Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you give a Thank You to an other users.


Wiadomości - -yakushi-

To ja wrzucam pierwsze ciekawostki dotyczącą gry od Telltale.

Pierwszym zamysłem na grę było umieszczenie w centrum wydarzeń relacji pomiędzy Clem i jej bratem. Mieli stanowić dwójkę protagonistów. Niemniej twórcy zrezygnowali z tego pomysłu uznając, że niewiele będzie można tutaj zdziałać gdyż związek ten musiałby być w pełni ukształtowany w czasach przed apokalipsą, co niestety ukróciłoby możliwości twórcze. Chcieli oni położyć duży nacisk na postapokaliptyczne korelacje pomiędzy dzieckiem, a dorosłym dlatego w ich głowie zrodził się Lee.

Przed wypuszczeniem gry Telltale zastanawiało się czy nie wyciąć z niej Clem, uważając że gracze nie będą nią w ogóle zainteresowani, a o opiece już nie wspominają.

Odcinek "No Going Back" został na prędko zmieniony przed swoją publikacją ze względu na nadgorliwą aktywność jednej z użytkowniczek forum Telltale o nicku Lexi Porter, która usilnie shipowała Clem oraz Luka, a także stalkingowała Gavina Hammona. W początkowym zamyśle, to Jane miała utopić się w jeziorze, a Luke został obdarzony opcją determinant. Clem miała możliwość wyciągnięcia go z wody. Następnie, w scenie podczas zamieci wybory Clem miały wpłynąć na to kogo znajdziemy, a uratować mogliśmy tylko jednego z nich. W skryptach odcinka można było znaleźć plik o nazwie "NV_Luke_freeze_to_death.amv" lub "NV_Kenny_freeze_to_deat.amv" Luke i Kenny mieli także nawiązać przyjacielskie relacje. Dramatycznej walki w ogóle nie było w planach. Lexi Porter była uciążliwa do tego stopnia, że Telltale przeraziło się opcją zostawienia razem Luka oraz Clem, a także czuli obrzydzenie na widok ciągłego promowania miłosnej zależności pomiędzy 27 latkiem i 11 letnim dzieckiem. Do tego Porter uprawiała typowy trolling który uniemożliwiał twórcom stały kontakt z fanami i normalną dyskusję innych użytkowników. Mimo kilkakrotnego bannowania nie mogli się jej pozbyć gdyż dziewczyna zakładała kolejne konta, przy czym dalej prowadziła swoją akcję przy użyciu twittera.  By ukrócić ten "precedens" twórcy postanowili uśmiercić Luka raz na zawsze, doprowadzając w ten sposób do znanej nam już walki pomiędzy Jane i Kennym, a także wprowadzając trzy różne zakończenia.  Można powiedzieć, że jest to pierwszy raz w historii całego uniwersum TWD kiedy jakaś osoba (w domyśle "fan) spoza otoczenia twórczego wpłynęła na zmianę scenariuszu fabuły danego dzieła.

dnia: 08 Wrzesień, 2014, 01:40:51 2 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Lori Grimes

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Jak już powiedziałem wyżej, do tanga trzeba dwojga. Gdyby się Shane nie wpakował z buciorami w jej życie, to do niczego by nie doszło.

Owszem, mógł ją i Carla zostawić na pastwę zombie. Nie miał obowiązku się nimi opiekować, nie miał obowiązku ich chronić. To, że był przyjacielem jej męża jest nieważne i do niczego nie zobowiązuje. A jednak to zrobił. Wziął na siebie odpowiedzialność. Mimo tego jaki Szejnas był i mimo tego, że go nie lubiłem nigdy, jakoś strasznie trudno mi uwierzyć, że zaopiekował się nią z wyrachowania, żeby sobie pobzykać, bo ona biedna w żałobie, więc na pewno da się pocieszyć. Wybacz, ale nie kupuję tego. Może oglądałeś serial dokładniej niż ja, ale przynajmniej w pierwszym sezonie, nie widzę tych przejawów totalnego chamstwa, głupoty i egoizmu Szejna. W czym to się przejawiało? Pewnie tym podstępnym kumplowaniem się z Carlem, żeby wkupić się w łaski biednej wdowy i głupiego dzieciaka.
Jeśli nawet jednak jest prawdopodobne to co mówisz, nie zmienia to faktu, że Lori później odpłaciła mu pięknym za nadobne. Kopnęła w zad przy pierwszej okazji, wywaliła z życia niczym zużytą gumkę, zabroniła rozmawiać z Carlem i całą sytuację postanowiła zataić. A jak była taka biedna i wykorzystana, to tym bardziej powinna to Rickowi powiedzieć. Była przecież załamana, bezbronna z dzieckiem, Szejn się zaopiekował, a potem straciła głowę, czuła się samotna i bardzo źle i tak się stało. Itd. itd.
Nie byłoby tej całej chorej sytuacji i napuszczania ich na siebie, żeby się tylko nie wydało, że miała z nim romans.
Przecież jak będą wrogami, to Rick za nic mu nie uwierzy, bo będzie uważał, że Szejnas chce go zranić i mu dowalić w "bitwie" o przywództwo. Wystarczy, że ona się będzie odpowiednio przekonująco zarzekać, że do niczego między nimi nie doszło. Nie oszukujmy się. Gdyby nie ta ciążą, to Lori by zrobiła absolutnie wszystko, żeby prawda nie wyszła na jaw, choćby miała Szejnasa sama ukatrupić. O tym z resztą też już pisałem.
Niestabilność psychiczna? Tego też jakoś nie kupuję. Doskonale wiedziała co robi, gdy próbowała swój romansik zatuszować. A Rick by jej nie potępił, gdyby się przyznała od razu, gdyby zwaliła to na karb załamania psychicznego. Jego bardziej zabolało, że trzymała to tak długo w tajemnicy. Prawda zawsze wyjdzie na jaw. Andrea, Carol, nawet Dale czy Glenn, KAŻDY mógł mu powiedzieć, choćby chlapnąć przez przypadek jak z tą ciążą (nie pamiętam dokładnie, ale to się jakoś właśnie kompletnie przez przypadek wydało, bo Glenn palnął). Zapewne wszyscy wiedzieli, że Lori nie święta i co robi z Szejnem. Musieliby być głusi, ślepi i do tego martwi.

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Doprawdy? Kotłował się z Maggie w mieście. W MIEŚCIE! Gdzie w około pełno trupów. Faktycznie większa odpowiedzialność. Ciekawe co by zrobił jakby go zaczął zombie po tyłku klepać.

Lori kotłowała się z Szejnem po krzakach i to zapewne wielokrotnie. Ciekawe coby zrobił, jakby zombie Szejnasa w dupę ugryzł. Z resztą nawet gdzieś pisałem, że szkoda, że się tak nie stało, bo sobie zasłużyli. Przypominam, że Glenn i Meggie to para gówniarzy i zatracili się tak tylko jeden raz. Lori i Szejnas, robili wypady do lasu na ryćkanko o wiele częściej. Poza tym, zamknięta apteka w miasteczku a nie MIEŚCIE, jest bezpieczniejsza niż las.
Poza tym jest też między nimi pewna różnica. Glenn jest samotny, Meggie owszem ma rodzinę, ale jest wolna. Lori ma dziecko i o nim powinna przede wszystkim myśleć. Co z resztą wspominałem parę razy. Jak mam dziecko, a w okół są zombie, to myślę o dziecku. A w tym momencie zarówno z Lori jak i z szeryfa, robi się jakiś koszmarnie słabych psychicznie ludzi, którzy w obliczu przeciwności kompletnie tracą głowę, dają sobą manipulować i wykorzystywać, słyszą głosy, widzą duchy i zajmują się tylko sobą, tym samym zrzucając dzieciaki na barki innych.
Nie wierzę, że w hameryce same takie połamane mimozy żyją, co to jak są same z dzieciakiem, to od razu rzucają się w ramiona pierwszego lepszego chłopa, bo bez tych silnych ramion sobie nie poradzą w życiu. Przecież USA, to kraj odkrywców, pionierów, twardych kobiet, które broniły swego dobytku strzelbą i siekierą. Kraina twardych Irlandek, Szkotek, Walijek, ognistych Hiszpanek i Portugalek które sobie w kaszę nie dają dmuchać. Kobiety urabiają ręce po łokcie na dwóch, a czasem i trzech etatach by zapewnić dzieciom byt i walczyć o nie będą zębami i pazurami jak lwice. A Lori co? "Gdzie jest Carl?"
Michonne straciła męża, brata(?) i dziecko, a jakoś przetrwała i wyszła z tego obronną ręką, nikogo nie potrzebując. Carol latami katowana przez męża sadystę, po jego stracie jakoś potrafiła stanąć na nogi dla córki. Owszem był tyranem, ale to piekło, było jedyną pewną rzeczą, którą znała. Została sama z córką, którą za chwilę też utraciła. I też robiła wszystko by się nie załamać, by nie być od nikogo zależną. Można? Można.


Ach i jeszcze jedno. nic nie stało na przeszkodzie żeby została z Szejnem. Też mogła to Rickowi wytłumaczyć, zwłaszcza, że są przesłanki, iż między nimi nie działo się dobrze, na długo przed postrzałem i śpiączką. Dałoby radę. Nie byłoby łatwo, ale dałoby radę, gdyby tylko spróbowała, a nie udawała, że nic nie zaszło, nic się nie stało.
Carl? A co on niedorozwinięty, że nie można by było mu wytłumaczyć, że mamusia i wujek się bardzo kochają i są ze sobą, ale mamusia i tatuś nadal będą się nim opiekować, bo go bardzo kochają? Mało to rozwodów na świecie? Nawet jeśli nie byłby to rozwód formalny,m to w obecnym świecie, papierki nie mają żadnej wartości.
Ale nie, lepiej było to wszystko tak poprowadzić i spaprać. Namieszać dzieciakowi w głowie, że się nie może z Szejnem zadawać, ale potem może, ale znów nie może. Przecież lepiej żyć pozorami, a że Szejnas zgodnie z umową, warczy na Carla i się od niego odpędza jak od psa, to nieistotne jest. Najważniejsze są pozory szczęśliwego pożycia małżeńskiego.

Nikt nie twierdzi, że Szejnas nie był zakochany w Lori i jej pragnął. Wszak pragnienie Lori doprowadziło go do obłędu. Jednak wszystko można było lepiej i logiczniej poprowadzić, bez takich idiotycznych sytuacji.

I ja wiem, że to nie wina bohaterów, tylko tfórców, którzy spaprali postacie, ale kurcze ten wątek jest gorszy niż łzawa brazylijska telenowela, a nawet nasz "cudowny" Klan.

dnia: 02 Wrzesień, 2014, 22:35:42 3 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Rick Grimes

Biczykoodwłokowiec, poważnie? Dziewczyna wyśpiewała im wszystko to co planuje Gubernator. Powiedziała o tworzeniu armii, o zbieraniu broni, o potencjale militarnym, a także o możliwościach Woodbury jako miejsca do dalszego przeżycia. Idealnie wyjaśniła kontrast pomiędzy więzieniem, a miastem, a także możliwościami wyjścia Ricka i reszty z tej potyczki. Oni mogli stracić wszystko. Jeszcze sama podkreśliła, że nie wie w jakim kierunku się to wszystko potoczy. Czy to nie był wystarczający powód by jej zaufać? Patrzmy na to z racjonalnego punktu widzenia. Jeżeli dla Ricka było to mało, to musiał być albo niewyobrażalnie głupi albo niesamowicie zaślepiony we własnym poczuciu zemsty.
Strony: [1]