Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the messages where you give a Thank You to an other users.


Wiadomości - DoroTaTa

dnia: 18 Grudzień, 2014, 13:57:08 1 Świat Zombie / Z Nation / Odp: Z Nation

Jestem po 6 odcinku i coś widzę że twórcy zaczynają zmieniać kierunek serialu na bardziej na poważnie. Bardziej wolałam luźniejsze i humorystyczne klimaty, ale nawet jak jest bardziej na serio, to dla mnie to i tak jest lepsze od obecnego sezonu TWD : D Przynajmniej jest jakiś survival i dynamiczna akcja bez zamulania i pseudofilozoficznych gadek. No po prostu przyjemnie się to ogląda.

Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.

dnia: 01 Grudzień, 2014, 22:04:28 2 The Walking Dead Serial / SPOILERY / Odp: Druga połowa sezonu 5

Nie porównuję tych dwóch sytuacji która jest ważna a która ważniejsza, tylko o ewentualne zachowania bohaerów i ujęcia odcinków. Ja nawet nie twierdzę, że Daryl może opłakiwać Becię. Poza tym Rick i Daryl są różni pod względem emocjonalnym i dla jednego coś co jest małą stratą dla drugiego może być zawaleniem się świata. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

dnia: 18 Listopad, 2014, 15:37:44 4 The Walking Dead Serial / Postacie / Odp: Shane

W sumie niby racja. Jest sens w tym, co mówicie. Ryzyko zepsucia postaci byłoby duże, a prowadzenie jego historii trudne. Także nie mogę się z wami tutaj nie zgodzić. Aczkolwiek szkoda, że tej postaci już nie ma. Mogli właśnie, jak mówi Tomb, doprowadzić go do stanu nieużyteczności trochę później. Dać mu jeszcze szansę na jakąś kooperacje z grupą. Może spróbować wyciągnąć z jego stanu, jakoś próbować poprawić jego stan umysłowy. Zapewne trudne byłoby to do zrobienia, ale myślę, że nie niemożliwe. Zwłaszcza jakby gorzej zaczęło mu się robić, gdy Lori miała umrzeć. Może po jej śmierci by mu było lepiej. A jak nie, to przynajmniej ciekawie by było.

dnia: 16 Listopad, 2014, 08:50:16 5 The Walking Dead Serial / Ogólnie / Odp: Serialowi Hejterzy

Jak widać Angel mnie ubiegł, już od dawna dużo o tym myślałam, odkąd jestem na Strefie, obserwowałam różne zachowania i chciałam założyć podobny temat, może trochę o innym tytule. Jednakże treść w nim zawarta byłaby praktycznie taka sama. Także wypunktuję trochę spostrzeżeń, myśli i odczuć na ten temat.

1. Po pierwsze i najważniejsze. Pisałam to już i na shoutboxie, i w komentarzach, ale powtórzę to dobitnie jeszcze raz. Wszyscy tutaj zgromadzeni oglądamy The Walking Dead i powinno nas to łączyć, nie dzielić. The Walking Dead sprawia, że w jakiś sposób stajemy się jednością - myślcie bardziej o tym co mamy wspólnego niż czym się różnimy. Cieszmy się z tego, co wspólne, akceptujmy różnice. Co z tego, że jedna osoba nie lubi Carol, druga ją lubi, trzecia nienawidzi Beth, czwarta uwielbia Daryla... to dalej jest jedno i to samo The Walking Dead i społeczność, którą ten serial w jakiś sposób przyciągnął. Osobiście szanuję wszystkich użytkowników Strefy, niektórych z Was naprawdę już zdążyłam polubić (mimo dość krótkiego czasu) i jak na razie nie żałuję, że zaczęłam się tu udzielać. Wcześniej nie pomyślałabym, że TWD ogląda tyle wspaniałych ludzi z różnymi pasjami, wyrazistymi charakterami, wyrobionym światopoglądem itp.

2. Tu trochę o stosunku do tego serialu. Wydaje mi się, że niektórzy zbyt poważnie podchodzą do niektórych kwestii związanych z TWD np. bohaterów, showrunnera, dialogów itp. Jak już pisałam wcześniej, ja akurat w tym aspekcie mam luźny stosunek do TWD. Owszem, kogoś lubię mniej, kogoś bardziej, ale nie czuję się związana z żadnym z bohaterów, nie spodziewam się szekspirowskich dialogów. Przyjmuję i akceptuję to, co jest na ekranie, oczywiście nie bezmyślnie (co widać po moich komentarzach w wrażeniach z odcinka), napiszę o tym, co mi się nie podobało, co było absurdalne. Jednakże nie przywiązuję się do tego aż tak, żeby zaciekle wykłócać się z kimś, kto ma inne zdanie na ten temat. The Walking Dead jest jakie jest, morfuje w taki a nie inny sposób i ja kocham je - za to, że po prostu jest. Cenię to, że w każdy poniedziałek mogę obejrzeć nowy odcinek i czerpać z tego radość. Wcześniej, było jeszcze lepiej, kiedy poświęcałam pół dnia, żeby obejrzeć 6 odcinków po kolei, albo czasami nawet cały dzień na oglądanie TWD. Krytykom i znudzonym polecam więcej dystansu do tego serialu. I mniej wymagań. Im więcej mamy oczekiwań i im bardziej są one wygórowane, tym mocniej potem czujecie się zawiedzeni. Po co odczuwać zawód? Przecież to nie jest miłe uczucie. I też, nie obraźcie się, ale gdy zaczynałam swoją 'karierę' na Strefie, trochę odrzucała mnie wszechobecna fala krytyki przelewająca się przez większość wątków. I tu przechodzimy do punktu trzeciego.

3. 'Nie podoba się, to nie oglądaj' - wszyscy piszecie, że to gimbusiarski, idiotyczny, debilny tekst. Dla mnie jest w nim dużo prawdy. Gdyby TWD mi się nie podobało, po prostu bym tego nie oglądała. Nie lubię amerykańskich komedii, więc ich nie oglądam. Nie lubię muzyki disco polo, więc jej nie słucham. Nie lubię burych ciuchów, więc ich nie ubieram. Nie lubię pierogów, więc ich nie jem. Gimbusiarski tekst? Przecież jest w nim tyle logiki. Jeśli widzicie w TWD więcej wad niż zalet, może warto rozważyć rozstanie z tym serialem? Po co pisać o kolejnych 'straconych 40 minutach' z życia?

I tu Angel po raz kolejny mnie ubiegł, zadając pytanie, dlaczego 'starzy wyjadacze', mimo tak długiego stażu i tak ogromnych zasobów krytyki oglądają TWD. Też mnie to zastanawiało i miałam o to pytać parę osób. I tu zrobię ukłon z kolei w stronę krytyków.

4. Z jednej strony posty rugające wszystko, dosłownie wszystko, co dzieje się w The Walking Dead, lekko mnie odrzucają. Zastanawiam się wtedy, czego dana osoba chce od tego serialu? Co musieliby zrobić producenci, żeby sprostać jej wymaganiom? Robią odcinek, w którym jest więcej akcji - źle. Pojawia się epizod, w którym tfurcy stawiają na interakcje między bohaterami - też źle, bo miałko i zapychacz. Powtarzacie, że chcecie, aby wrócił klimat z pierwszego sezonu. Spodziewam się, co by wtedy było. Kolejna fala krytyki, że tfurcy się powtarzają, powielają wątki, nie maja pomysłu. To, jak jest prowadzony serial, pisany scenariusz i realizowane kolejne odcinki, to jedna sprawa. Ale odnoszę wrażenie, że sęk tkwi nie w samym TWD, lecz w niektórych odbiorcach. Od razu zastrzegam, nie obrażajcie się, nie zamierzam robić żadnych osobistych podjazdów. Wręcz stwierdzam, że jak najbardziej rozumiem powody, które jeszcze trzymają was przy TWD. Przywiązanie. Jeśli jest się w czymś 3-4 lata, udziela się na forum tematycznym, pisze komentarze, recenzje, poznaje ludzi... nie tak łatwo to przekreślić w jeden dzień. Rozumiem tych, co zaciekle krytykują, ale są tak bardzo przywiązani do TWD, że nie mogą, po prostu nie mogą się z tym rozstać, więc krytykują jeszcze bardziej. Znów żal i zawód 'dlaczego mój ukochany serial taki się stał?'. Rozumiem, bo miałam kiedyś podobnie, tylko z czym innym. O czym zresztą pisałam z Tortugą na SB.

5. Dlatego opowiem swoją historię. Słuchałam pewnej muzyki, byłam w nią wkręcona na maksa przez 2 lata, stanowiła dużą część mojego życia i byłam z nią bardzo związana emocjonalnie. To samo: udzielałam się na forach, komentowałam kawałki itp. Nawiązałam ciekawe interakcje ze słuchaczami tej samej muzyki. Na początku była euforia, uniesienie, wszystko mi się podobało, dosłownie wszystko. Ale czas mijał, ileż można słuchać tego samego, siedzieć w tym samym... Coraz mniej utworów mi się podobało, coraz więcej narzekałam. Psuły się moje relacje z innymi użytkownikami tamtych forów. I przysięgam, to było to samo, co jest tutaj. Najpierw psioczyłam na 'narzekadła', bo przecież ta muzyka jest taka wspaniała, potem stopniowo stawałam się jednym z nich. Aż wreszcie potrafiłam tylko krytykować. Jaki to dany utwór denny, powtarzalny, nudny, bez pomysłu... Mimo to moje przywiązanie emocjonalne do tej muzyki było tak ogromne, że nie byłam w stanie się z nią rozstać. Za nic. Dostrzegam naprawdę wielką analogię do tego, co teraz dzieje się tu, na Strefie, z niektórymi użytkownikami i ich więzią z TWD. Są przywiązani do serialu, ale jeśli siedzi się w czymś 3-4 lata... Ja w tej muzyce siedziałam 2 i starczyło. Rozumiem znudzenie, wypalenie, wrażenie powtarzalności i braku pomysłów - a jednocześnie kurcze, nadal istnieje jakaś nić, która łączy was z The Walking Dead. Powiem wam jedno. Moja przygoda z tamtą muzyką ostatecznie skończyła się rozstaniem. Bardzo bolesnym, trudnym rozstaniem, które strasznie przeżyłam. Byłam w totalnej rozsypce. Wiem, że dużo ryzykuję, pisząc tak osobiste rzeczy, ale ja to po prostu widzę. Was, dla których TWD się wypaliło, a zostało jedynie przywiązanie, też czeka rozstanie. Być może trudne. Bolesne. Bo nie tylko do ludzi można się przywiązać. Do rzeczy również. Zastanówcie się, co byście poczuli, gdybyście mieli w ciągu jednego dnia podjąć decyzję o rzuceniu TWD w cholerę?

Tutaj nie mogę się powstrzymać od zrobienia osobistej wycieczki, ale nie o negatywnym zabarwieniu. Od samego początku intryguje mnie Tortuga i jej historia z TWD. Ciekawa jestem, jak to się u Ciebie wszystko zaczęło, dlaczego tak mocno się przywiązałaś i w jaki sposób to u Ciebie funkcjonuje obecnie? :smile:

Druga wycieczka osobista do Tomba z podobnymi pytaniami. Kiedyś na SB napisałeś mi, że to 'długa historia', a ja bym z chęcią ją poznała. :wink: O ile to nie jest zbyt osobiste, by dzielić się z tym z obcą osobą z internetów, o której wiadomo tylko tyle, że ma nick psychodeliczen i przezwisko Delicja. :P

I ukłon w stronę Angela, za to, że już podjął tą decyzję. Jak pisał wcześniej w tym wątku, zamiast tracić czas na elaboraty przepełnione krytyką i niezadowoleniem, po prostu przestał oglądać The Walking Dead.

6. Z tych względów, jak już pisałam, moje przywiązanie do TWD jest zupełnie inne. Sama do końca jeszcze nie rozgryzłam, w jaki sposób to działa. Nie chcę powielać schematów i powtarzać tego, co już przeżyłam. Faktem jest, że oglądanie The Walking Dead bardzo pomogło mi w pewnych trudnych chwilach i wyciągnęło mnie z dołka. Nie jestem uwiązana do losów bohaterów. Ale napiszę to szczerze i bez ogródek - kocham całe uniwersum. Tylko darzę je odpowiednią dozą dystansu i akceptacji. Widocznie Kirkman miał taki, a nie inny pomysł na stworzenie uniwersum. Jest to świat przedstawiony Kirkmana (i paru innych), a nie mój. Szanuję jego pomysł i twórczość. Jeśli pragnę czegoś głębszego, co porusza, traktuje o czymś, po prostu sama to tworzę. Przynajmniej się staram. I tak, jestem psychofanką TWD. Sama się nieraz z siebie śmieję.

7. Jeszcze jedna kwestia, która bardzo, ale to bardzo mi się nie podoba. Ostatnio modne, wszechobecne wyzywanie się od gimbusów. Czy to, że ktoś jest uczniem gimnazjum, sprawia, że jest gorszy? Każdy z was sam kiedyś był w gimnazjum, przeżył te 3 lata i podejrzewam że w tamtym czasie nie chciałby być gorzej traktowany ze względu na swój wiek i szkołę, do której chodzi. Chyba, że jest tu ktoś, kto chodził do szkoły jeszcze przed erą gimnazjów. ;) Ja chodziłam do gimnazjum parę lat temu i wcale nie byłam przez to 'gimbusem'. Gimnazjaliści to są tacy sami ludzie, mają takie same uczucia i problemy. W równym stopniu należy im się akceptacja i szacunek. Ci ludzie jeszcze się rozwijają. Myślicie, że jeśli wszędzie dookoła będzie otaczał ich hejt, tylko dlatego, że są 'gimbusami', rozwiną się w prawidłowym kierunku? Samej zdarza mi się użyć tego słowa, ale naprawdę powściągliwie. Dajcie każdemu dorosnąć na jego własny sposób.

8. Punkt, który również może niektórym się nie spodobać. Mam wrażenie, że na tym forum zrobiło się za dużo podziałów na 'starych' i 'nowych' użytkowników, na 'psychofanów' i 'hejterów' Carol, Daryla itp. Mam odczucie, że stworzyła się pewnego rodzaju elita, która prowadzi ostrą selekcję i mało kogo do siebie dopuszcza. Tu zwrócę uwagi, że nowi użytkownicy są po prostu nowi i mają prawo popełniać błędy nowicjuszy. Zapytać o coś, czego jeszcze nie wiedzą, choćby wam to pytanie wydawało się głupim. Nikt nie urodził się, wiedząc wszystko. W mojej opinii taki starszy, bardziej obeznany użytkownik forum powinien być raczej takim dobrym duszkiem wskazującym drogę, aniżeli bezwzględnym sędzią krytykującym każde potknięcie. Jeszcze raz powtórzę do znudzenia, że tego typu podziały są niezdrowe, co wiem też z innych forów. Nie powinniśmy tworzyć tu jakichś zgrupowań, bo zaraz powstanie tu druga polityka: partia Nienawidzę Carambolki, partia Nienawidzę Beth, partia Niech Darabont Wróci, partia Kocham Daryla, partia Mazzara Był do Kitu, partia Gimple Jest do Kitu...

Cężko mi teraz na koniec zrobić jakieś podsumowanie, napisałam chyba wszystko, co miałam do napisania, jeśli o czymś zapomniałam, dopiszę to później. Dodam tylko, że żadna z moich wypowiedzi nie miała na celu nikogo obrażać, wytykać, poniżać itp. Szanuję wszystkich użytkowników Strefy w równym stopniu - za to, że po prostu są i stworzyli chyba największy serialowy fanpage, jaki kiedykolwiek istniał.
Widziałam już gdzieś coś podobnego i uznałam, że warto założyć tu taki wątek. Cały motyw polega na tym, że wypisujemy po JEDNEJ postaci, spośród żyjących, której najbardziej życzycie śmierci i jednej spośród umarłych, której wam najbardziej brakuje i uważacie, że serial wiele stracił na jej śmierci - oczywiście obie z jakimś uzasadnieniem.

To może ja zacznę:

* Długo zastanawiałam się nad tym, kogo bym przywróciła do życia i postawiłam na Dale'a. Wahałam się pomiędzy nim, Andreą a Hershelem. Andrea może i był bździągwą, zwłaszcza w 3 sezonie, ale była również jedną z postaci prowadzących i serial dużo stracił po jej śmierci - aczkolwiek odpadła jako pierwsza. Dalej konfrontacja Dale vs. Hershel - który staruszek lepszy? Stwierdziłam, że Dale'owi byłoby łatwiej niż Hershelowi bez jednej nogi - prędzej czy później by zginął. Dlaczego ostatecznie Dale? Zawsze go lubiłam, był takim dobrym duchem grupy, wieczny wartownik. Strzegł ich przed zagrożeniem z zewnątrz, ale też nieustannie pilnował sytuacji w środku grupy. Był trochę taką metaforą mądrości i moralności pośród całego chaosu. Uważam, że na wiele przydałby się grupie w późniejszych momentach, kiedy go zabrakło np. mógł ogarnąć Ricka w 3 sezonie lepiej, niż próbował to zrobić Hershel. Lubiłam jego postać, chyba nigdy żadne jego zachowanie jakoś mega mnie nie wkurzyło.

* Uśmiercić - zdecydowanie Carla. Może z punktu widzenia serialu byłby to zbyt wielki cios dla Ricka na tym etapie, ale... Niech go jakiś zdechlak pożre i to szybko. Teraz jest jeszcze traktowany w kategorii 'dziecko', ale poczekajcie jeszcze max 2 lata... Będziemy tu mieli taki najazd gimbazy, że się nie opędzimy. Niech tylko Carl osiągnie wiek, w którym będzie mógł zacząć podobać się napalonym plastikom. Już widzę i słyszę te piski 'Caaarl ! <333 ;***' tudzież 'Chaaaandler  .! xddd <33 ;* '. Ciekawe, jak go będą zdrabniać, 'Chandly', 'Chandluś'? :)) Obecny fanklub Daryla to jest przy tym nic. Może i serial TWD zdobył sobie ogromną popularność, ale na szczęście nie wśród słit gimbusów i niech tak zostanie. Lepiej, niech zarżną Corala, zanim zacznie mu się okres dojrzewania, bo tego nie zniosę.

Czekam na wasze typy. :)

dnia: 05 Listopad, 2014, 00:30:44 7 The Walking Dead Serial / Ogólnie / Odp: Ogólnie o Walking Dead

Powiedzcie mi, ile Judith już będzie miała? Rok? Dwa? Czy ona już nie powinna zacząć raczkować/gaworzyć? A może już nawet chodzić?
Strony: [1]