sprawiały wrażenie sensownych. Self-help, owszem, wyjaśnił parę kwestii, ale po części zrobił to w sposób żenujący lub nielogiczny, a przy tym mi dodatkowo pogrzebał dwie postacie: Abrahama i Eugene'a.
Zaczynając od Abrahama- dotąd był postacią wyjątkowo płaską i dla mnie zaczynał się już robić irytujący. Już w '4walls and the roof' podpadł mi próbując w sposób absolutnie nielogiczny rozdzielić grupę i uciekać przed kanibalami. W tym odcinku podjęto próbę zgłębienia tej postaci, ale w moim odczuciu nic tutaj nie trzyma się kupy. Flashbacki są dla mnie po prostu bezsensowne- mamy kolesia który w obliczu kataklizmu broni rodziny wszelkimi dostępnymi środkami. Tymczasem właśnie za to rodzina się od niego odwraca- wydaje się że wybrał sobie wyjątkowo głupia żonę, skoro ta woli z dwójka małych dzieci uciekać od niego i stawiać czoła niebezpieczeństwom samodzielnie. Myślę że lepiej dla odcinka byłoby trochę rozwinąć tą sytuację, dodać dialogi i jakoś próbować to wyjaśnić- na pewno większy byłby z tego pożytek niż z większości bezsensownego trajkotania i pseudo-filozoficznych dysput między bohaterami. Kolejna kwestia to ośli upór Rudego- przez cały odcinek w sytuacji konfliktowej wywrzaskuje innym w twarz banały które zdaje się maja przykryć że jest tak naprawdę tępym pieńkiem który myśli w liniach prostych i który nie ma żadnego zmysłu taktycznego. Nie będziemy omijać krajobrazu pełnego szwędaczy, skądże- przecież w tym czasie 'giną ludzie'. Seriously? Na pewno przejście przez nich jak przez kapuchę będzie lepszym pomysłem. Ogólnie wygląda to na prostego chłopa z obsesją na punkcie jednej kwestii, czyli doprowadzenia ciamajdy do Waszyngtonu. Ok- to jeszcze może by i z bólem przeszło, ale scena w której spotyka Eugene'a raczej cala ta wizję rozwala. Jak dla mnie bardzo naciągane jest że gość który jeszcze chwilę temu chciał strzelić sobie w łeb nagle ratuje przed zombiakami gościa który na pierwszy rzut oka nawet butów by sam nie zawiązał i wierzy w jakieś historyjki o uratowaniu świata. Ta historia, tak na marginesie od początku była tak naciągana że zastanawiałem się tylko kiedy i jak zostanie ośmieszona. Generalnie po tym odcinku nie bardzo widzę jak twórcy serialu mają zamiar odbudować tą postać.
Eugene- od początku był karykaturalną postacią, którego jedyną zaletą było to że najwyraźniej skrywa jakąś tajemnicę. Tyle że tutaj jego zachowanie stało się już groteskowe. Przy okazji przyznania się do sabotażu autobusu wyjaśnia się 'przypadkowy' strzał do ciężarówki w poprzednim sezonie, ale jego motywacja jest dla mnie zupełnie niewiarygodna. Sam twierdzi na końcu że chciał dotrzeć do DC bo tam szanse na przetrwanie są największe- a równocześnie spowalnia ta podróż bo... ? Nie kupuję tego. No i w momencie kiedy okazuje się być cynicznym tchórzem i kłamcą, rzuca Rudemu teksty w stylu 'I am smarter than you', jakby sam prosił się o <cenzura>. Generalnie całokształt tego wątku jest dla mnie tak naciągany jak rzadko który, i naprawdę pamiętam że mowie o świecie po apokalipsie zombie.
Całości dopełnia Rosita, której uczestnictwo w odcinku budzi ciekawość czy próba pogłębienia jej postaci przez hmmm... 'interakcję' z Abrahamem była na poważnie czy jednak nie. Ich dialogi są płytkie i niekonsekwentne, a przedstawienie wzajemnych relacji praktycznie nieobecne- on ją puka, ona raz staje po jego stronie, raz po przeciwnej, bez logicznego uzasadnienia.
W zasadzie jeśli miałbym szukać plusów tego odcinka to jest ich niewiele- podobało mi się ujęcie hordy szwędaczy. Przypomniało, po wielu odcinkach ich malowniczego dobijania, że to ciągle żywioł którego nie sposób niekiedy pokonać. Trochę punktów złapała Tara, ale w sumie to tyle. No i jednak odcinek wzbudził pewna ciekawość co do przyszłości tej grupy- niemniej biorąc pod uwagę miałkość jego fabuły to próby powrotu do niej mogą jeszcze spotęgować uczucie żenady...
Po tym odcinku chyba cokolwiek pojawi się w kolejnym uznam za arcydzieło...     

Sub Wielka szkoda, że ten post musiałeś okrasić wulgaryzmem. Na tym forum ich bezwzględnie nie używamy.

dnia: 05 Październik, 2014, 22:56:56 6 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Axel

Takich postaci jest niestety wiele. No ale jak się wybija bohaterów bo reżyser ma takie fanaberie... Najbardziej w tym wszystkim szkoda Lew Temple, który przyszedł do serialu z myślą o długotrwałym angażu. Nakierowali gościa na komiks, tam Axel był ważną postacią w wątku więziennym, a w serialu ubili go po niespełna 7 epizodach i to jeszcze nie w pełni rozwiniętego. Zresztą wypowiadał się o tym w jednym z wywiadów.

dnia: 03 Październik, 2014, 21:38:42 7 The Walking Dead Serial / SPOILERY / Odp: Sezon 5- garść informacji

Jedno zdanie z tej Hatakowej recenzji mnie przeraziło. Mianowicie
Cytuj
Nie jest to ta przerażona kobieta z mężem, który ją bił, ale twarda Rambo-Carol, dla której sianie zniszczenia to normalka.

dnia: 24 Sierpień, 2014, 14:15:32 8 The Walking Dead Serial / Aktorzy / Odp: Michael Rooker

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Wbrew pozorom Ci panowie zetknęli się już wcześniej w filmie "Robale" (jeżeli lubicie niezbyt poważne, kiczowate kino, z elementami, gore, praktycznymi efektami specjalnymi to polecam)
Też polecam jeżeli ktoś lubi komedie z czarnym humorem w konwencji horroru.
Oprócz Slithera to Rooker jeszcze zagrał w gunnowym Super. Tyle że tam Mike gra już taką małą rólkę.
W Strażnikach rola Yondu została specjalnie napisana dla niego.

Jeśli chodzi o sam tandem Rooker&Gunn, to panowie są najlepszymi przyjaciółmi od 9 lat. Mike określił ich relacje w ten sposób: "On jest taki typem gościa/kumpla przy którym czujesz się/masz wrażenie jakbyście się znali od zawsze"

Tak że jak James coś będzie kręcił, to Rooker z automatu będzie miał robotę  :swelol:

Ps.
Z tego co wiem, to nawiązanie do scenki po napisach (Strażników):

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Ten ruch bioderkami z ręką na kroczu :swelol:

Post połączony: 25 Sierpień, 2014, 23:32:28
Pilotażowy odcinek Driving Dead:

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Szczerze powiedziawszy, to jak dla mnie takie to...jak na kampanie przeciwko pijaństwu na drogach, to przedstawienie tego w takiej formie (że zombie apokalipsa itd.)  jest nieco abstrakcyjne. Metafora dosyć mglista.
Natomiast, jakby rozpatrywać to w kwestii filmu - to takie bezsensowne i bez fabuły "cuś".

dnia: 13 Sierpień, 2014, 14:16:18 9 The Walking Dead Serial / SPOILERY / Odp: Sezon 5- garść informacji

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Ale pewnie tak się nie stanie i zginie jakiś Bob i będzie to takie ,,amazing'', że pewnie spadnę z krzesła.
Jak zginie Bob to spadnę z krzesła ale przy okazji wyrzucę komputer przez okno. Takie zagranie chyba całkiem pogrąży ten serial w moich oczach.
Co do Karolki to wymyśliłem dla niej idealną scenę zgonu. Otóż Ricki uciekają z Terminusa i spotykają Carol z Tajrisem. Szeryf przyjmuje Peletier z powrotem do grupy. Wszystko jest cacy, grupa podróżuje sobie do Waszyngtonu. Na noc zatrzymują się w jakimś budynku ale zostają oblężeni przez stado sztywnych. Trupy wdzierają się do środka a grupa salwuje się ucieczką na dach. Bohaterowie włażą na górę gęsiego. Na samym końcu są Tajris z Karolką. Ty jest już na dachu. Karolka wyciąga do niego rękę aby ją wciągnął. Wtedy Tajris mówi: "powiedziałem ci, że nigdy nie zapomnę", po czym uderza ją młotkiem w głowę. Karolka spada wprost w stado szwendaczy które rozszarpują ją na strzępy. Koniec. Wszyscy świętują.
Jeśli chodzi o same postacie, to też mam pewne obawy. Ja wiem że to tylko trailer, ale trudno nie zauważyć sporego wyeksponowania Ricka (no tutaj jest to akurat oczywiste) Abrahama, Garetha, po części Sashy. Jeśli chodzi o tą ostatnią, to owszem na zapowiedzi nie ma jej bóg wie ile, ale biorę tutaj pod uwagę informacje z planu, że ma ona wyjść przed szereg. Do tych bohaterów jeszcze dochodzi Beth, ze względu na osobny wątek oraz Daryl z Carol, skoro się oddzielją od grupy. A co zresztą? Maggie, Glenn, Rosita, Michonne, Carl...Tara(! - Ona w ogóle była w tym trailerze?) - wydają się być zmarginalizowani. Jak napisałam na początku, wiem że to tylko zwiastun, ale znając tfurców, to jednak się obawiam że poświęcą więcej czasu jednym bohaterom, kosztem drugich.
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Mam nadzieje, że serial nie poszedł stricte w kierunku filmów akcji, bo jak patrzę na te wybuchy to chciałbym żeby to był dodatek, a nie element przewodni, gdyż nie to jest siłą "The Walking Dead".
No właśnie te wybuchy, strzelanki itd. sprawiły że odniosłam wrażenie że oglądam zupełnie inny film. Zdaję sobie sprawę, że chcieli zrobić dynamiczny trailer, żeby pokazać fanom/widzom że będzie się działo, ale troszkę przesadzili, bo odniosłam wrażenie że patrzę na zapowiedź jakiegoś filmu akcji. Znając brak umiejętności umiaru, boję się że tfurcy mogą popaść w skrajność i właśnie naładować ten sezon różnej maści wybuchami, strzelaninami, pościgami etc. zatracając przy tym survival i dramat, które są (no a przynajmniej były...) głównym tematem tego serialu. Już pomijam tutaj to, że ja bym wolała żeby skupili się na konwencji horroru, tak jak to było na początku, a nie na konwencji kina akcji/filmu sensacyjnego. Lubię taki gatunek, ale jednak w przypadku TWD oczekuję tego pierwszego.
Ja tam wcale mieszanych odczuć nie mam co do nowego epizodu. Powiem więcej. Nadal wielbię Telltale. "In Harm's Way" może i nie dorównuje poprzedniemu epizodowi który był genialny w każdym calu ale nie uważam, żeby był najsłabszy w historii TWD. Spodziewałem się uspokojenia akcji bo przecież nie może być cały czas tak intensywnie i takie coś miało miejsce. Akcja trochę zwolniła ale nie było nudno. Ciekawa była ta konspiracja pod lufami karabinów. Cały czas była obawa, że ktoś coś usłyszy lub zobaczy i cały plan ucieczki legnie w gruzach. Nowe postacie interesujące. Mike przypomina mi komiksowego Tyreese'a. Jane z tą swoją tajemniczością jest podobna do Michonne. Troy był ciekawy jako wredny sukinsyn. Takiego typa którego się nienawidzi od początku do końca też trzeba umieć wykreować. Trochę czego innego spodziewałem się po Carverze. Myślałem, że jest bardziej rozsądnym i zrównoważonym gościem a Walta i Alvina rozwalił bo musiał. Dlatego spore było moje zdziwienie gdy okazał się drugim Gubernatorem. To, że zrobiono z niego totalnego psychola sprawiło iż stał się jeszcze bardziej zaskakujący. Myślałem, że mimo wszystko będzie się można z nim jakoś dogadać czy nawet trzymać jego stronę. Ale wyszło na to, że milutki to on był tylko w domku a u siebie jest całkiem inny. Kompletnie mnie zaskoczyła jego śmierć. Byłem niemal przekonany, że trzeba się będzie borykać z nim do końca sezonu a okazało się, że był tylko problemem na jeden epizod. Duży plus ma u mnie Telltale za to, że akcja potoczyła się zupełnie inaczej niż się spodziewałem.
Mam nadzieję, że rola bohaterów 400 Days nie ograniczy się tylko do cameo i ci którzy poszli z Tavią jak i ci którzy zostali się jeszcze pojawią. Szkoda by było gdyby w moim przypadku Russell i Wyatt zginęli w tym supermarkecie.
Zaskakujących i wstrząsających momentów było sporo. Carlos zmuszony do przywalenia Sarze, śmierć Reggiego, pojawienie się Luke'a, Carver katujący Kena czy mistrzowska końcówka. Ciekawym motywem była ciemna strona mocy u Clem o której wspominał Carver i wybór z tym związany. Świetne było zakończenie epizodu. Sytuacja z całkiem dobrej szybko zmieniła się w beznadziejną. Dało się wyczuć ten rosnący chaos. Najpierw kulkę dostaje Carlos, potem wybuch Sary i scena z krzyczącą Saritą. Mistrzostwo.
Także według mnie Telltale potwierdza tym epizodem, że w dalszym ciągu trzyma poziom. Czekam na jeszcze mocniejsze uderzenie w epizodzie następnym.

dnia: 18 Marzec, 2014, 13:52:43 12 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E14 The Grove - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Niektórzy by chcieli by przez cały odcinek krew się lała kubłami i flaki latały  :roll:
A czy mogłabyś zacytować choć jedną osobę która czegoś takiego się domagała?? Odnoszę wrażenie, iż jak ktoś krytykuje serial ze względu na nudę, nielogiczność, kiepską psychologię, scenariusz, brak zagrożenia, grę aktorską czy czego tam jeszcze można się przyczepić to zawsze padają tego typu teksty. To kompletny brak zrozumienia intencji krytykującej osoby bądź brak kontrargumentów na krytykę. Odnosząc to do tego chociażby odcinka (i innych w sumie też) to jego wadą nie było brak hektolitrów krwi, ale dość przeciętne przedstawienie w sumie całkiem ciekawego pomysłu a hordy zombiaków, które mogłyby się co prawda od czasu do czasu pojawiać są potrzebne do budowania klimatu a nie tylko i wyłącznie pokazania sieczki, która sama w sobie jest nudna. Mi się bardzo podobały w tym odcinku te osmalone szwendacze. Wyglądały dość przerażająco i klimatycznie na tle tych standardowych. Ale to tylko taki mały smaczek odcinka.

dnia: 17 Marzec, 2014, 22:42:11 13 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E14 The Grove - wrażenia

Cytuj
Myślę, że gdyby ludzie nie czytali komiksu, nie oglądali spojlerów, sneak picków to byliby częściej szokowani.

Całkowicie się z tym nie zgadzam. Widz może doskonale wiedzieć co wydarzy się w następny epizodzie, niemniej przy odpowiednim przełożeniu tego na cały obraz odcinka nadal będzie w wielkim szoku. Weźmy dla przykładu odcinek "Prety Much Dead Already". Na parę dni przed jego premierą do sieci trafiły przecieki. Większość wiedziała o czym będzie. Pomimo tego jednak każdy zbierał szczękę z podłogi. To samo przy "Too Far Gone" czy "This Sorrowful Life". Problemem twórców TWD jest to, że przykładają się oni sporadycznie do tego aby odpicować woje motywy na 100%. W generalnym obiegu raczej skłaniają się to robienia jedynie szopki zamiast rzetelnej pracy. Podają swój materiał w mdły, odpychający i po prostu nudny sposób. Wiele wątków mogło być naprawdę jakieś, ale właśnie przez taką pracę po łepkach okazały się kompletnym fiaskiem. Impas leży nie po stronie widzów, a po stronie producentów. Jeżeli nie postarają się oni w wykorzystaniu wszystkich dostępnych możliwości (a mają ich sporo) to nawet gdyby pod kluczem trzymali wszystkie informacje i nic nie wyjawili, nie zaskoczą widzów. Bardzo często marnują plusy danych wątków czy zagrywek np. relacja Andrei z Michonne, spotkanie Ricka z Gubernatorem, relacja braci Dixon, eskalacja problematyki związku Ricka i Lori, analiza problemu narodzin dziecka w trudnych warunkach etc. Każdy z nich mógł być emocjonujący i szokujący. Co jednak dostaliśmy? Jeden wielki crap.
Wykopać scenarzystów serialu i zatrudnić tych od gry. W tej grze są relacje między ludzkie, jest surival, są zombie, jest zagrożenie zarówno ze strony sztywnych, jak i ze strony innych ludzi, jest napięcie, są emocje i klimat, klimat i jeszcze raz klimat...tutaj wszystkie te elementy są i jest między nimi odpowiedni balans, wszystko ładnie z sobą współgra i wzajemnie się uzupełnia, co w rezultacie daje świetny efekt końcowy.

R-E-W-E-L-A-C-J-A

Po pierwsze to:

KENNNNNNNYYYYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ahaha wiedziałam, wiedziałam, że skurczybyk żyje! Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam jak usłyszałam ten głos, wszędzie bym go rozpoznała. Oczywiście bez zastanowienia wybrałam "big hug with my old pal".

Akcje z zombiakami jak zawsze podnosiły mi ciśnienie (tylko raz mnie zeżarło). Dużo napięcia i spory kocioł - tyle myśli się kotłowało w mojej głowię...z jednej strony nowa grupka coś wyraźnie ukrywa i nie jestem pewna czy można im ufać, a z drugiej Kenn jakiś trochę dziwny mi się wydał. Aczkolwiek, myślę że to po prostu przez to, że chłopina sporo przeszedł.
Bardzo mi się podobała ta pogawędka przy kominku i wspólne wspominki o Lee i starych dziejach.

Jeśli chodzi o nową grupkę, to ładnie zaczynają się rozwijać.
Luke - nie jest to Lee, ale jest w porządku. Choć trochę wydaję mi się być lekkomyślny. Rozwaliło mnie jak na moście po lewej 1 trupek wyskoczył, a po prawej 2, a ten najpierw leci załatwić tego jednego.
He he trochę zawiedziony był "mną", no ale ja jestem team Rednecka z Florydy, tak że z całą sympatią do niego, ale trzymam ze swoim old palem.

Rebecca - cóż, kobita spuściła powietrza, otworzyła się i może kumpelami to nie jesteśmy, ale jakieś tam pokłady sympatii do niej po tym epizodzie mam. Choć podejrzewam dlaczego "ocieplają" relacje z nią. Za pewne w przyszłości jej los będzie w "Naszych" rękach.

Carlos - w 1 epizodzie nie wywarł na mnie zbyt dobrego wrażenia, ale teraz jakoś go polubiłam i bałam się że go zabiją. Podoba mi się motyw z jego córką. Ona sama jest dla mnie neutralna. Taki kontrast dla Clem, która choć jest młodsza, to jest o wiele dojrzalsza. Dziewczyna przez to że jest trzymana pod kloszem, nie ogarnia co się dzieję. To nie jest dobre dla niej. Powinna potrafić o siebie zadbać.

Alvin - jest miły dla mnie, to ja jestem miła dla niego : D Spoko chłop. Trochę nie fajną sytuację ma i mu współczuję.

Nick - jak Ben, sprawia kłopoty. Szkoda Pete'a, jednak na amputacje już było za późno i w jego położeniu, nie dało się już nic zrobić.

Bonnie - ho ho...kto by pomyślał że ta lękliwa ruda, teraz taką badasską jest.Prędzej bym się czegoś takiego spodziewała po Glennie vol 2.Jestem ciekawa w takim razie co z pozostałymi bohaterami z DLC. Z tego co pamiętam to u mnie jeszcze do teamu dołączyli Shell i Wyatt. Mam nadzieję że oni nie będą tymi złymi : D Choć w sumie to wątpię żeby Bonnie była zua. Myślę że się po prostu przystosowała. No i w tym momencie ciekawi mnie również kwestia Tavi i jej obozu - czy  była to podpucha i tak naprawdę obóz jest kierowany przez bad guyów na czele z Carverem.

No i właśnie sam Carver - Głos mu podkłada Mr Blonde : D Cóż za miła niespodzianka. muszę powiedzieć, że bardzo ciekawy antagonista. Intryguje mnie ten typ. Tajemniczy, nie wiadomo do końca czego się po nim spodziewać. Tym bardziej, że patrząc na zapowiedzi, wygląda na to że będzie chciał "Nas" przekabacić na swoją stronę.

Muzyczka na koniec fajna, choć  nie wpadła mi w ucho tak jak Take Us Back.

Minusem jest to, o czym wspomniał Subgard - 11 letnią dziewczynkę wysyłają na zwiady, do przeszukania domku, do "negocjacji", wyłączenia wiatraku...momentami to głupio i śmiesznie wychodzi. No ale nie przeszkadza mi to aż tak bardzo i jestem w stanie przymknąć na to oko.

Podsumowując, na nowo rozbudzili moje zainteresowanie. Baaardzooo mnie ciekawi jak się sprawy potoczą, począwszy od tego jak długo Kenny będzie z Nami, a skończywszy na tym, gdzie podział się Luke.


dnia: 08 Marzec, 2014, 23:11:46 15 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E12 Still - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Z drugiej strony racje mają i ci, którym brakuje prawdziwego zagrożenia, hordy zombie przemarszy pokutnych...Rzeczywiście, teraz dostajemy tylko niewielkie, mało ruchliwe grupki. Szkoda...
Rację mają? Czy ktoś zwrócił uwagę na początkową scenę jak długo siedzieli w bagażniku? Schowali się w nocy, horda przechodziła przez noc -  dzień - noc. Wyszli dopiero rano. Małe stadko co? Mieli farta, że mieli się gdzie schować. Tylko proszę nie piać o większe zagrożenie, że powinni hordę spotkać na otwartym terenie i że tylko takie powinny chodzić - wtedy możemy zamykać serial i mówić papa.

Było wielokrotnie mówione o zachowaniu szwend - zazwyczaj poruszają się małymi grupkami, czasami niektóre nie przemieszczają się w ogóle a największe ich skupiska są oczywiście w miastach. Więc nie spodziewajcie się, że bohaterowie nie pchają się w miasta aby pokazać wam (widzom) jak wielkim zagrożeniem są umarlaki bo wtedy będziecie piać o irracjonalność zachowania bohaterów.

Po pierwsze to tę scenkę z bagażnika jeżeli uważnie czytałem forum chyba nikt, nawet krytycy odcinka w ogólności, nie czepiali się. Było klimat, było zagrożenie choć niewidoczne a tylko słyszalne. Po drugie pianie o chęć zagrożenia w serialu i tak będzie, bo rzeczywiście nie można oczekiwać, żeby zawsze bohaterowie spotykali co rusz hordy zombiaków, ale chyba od czasu do czasu by mogli? A po trzecie oczywiście racjonalni bohaterowie nie pchają się do miasta, gdzie szwendaczy jest najwięcej, ale od tego są scenarzyści, żeby ich tam z jakiegoś powodu wysłać, ale odwrotnie: wysłać z jakiegoś zombiaki po pożywienie na wieś/farmę/więzienie. Gdyby wszyscy w serialu zachowywali się racjonalnie, przemyślanie i inteligentnie a dodatkowo siła wyższa nie mieszała od czasu do czasu w ich życiorysach to mielibyśmy kawał świetnej i nudnej jak flaki z olejem symulacji simsów zamieszkujących jakąś odizolowaną od szwendaczy wyspę a psychologia i dialogi między bohaterami dotyczyły by głównie uprawy kukurydzy.
Strony: [1] 2