Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you give a Thank You to an other users.


Wiadomości - Oak

Boże zlituj się, Gimple dołączył do składu Fear. Oby jego rola decyzyjna została zminimalizowana na tyle mocno na ile się da.
Ahh cudownie.Przypomniały mi się stare dobre czasy.Jak miałem jakieś 10 lat i rozpływałem się nad filmami z Arnoldem,Sylvestrem i ich niezliczonymi pdróbkami.Filmami gdzie główny bohater biegnie środkiem pola z karabinem i trafia kogo chce a otaczający go ludzie prujący z karabinów maszynowych nie są w stanie go trafić.Piękne wspomnienia.



Tylko że do *&#^$&* jego mać nie powinno mieć to miejsca tutaj.Finałowa konfrontacja to po prostu SZCZYT kiczu i żenady.Poziom debilnych filmów akcji sprzed 40 lat..Tego bez facepalmu nie dało się oglądać.... Nawet szkoda czasu żeby wymieniać wszystkie żenujące elementy tego odcinka....Zostawię tylko najbardziej rażące

1.Sasha- każde ujęcie z nią do kosza.Beznadzieja,nuuuuuuuuuuuda i bzdura.Cała postać do śmieci i każda jej sekunda w tym odcinku-ze scenami z Abrachamem na czele
2.Akcja- tak jak wyzej napisałem - poziom zrealizowania 1/10
3.Beznadziejna gra aktorska- czy oni są już tak zmęczeni tym serialem?Nawet Negan był beznadziejny, teatrzyk dla dzieci normalnie- a pierwsze miejsce zajmuje  Maggie kiedy zobaczyła sashe-zombie.....Reakcja jak z castingu do gry w reklamie...
4.Scenariusz-kto to *#&(* wymyslil.Jak mogła się wywiązać jakakolwiek strzelanina skoro sekundę przed jej rozpoczęciem wszyscy z Alexandrii mieli broń wycelowaną w plecy- tu powinno być 90% strat w pierwszych sekundach,niezależnie od zaskoczenia Sasha
5.Wejście posiłków- tanie kino akcji+ beznadziejna realizacja
6.Cenne postaci - od razu było widać że wszystko jest tak zaaranżowane żeby nikomu z ważnych postaci nic nie mogło się stać....



Normalnie powiedziałbym że odcinek trzymał poziom sezonu *czyli mocne 2/10*  ale biorąc pod uwagę że to był finał na który wszyscy czekali 0/10  bo nie pamiętam większego rozczarowania.I na pewno był to mój ostatni odcinek
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Jestem Sasha - przyszłam do Negana żeby go zabić w samobójczej walce.Niczego się nie boję bo gotowa jestem zginąć-byle ubić Negana.


Kilka godzin później


Leżę i płaczę że chcę się zabić bo wole wykitować samotnie niż próbując zabić Negana nożem który mi dał do ręki- no bo przecież była szansa że będzie szybciej machał kijem niż ja nożem-a przecież to by mnie mogło zaboleć.Lepiej leżeć i skomleć- w końcu taka jestem twarda zabijaka.Wcześniej nie obchodziło mnie to że po tej akcji Negan pojedzie pomścić swoich do Alexandri - ale teraz jest to takie przykre że odbiera mi chęć do życia..

Żałosne.....


Kto to wymyślił? Jakiś 8 latek dopisał do scenariusza potajemnie czy jak?DRAMAT logiczny

Z ciekawości zobaczę finał ale mam nadzieje że serial zaraz zakończy się na dobre i już nigdy nie wróci.To co zrobili z tą marką powinno być karane więzieniem

Tylko, że to była gra ze strony Sashy - żeby Eugene przyniósł jej broń, z której - zapewne - chciałaby odstrzelić jaja Neganowi. Dlatego po tym, jak przyniósł jej tabletkę, to się jednak podłamała. Bo już witała się z gąską... a tutaj Gienek złamał schemat.

Dla mnie trochę niewyraźnie wyszedł Gregor...  było widać, że się waha, ale jednak mogli pójść chociaż o jeden krok dalej. Tara na plus w tym odcinku, niezłe zakończenie. Ale całości zabrakło tego czegoś.

Cytuj
Wiecie co? Nie rozumiem jednego. Po co osoby które za przeproszeniem "jęczą dupe",że im sie serial nie podoba,że już dawno upadł to oglądają i komentują? Wiem,że każdy ma prawo do mówienia swojej opinii itp ale ludzi no ile można? Zawiódł Cie serial? Super. Przestań go oglądać i daj ludziom oglądać i żyć w spokoju.

Cóż, bo jesteśmy takimi samymi odbiorcami serialu co cała reszta i mamy jednakowe prawo do wyrażania swojej opinii, bez względu na to czy są to same peany, pozytywy, ambiwalencja, irytacja czy hejt (ale oczywiście podparty argumentami). Jeżeli oglądają to musi być tego jakaś przyczyna (np. sentyment w moim przypadku) niemniej czy negatywny odbiór obiera komukolwiek prawo do dyskutowania i komentowania? Nie wydaje mi się. Cytując fragment twojej wypowiedzi "daj ludziom oglądać i żyć w spokoju". Negowanie jednej skrajności by zaraz pójść w drugą?
Mózg mi wysycha. I nie chodzi tu już nawet o jakieś techniczne nielogiczności, bo o dziwo odcinek pod tym kątem był lepszy niż wcześniejszy, co niekonsekwentnie podejmowane decyzje wobec rozwoju postaci jak i samych ich ruchów i wydarzeń przez nie spowodowane w odcinkach. Gdy dowiedziałem się po raz pierwszy, że pojawienie się Królestwa w serialu zostało oficjanie potwierdzone, cieszyłem się jak dziecko. Aktualnie jestem zażenowany tym, jak to poprowadzili. Czyli powtórka z Hilltop (W pewnym sensie. Jezus i Gregory to dość ciekawe postacie, zaś sam obóz i jego tło potraktowali po prostu po macoszemu. Natomiast wątek Maggie-liderki gryzie w oczy jakby ktoś wsypał mi tam piach, kamienie, sól i pieprz jednocześnie).

Wszystkie te sceny z trenowaniem młodego oraz z tą "dziewczyną", to próba wzbudzenia u widza dodatkowego przejęcia się późniejszą śmiercią Bena. No szkoda chłopaka, ale jakoś się z nim nie zżyłem. W mojej opinii może gdyby pokazywali go wcześniej więcej i dali mu więcej czasu, aby wyraził jakieś swoje... Nie. Nie żyjesz, rip.

Zauważyłem, że większość ludzi oskarża Richarda o taki a nie inny obrót spraw...
Ci którzy głoszą taki pogląd, nie zauważyli jednak bardzo ważnej kwestii z wcześniejszych odcinków. Jest to również po części wina Morgana jak i Dredziarza. Ich zbyt pokojowe i pasywne podejście do sytuacji, zaowocowały tym co zobaczyliśmy w najnowszym odcinku. Rick i inni ostrzegali, próbowali im to wmówić. Jeżeli nie zaczniecie walczyć o wolność, ktoś w końcu zginie. Bo Zbawcy wami rządzą i mogą zrobić w każdej chwili co tylko chcą, jeżeli im się nie sprzeciwicie. Czy oni serio oczekiwali, że wszystko ze Zbawcami się ułoży? Że da się żyć spokojnie jako ich niewolnicy? Albo pozamykać ich w klatkach po prostu, wcześniej grzecznie prosząc żeby tam weszli? No to się właśnie zdziwili. A ja nie, bo nawet bez spoilerów spodziewałem się, że coś w końcu walnie.

"Because we've done nothing to stop them" ~ Richard s07e13

Śmierć Richarda... Nie mam słów. Głupszego zgonu nie było tutaj chyba od dawna.
To, co odstawili rycerze Kingdom to jakaś totalna tragedia. Nie wiedzą dlaczego Morgan zaatakował Richarda i dlaczego, ale nie rzucą się żeby pomóc przyjacielowi, bo po co? Zresztą, ułożyłem na szybko dialog który całkowicie obrazuje sytuacje.

Morgan: Wiem, że znasz mnie od niedawna i tak dalej, ale mamy parę wspólnych poglądów i ogólnie się lubimy, no to wiesz. Zabiłem go bo Ben przez niego zginął. Co tam, że znasz Richarda dłużej i był jednym z Twoich najlojalniejszych ludzi i nawet nie próbowałeś go ratować tylko stałeś wmurowany ze swoimi ludźmi i tyle. Wierzysz mi, co nie?

Ezekiel: No spoko, chodź się przytul i wracaj z nami. Zasadzimy krzaczki i fajnie będzie.

Morgan: Nie, idźcie dziady, chce być sam.

Ezekiel: Ok.

W jakim celu zrobili z Dredziarza kogoś... takiego? Do jasnej cholery, Morgan tu rządzi czy Ezekiel, bo ja się już pogubiłem?

Noo, Melissa. Dobrze sobie radzisz. Płacz więcej jako Carol w jednym odcinku, a może dostaniesz kolejną podwyżkę. Rozumiem "dramatyzmy" tych scen i sytuacji, na początku mi to nawet nie przeszkadzało i próbowałem być empatyczny wobec niej, ale czy ona musi być aktualnie znana tylko z płakania? Już bardziej podobał mi się obraz Carolki jako Terminatora, sama ratująca całą grupę.

Czekam na punkt kulminacyjny całego tego zamieszania, bo nie wiem, czy wytrzymam więcej odcinków tego typu.
Jak ktoś już wcześniej zauważył, głównym grzechem technicznej strony tego odcinka było sztuczne przedłużanie scen. I tu muszę się zgodzić w 100%. No ale ostatecznie i tak jest lepiej niż e12 i e10. Niech będzie, że 5/10 w takim razie (e10 wystawiłem lekko naciągane 4, a e12 1 tylko dlatego, że nie było oceny 0,5. Ahh, ta moja matematyka). Tutaj również lekko naciągnąłem, ale Jerry... Boże święty, ta postać poprawia mi humor.


Nie porwał mnie ten odcinek- w zasadzie każdy aspekt fabuły wygladał na niedopracowany. Nie wiem- może dlatego że trafiłem na wersję bez napisów a bylem trochę rozkojarzony, ale odcinek jak dla mnie co najwyżej średni. Wioska złomiarzy- zombie zupełnie mnie nie przekonuje. Snuja się jak autystycy, wyglądają jakby zapomnieli jak się mówi a uczucia usunęli sobie chirurgicznie. Ich praktycznie natychmiastowy mariaż z Rickiem jest mocno naciagany- ok, rozumiem że ma to pokazywać pewien pragmatyzm czy wręcz desperację grupy Ricka, ale bądźmy choc troche poważni: porywają Gabriela, kradna zapasy, oddział poszukiwawczy trzymaja na muszce , a Rick jakby nigdy nic proponuje im sojusz. Oni z kolei, choć dotąd najwyraźniej nie zetknęli się z Neganem nagle daja się przestraszyć/ przekupić jakimiś wirtualnymi korzyściami. Naciagane jak plandeka na Żuku. Samą walkę z zombie-jeżem w ogóle lepiej pominąć, podobnie jak jakość dialogów .
Królestwo- wychodzi na to że Ezekiel zdecyduje się na walkę ze Zbawcami jak mu ktoś tygrysa odstrzeli, bo wszystko inne zniesie bez problemu. Do tego Morgan, którego miękkobułowatość jest w tym kontekście irytująca. Sensei pozbył sie kręgosłupa i dodatkowo nie przeszkadza mu oglądanie poniżania innych.
Spotkanie Daryla i Carol miało chyba w założeniu być wzruszające i pełne emocji, a zamiast tego wyszła scena rodem z "Dlaczego ja?". Po kiego grzyba Daryl nie poinformował Carol o śmierci członków grupy? Uznał że wrażliwa istotka tego nie przeżyje? ;-) Przy okazji od razu załozyl że Carol i tak juz nie będzie miała okazji dowiedzieć się prawdy. Nielogiczne, dziwne i niepotrzebne.
Rosita z kolei wysuwa się na prowadzenie w kategorii "postac której głowę chciałbym zobaczyc oddzielona od reszty ciała". Kolejny odcinek ma 'trudne dni' i w zasadzie nic swoimi fochami nie wnosi.
Reasumując- słaby odcinek ktorego jedyna zaleta według mnie jest że ruszyl akcję do przodu i że ten nudny ruch już mamy za sobą.             
Jak na razie w tym sezonie każdy odcinek bez Negana to totalne dno i 2m mułu- ten odcinek trzyma się twardo tej zasady, niestety



Opiszę tylko to co mnie naprawdę uderzyło (reszta była po prostu średnia i niewiele znacząca) czyli

ZŁOMIARZE


...

Co to ma być? Scenarzyści naoglądali się Mad Maxa i się im z lekka światy popier####?

-grupa jest jakimś nieporozumieniem wymyślonym na kolanie-jest SKRAJNIE niewiarygodna...Banda bezużytecznych włóczęg bez żadnej wartości bojowej, z wyraźnymi problemami w głowach (wydaje im się że są jakimiś super wymiataczami)- a Rick się cieszy jakby trafił na wyszkolony oddział komandosów
-przywódczyni odpłyneła w inny wszechświat ze swoją samooceną -nie dość że jest żałośnie zagrana to jeszcze irytująca..Cała sytuacja,zawarta "umowa", wszystko to się w ogóle nie trzyma kupy,nie ma sensu - to wręcz jakaś paranoja-cała ta sytuacja...
-zombie w zbroi- KTO TO WYMYŚLIŁ??? 8 letni dzieciak jakiegoś ze scenarzystów podczas śniadania zajadając płatki?? Przecież to wręcz żałosne..........Zombie nic nie widział,nic nie słyszał- ale podążał za Rickiem jak predator-bzdura na bzdurze.Sam fakt trzymania takiego stwora na jakiejś "arenie"- to jest dramatycznie żenujące


Pierwszy raz podczas oglądania WD czułem żenadę na poziomie oglądanie "Chłopaków do wzięcia" - zasłaniałem twarz dłonią nie wierząc w to co widzę i słyszę- wszystko co związane ze złomiarzami -1/10 .Ultra dramat.

I jeszcze Carol.

Co to mają być wakacje u wujka na wsi? Siedzi jak obrażona księżniczka w chacie i czeka aż jej pod nos przyniosą żarcie?Co oni zrobili z tą postacią!Przecież ona jest skrajnie bezużyteczna dla serialu w tej chwili- a jej wątek jest abstrakcyjnie głupi i naiwny...

Ale mnie wkurzył i rozczarował ten odcinek,dla mnie jeden z gorszych ever
Olivia zajmowała się Judith, no jak oglądacie. Przecież nie przypadkiem jest w domu Ricka i kiedy Negan chce lemoniadę, Olivia zaczyna mówić, że powinna być przy... eee... lepiej nie mówić psychopacie o małym dziecku na górze.
Cytuj
Być może po prostu oczekiwałam bardziej wylewnej reakcji a'la Maggie.

Przecież Maggie też wielce wylewna po śmierci Glenna nie była. Powiem wręcz, że bardzo szybko wróciła do w miarę normalnego trybu życia. Poza tym, Tara nigdy nie była bardzo emocjonalna jeżeli chodzi o prywatne tragedie. Po dobiciu Meghan przez Gubernatora oraz żywcem pożartej Lily, jedyne co do czego była zdolna do zamknąć się za siatką więzienną i patrzeć w podłogę. Także jej zachowanie po informacji o Denise jest zgodne z ogólnym rysem charakteru Tary.
Cytuj
Co spalonego zobaczyła Michonne? To były ich łóżka czy czo?

Tak. Negan pocisnął sobie z Alexandryjczyków dużo większe heheszki niż Rick zakładał, doprowadzając do tego że zostali praktycznie z niczym. Ani nie mają arsenału do obrony, ani wygody o którą do tej pory walczyli. Ogólnie dziwię się, że Grimes tak lekkomyślnie podszedł do samego problemu i przygotował wszystko zgodnie z żądaniami Negana. Kiedy inne grupy kombinują na prawo i lewo, dopuszczając się oddawania nawet zatrutych zgniłym mięsem świń, Grimes spuszcza głowię. Oczywiście rozumiem jego stan emocjonalny i psychiczny bo jak sam zauważył, jego lekkomyślność doprowadziła ich do punktu w którym znajdują się obecnie, ale bez względu na to co się stało, nie zwalnia go to z dbania o dobrostan Alexandrii której nadal jest liderem. Mimo braku pełnej autonomii rolę decyzyjną zachował on. Jak dobrze wiemy, osada ma bardzo interesujące wyjście alternatywne pod postacią systemu kanałów. Dlaczego nie wykorzystano tego faktu i nie zdecydowano się na schowanie części swojego asortymentu? Broni? Leków? Innych podstawowych rzeczy? Zgodnie z zasadą, czego oczy nie widzą. Negan nie ma bladego pojęcia o zaletach ASZ i tego czym tak naprawdę ta osada dysponuje. A już akcja z inwentarzem to szczyt totalny. Co za problem zrobić nowy, okrojony o połowę spis i stary spalić na popiół? To jest właśnie aspekt odcinka, który mierził mnie najbardziej. Pokazanie upodlenia Ricków i ich pełnej zależności od nowego systemu to jedna sprawa, ale zachowanie pewnej logiki i zachowawczości oraz rozsądku grupy to druga sprawa. Nawet jeżeli Rick nie jest w stanie emocjonalnie stworzyć-powiedzmy to sobie-podziemia, to reszta niech zacznie działać. Tylko przed, a nie po fakcie. Z tego co pamiętam, komiks pokazał to w dużo lepszym świetle.
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Nie rozumiem też czemu pokazali w pewnym momencie, jak obrywa każdy po kolei? Przez chwilę byłem pewny, że Negan wybił wszystkich i został tylko Rick, a gdzieś tam jeszcze Carol i Tara. Głupi, trollerski chwyt twórców.

Wg mnie te sceny odnosiły się do tego co powiedział Negan: Pomyśl co jeszcze może się zdarzyć. Dał jasno o zrozumienia Rickowi, że jeśli mu się nie podporządkuje, to Negan wyrżnie całą jego grupę. Właśnie ta świadomość sprawiła, że Rick zrobił dokładnie to czego od niego oczekiwano. No i wiemy po co nakręcono sceny śmierci każdego z grupy ;)

Odcinek, mimo, że byłam zaznajomiona ze spoilerami, oceniam wysoko. Sceny śmierci mocne, zwłaszcza moment, gdy Glenn mówi do Maggie. Starcie Negan-Rick, było ok, ale chyba liczyłam na odrobinę więcej. Wzruszyłam się kiedy zabierali ciała, biedna Maggie :(

Mały offtop: Andrew ma cudowne oczy!  :lovely:
Może będę niepopularny, ale moim zdaniem Jeffrey Dean Morgan nie pasuje do roli Negana...
Cały czas brakuje mi tej charyzmy choćby nawet bardziej w stronę takiego Merle, już nawet Trevor przy Neganie wydawał się bardziej autentyczny.
Za sztucznie to wszystko wyszło moim zdaniem, jakoś za grzecznie i nie wiem czemu, ale nawet Lucille trzymał jakoś tak niemrawo. Bardziej bałbym się, że Negan zaraz nakryje do stołu i przyjmie zamówienie niż przy* mi w łeb kijem.
Ogólnie słabo, słabo.
Nie wspominając o totalnym wypięciu się na zrobienie dobrego finału kosztem taniego chwytu jakim jest cliffhanger w tak ważnym momencie.
Ten odcinek był tak koszmarny i gówniany, że aż śmieszny. Ej, czy ja przespałem jakąś erę czy coś, ale od kiedy TWD jest komedią? Bo tak szczerze mówiąc, jak inaczej nazwać tą farsę której dzisiaj byłem świadkiem? Szczerze powiedziawszy, tutaj chyba nic nie było dobre. No dobra, może znalazłyby się kilka pomniejszych plusików ale w świetle całego epizodu to są malutkie popierdółki, które giną w natłoku tej niewyobrażalnie wielkiej kaszany jaką jest "The Last Day on Earth". W tym wszystkim nawet cliffhanger tak nie irytuje. Gimple zeszłorocznym finałem pokazał, że nie ma wizji i umiejętności scenariuszowych, ale tym razem przebił samego siebie. Dosłownie. Caluteńkie 60 minut finału to jedno wielkie i niekończące się turlanie camperem od punktu do punktu, pozbawione jakiegokolwiek napięcia czy suspensu i jeszcze na dodatek wypchanie pretensjonalnymi tekstami bohaterów. Myślałem, że wyzionę ducha kiedy Rick wywalał to swoje pierdu pierdu odnośnie tego czego nie dokonali i czego mogą dokonać przekręcającej się powoli na łóżku Maggie. A już Carl przechodził ludzkie pojęcie jak na niespełna minutę przed wejściem Zbawców powtórzył dokładnie to samo co jego tatuś. Kicz w najgorszym z możliwych wydaniu. Tak jakby widzowie byli idiotami i nie czuli fatalizmu nad głowami bohaterów. Trzeba nas jeszcze bardziej katować ich egoistyczną pewnością siebie bo przecież dramatyzm sytuacyjny strasznie ucierpi na braku tego aspektu. Największym idiotyzmem jest natomiast sam kontekst całej wyprawy. Kuźwa trzy razy napotykają się na patrole Negana dające jasny sygnał co do tego co się dzieje, ale nieeeeee, idźmy dalej jak te barany na rzeź ciągnąc umierającą powoli ciężarną. Typowy szary Kowalski zorientowałby się, że są w dupie już po pierwszym napotkaniu Zbawców, ale Rickowi i reszcie to za mało. Sam jeszcze zauważył, że Negany celowo kierowali ich w tę stronę to zamiast zawrócić to ci pchają się dalej. Ryszard, logika level master. Wątku Carol i Morgana nie chce natomiast komentować. Czwarty odcinek wałkowania wielkiego weltshmerzu Peletier, która co rusz powtarza jedno i to samo. Jeżeli chodzi o aktorstwo Andrew Lincolna to pozostawię je bez komentarza. Przez większą część epizodu grał jakby go do tego zmuszali. Był dla mnie sztuczny i nieprawdziwy. Dopiero w końcówce przypomniał sobie co to gra i prawdziwie pokazał świadomość Ricka odnośnie tego jak głęboko są w szambie.

Co do plusów:
- Jeffrey Dean Morgan - jak dla mnie czuł się stłamszony i wycofany bo chyba liczył na coś zgoła innego, ale i tak dał z siebie wszystko ratując ten odcinek przed kompletnym dnem. Jego kreacja Negana w pełni do mnie przemawia, a sam aktor to ciekawy dodatek do obsada
- Cała końcowa sekwencja spotkała się z pozytywną reakcją. Choć na momencik wywołali zainteresowanie, a to dzięki lekko klaustrofobicznemu charakterowi.
- brak Dixona -  po zeszłotygodniowym odcinku, gdzie ponownie przypomniał dlaczego tak szczerze chcę żeby w końcu zniknął z ekranu, jego brak przez gros finału i zerowe linie dialogowe są niesamowitą zmianą
- Lauren Cohan - no, na taką Lauren czekałem kilka poprzednich lat. Nareszcie ciężki materiał, który wymaga czegoś więcej
- Sonequa Martin Green i Christian Serratos - krótkie urywki ale przerażenie na twarzy pierwszej i załamanie na twarzy drugiej (tak w ogóle pierwszy raz kiedy Serratos nie była drewniana) robi wrażenie

Szczerze, moja irytacja sięgnęła zenitu, ale czemu tu się dziwić? Gimple pisał scenariusz...

Czyli co, zakończenie sezonu poznajemy w pierwszej połowie maja ma się rozumieć?

dnia: 02 Kwiecień, 2016, 00:05:43 14 The Walking Dead Serial / Sezon 6 / Odp: S06E15 "East" - wrażenia

Cytuj
Dokładnie tak, facet dobrze gadasz. Fakt, faktem sporo bylo nieprzemyślanych zachowań ale dajcie spokój czy wy wszystko w życiu robicie mądrze, przemyślanie i logicznie? Czasem każdemu się zdarza zrobić coś pod wpływem chwili, te akcje które miały miejsce w tym odcinku były nieprzemyślane i wszyscy bohaterowie działali pod wpływem emocji nie rozumu ale tak jak w życiu tak czasem bywa. Gdyby krytykować tak strasznie każdy odcinek to nie było by tego serialu. Po co oglądasz skoro tak przepraszam za wyrażenie obrzucasz gównem póżniej? Zamiast chwalić te dobre aspekty to tylko wyszukujecie tysiące negatywów a by powiedzieć coś pozytywnego, miłego to już nie tylko obrzucanie gównem za przeproszeniem. Ten serial od samego początku był nastawiony na akcje to za akcje większość kocha ten serial, nie zawsze bohaterowie postępują mądrze ale i w życiu nie każdy postępuje mądrze. To przez takie negatywne komentarze jak wasze padają, kończą się dobre seriale bo twórcy zbyt poważnie biorą do siebie takie słowa że a do dupy odcinek i takie tam. Ja tam kocham akcje w tym serialu i im więcej jest akcji tym bardziej podoba mi się odcinek.

Przepraszam bardzo, ale na jakiej podstawie mam powiedzieć coś pozytywnego skoro odcinek był po prostu zły i miałem pełne prawo do tego by (i tutaj posłużę się Twoim określeniem) "obrzucić go gównem" (choć nie wiem od kiedy konstruktywna podpada pod to hasło, może już nie nadążam za ciągłym redefiniowaniem dawnych pojęć)? Poza tym, o jakiej Wy akcji mówicie? To, że Karolka zafundowała kilkuminutową terminatorowską akcję nie czyni z odcinka materiału akcyjnego. Toż tu nic więcej ponad głupotę bohaterów nie miało miejsca! Rick i Morgan łażą i deliberują, w Alexandrii łażą i deliberują, czwóreczka leśnych muszkieterów łazi i deliberuje. Co najgorsze, w większości przypadków jest to powtórka tego co już w tym serialu było wałkowane do niestrawności. Powiedzcie mi co w tym odcinku było takiego super i niesamowitego, że zasługuje na tą pełna 10? Bo gwarantuje wam, że z dotychczasowych sześciu sezonów jestem Wam w stanie wymienić co najmniej 10 idealnych epizodów i drugie tyle zbliżonych do ideału, które naprawdę zasługują na tą dyszkę dzięki swojej precyzji, formie, wykonaniu.

Aha, i tak jeszcze ku końcowi. Dobry serial nie spotyka się z krytyką. Jeżeli coś jest krytykowane przez szersze grono odbiorców (a dotychczasowy sezon TWD z takowymi reakcjami się spotyka i to nawet w USA) to wniosek jest jeden, nie mamy do czynienia z zadowalającym produktem. A seriale upadają nie dlatego, że są krytykowane tylko dlatego że nie przynoszą zysku i dla stacji telewizyjnych nie opłaca się łożyć forsę na ich produkcję. To jest biznes i liczy się pieniądz. Czasami największy szajs potrafi lecieć latami i choćby nie wiem jak został zjechany przez krytykę, dopóki jest intratny, dopóty będzie leciał.

Cytuj
Myśląc takimi kategoriami, TWD w ogóle nie powinno się oglądać, bo cały serial jest, zacytuję, "durny". Idiotyzm bohaterów nie jest pierwszyzną już od pierwszego sezonu, gdzie większość nielogicznych decyzji było tuszowanych gorzej lub lepiej. TWD od zawsze był nastawiony na akcję, a aktualnie od dwóch sezonów jest to główny aspekt serialu. Nic dziwnego, że twórcy chcą wywrzeć po prostu wrażenie na widzu samym rozwojem fabuły, a że wiążą się z tym kompletnie nieprzemyślane wątki - no trudno. Osobiście nigdy nie oceniałem TWD pod względem klarownego myślenia, bo mam wrażenie, że serial ma sporo innych zalet, ażeby przyćmiewać je głupotą postaci.
Pomysły, które przedstawiłeś (i które strategicznie są bardzo słuszne) nie mogłyby być zrealizowane, gdyż mam wrażenie, że Walking Dead nie ma już warsztatu, żeby wrócić do drugiego sezonu, gdzie każdy odcinek był poświęcany takim przemyśleniom bohaterów. Mam na myśli "co robimy", "jak tu to poprawić", "jak zrobić lepsze tamto". Poza tym 2 sezon osobiście uważam za dość słaby właśnie przez takie rozterki, a mam wrażenie, że jestem dość przeciętnym widzem i sporo innych osób mogło też tak to odebrać.

Polemizowałbym ze stwierdzeniem, jakby TWD od zawsze nastawiony był na akcję. Siedzę w temacie tego serialu już szósty rok, śledzę jego kulisy niemalże od samego początku i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że podwalinami TWD jest dramat społeczno-psychologiczny. I wiesz co? Do sezonu piątego gatunek ten był z lepszym czy gorszym skutkiem realizowany. Pierwsze dwie serie w pełni minęły pod tym hasłem, w trzecim postawiono na tuszującą niedociągnięcia fabularne akcję ale rozwój dramatyczny w wielu przypadkach nadal był odczuwalny, w czwartym i piątym ponownie wrócono na tory dramatyczne czego przejawem niech będzie fakt, że epizodów akcyjnych na każdy sezon było może nie więcej niż 5. Dopiero w S6 zepchnięto dramat na drugi plan.

Oczywiście, że TWD ma możliwość powrócić warsztatowo do początkowych serii. Przykładem niech będzie rozpoczęcie wątku alexandryjskiego z sezonu piątego, który pod względem realizatorskim spokojnie można przyrównać do fantastycznych początków serialu. Na tym etapie wszystko stało na wysokim poziom, dowodząc temu że z tematu nadal sporo można wyciągnąć przy odrobinie chęci i pomysłowości.

dnia: 29 Marzec, 2016, 12:42:34 15 The Walking Dead Serial / Sezon 6 / Odp: S06E15 "East" - wrażenia

Równie dobrze ta krew z końca odcinka może być krwią Dwighta którego zabiła Andrea - to jest TWD tu nic co logiczne i oczywiste nie ma prawa bytu.
Strony: [1] 2 3 ... 7