Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you give a Thank You to an other users.


Wiadomości - Gary

dnia: 14 Październik, 2015, 22:05:49 1 The Walking Dead Serial / Sezon 6 / Odp: S06E01 "First Time Again" - wrażenia

Usiadłem, obejrzałem, przemyślałem. Jestem z The Walking Dead obecnie około 5 lat. I powiem wam, że na przykładzie odcinaka pierwszego sezonu 6 już widać, że twórca nasz kochany Gimple nie wyciągnął żadnych lekcji  ze swoich błędów. Ale po kolei.
Jestem w stanie znieść wszystko ale pomijania bohaterów, niedawania im czasu antenowego, to inna bajka. Carl, Carl gdzie jesteś? Maggie coś ty taka małomówna? Nie wiem czy Gimple wybiera sobie postacie i rozwija je, a następnie rzuca w kąt i wybiera kolejne postacie, zapominając o poprzednich. Bardzo fajnie!
Konwencja odcinaka. Serio nie mogli puścić tych wydarzeń chronologicznie? Czy materiał stracił by sens? Nie! Zyskałby nawet na mocniejszym odbiorze samej akcji, bo wiedzieliśmy ile rzeczy mogłoby pójść nie tak. No ale nie to nie.
Idiotyczne podejście bohaterów do sytuacji to norma. Sami sobie kładą kłody pod nogi wiec już w sumie mam to gdzieś.
Aktorsko na wysokim poziomie Andrew Lincoln jak zawsze. Morgan jakiś taki, hm. Dziwny. Wydaje mi się, że nie dostał jakiegoś fajnego wprowadzenia do show, i odnoszę wrażenie jakby był tutaj na siłe. Reszta to szara masa, jak przez prawie cały sezon 5.
Fabularnie kiepsko. Średnio przedstawione skutki działań bohaterów z poprzedniego sezonu, płytki konflikt z Aleksandryjczykami, który miał byc tak ważną częścią tego sezonu, a przynajmniej tej połowy, cały pomysł wyprowadzaniem hordy tak blikso Alexandrii jak dla mnie głupi. W ogóle zwróciliście uwagę, że ciężarówka która się zawaliła była z drugiej strony kamieniołomu? Czyli jakby hord wyszła z tamtej strony to nie poszłaby w stronę Alexandrii. Czy Rick i jego grupa nie mogliby zwabić trupy z tamtej strony, zamiast nawalać flarami i ściągać je pod dom? Odcinkowi daje 5/10 bo było kilka momentów jak scena otwierająca, czy niektóre dialogi, które były ciekawe. Jak dla mnie to jest najgorszy pilot sezonu jaki kiedykolwiek nam zaserwowano.

dnia: 03 Listopad, 2014, 19:42:58 2 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E04 Slabtown - wrażenia

Dno i dwa metry mułu to nie było, ale dobrze też nie. Jednak muszę przyznać że ten epizod mnie trzymał w napięciu. Cały czas drżałam, że Becia zacznie śpiewać (Jak wypaliła u Doktorka że nadal śpiewa, to serce mi zabiło szybciej, bo byłam niemal pewna że pójdzie koncert).

Sprawdziło się to, czego się obawiałam - cały odcinek poświęcony Beci, a reszta "zamrożona". Daryl pewnie będzie stał w tych krzakach do pół finału, jak Gubcio w 4s, heh.


Becia na początku wywarła na mnie dobre wrażenie i pomyślałam sobie "czyżby się w końcu ogarnęła?" i generalnie w tym odcinku była zjadliwa. Zaczęła myśleć i działać. Nie mogę powiedzieć że się nie ogarnęła, ale znając tfurców to zrobią z niej Strażnika Teksasu do pary z Carambo.
Aktorsko Blond Klocek bez zmian. Nawet w scence przy obciąganiu lizaka, musiała te zęby zaciskać, jakby szczękościsku dostała.

Pogaduszka z Doktorkiem na tle greenboxowej Atlanty - nie dałam rady. W połowię się wyłączyłam. Jej, jak oni to robią?

Co do nowych postaci, to ech...jedynie Doktorek daje radę. Policjantka jedyne czym zaplusowała to dwoma liściami dla Beci i kazaniem do niej, że jest słaba i przeżyła tylko dlatego że ktoś silniejszy ochraniał jej tyłek. Poza tym to cóż...nie bardzo ogarniam tą kobitę, ale może to dlatego że jest lekko nawiedzona? No i znowu...fani już zauważają takie spłycanie do białego i czarnego. Do dobrych Ricków i zuych Gubciów/Garethów i teraz tych nowych. Dlaczego Ricki dla odmiany nie mogą natknąć się na good guyów? Przecież to nudne i wtórne się robi. Czy Ricki to jedyne dobre ludzie na Świecie? Heh.

Młody Will Smith i jego cudowny plan ucieczki...Ci źli kręcą się w pobliżu, a Becia pruje po....no właśnie po co? Jej wychodzę na nieuważnego widza, ale tak mnie ten odcinek wciągał, że aż odpłynęłam parę razy. W każdym razie, chyba lepiej było zaczekać aż będzie mniejszy ruch, niż robić podejrzane rzeczy niemal że na oczach Szefowej. Dalej było jeszcze ciekawiej - Will Smith Jr wie którędy będą uciekać, że będą tam trupy. To gdzie on ma broń? Poza tym wygląda na takiego, który raczej zaprawiony w boju nie jest, ale to tak na marginesie.

Hitem tego odcinka była Becia ładująca headshoty i jeszcze to zwolnione tempo - ahahahahahahahhahaa następna Sierotka Marysia co się przemienia w Xenę. Pewnie razem z Carolcią będą napierdzielały z kałachów w tych nowych zuych i zrównają w dwójkę ten szpital z ziemią.

5/10, bo mi się w sumie nie tak źle to oglądało i jako taki klimat był.

dnia: 18 Październik, 2014, 16:29:23 3 Świat Zombie / Twórczy Kącik / Odp: Rysunkowo.

Dorzucę coś jeszcze, a co xD


Dwa następne ghule do kolekcji, bo ich nigdy za wiele


Kucyk zombie


To miał być Wolf, pewnie wszystko sknociłam :P Żebyś Sub nie gadał, że nie masz portretu


I Kerry w bonusie, bo czemu nie

dnia: 14 Październik, 2014, 01:44:30 4 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E01 No Sanctuary - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Odcinek da się łatwo podsumować. Nie było słabo, nie było genialnie, było po prostu dobrze. Dałem 7 ale tylko ze względu na parę smaczków, których mi brakowało. Fajerwerków nie było, przynajmniej w tym niedosłownym sensie ;)

Podpisuję się pod tym aczkolwiek dałam odcinkowi 10 i wiem, że sezon 5 na pewno będzie ciekawy. Ogólnie podsumowuję tak jak inni, odcinek bardzo przewidywalny a scena podczas której rzeźnicy zatrzymali się przy naszych bohaterach  bądź co bądź nieco naciągana, no ale przecież każdy wiedział, że tak będzie. Mam nadzieję tylko, że w dalszych epizodach Rick się w końcu trochę podetnie bo zaczyna wyglądać jak menel  :))

Gary skąd pochodzi twój cytat w podpisie?  :yahoo:

dnia: 13 Październik, 2014, 23:12:13 5 The Walking Dead Serial / Sezon 5 / Odp: S05E01 No Sanctuary - wrażenia

Mnie osobiście ten odcinek nie powalił. Szczerze liczyłem na to, że Glenn zginie kiedy terminusy zabijali ludzi w tej rzeźni, a tu oczywiście
w ostatnim momencie jednak tego nie zrobili. Ucieczka w sumie nie była taka zła jedyne co rzuciło mi się w oczy to
 Carolcia, która bez problemowo niszczy cały Terminus na jeden strzał.

Kiedy Carolcia spotkała się Darylem to myślałem, że rzygnę tęczą męczące było oglądane tej sceny  :nielubie: . Bardzo podobała mi
się scena jak Rick zobaczył swoją córkę, a Sasha braciszka. Flashbacki pokazujące historie Terminus były zdecydowanie na
plus i czekam na więcej. Również powrót Morgana mnie ucieszył mam nadzieję, że w następnych odcinkach pokażą go więcej.
Osobiście dałem odcinkowi solidną piąteczkę

dnia: 03 Kwiecień, 2014, 18:57:00 6 The Walking Dead Serial / Ogólnie / Odp: Ogólnie o Walking Dead

Cytuj
tyle tylko że wszytkie poprzednie sezony również były oparte na komiksie i jakos w I i II sezonie niezależnie od komiksu akcja naprawdę była emocjonująca, watki ciekawe a to co wymyślili scenarzyci oprócz komiksu było swietnie dopasowane do tego co w komiksie.

Ortalini święte słowa. To co powiem nie będzie dotyczyły odcinka "A" ale potraktujcie to jako pośrednią jego krytykę. Wczoraj odpaliłem sobie odcinek "Guts" z pierwszego sezonu. Minęło dokładnie 4.5 roku od jego premiery, widziałem go już tyle razy że zliczyć nie można, ale nadal mimo znajomości jego treści wzbudza fenomenalne wrażenie swoją kinowością, rozmachem oraz dopracowaniem. Sceny w opanowanej przez trupy Atlancie są jednocześnie dramatyczne, ale i trzymające w napięciu. Możecie uznać to za śmieszne, ale sekwencja przemarszu Ricka i Glena pośród hordy za każdym razem wzbudza uczucie niepokoju. Do tego świetne sceny pomiędzy aktorami. Skład Holden, Lincoln, Rooker, Pareja, Singleton, Prescot był niemalże idealnie dograny, a sceny z ich udziałem to czysta przyjemność. Niestety teraz już tego nie ma, co pokazuje że twórcy nie potrafią kontynuować poziomu zapoczątkowanego przez Darabonta. Frank tak ułożył swój materiał, że nawet po upływanie połowy dekady robi ono takie samo wrażenie jak za pierwszym razem. Nie mówcie zatem, że nasz zawód wynika z czytania spoilerów bo jest to stwierdzenie błędne. Zawód swoje podłoże ma w słabym materiale, który obecnie nie jest nawet maskowany.

dnia: 03 Kwiecień, 2014, 14:21:57 7 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E16 A - wrażenia

No i po ostatnim odcinku sezonu..łudziłem się że czyms zostane zaskoczony ale niestety było jak w całym sezonie, przewidywalnie , zresztą napisałem to już w komentarzu do poprzedniego odcinka i w większości się to sprawdziło (pomyliłem się tylko co do śmierci Daryla). Tak wiem ktos napisze że to wszystko wynika z komiksu na podstawie którego jest TWD, to prawda tyle tylko że wszytkie poprzednie sezony również były oparte na komiksie i jakos w I i II sezonie niezależnie od komiksu akcja naprawdę była emocjonująca, watki ciekawe a to co wymyślili scenarzyci oprócz komiksu było swietnie dopasowane do tego co w komiksie. Mi jakos średnio uśmiecha się oglądanie TWD tylko pod kątem tego czy jest on zgodny z komiksem, co z to za przyjemnośc z oglądania seialu polegająca na odfajkowywaniu kolejnych scen w kolejnym zeszycie i przedstawianiu recenzji z tego co się wydarzyło na forum??. Niestety ostatni sezon pokazał że tworcy poszli na łatwizne bo to wygodniejsze. Nastepny sezon czy będzie ostatni czy nie to się pewnie okaże po słupkach oglądalności. W mojej subiektywnej ocenie nie wiele będzie się różnił od tego co dostaliśmy w dopiero co zakończonym. Nie wiem czy wszystko będzie tip top zgodne z komiksem ale nie będę mocno zdziwiony jeśli przez większość sezonu rick i jego druzyna będą tkwic w Terminus ich nowym domu a my będziemy pasjonować się jak to Rick fantastycznie opanował wszystkie techniki upawy ziemi sadzenia roślinek i hodowli przydomowych zwierzątek. Pod koniec sezonu zapewne wszyscy lub czesc ruszy w droge by jednak ratować swiat (pod warunkiem że profesorek przetrwa). Mdłe to wszystko nie przyprawione i w ogóle jak dla mnie nie jadalne jak obiadki serowane przez Marte w Terminus.

dnia: 01 Kwiecień, 2014, 23:29:23 8 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E16 A - wrażenia

Wiem, że zaraz mnie tu fanki Daryla zjedzą żywcem, ale jak dla mnie to Dixon okazał się największym idiotą tego odcinka. Tak, moim drodzy idiotą. A dlaczego? Już tłumaczę. Jego teksty o tym jak to nie wiedział o prawdziwej naturze grupy Joe są o kant tyłka rozbić. Czysta bujda na resorach. Nasz wielki postrach wiewiórek miał pełną świadomość tego z jakimi ludźmi się obecnie zadaje oraz jakie podejście do innych oni mają. Pierwszy tekst z brzegu: "Po co ranić siebie, skoro można krzywdzić innych?" Przekaz jest jasny i każdemu zrozumiały. Druga sprawa to Len. Czy zmaltretowanie jego osoby, pobicie do śmierci i jeszcze strzałka w czółko nie są dobitnym dowodem że do świętości to im daleko? Przykład na brak jakichkolwiek granic czy to moralnych czy to etycznych czy to nawet czysto światopoglądowych. Ludzi traktują jak zabawkę, a ich jedynym celem była destrukcja i zadawanie bólu. Nie wiem jakich jeszcze dowodów Dixon potrzebował aby utwierdzić się w przekonaniu, że ma do czynienia z ludźmi o sporych odchyłach psychicznych. Pewnie trzeba było mu to w twarz wykrzyczeć bo ostatnimi czasy jedynie to działa. Przejdźmy teraz do samej akcji. Daryl idealnie zna kodeks Joe. Co jednak robi? Kłamie mu w twarz mówiąc o tym, że Rick jest dobrym człowiekiem. Mówię kłamię, bo w perspektywie Joe było to kłamstwo. A co za kłamstwo się dostaje? Mówiąc delikatnie, po łapkach. I tak oto Daryl został niemalże zabity na własne życzenie. Gdyby nie Rick to cała ta grupa już by nie żyła. Szeryf się ogarnął i zrobił co trzeba sprzątać bajzel który narobił Daryl. Wprawdzie nie intencjonalnie ale jednak. Sorry, Dixon ogłupiał, zdurniał, zidiociał i zaczyna zachowywać się jak jakiś świeżak w tym świecie. Daje się podejść jak nowicjusz i jeszcze użala się sam nad sobą przez co to on nie przeszedł. Zachowuje się jak emo dziewczyna z okresów gimnazjum, która uważa że już tyle w życiu przeszła, że szok. Za niedługo to sobie zacznie żyły z tej rozpaczy podcinać. Dajcie z nim spokój. Mówiło się, że Lori była idiotką ale to co zaprezentował Daryl było szczytem szczytów. Przepraszam za lekko ironiczny wydźwięk tego teksu, ale naprawdę nie mogę już zdzierżyć Dixa na ekranie. Szkoda mi tego bohatera bo ciekawie zaczął, ale zakończy w bardzo kiepski sposób pozostawiając po sobie jeszcze gorsze wrażenie. To że go nie uśmiercili w finale S4 jest dla mnie absurdem.
Cytuj
sorki, że się nie zgodzę, ale gdyby Daryl nie dał się pobić 2 kolesiom Rick nie miałby żadnych szans. tamci mieli przewagę liczebną i szybko by Ricka załatwili. a tak było jeden na jednego. za wyjątkiem Daryla bo jego 2 biło.

Gdyby Daryl nie był taki głupi to by zaszedł Joe od tyłu i od razu wpakował mu strzałę. Zrobiłby takie samo zamieszanie jakie zrobił Rick wygryzając tętnicę. Obyło by się jednak bez bicia na własne życzenie, a Grimes nie zostałby popchnięty do samych limitów. Kropnięcie Joe tak czy siak wstrząsnęłoby grupą do takiego stopnia, ze ci nie wiedzieliby co robić. Nie miało znacznie to jak dojdzie do zabicia.

Ps. Jakiś fragment recki już mam za sobą :D

dnia: 01 Kwiecień, 2014, 22:46:34 9 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E16 A - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
ogólnie podobało Mi się to jak podstawił się Joe'mu Ktoś napisał , że Daryl olał Ricka a wcale tak nie jest , gdyby tak było to Rychu by wąchał kwiatki od spodu  ;)
Z tym się nie zgadzam jak nie wiem. To Rick wyciągnął ich z tej sytuacji, a nie Daryl, który myślał że jak grzecznie poprosi Joe, żeby ich wypuścił, to ten tak zrobi, po czym jedyne co osiągnął to dostanie po dupie. Gdyby nie Rick, to Daryl by wąchał kwiatki od spodu ;)

dnia: 20 Marzec, 2014, 11:10:31 10 The Walking Dead Serial / Sezon 4 / Odp: S04E14 The Grove - wrażenia

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
przeczytałem 2 strony komentarzy i na prawdę się dziwię 90 % ludzi, że wciąż oglądają ten serial skoro go tak krytukują  ??? dobrze, że niektórzy ludzie tutaj nie są scenarzystami  :))

Ilekroć coś takiego czytam/słyszę coś we mnie umiera, gdzieś w lesie płacze mała sarenka, a kotek nie może zejść z drzewa. Czemu krytykują? Mają do tego prawo, chcą wyrazić opinię na temat odcinka do czego jest ten wątek. Jako widz/odbiorca mam święte prawo oceniać to co twórcy oferują. Owe 90% wypowiedzi tutaj to nie są "hejty" podparte zerową argumentacją, a czasem bardzo trafne spostrzeżenia (po obu stronach). Czemu nadal oglądam serial? Bo nadal zdarzają się wbrew opiniom odcinki lepsze i gorsze przynajmniej dla mnie.
Co do błędów to każdy serial je ma, ale tutaj coraz częściej są to nieścisłości 1 kategorii bądź decyzje twórców zupełnie niezrozumiałe. Przykładowo dalej nawiązując do wcześniejszych postów jeżeli za coś można pochwalić 3 sezon to zdecydowanie za postacie, które były niejednoznaczne i intrygujące. Można było zrobić tyle z nimi dobrego. Co robią twórcy? Zabijają Axela, Merle'a, Miltona. Postacie, z którymi można jeszcze dużo zrobić, pokazać ich ciężkie relacje, ich dylematy itd.
Nie jest problemem jeżeli widzisz lalkarza na przedstawieniu kukiełkowym, ale jeżeli skupiasz na nim większą uwagę niż na kukiełkach. Tym są błędy jakie coraz częściej są w serialu.

Lizzie - jeżeli nawet przyjąć tezę (co twórcy chcieli stworzyć), że Lizzie to zindoktrynowany psychol bądź zindoktrynowany psychol z traumą to nadal, jak ktoś już zauważył wykonanie tego leży. Wygląda to tak jakby, w którymś momencie przypomniano sobie, że trzeba wykorzystać nauki Carol w tej sprawie i zaczęto naparzać widza z subtelnością młota pneumatycznego przemowami Carol. Wiele osób zadaje sobie pytanie (dość słusznie) dlaczego w ogóle mają mnie obchodzić losy tych dziewczynek? Do Mici nie odczuwałem żadnych emocji i dopiero przed jej zgonem zaczynałem ją przynajmniej lubić (to też naciągane, ale niech będzie). To potworna wada jeżeli mówi się o serialu. Lizzie z kolei jest tragicznie napisana, niespójna, praktycznie 90% scen z jej udziałem wnerwia. Nie czepiam się tego, że jest tragicznie zagrana, chociaż Carl na tej zasadzie powinien dostać 7 Oscarów i dyplom od prezydenta (hej w końcu nawet na początku był dzieckiem, które miało grać nieśmiałe, zagubione dziecko - wnerwiał, ale doceniam). A na końcu i tak można olać wszystkie wady postaci, bo każdy może powiedzieć sobie, że była po części psycholem, a Ci nie zachowują się logicznie. Ja czegoś takiego nie kupuje.

dnia: 19 Marzec, 2014, 23:49:12 11 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Michonne

To może ja wypowiem sie (pierwszy post ahhh)... dla mnie postać Michonne jest kompletna pomyłką i całkowicie mnie ona razi w oczy... jest do bólu odrealniona przerysowana i nie pasująca nawet do klimatu serialu... Niewiem jak to jest z komiksowym pierwowzorem ale widząc postać Michonne odniosłem wrażenie iz stworzono ja aby przyciągnąć do serialu fanów ANIME - nie mam nic do takich zainteresowań ale jakoś czuć tym stylem od niej! Do tego brakuje jej naturalności jaka maja inne postacie, mam tu na myśli to ze stały sie one uczestnikami horroru ale nadal sa zwykłymi przerażonymi ludźmi, podczas gdy ona sprawia wrażenie nadczłowieka, do tego potężnie ukłuł mnie w oczy jej tekst "bez miecza nie odejdę" skojarzy mi się to z rycerzami jedi i ich ideologia ze swiatlny miecz to twoje życie i śmierć!

dnia: 19 Marzec, 2014, 18:56:32 12 Świat Zombie / Survival Zombie / Odp: Broń / Pancerz / Zbroja

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Kosa na pewno jest niezła, bo idealna do pchnięć. Przy tego rodzaju przeciwniku prawie idealna. Tyle, że dość duża. Sądzę, że takie bronie mogą być zbyt nieporęczne. W momencie gdy trzeba uciekać, a raczej częściej będzie się uciekać niż walczyć, będzie bardziej przeszkadzać. Jakiś buzdygan czy nadziak można mieć przy pasie, a z kosą tego nie zrobisz. Na plecach raczej będziesz mieć jakiś plecak. Także duże tak za wartości bojowe, ale przemieszczanie się sprawia, że jej użyteczność moim zdaniem znacząco spada.

Inną ciekawą bronią może być sztylet okopowy. Połączenie kastetu z ostrzem. Broń ta służyła w czasie walki w okopach, aby przebijać hełmy wraz czaszką przeciwników.
Kosa przeszkadza w ukrywaniu się (postawiona na sztorc jest jeszcze bardziej widoczna od zwykłej).
W uciekaniu ? Nie do końca. Szczerze ucieka się z tym pewnie łatwiej niż z mieczem w pochwie ;) . Poza tym nadaje się do podpierania w wędrówce. Szkoda tylko, że kompletnie nie zdaje egzaminu w pomieszczeniach. Nie ma broni, która nadaje się do każdej sytuacji. Broń palna też dzieli się na taką która jest dobra do pomieszczeń i taką która idealnie nadaje się na otwarty teren. Niestety trzeba mieć zawsze w zapasie inną, bardziej poręczną broń jednak kosa to fajna opcja i to nie tylko wizualnie.

Hmm muszę poczytać o tym sztylecie. Z tego co piszesz też całkiem spoko opcja, dzięki ;) 

W sumie może i masz rację, że da się z nią uciekać i w wędrówce może być przydatna. Co do pomieszczeń to właśnie takim uzupełnieniem może być sztylet okopowy czy nadziak. Osobiście uważam, że broń palna to ostateczność. Przynieść może więcej problemów niż korzyści. Właściwie najbardziej przydatna do walki z innymi grupami niż szwendaczami. Jeżeli chodzi jeszcze o broń sieczną... to maczeta albo jakaś dobra szabla jest najlepsza. Miecze się nie sprawdzą podobnie jak topory. Jest zbyt duże ryzyko, że wyprowadzenie ciosu i pudło wytrąci nas z równowagi. Szpada mogłaby być ciekawym pomysłem, ale wymagałaby sporych umiejętności.

Co do sztyletu okopowego to stworzono go do wyprowadzania ciosów z góry na dół, aby ładnie wbijał się przez hełm w głowę przeciwnika. Kastet może przydać się do wytrącenia z równowagi. Całkiem poręczna broń w ciasnych pomieszczeniach albo gdy zostanie się przypartym do muru. Też nie idealna, ale warta uwagi.

Post połączony: 19 Marzec, 2014, 19:03:48
Coś takiego na przykład



Post połączony: 19 Marzec, 2014, 19:05:44
Tu można trochę przeczytać i obejrzeć sobie różne typy.Bardziej nowoczesne odmiany.

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Na końcu strony są pokazane te starego typu.

dnia: 19 Marzec, 2014, 18:10:33 13 Świat Zombie / Survival Zombie / Odp: Broń / Pancerz / Zbroja

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Akurat to argument, który można odnieść do każdej broni białej. Nawet wspominanego przez ciebie buzdyganu. Ja jej minusu doszukiwałbym się w kwestii jej...hmm... operacyjności, że tak powiem. Nie jestem ekspertem, ale moim zdaniem tego rodzaju broń staje się bezużyteczna w wąskich pomieszczeniach. Dokonanie cięcia w korytarzu nie jest łatwe.  Buzdygan co prawda ma podobne rozmiary, ale wykonanie uderzenia z góry na dół buzdyganem wydaje mi się efektywniejsze od cięcia. Ostrze ma znacznie większą szanse utknąć w głowie, a po za tym czaszka to naprawdę twarda rzecz. Wątpię aby ostrze ją przecięło. Uderzenie obuchowe ma mniejszą szanse na utknięcie i powinno być znacznie skuteczniejsze. Po za tym broń obuchowa może być korzystniejsza w wielu innych sytuacjach. Przykładowo rozwalenie jakiejś kłódki czy zamka...powodzenia z ostrzami. Także na pewno wybrałbym jakąś broń obuchową. Buzdygan jest w czołówce. Ciekawym pomysłem mógłby być nadziak, ale ten z kolei ma dużą szanse utknąć w ciele rywala. Z kolei jakieś korbacze są zbyt mało poręczne i większość pewnie sama rozwaliłaby sobie ręce czy ramiona niż przeciwnika...

No tak do każdej broni białej. Jednak tak czy siak kosa jest lepszą opcją niż katana ze względu na możliwość trzymania na dystans.

Nadziak to zupełnie inna kategoria broni. Jest obuchowo-sieczny (jak siekiera - zresztą nazywany jest "siekierką"). Jak dla mnie jest nawet lepsza opcją niż buzdygan. Nie bez powodu nazwałem go dużym otwieraczem do konserw. Nadziak jest bardzo niebezpieczną bronią (nie wiem czy swego czasu nie był przypadkiem zakazany). Poza tym nadziak jest też dobry do rąbania drewna więc jest swego rodzaju wielofunkcyjnym niezbędnikiem ;)


Kosa na pewno jest niezła, bo idealna do pchnięć. Przy tego rodzaju przeciwniku prawie idealna. Tyle, że dość duża. Sądzę, że takie bronie mogą być zbyt nieporęczne. W momencie gdy trzeba uciekać, a raczej częściej będzie się uciekać niż walczyć, będzie bardziej przeszkadzać. Jakiś buzdygan czy nadziak można mieć przy pasie, a z kosą tego nie zrobisz. Na plecach raczej będziesz mieć jakiś plecak. Także duże tak za wartości bojowe, ale przemieszczanie się sprawia, że jej użyteczność moim zdaniem znacząco spada.

Inną ciekawą bronią może być sztylet okopowy. Połączenie kastetu z ostrzem. Broń ta służyła w czasie walki w okopach, aby przebijać hełmy wraz czaszką przeciwników.

dnia: 13 Październik, 2013, 08:22:35 14 The Walking Dead Serial / Ogólnie / Odp: Wpadki The Walking Dead

Jeśli chodzi o Michonne, to dla mnie jest ona wpadką jako postać. Jej pojawienie się zepsuło mi trochę finał drugiego sezonu, gdyż w The Walking Dead, pomimo fantastycznej tematyki jaką są zombi, cała reszta była utrzymana w całkiem realistycznym tonie. Pani nindżucha jak dla mnie niszczy klimat serialu.

Podobną wpadką jest dla mnie Gubernator i przeszkadza mi w nim, jak u Miśki, jego dosłowność i komiksowe przegięcie. Podczas strzelaniny z żołnierzami wchodzi w sam środek pola walki, a kule latają obok niego. Może chłop wydziela jakiś zapach i wszystko od niego ucieka.
Kiedy Rick odbija Daryla, Gubernator stoi dostojnie w dymie, mając tę głupią opaskę na oku - zamiast pomyśleć, jak autorzy by chcieli, że FILIP TO BADASS, tylko westchnąłem.

Kolejną ''postaciową'' wpadką jest Daryl, który niedługo zostanie super bohaterem. Potrzeba więcej scen, w których trzyma/ratuje małe dzieci, stoi w tle i wygląda albo ratuje przed zombi meksykańskie rodziny.  Scena, gdy Daryl rozpacza widząc zombi-Merla jest tragiczna, wpadka aktora, p. Reedusa zabiła całą scenę. Ta mina, ten grymas, śnią mi się po nocach!

dnia: 17 Kwiecień, 2013, 20:46:41 15 The Walking Dead Serial / Ogólnie / Odp: Wpadki The Walking Dead

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Więzienie:
- Skoro tyle osób tam żyło to jak udało im się tak szybko je wyczyścić
- Dziura w murze po przez który dostała się jedna grupa. Jakim cudem się ta dziura pojawiła
- Zasadzka w finale 3 sezonu wyglądało jakby tylko 2 uczestniczyła w zasadzce gdzie reszta grupy? 

Odległości
Raz te same odległości pokonują w 30 min a czasami w 3 miesiące.
- Rick wrócił do domu w 3 sezonie bez problemów a wcześniej przez kilka miesięcy oddalał się od tego domu.
- Odległości pomiędzy więzieniem a miasteczkiem raz przebiegają sobie ją na nogach raz długo podróżują.

Zombie
- Po pierwszym ataku na więzienie "problem stanowiło" 10 umarlaków którzych zostali wypuszczeni przez ludzi gubernatora. Sorki ale jedna osoba spokojnie by ich wykończyła.
- Siła w pierwszym sezonie potrafiły wyrywać drzwi, w 3 sezonie nie potrafią wybić szyby (w aucie jak i w barze w rodzinnym miasteczku).

Roznoszenie zarazy
- Co z innymi zwierzętami. Wiemy, że zombie na nie poluje. Ale czy zwierze również może być nosicielem? Raczej tak ale nie było pokazane ani razu aby jakieś zwierze przenosiło tą chorobę.



Ad1 Nie udało. Rick wyczyścił jedynie spacerniak i obszary w około bloku C, uwzględniając drogę do bloku B, korytarze do lecznicy oraz kantyny. Patrząc jeszcze przez pryzmat odcinka "I ani't a Judas" wyczyścili jeszcze hangar. Pozamykał jedynie wszelkie możliwe drogi, który mogłyby się trupy przedostać. Reszta bloków, czyli blok A, D oraz E, a dodatkowo jakieś magazyny są nadal pełne trupów. W końcu wielokrotnie było wspominane, że zombie ciągle pałętają się w "tombs"

Ad2. Wyjaśnień tej wyrwy może być wiele. Może spuszczono na więzienie jakiś ładunek wybuchowy (patrz 3/4 któregoś z bloku rozwalono doszczętnie), może zrobiono interwencję z uwzględnieniem czołgów, może pojazdy typu czołg znajdywały się na wyposażeniu więzienia, a może sam Gubernator maczał w tym palce. Naprawdę teorii można snuć wiele.

Ad3. Zmiany scenariuszowe, o których wspominałem w innym temacie, robią swoje.

Ad4. Rick od Cynthiany oddalał się niecałe trzy dni, poruszając się samochodami oraz nawet konno, przy czym należy zwrócić uwagę, iż poruszał się trasami okrężnymi by unikać skupisk zombie. Może teraz wyjechał o czasie rannym (4 lub 5 godzina nad ranem), a pierwsza sekwencja była już umieszczona na trasie bliskiej Cynthianie, może jechał skrótami.

Ad5. Nikt nigdy długo nie podróżował. Do Woodbury było kilka km, z tego co mówiła Michonne (o ile mnie pamięć nie myli :D). Andrea może jedynie zwodzić i wprowadzać uczucie lekkiej niekonsekwencji, jednakowoż za pierwszym razem mogła dostać instrukcje, którędy się poruszać aby jak najszybciej osiągnąć cel. Zważywszy na fakt taki, iż miała ze sobą formę kamuflażu nie musiała iść okrężnymi drogami. W "Prey" natomiast musiała poruszać się tak aby pozostać niezauważoną, przy czym wielokrotnie zbaczała z trasy, a dodatkowo była śledzona.

Ad6. Na pewno nie 10 zombie. Liczba była znacznie większa. Można ją przyrównać do tej jaka zajmowała spacerniak w odcinku pilotażowym. Zważ na to, że Gubernator rozwalił główną bramę przez co zawołał trupy na obiad, a co za tym idzie ich liczba wzrastała.

Ad7. Milton powiedział, że brak pożywienia powoduje powolne umieranie komórek oraz osłabienie zombie. W serialu mamy już dwa lata po wybuchu epidemii. 194 dni minęły do czasu wybuchu CDC (Jenner mówił o tym), około dwa do trzech tygodni na farmie, następnie rok czasu po ataku na farmę i dobry miesiąc pobytu w więzieniu. Czas wystarczający.

Ad8. Wirus atakuje jedynie ludzi. Może związane jest to z formą organizacji ciała człowieka, który nie oszukujmy się ale cechuje się wyższym poziomem rozwoju niż w przypadku zwierząt.

Co do wpadek, które mi udało się wyłapać w sezonie trzeci:
-w odcinku "Seed" widzimy jak zombie w aptece bezproblemowo atakują Michonne, po czym sekwencję dalej idzie ona sobie przez miasto i żaden trup nie zawraca sobie nią głowy
-w "Home" natomiast podczas sekwencji na moście Daryl po roztrzaskaniu głowy zombie ma całe ręce we krwi, po czym sekundę później jest czysty jak łza. W tym samym odcinku również pojawia się problem z tatuażami Normana. Raz są na lewym barku, a raz na prawym
-w "The Suicide King" w sekwencji kiedy Andrea biegnie w stronę gryzionego mieszkańca, z prawej strony skweru Woodbury widać biegnącego typka z mikrofonem
-GPS Gubernatora
-strzelanie Gubernatora celującego z oka, którego nie ma.
-grupa ciągle porusza się po tych samych korytarzach mimo tego, że są one umownie korytarzami między blokiem C i B, oraz łączącymi kantynę, lecznicę, czy generatory, a jak wiadomo poniekąd grupa wchodziła do czeluści więzienia, podchodząc pod sam rozwalony mur
-rzekoma konsumpcja ciała Lori przez jednego trupa, włącznie z kośćmi
-nikt, przez cały wieczór i poranek nie zauważył wyrwy zrobionej przez Merla w ścianie Woodbury, oraz zombie które przez tą dziurę przeszły jeszcze w godzinach nocnych. Dodatkowo dziwnym jest to, że przeszły tylko dwie sztuki, kiedy to na zewnątrz była ich spora groma. Poza tym, że też zombie te nie usłyszały hałasu wywołanego za dnia przez mieszkańców?
-teleportujące się trupy w odcinki "Killer Within", "Home" oraz "Clear"   
-cudne akcje z Michonne, raz jest naprzeciwko nas po czym cudem zeskakuje z drzew, lub w natychmiastowym skutkiem (czas około kilka sekund) wspina się na dach budynku, lub ratuje zdjęcie z restauracji zapełnionej trupami   

Teraz czas na sezon pierwszy. W tym przypadku wiele tego nie ma, jednakowoż jest jedna rzecz, która razi. Jak wiadomo po tym jak Rick, Andrea i reszta ewakuowali się z centrum handlowego, zostało ono w pełni zajęte przez zombie. Co jednak widzimy odcinek później? Merle spotkał na swojej drodze jedynie dwa egzemplarze, a cały kompleks jest wręcz pusty. Dodatkowo ucieczka Merla z Atlanty, z uwzględnieniem jego stanu zdrowia jest mocno naciągana, co można podpiąć pod błąd logiczny. Jestem jeszcze w stanie poddać w wątpliwość kwestie wybuchu CDC. Nie znam się nad tą formą instytucji medycznej, ale wydaje mi się, że jest to, a przynajmniej powinien to być instytut przygotowany na wieloletnią walkę. Dodatkowo taki wybuch jako forma dekontaminacji?

Co zaś się tyczy sezonu drugiego:
-Dale nie widzący hordy z odległości kilkudziesięciu metrów stojąc na dachu RV
-teleportujące się trupy
-legendarne kody na amunicję Hershela
-cudowne wyjście Shane z miasta pełnego zombie, będąc spory kawałek drogi od auta, nie mając przy sobie amunicji (sytuacja podobna do tej z Merlem)
-brak świadomości o zombie w studni, mimo tego, że codziennie ktoś brał z niej wodę, plus do tego wielkie zdziwienie
-brak zombie w osiedlu, gdzie Andrea szukała Sophie. Jak wiadomo zachowywała się nader cicho, lecz nie przeszkadza to by w ułamku sekundy cała ulica była pełna zagrożenia
-zombie nie słyszące jednego z dwóch strzałów wykonanych w odcinku 11. Jak wiadomo raz strzelił Shane. W tym czasie trupy były już blisko farmy. Parę minut później przyszedł Carl oddał strzał i na głowie cała horda.
-nieścisłość czasowa między odcinkiem ósmym a dziewiątym. Kiedy Rick strzela do Dave'a w ósmym epizodzie, na dworze jest jeszcze widno. W odcinku następnym mamy ponownie dźwięk strzałów ale już w nocy
-zombie,. który cudem nieruchomo stał za drzewem, niewidoczny dla nikogo, po czym w ułamek sekundy pojawia się na tapecie i atakuje Andreę
-Maggie kilkakrotnie była w aptece przetrząsając ja w każdy możliwy sposób, ale jednego zombie nie dostrzegła


Jak widać błędy techniczne, wpadki w montażu, zgryzy logiczne i niekonsekwencja twórcy szerzy się w zatrważającym tempie, z sezonu na sezon :D
Strony: [1]