Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the topcis where you become a Thank You from an other users. (Related to the first post.)


Pokaż wątki - Tortuga

dnia: 27 Styczeń, 2018, 14:41:39 1 Pozostałe / Filmy i Seriale / Godless

"Okrutny zbrodniarz terroryzuje Dziki Zachód w poszukiwaniu byłego członka swojej bandy, który zaczął nowe życie w spokojnym miasteczku zamieszkanym przez same kobiety."

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

UWAGA PONIŻEJ SPOJLERY

Serial od razu wpadł mi w oko, gdy się o nim dowiedziałam. Westernowe serie zawsze na propsie jak to się mówi. Szczególnie że seriali w tym gatunku nie ma zbyt wiele. Jest świetne Deadwood, dobre, aczkolwiek z sezonu na sezon jednak obniżające w pewnym stopniu poziom, Hell on Wheels czy niezły The Son od AMC, który dopiero w finale nabrał rumieńców.
Sam koncept zfeminizowanej mieściny dosyć interesujący, choć z drugiej strony miałam co do tego pewne obawy.

Właściwie mogłabym zakończyć swój wywód na wklejeniu tej recenzji, która w punkt wylicza wszystkie bolączki Godless:

Cytuj
Przy Deadwood Godless nawet nie stało.

Nie jestem do końca pewien co myśleć o Godless. Ma swoje niewątpliwe plusy - jakość produkcji jest na naprawdę wysokim poziomie, a całość jest dosyć wciągająca (a przecież o to chodzi). Skąd jednak przeciętna ocena? Z dwóch powodów.

Po pierwsze: duża część tego serialu jest potwornie zbędna. Mając jedynie 7 odcinków w całym - zamkniętym przecież - sezonie, serial chaotycznie miota się pomiędzy wątkami, które są z punktu widzenia całej fabuły kompletnie niepotrzebne. Zamiast poświęcić się dwóm-trzem głównym zagadnieniom, zmagamy się z ogromną ilością mikro-historyjek, które w większości nie tylko nie mają jakiegoś satysfakcjonującego rozstrzygnięcia, ale są podejmowane, a potem porzucane bez jakiejś szczególnej myśli przewodniej. Przykłady:

- temat wykupienia kopalni przez korporację górniczą. W jednym z wcześniejszych odcinków temat jest podjęty jako coś szalenie istotnego, tworzy się linia konfliktu wewnątrz społeczności miasteczka, pojawia się śliski biznesmen który złudzeniem świetlanej przyszłości omamia większość kobiet, które godzą się na sprzedaż kopalni. Potem temat w zasadzie niepodjęty, z wyjątkiem przysłanej ochrony.

- ochrona przysłana do miasteczka zwiastuje problemy. Ich herszt wydaje się być nie lada bandziorem i okrutnikiem, jednak udaje im się wkupić w łaski miejskiej społeczności. Zapowiada się nie lada trzęsienie ziemi. Ostatecznie zwiewają i na tym się kończy ich historia. Przybyli, wybyli, koniec.

- konflikt między czymś w rodzaju przywódczyń miasteczka, a farmerką Alice. Tu aż iskrzy od emocji, Alice obwinia miejskie kobiety o pośrednie, a może nawet bezpośrednie przyczynienie się do zamordowania jej męża, one z kolei nie ufają jej za jej nietypowe decyzje życiowe, w powietrzu wiszą także zabobonne plotki o złych urokach i klątwie. Ostatecznie temat zostaje zapomniany.

- po miasteczku porusza się naga kobieta o dziwnej przeszłości. Krążą o niej różne plotki, o jej majątku, o jej mężu, o tym dlaczego uciekła. Jej ekstrawaganckie zamiłowanie do nudyzmu wydaje się być zapowiedzią szalenie ciekawego wątku. Na zapowiedzi się kończy, chodzi nago, bo lubi, jej mąż przyjeżdża i okazuje się że jest w niej bardzo zakochany, potem zabijają X bandziorów i koniec. Całości poświęcone jest tyle, ile potrzeba czasu na przeczytanie tego akapitu na głos.

- Nieopodal La Belle znajduje się miasteczko czarnych byłych wojskowych. Groźni i bezwzględni żołnierze, wykorzystani przez system i los, żyjący w niesprzyjającym im świecie, próbują odnaleźć się na uboczu tej trudnej rzeczywistości i zbudować coś, co nie wymaga przelewania krwi. Odwiedzamy ich szereg razy (chociaż bez jakichś szczególnych konsekwencji, ot są), czekając na jakąś ciekawą historię albo ich nietypowy wpływ na przebieg fabuły. Ostatecznie okazuje się, że miasteczko to było po to, żeby ich bezpardonowo pozabijać. Ich wpływ na historię opowiedzianą w serialu? Żaden. Jakby ich nie było, NIC by nie uległo zmianie (ok. Jojen Reed byłby uboższy o prosty, aczkolwiek dosyć czarujący romansik).

- szeryf Bill wyrusza w ślady Franka Griffina. Podąża za nim krok w krok, obiecując sobie, że powstrzyma go zanim ten dotrze do La Belle. Ostatecznie robi za nim kółko, dojeżdżając za nim do La Belle. Nic by się nie zmieniło w całej historii, gdyby Bill siedział na dupie. Szeryf po prostu sobie jedzie, jedzie, jedzie, nic się nie dzieje, zatacza kółko i wraca do domu.

- za szeryfem podąża tajemniczy Indianin. Pojawia się znienacka i tak samo znika. Z naszym głównym bohaterem rozmawia zagadkami. Kim jest ten tajemniczy osobnik? Czego chce od naszego bohatera? Jakie są jego motywacje? No więc jest - i tyle. Po co drążyć temat?

- trójkąt Alice - szeryf - Roy Goode. Trudny temat... wszystkie trzy postacie są absolutnymi protagonistami naszej historii. Wszyscy troje są samotni, potrzebują drugiego człowieka, kogo wybierze Alice i dlaczego? A może skończy się tragedią? Czy dojdzie do konfliktu pomiędzy szeryfem a bandytą o gołębim sercu? Spoiler alert: nie dojdzie. Nic się nie wydarzy. Zamienią dwa zdania i tyle.

- stary szeryf podąża tropem głównego złego. Odwiedza jedno miejsce, odwiedza drugie. Czy doła przechytrzyć potwornego bandziora, czy to potworny bandzior przechytrzy jego? No... chciałbym powiedzieć, że to drugie, ale stary szeryf jedzie, jedzie, jedzie, jedzie, dojeżdża, wchodzi do salonu, tamże zostaje zabity raz dwa i koniec tematu. Trochę jak kucharz w Lśnieniu, ale tam - mam wrażenie - miało to trochę lepszy efekt.

Każdy z tych wątków sam w sobie nie jest jakoś dramatycznie zły. Przeciwnie, wydają się być "wstępnie interesujące". Problem w tym, że każdemu z nich poświęcone jest po 5 minut, zamiast więc ciekawej, zniuansowanej historii, mamy garstkę opowiastek, które zaczynają się ciekawą zapowiedzią, po czym od razu się kończą. Wyobraźcie sobie, że każda z tych historii jest samodzielną opowieścią. Czy którakolwiek z nich się broni? "- Była sobie czarna miejscowość, sami zatwardziali żołnierze. - i co? - i zostali pozabijani". "Była sobie szalona Niemka, która wszędzie chodziła nago. - dlaczego? - bo lubiła. - i co? - i nic.". "Szeryf wyrusza w pogoń za złoczyńcą, ale ostatecznie nic nie wskórał i wrócił do domu". Słabo, nie?

A przecież sam serial sygnalizuje jeszcze całą masę innych nieopowiedzianych wątków. Tragedię w kopalni. Bolesną historię Alice. Historię żony Billa. Historię dawnych związków kobiet w La Belle. Historię samego La Belle po kopalni. Historię dlaczego Roy uciekł od Franka. Historię jak Roy napadał na Franka. Nie mówię, że chciałbym żeby każdemu z tych tematów poświęcona była uwaga serialu. Przeciwnie, i tak wątków jest za dużo. Chodzi raczej o to, że w gąszczu historii, żadna się nie wybija i żadna nie zapada szczególnie w pamięć. A przecież można byłoby połowę z nich wyciąć, poświęcając zaoszczędzony czas na wyostrzenie tych, które pozostały.

Po drugie - boli niewykorzystany potencjał. Mieliśmy tu naprawdę ciekawy set-up. Miasteczko po strasznej tragedii, w którym przetrwały same kobiety. Społeczność, która musi sobie poradzić w niesprzyjających okolicznościach. Plejada ciekawych postaci, które muszą się w nowej rzeczywistości odnaleźć, pomimo niesprzyjających okoliczności. Archetyp tradycyjnie męskiego historycznie i kulturowo Dzikiego Zachodu odwrócony do góry nogami. I co?

I pstro. Całość stanowi tylko tło dla ciekawej, ale raczej wtórnej historii konfliktu między złym bandytą i dobrym bandytą. Twórcy stworzyli bardzo ciekawą konstrukcję, fundamenty dla nietypowego i intrygującego budynku, na których powstał estetyczny, ale dosyć banalny klasyczny domek. Szkoda, bo jak pomyśleć ile ciekawych rzeczy dało się zbadać lub opowiedzieć w Godless, to rzeczywiście opowiedziana historia nieco blednie.

Po trzecie - bezbarwne postacie. Tu zderzenie z Deadwood jest najbardziej bolesne. Serial HBO miał plejadę niesamowitych i brawurowo zagranych bohaterów, z kultowym już Alem Swearengenem w wykonaniu Iana McShane'a (a także świetne role Powersa Boothe'a, Kim Dickens, czy Williama Sandersona). Barwne, doskonale zarysowane postacie o intrygujących i wieloznacznych motywacjach. Do tego ukłony w kierunku legend Dzikiego Zachodu, takich jak Wild Bill Hickock, Calamity Jane czy Wyatt Earp. Tego wszystkiego niestety zabrakło w Godless. Jeff Daniels robi co może, do niego absolutnie żadnych zarzutów nie mam, cała reszta niestety jest... po prostu poprawna. Nie, że "zła". Letnia. Nikt tam przesadnie nie zapada w pamięć, nikt nie jest jakoś szczególnie ciekawy. Tu też jest dużo niewykorzystanego potencjału, ale za to, że się "dobrze zapowiada" można chwalić trailer, a nie efekt końcowy.

W ostatecznym rozrachunku dostajemy serial... niezły. Jest ok, ogląda się przyjemnie, poziom realizacji jest fenomenalny - i, niestety, niewiele ponad to. Arcydzieło współczesnej telewizji to na pewno nie jest, bardzo daleko Godless do tego. To raczej coś do jednorazowego, przyjemnego zabicia czasu - i szybkiego zapomnienia.

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko się z tym zgodzić w pełnej rozciągłości. Zapowiadało się ciekawie, był potencjał na wiele interesujących wątków, które jednak zostały przedstawione dosyć powierzchownie i po obejrzeniu całości mam wrażenie jakby twórcy dostali za mało czasu na dogłębniejsze przedstawienie historii. Pościg za Griffinem podejmowany najpierw przez jednego, a następnie drugiego szeryfa, można właśnie podsumować tak, że jechali, jechali i jeden dostał kulkę, a drugi sobie wrócił do chaupy. End of Story.
O ile w pierwszym przypadku, jeszcze do przełknięcia, bo dostaliśmy dobry element zaskoczenia, o tyle w drugim przypadku - właściwie cała ta przejażdżka Szeryfa nie miała jakiegoś sensu. Pojawiają się w miasteczku panowie z tej całej firmy górniczej na czele z jegomościem wyglądającym na upierdliwego bubka, zapewne zostanie to jakoś rozwinięte, zobaczymy jakieś konflikty interesów, jaki to będzie miało wpływ na miasteczko jak i pojedynczych mieszkańców i co? Po prostu przyjechali, siedzą w saloonach i chleją, ewentualnie sobie pojeżdżą to tu to tam. Tyle.

Już nie będę się powtarzać i wypunktowywać wszystkiego, bo już to zrobiono powyżej. Napiszę tylko jeszcze, że najbardziej rozczarował mnie wątek tych czarnych wojskowych. Mówią nam o tym, jakie to nie są badassy, więc liczę na jakiś ciekawy wątek z nimi i ich wkład w fabułę, a zapewne też będą mieli możliwość pokazania swojej siły bojowej w finalnej walce i co? Przyszedł Frank i wyciął wszystkich w pień. The End. Zostali nieco zaskoczeni, ale przecież zostali już wcześniej uprzedzeni, że w ich okolice zbliża się banda Griffina i właściwie zero przygotowania z ich strony.

Sam finał niestety dosyć mocnym rozczarowaniem. Przez cały czas mamy świadomość że wielkimi krokami do miasteczka zmierza zagrożenie. W ostatnim odcinku budowane napięcie, powinno sięgać zenitu, a tymczasem ono gdzieś kompletnie wyparowuje. Te kobity przyjmują ten fakt, niemalże bez cienia strachu i jakiejkolwiek paniki. Na dodatek syn Alice gdzieś znika, czym ta wydaje się nie być specjalnie poruszona. Mi jako widzowi widząc takie "emocje" u bohaterów, ciężko się wczuć i zaangażować w to co się dzieje na ekranie.
Sama konfrontacja jest naszpikowana absurdami i sprzecznościami. Już pomijam to, że wcześniej nam pokazali, że doświadczeni żołnierze dali się zdziesiątkować jak totalni amatorzy, a grupa bab gdzie niektóre pierwszy raz miały w ręku broń (ale nagle po złapaniu za spluwy mają levele doświadczonych rewolwerowców), stanowiła problem dla bandy Franka i odwrotnie, skoro przyjmujemy że panie dobrze się posługiwały bronią palną - pozycje miały, taką, że mogły ich wystrzelać jak kaczki. Dziennikarz, dziadek ze sklepu czy Withey, ledwo przekraczają próg i już zostają zabici (swoją drogą, śmierć Withey'a to chyba najbardziej chamski i frajerski zgon, jaki widziałam. To było tak durne i absurdalne, że aż śmieszne), natomiast niektórzy są najwyraźniej kuloodporni, bo sobie chodzą w środku walki, wokoło świstają kulę, a żadna ich nie trafia. Panie na dachu budynku, nawet przeładowując broń nie chowają się za osłonę. Szeryfa i Roya również kulę omijają. Szeryf to w ogóle jest przezabawny - przez cały serial zaznaczają, że Bill ma problemy ze wzrokiem i się o własne nogi potyka, a na finał w cudowny sposób odzyskuje wzrok i ładuje w przeciwników headshoty jeden za drugim.

W kwestii postaci mogę napisać nie wiele więcej. Jeff Daniels jest tutaj najjaśniejszym punktem, gość jest świetny, ma charyzmę, a jego bohater jest niejednoznacznym, nieprzewidywalnym psycholem, który nigdy nie wiadomo jak się zachowa. Pozostali bohaterowie byli takimi niezbyt specjalnie ciekawymi średnikami. Niektórzy rokowali dobrze, ale nie zdołano z nich wycisnąć na tyle, by jakoś zostali w pamięci.

Tak że kolokwialnie ujmując, szału ni ma, dupy nie urywa. Niemniej całkiem przyjemnie się to ogląda i jako wypełniacz w czasie oczekiwania na konkretniejsze tytuły. Ot taka westernowa opowiastka w której zły bandyta zostaje zastrzelony i ten dzielny kowboj odjeżdża na swoim rumaku ku zachodzącemu Słońcu.

dnia: 03 Grudzień, 2017, 23:46:55 2 The Walking Dead Serial / Sezon 8 / S08E07 - Time for After

Wątek na temat 7 odcinka 8 sezonu.

Wrzucam streama, jakby ktoś chciał obejrzeć na żywo czyli o 3:00 w nocy naszego czasu:

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Na Foxie odcinek będzie o 3:30 lub o 22:00 (poniedziałek).


Mała uwaga: Proszę bez spamu w postaci pytań o napisy, gdzie obejrzeć i tym podobne.

Postęp w tworzeniu napisów można śledzić na tej stronie:
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

dnia: 08 Czerwiec, 2017, 23:52:22 3 Pozostałe / Gry / Guardians of The Galaxy: The Telltale Series

Nikt tutaj nie gra w Strażników? :O Choć w sumie to nie powinno mnie to dziwić, bo na filmwebie też widzę mały odzew, co mnie zastanawia, bo Guardiansi raczej są na "topie".

Na razie wyszły dwa epizody. Co prawda dla mnie sporym mankamentem jest kanciasta grafika, rodem jak z jakieś gry dla dzieci, ale sama fabuła i postacie, właściwie bez zarzutów, póki co. Nie znam komiksów, więc może i nimi się inspirują, niemniej widzę tutaj sporo czerpania z filmów Gunna (muzyka, wygląd postaci, głosy) co jak najbardziej uznaję za zaletę.

dnia: 30 Październik, 2016, 19:29:27 4 RPG / Komentarze i opinie / RPG - wesołe pisanie

:kenny: :seth: :mlody: :josh: :mc: :elka: :steve: ŻYWE TRUPY - APOKALIPSA :morgan: :sully: :lucy: :heniu: :dakota: :snejk:

SPESZJAL EPIZOD
:negan:
WYLICZANKA




- Morgan! Seth! Snake! – echo poniosło się po lesie – Ktokolwiek! Gdzie ich cholera poniosła? – Kenny rozejrzał się w około – Człowiek zniknie na pięć minut, żeby załatwić swoje, a tu… - mruknął pod nosem. Właśnie stał sam jak palec po środku mglistego, ciemnego lasu. Ani widu, ani słychu żywej duszy.
Hawkins zaczął intensywnie zastanawiać się co z tym faktem zrobić. Postanowił sięgnąć po browara. Dla lepszego pomyślunku. Podczas gdy wlewał w gardziel trunek, coś nieopodal trzasnęło i zaszeleściło. Kenny chwycił pewniej trzymaną w wolnej ręce łopatę gotową do roztrzaskania czerepu umarlaka bądź jakiego zbója. Gwałtownie odwrócił się za siebie, uważając na trzymany w drugiej dłoni Napój Bogów.
- No w końcu…a reszta gdzie? – opuścił swój oręż na widok Rudzielca.

- O to samo mogę zapytać. – wzruszył ramionami -  Ciebie akurat Mikołaju bez trudu szło znaleźć, bo to twoje pstrykanie puszkami słychać z promieniu kilku kilometrów.
- Człowiek nie wielbłąd, napić się musi. - stwierdził, wracając do przerwanej konsumpcji.
- Zamiast żłopać piwsko, to lepiej poszukajmy pozostałych. – minąwszy harleyowca, ruszył przed siebie.

Gdzieś w innej części lasu…

- Eee...nie żeby coś, ale wydaję mi się że tędy już przechodziliśmy.
- I to co najmniej trzeci raz. - zauważył.
- Wpuściliśmy się dupą w maliny, nie ma co. - mruknęła Morgan.
- Jezu, po co nam to było... - jęknął.
- Wiem że sytuacja jest chujowa, ale nie panikujmy, bardziej niż jest to konieczne. - Czerwonowłosa starała się uspokoi towarzyszy.
- Słyszycie, to...? - Henry przystanął, rozglądając się niepewnie.
- Trupy? - Josh zatrzymał się równie gwałtownie, przerażony na wizje spotkania w środku ciemnego lasu, hordy chorych.
- Nie...nie zupełnie....coś jakby.... - młody lekarz, zaczął wytężać słuch - ...przekleństwa...?
- W takim  razie nie ma strachu. - zwróciła się w kierunku trzęsącego się jak osika mechanika - To tylko Sullivan.
- Jakoś wcale mnie to nie uspokaja. - wykrztusił.
Pobliskie krzewy przed nimi, zaszeleściły gwałtownie.
- Kurwa zajebana mać. Będziemy się błąkać po tym skurwiałym lesie do świtu. – warknął, wychodząc z zarośli w towarzystwie Lucy.
- Morgan! - pisnęła, rzucając się punkówie na szyję, która próbowała uwolnić się z uścisku.
- Słyszeliście to...? - Henry rozejrzał się ponownie, usłyszawszy kolejne odgłosy.
- Co znowu? - Josh poruszył się nerwowo.
Pozostali zaczęli się rozglądać, nasłuchując przeciągłych dźwięków.
- Ktoś gwiżdżę...? - mruknęła.
- Może to ktoś z naszych?
- Albo szopy. - wtrąciła - Słodka, futrzasta rodzinka szopów z małymi. - stwierdziła wesoło.
- No chyba nie. Chyba widzę kogoś.
- Gdzie?
- Tam, za drzewami. - wskazała ręką.
- Błagam, powiedz że to tylko Seth albo Snake czy Tyler, chcą nas nastraszyć... - jęknął.
- Siemka! - krzyknęła w kierunku jednego z czających się ludzi, machając w jego stronę - Jestem Lucy. Wy też się zgubiliście? - zapytała sympatycznie.
W odpowiedzi gdzieś nieopodal mechanika, świsnęła kula.
- Rany boskie! - odruchowo odskoczył, równocześnie nieświadomie machnąwszy ręką, uderzył Henry'ego, strącając mu okulary.
- Moje okulary! - uklęknął po omacku szukając na ziemi zguby.
- Chyba powinniśmy właśnie zacząć spierdalać stąd w podskokach...chodu! - zarządziła.
- Znalazłem! - obwieścił.
- Brawo ty, a teraz biegiem! - szarpnęła doktora za ramię.

Część drużyny przy akompaniamencie gwizdów, biegła na ślepo przez las, aż w końcu wybiegli na otoczoną drzewami, dosyć sporą,  rozświetloną polanę, którą kółeczkiem otaczali uzbrojeni po zęby, gwiżdżące zbóje.[/color]
- A to kurwa co? Jakiś zlot miłośników pedałowania? - fuknął.
Kilku ze zbójów zbliżyło się do drużyny z zamiarem zabrania ich broni.
- Może z łaski swojej jakieś słowo wyjaśnienia? - warknęła Morgan, szarpiąc się przez chwilę z jednym z typów, który wyrywał jej pistolet. Kątem oka dostrzegła, że o ile z zabraniem broni i jej i reszcie to był pikuś, o tyle z Sullivanem mieli już problem.
- Tylko nie bijcie! - bez protestu oddał broń.
- Uciekaj, Sully, ja ich zatrzymam! - pisnęła leżąc na ziemi i trzymając kurczowo za kostkę jednego z bandytów.
Po kilku złamanych nosach, szczękach, dwóch zastrzelonych, jednym skręconym karku i innych ogłuszających, bądź śmiertelnych ciosach,zbirom, udało się też spacyfikować Tony'ego. Po chwili na miejsce został eskortowany Kenny wraz z Młodym, MacLeodem, Eizabeth i Stevem.
- Ciekawe komu tym razem podpadliśmy. - skomentował.
Na miejsce przybył zbójca zwany przez wtajemniczonych Trevorem z GTA.
- Na kolana. Mamy sporo roboty. - przemówił.
- Jestem Lucy. Miło cię poznać. - wyciągnęła do ów Trevora rękę, uśmiechając się szeroko.
- Na kolana. - powtórzył, ignorując Lucy.
Grupa rozejrzała się po sobie.
- Skoro nalegają.... - mruknął, wzruszając ramionami - Upadnij na kolana, ludu, czcią przejęty... - zanucił pod nosem, klękając, tak samo też i uczyniła reszta.
Kilku z bandytów, ruszyło do stojącej nieopodal ciężarówki. Zbliżyli się do paki i jeden z nich otworzył dwuskrzydłowe drzwi i zaraz gwałtownie się cofnął gdy ze środka wydobyły się na zewnątrz gęstę kłęby dymu. Nagle ktoś ze środka zasadził mężczyźnie soczystego kopniaka, który zwalił go z nóg.
- Strzał za sto punktów. Dobra zasłona dymna, przynajmniej to twoje fajczenie się na coś przydało, Cyklopie. - klepnął Jednookiego w ramię, stając na równe nogi.
- Mów mi Snake. - mruknął, odpalając kolejnego papierosa.
- Kowboju, żyjesz czy się zaczadziłeś? - zawołał do środka.
- Żyję. - Logan wyszedł ze środka, przy okazji uderzając jednego z zbiór drzwiami.
Po kolejnej krótkiej walce, Seth, Snake i Dakota, zostali zaprowadzeni do pozostałych.
- Seth. - Kenny ucieszył się na widok łucznika.
- Hoł, hoł, hoł, Mikołaju. Zdaje się że zajebali nam Święta.
- No i gitara, mamy komplet. - stwierdził zadowolony Trevor z GTA.
- Pora poznać szefa. - oznajmił mężczyzna, pukając w drzwi campera, która stał na przeciw klęczącej grupy.
- O będzie finalny boss. - zachichotał.
Nastała pełna napięcia cisza w której wszyscy oczekiwali szefa bandy.
I o to wyłonił się z ciemności niczym szatan z najmroczniejszych czeluści piekieł. Najstraszliwszy z najstraszliwszych. Z demonicznym uśmiechem, dzierżąc w dłoni swoją pałę zagłady i pożogi. 
- Pfff i to niby ma być mega boss? Wygląda jak podstarzały tatusiek i stały bywalec Błękitnej Ostrygi w jednym. – stwierdził z rozczarowaniem.
- Porty już pełne? Oj, wydaję mi się że za raz ta chwila nastąpi. – przemówił z uśmiechem na ustach, zbliżając się nonszalanckim krokiem w kierunku klęczącej w rządku grupy.
- Mocz popłynie srogim strumieniem. – stwierdził z przekonaniem.
-  Zdaję się że do tego jakiś fetyszysta, brrr. - wzdrygnął się.
- Na szczęście jesteśmy tacy przezorni, że założyliśmy pampersy. – skomentował, prychnąwszy.
- Uh...naprawdę nosisz pampersy...? - spojrzała w stronę Kenny'ego z lekkim niesmakiem.
- Josh chyba zapomniał założyć. - zachichotał złośliwie.
- Co,ej....wcale nie. - spojrzał w dół - Yyy...to chyba nie jest odpowiednia chwila na żarty... – zauważył.
- Który z was chujki, jest tutaj przywódcą?
Drużyna rozejrzała się po sobie nieznacznie.
- Zasadniczo, to wypracowaliśmy system w którym.... - James MacLeod, już spieszył z odpowiedzią, jednak nie dane było mu skończyć, gdy któryś z bandziorów, go ubiegł.
- Ten. – jeden z  bandytów wskazał na Tony’ego.
- No pewnie kurwa że ja. – potwierdził dumnie.
- Cześć. – mężczyzna stanął przed Tony’m - Rick, prawda?
- Kto, kurwa? – skrzywił się.
- Rick. - powtórzył, nieco zbity z tropu.
- Jaki kurwa Rick?
Mężczyzna wyprostował się.
- Mówiliście że nazywa się Rick Grimes. – powiedział na stronie do jednego ze swych ludzi, zniżonym głosem.
- No bo tak się nazywa szefie. – odparł zapytany z konsternacją.
- Coś tu się nie zgadza...- mruknął frasobliwie, demoniczny villian - Ale chuj, mniejsza z tym.  – machnął lekko ręką i skupił znów swą uwagę na liderze grupy.
- Tony Sullivan. A dla ciebie pan Sullivan, pajacu. – przedstawił się.
- ...z FBI. - mruknął.
- Dokładnie, kurwa, tak. Z jebanego FBI, więc lepiej zabieraj swoich przygłupów i wypierdalaj stad w podskokach pajacu, póki jeszcze możesz.
- Lepiej go posłuchaj, on nie żartuje. - pokiwał przytakująco głową.
 - Nie wie nawet co to poczucie humoru, jest zbyt nadętym chujkiem. - mruknął sarkastycznie.
- To on nie rozumie mojego poczucia humoru, bo jest zbyt nadętym chujkiem. - odciął się.
- Ty jesteś nadętym chujkiem, każdy ci to powie. - mruknął pod nosem.
- Złamas.
- Kretyn.
- Kurw.
- Hej! – przerwał - Zamknąć mordy. - warknął poirytowany.
- Jestem Negan i nie podoba mi się, że zabiłeś moich ludzi, a gdy wysłałem w odwecie swoich ludzi, by zabili twoich, ty znów ich zabiłeś. – przemówił.
- Nie jestem pewien o ci chodzi,  ale szach-mat, pajacu. - odparł z uśmieszkiem, rozkładając ręce.
- Nieładnie. Nieładnie. Nie masz pojęcia jak cholernie nieładnie postąpiłeś, ale myślę że niebawem nadrobisz braki w wiedzy. Za kilka minut bardzo pożałujesz że wszedłeś mi w drogę. Oj tak. – powiedział groźnie, kwitując przemowę  diabolicznym uśmiechem. 
- Jeśli myślisz o tym, o czym ja myślę…. – zaczął, gdy pajac zaczął się kretyńsko szczerzyć.
- Cokolwiek robisz nie możesz zadzierać z nowym porządkiem na Świecie, a ten wygląda właśnie tak i bardzo łatwo go sobie przyswoić, więc nawet jeśli byłbyś tępy, to nadal go pojmiesz. Gotowy? Już ci tłumaczę, słuchaj uważnie. – nachylił się -  Oddaj mi wszystko albo was pozabijam.
- A...czyli chcesz tylko zapierdolić pajaców, a nie wyruchać mnie?
- Co? - Człowiek zwany Neganem, zmarszczył brwi.
- No to mi kurwa ulżyło. W takim razie śmiało, nie krępuj się. – mruknął, ruchem głowy wskazując w kierunku pozostałych. 
Człowiek zwany Neganem przez krótką chwilę został całkowicie zbity z tropu, jednak nie trwało to długo. Chwyciwszy pewniej pałę zagłady i pożogi, zaczął przechadzać się z wolna.
- Dziś tylko zaplanowałem małe wprowadzenie. Natrudziliśmy się byście zrozumieli, co ze mnie za człowiek i do czego jestem zdolny. Od teraz pracujecie dla mnie. Wszystko co posiadacie jest moje. Macie coś, oddajecie mi. Taka jest wasza robota. Wiem że na pewno to teraz ciężko przetrawić, ale uwierz przetrawisz to. Przewodziłeś tym ludziom, udało ci się coś stworzyć. Myślałeś że jesteście bezpieczni i w pełni to rozumiem. Ale prawda wyszła na jaw. Nie jesteście bezpieczni bardzo wam do tego daleko. Czeka was zguba, jeśli nie dacie mi tego czego chcę. A chcę połowy tego co macie. Jeśli to za dużo, zróbcie, znajdźcie albo ukradnijcie, więcej i za jakiś czas znowu to wyrównamy. Tak teraz wygląda wasze życie. Im bardziej będzie się upierać, tym bardziej ucierpicie. Jeśli zapuka...
- Zieeew... - Seth ostentacyjnie ziewnął - zaraz to tu wszyscy pomrzemy z nudów, zagadani na śmierć, bo się zapętlasz i pierdolisz to samo od pięciu minut.  No bogowie niejedyni, to jakaś zaraz czy co? Kolejny co musi pokazywać jakim jest zajebisty maczo samcem. Facet masz najwyraźniej o ile to w ogóle możliwe, jeszcze bardziej mikroskopijnego niż Agencik albo nie masz tam w ogóle nic, że musisz machać tą swoją pałą na prawo i lewo jak ekshibicjonista w parku.
- Właśnie, synek może tak się trochę streścisz, bo już mi się przysypia. – wtrącił się Kenny – Poza tym takie klęczenie jest w chuj nie wygodne.
- Potwierdzam. – dodał, poprawiając okulary – Takie długotrwałe przebywanie w jednej pozycji, źle wpływa na zdrowie, więc bylibyśmy wdzięczni, gdyby Pan zechciał nieco skrócić swoją przemowę, Panie Regan.
- Negan. – poprawił Doktora.
- O, to, to. Doktorek wie co gada. – wskazał palcem na Henry’ego, przytakując.
- Poza tym zaczyna mnie trochę cisnąć na pęcherz. – zawiercił się.
- Było nie tankować tyle browarów, Mikołaju. I zaraz ku ucieszę Wielkiej Pały, faktycznie popłynie rzeka sików. – wyszczerzył się.
- Ale podobno Kenny nosi pampersy. – wtrąciła.
- Nie noszę.
- Przecież sam przed chwilą to powiedziałeś. – wzruszyła ramionami.
- Cholera, to była tylko sarkazm. Czy tam ironia. – fuknął poirytowany.
- Mordy w kubeł, bo was wszystkich zapitolę! – Człowiek zwany Neganem zaczynał tracić cierpliwość. Ci ludzie kimkolwiek byli, wprawiali go w niemałą konsternacje – Na czym to ja skończyłem… -  mruknął – A tak.. Jeśli zapukamy  do waszych drzwi, wpuścicie nas bez wahania, bo rzeczone drzwi należą do nas.
I am the danger I am the one who knocks. - przedrzeźnił - Jebany będzie nam tu odpierdalał Heisenberga. - prychnął.
- Co ja powiedziałem?! - Człowiek zwany Neganem, rozjuszył się, lekceważeniem go.
- Mam zacytować? "Bla bla bla bla". Kończ, bo wszyscy już widzimy żeś jest zwykły pajac. - burknął na co pajac przystawił mu do skroni, swój kij bejsbolowy - Oh, Misiu, myślisz że to robi na mnie wrażenie? Widzisz te ręce? - wzniósł lekko dłonie do góry - Tyle tylko mi potrzeba żeby cię zajebać. Nic więcej. Może chcesz się przekonać? - zaproponował wesoło.
Człowiek zwany Neganem roześmiał się.
- Zabawny jesteś. - wskazał z rozbawieniem na Tony'ego. - Ale to ja tu jestem zajebistym złodupcem, nie ma miejsca dla dwóch. - powiedział z uśmiechem, przechadzając się.
- Pajac. - fuknął.
-  A więc...Jeśli zapukamy  do waszych drzwi, wpuścicie nas bez wahania, bo rzeczone drzwi należą do nas. Jeśli spróbujecie nas powstrzymać wyważymy je. Zrozumiałeś? Co, nawet nie odpowiesz? – nachylił się nad Jednookim, palącym papierosa.[/color]
- Mów mi Snake. – odparł, wydmuchując dym prosto w twarz Człowieka zwanego Neganem.
Villain zakrztusił się dymem nikotynowym. Gdy doszedł do siebie kontynuował:
- Ale chyba nie sądziliście że nie zostaniecie ukarani? Nie chcę was zabijać, chcę tylko postawić sprawę jasno. Macie dla mnie pracować. Nie możecie tego robić będąc martwi. żaden ze mnie ogrodnik. Ale zabiliście naprawdę wielu moich ludzi. Więcej niż byłem w stanie poświęcić i musicie za to zapłacić. A więc...teraz zabije jednego z was na miejscu.
To jest Lucille i uwierzcie że jest zajebista. – chwycił pewniej swoją broń.
- Lucille? – powtórzyła – To prawie tak samo jak ja. – zauważyła z entuzjazmem.
- Sprowadziłem was tu wszystkich by aby obdarzyć kogoś tym zaszczytem. - stanął przed Lucy.
- Co? Co powiedziałeś? Mam zabić wszystkich i uciec? - zapytała rozglądając się - To tylko głosy. - spojrzał na mężczyznę z uśmiechem - Żartowałam. - machnęła ręką, chichocząc, gdy spotkała się z zdziwionym spojrzeniem - To nie to co naprawdę powiedziały. - sprostowała, uśmiechając się niewinnie - Jestem Lucy. Ładna apaszka. Pasuje ci do oczu. Hej! Właśnie chyba mam...uh...jak to się nazywa... - zaczęła się gorączkowo zastanawiać - Sully? - spojrzał na Tony'ego.
- Okres? - mruknął.
- Uh, nie głuptasie. Chodzi o takie coś, uh....odnoszę wrażenie jakby...jak to się nazywa...coś jak De volaille...nie, coś po hiszpańsku chyba... coś jak...
- Deja vu, Lucy. - odezwała się Czerwonowłosa.
- Tak! - pisnęła tryumfalnie - Chyba, tak. Uh, no to mam to deja vu, jakbym już gdzieś widziała, pana, ale nie wiem gdzie. Mógłby pan stanąć bokiem? O tak, jeszcze troszkę i teraz głowa trochę w lewo. Hmm...a może jednak bardziej w prawo? - zastanowiła się głośno.
- Dosyć! - Człowiek zwany Neganem został po raz kolejny wytrącony z równowagi. Zaczynał dochodzić do wniosku, że z tymi ludźmi było coś bardzo nie tak.
- Dobra słuchajcie, nie próbujcie więcej takich zagrań inaczej od razu zapitolę.Ten jeden raz jeszcze podaruje, bo rozumiem że emocje biorą górę. -  trzymając fason, podszedł do kolejnej z ofiar znów wchodząc w rolę Najstraszliwszego z Najstraszliwszych, Okrutnego i Złowieszczego Villaina. 
- Cholera, rozchmurz się albo przynajmniej uroń łezkę. - powiedział wesoło.
- Ja? - rozejrzał się zdziwiony - Chłopaki nie płaczą. - skwitował.
- Kolejny dowcipniś. - mruknął pod nosem, uśmiechając się.
- Jezu, wyglądasz chujowo. Powinienem skrócić twoje męki.
- Wypraszam sobie. - prychnęła - Ach ci Jankesi...za grosz u was manier.
- No ale kogoś wybrać muszę, wyszczy ładnie czekają na moją decyzje.
- Nożesz kurwa mać...- westchnął zmęczonym głosem - Weź zajeb Agencika i miejmy to już za sobą, bo już tu korzenie wszyscy zapuszczamy.
- Pierdol się. – warknął w kierunku Łucznika – Ciebie niech zajebie.
- Ja jeśli można...też jestem za tym, żeby zabić Sullivana. - wtrąciła.
- Panie przodem. - powiedział niewinnie w kierunku Madonny.
- Znalazł się, gentelman.
- A Josh się zlał, Josh się zlazł!
- Spokój! - huknął. Odczekał aż zalegnie cisza i jako że był niewątpliwie budzącym grozę psychopatą, zaczął gwizdać.
- Po prostu nie potrafię wybrać. - oznajmił.
- Ale mam pomysł.
- Ene, due...- zaczął wskazywać na każdego pałą zagłady i pożogi, zwaną też Lucille.
- O wyliczanka: "Raz, dwa trzy, pałą dostaniesz dzisiaj ty." - wyszczerzył się - Ups...chyba wypadło na mnie.
- Jeśli ktoś się ruszy albo coś powie, wyrwijcie drugie oko młodej i nakarmcie nim wąsatego. I dopiero wtedy zaczniemy. Możecie oddychać, mrugać oczami i płakać. Kurwa, nie wątpię że wszyscy to będziecie robić. - Przerażający psychopata, wzniósł swą pałę ku górze, by zdać cios, a wtedy Rudzielec dał susa między jego nogami.
- C-co...? Co do...? - Człowiek zwany Neganem, wytrzeszczył oczy w zdumieniu. Poczuł że coś na niego wskoczyło.
- Wiesz jaki jest twój problem, tatku? Za dużo gadasz, a za mało robisz. - powiedział wesoło wprost do ucha,a potem zacisnął na nim z całej siły szczękę.
Człowiek zwany Neganem ryknął głośno.
- Teraz! - Morgan dała znać reszcie.
Dzielna drużyna, wykorzystując nie uwagę przeciwnika, zajęła się resztą bandy, przechwytując broń i ruszając do boju.
Człowiek zwany Neganem, w końcu zrzucił z siebie Młodego.
- Ej chłopaki, ja też chcę! - krzyknął, rzucając się z pozostałymi w wir walki.
Człowiek zwany Neganem, obserwował z niedowierzaniem, jak jego ludzie dostają łupnia. Przebiegły villain, postanowił zrobić, to, co zwykł robić w takiej chwili taki przebiegły villain - wczołgać się pod campera, by tam przeczekać bitwę.

Kilkadziesiąt minut rozpierduchy, później...

Nie widząc ani nie słysząc już żadnych odgłosów walki, odczekał jeszcze chwilę, uważnie nasłuchując. Odkrył że wszyscy jego ludzie zostali wycięci w pień. Na placu boju na wyciągnięcie ręki, spoczywała na ziemi jego pała zagłady i pożogi. Ostrożnie wyciągnął rękę w jej kierunku. Już prawie ją miał w garści, gdy ktoś przydepnął boleśnie jego dłoń.
- Tu się schowałeś. - odezwał się wesoły głos, a zaraz potem został wywleczony spod RV. Leżąc na plecach, patrzył na pochylające się nad nim sylwetki.
- Kapitan spierdalający jako pierwszy z tonącego okrętu. Nieładnie. Kurewsko nieładnie. - powiedział ganiąco.
- Nic z tego nie rozumiem...powiedzieli mi, że jesteście bandą jakiś przygłupich wymoczków. - Człowiek zwany Neganem, nie ukrywał już zdziwienia.
- Najwyraźniej, musieli nas z kimś pomylić. - powiedział dziarsko, opierając się o swoją łopatę.
- To się dopiero nazywa mieć pecha. - wziął do rąk pałę zagłady i pożogi - Mam nadzieje że się wystarczająco nagadałeś, bo teraz czeka cię pierdolona, wieczna cisza, więc...

To szczera prawda, to się wie
Lepiej słuchaj, nie bądź kiep
Albo ci przyłożą w łeb

Czemu tak jest - zobaczysz w mig
Gdy naplują w oko ci
To naplują w oko ci

- zaintonował z uśmiechem, po czym wzniósł pałę ku górze, biorąc zamach.


Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.

hang up the chick habit
hang it up, daddy,
a girl's not a tonic or a pill
hang up the chick habit
hang it up, daddy,
you're just jonesing for a spill

oh, how your bubble's gonna burst
when you meet another nurse
she'll be driving in a hearse

you're gonna need a heap of glue
when they all catch up with you
and they cut you up in two

now your ears are ringing
the birds have stopped their singing
everything is turning grey

no candy in your till
no cutie left to thrill
you're alone on a tuesday

hang up the chick habit
hang it up, daddy,
or you'll be alone in a quick
hang up the chick habit
hang it up, daddy,
or you'll never get another fix

i'm telling you it's not a trick
pay attention, don't be thick
or you're liable to get licked

you're gonna see the reason why
when they're spitting in your eye
they'll be spitting in your eye


***
- Może już starczy...
- Właśnie, bo jak na to patrzę to aż chcę mi się...
- Jeść. - wtrąciła.
- No...aż zjadłoby się krwiste, soczyste mięcho.
- No dobra, jak Josh skończy wymiotować, to się zbieramy.  - zarządził.
- No i to by było kurwa na tyle. - mruknął.
- Co tu się stało? - zapytał ktoś obcy. Drużyna spojrzała w kierunku skąd dobiegł głos. Okazało się że na miejsce przybyła jakaś inna grupa składająca się z między innymi z dzieciaka w kapeluszu, dwóch murzynek, kudłacza z kuszą, rudego gościa i azjaty.
- Patrzcie, on ma pałę zagłady i pożogi, to Negan! - krzyknął jeden z ludzi, a reszta dobyła broni.
Drużyna spojrzała na Sullivana, który trzymał w rękach owianą sławą pałę.
- Zgaduję, że ty jesteś Rick. - na jego twarzy pojawił się diabelski uśmieszek.


KONIEC

dnia: 15 Październik, 2016, 23:24:05 5 Świat Zombie / Z Nation / Napisy do Z Nation - 3 sezon

Zrobiłam napisy do 3 i 4 odcinka, bo z tego co orientuje nie ma jeszcze do tych epów subów.

Oczywiście do Hataków, to nawet nie ma co przyrównywać, pierwszy raz w życiu się zabawiłam w tłumacza.

Niestety, niektóre wersy są nieprzetłumaczone, ponieważ albo nie rozumiałam kompletnie o co chodzi i nie mogłam rozszyfrować albo nie byłam pewna, a nie chciałam przeinaczać. Nie liczyłam dokładnie, ale w każdym razie nie jest tych nieprzetłumaczonych linijek dużo (największy problem sprawia mi przetłumaczenie śmieszkowych tekstów Doktorka). Generalnie 4 odcinek ma lepsze tłumaczenie, bo był dla mnie łatwiejszy pod tym względem. Niestety zapewne i tak nie udało mi się wszystkiego przetłumaczyć poprawnie za co z góry przepraszam.
Niemniej starałam się zachować kontekst i jednocześnie by brzmiało to poprawnie w tłumaczeniu na polski.

I na koniec ważne info.

Jeśli ktoś by chciał, to puścić dalej w internety, to nie ma problemu, ALE, bardzo proszę o pozostawienie mnie jako autora, bo to nie ładnie podpisywać się pod cudzą pracą, zwłaszcza że przetłumaczenie jednego odcinka zajęło mi kilka godzin :roll:

Jeśli komuś by się chciało zrobić korektę, to proszę bardzo i w takim przypadku oczywiście może nadmienić że za tą korektę odpowiada.


Tak że to tyle. Poniżej linki do napisów.
Podpisane do jakiej wersji, tak że tego...bierzcie jeśli chcecie :wow:



Odcinek 3

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Odcinek 4

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

dnia: 13 Wrzesień, 2016, 00:45:38 6 Pozostałe / Filmy i Seriale / Fargo





Wyczytałam na SB, że ten zacny serial nie ma wątku założonego na forum, a moim zdaniem zasługuje na wyróżnienie.

Serial emitowany od 2014r. (pierwszy sezon, drugi zaś, rok temu) przez amerykańską stacje FX.


Opis pierwszego sezonu (źródło filmweb):

Rok 2006, Minnesota. Do prowincjonalnego Bemidji przybywa tajemniczy mężczyzna, Lorne Malvo. Swoją brutalnością i bezwzględnością wpływa na mieszkańców miasta, w tym na udręczonego przez życie sprzedawcę ubezpieczeń, Lestera Nygaarda.

Oraz drugiego sezonu:

Głównym bohaterem "Fargo 2" jest weteran wojny w Wietnamie, młody detektyw Lou Solverson (Patrick Wilson). To ojciec znanej z pierwszego sezonu dzielnej policjantki Molly Solverson. Pewnego dnia Solverson zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Doszło do niej w przydrożnym barze. Ofiarami strzelaniny padły tam trzy osoby. Wiele wskazuje na to, że za morderstwem stoją... mieszkańcy miasteczka. Ale nie tylko.


Co mogę powiedzieć od siebie o tym serialu?

Z tego co wiem, to serial, ale chyba tylko 1 sezon jest jakoś tam powiązany z filmem o tym samym tytule. Nie będę się tam tym rozwodzić, nie wiem dokładnie o co chodzi, bo nie widziałam, więc zostawmy to.
Przechodząc do samego serialu, to mogę powiedzieć że jest to jeden z moich topowych seriali (jakby to kogoś interesowało, to póki co w mojej topce znajduję się też The Sopranos, Deadwood, Breaking Bad, właśnie Fargo, Carnivale i LOST). A dlaczego? Ano dlatego że ten serial ma właściwie wszystkie elementy jakie w mojej opinii potrzeba do zacnego serialu - klimat, wyraziste i charyzmatyczne postacie, aktorstwo, ciekawą, wciągającą fabułę.
Postaram się bez większych spojlerów - generalnie pisząc pokrótce, serial ma świetny zimowy, groteskowy (przyznaję że z początku nie byłam kompletnie na tą groteskę nastawiona, przez co serial wywołał we mnie w początku nieco taki dysonans), klimacik jak to bardziej zaznajomieni z tematem ludzie mawiają, jak u braci Coen na podstawie (jak już wcześniej wspomniałam) filmu owych panów serial ten powstał. Osobiście widziałam od nich chyba tylko Big Lebowskiego, niemniej właśnie tutaj widać te klimaty jeśli chodzi o taki absurd i tą groteskę.

Jeśli chodzi o pierwszy sezon to dla mnie jest świetny, ogląda się to naprawdę z zainteresowaniem, widz odpala odcinek za odcinkiem chodząc wiedzieć jak to się dalej potoczy. Tutaj największym atutem pierwszego sezonu jest postać grana przez  Billy'ego Bob Thorntona. Jak już zapowiedziałam, postaram się bez spojlerów, więc powiem tylko tyle, że stworzył charyzmatyczną i choć przerysowanie skokszoną, to ciekawą, psychopatyczną postać. Świetny jest również Martin Freeman, choć jego postać jest nieziemsko wkurzająca (naprawdę poziom Skyler z Breaking Bad), oraz bardzo podobała mi się również postać Molly, która wyczytałam na filmwebie, ku mojemu zdziwieniu, że sporą część osób irytowała, ja osobie nie wiem dlaczego, bo mnie o wiele bardziej irytował wspomniany Lester, czy ignorancki i zwyczajnie głupi Szeryf w którego wcielił się Saul Goodman, ale to już na marginesie.


No i drugi sezon. Czytam różne opinie. Jedni uważają, że był on gorszy od pierwszego, a nawet wręcz słaby, a inni że był równie świetny, a nawet lepszy. Ja osobiście zaliczam się do tych ostatnich. Nie że pierwszy sezon jest dla mnie jakoś znacząco gorszy, co to, to nie. Pierwszy też uważam za świetny, ale jednak drugi bardziej przypadł mi do gustu ze względu na osadzenie akcji w końcówce (o ile dobrze pamiętam) lat 70, co naprawdę daje mega klimat serialowi, takie vintage/retro (osobiście bardzo lubię, juesańskie klimaty lat 50/60/70/80) i hippie, a po drugie, to w tym sezonie mamy więcej tych postaci,a co za tym idzie więcej ciekawych portretrów (Kirsten Dunst! No i postać Mike'a Milligana,  Dodda i Hanzee'go + świetny epizod Nicka Offermana w postaci Karla, gość zniszczył system xD), a po trzecie, po prostu fabuła bardziej mi się podobała no. W drugim sezonie mamy taką lokalną, rodzinną, mafię, a to są jak najbardziej moje klimaty, więc to kupuję i w ogóle czuję się jak u siebie xD

Co mogę jeszcze powiedzieć, to, to że pierwszy i drugi sezon opowiadają osobną historię, ale są z sobą powiązane.
Powiązanie polega na tym, że w pierwszym sezonie główną bohaterką jest policjantka, która ma ojca, emerytowanego glinę, o ile dobrze pamiętam, który prowadzi typowo hamerykański bar z naleśnikami między innymi (:lucy:) i tam mamy taką wspominki tegoż ojca o pewnych wydarzeniach z przeszłości. No i właśnie w drugim sezonie przenosimy się te kilkadziesiąt lat wstecz, do owego wydarzenia, gdzie widzimy ojca naszej policjantki za młodu. Mam nadzieje że nie zaspojlerowałam jakoś bardzo, generalnie napisałam właściwie tylko takie ogólniki.

Tak że generalnie jak ktoś lubi seriale na poziomie, seriale o zabarwieniu kryminalnym, które potrafią się umiejętnie bawić przerysowaniem, groteską, wykorzystują pewną symbolikę itd. to naprawdę polecam.

Na koniec tylko dodam, że na przyszły, 2017 rok, planowana jest premiera trzeciego sezonu. Tutaj większe szczegóły, dotyczące fabuły:

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

dnia: 17 Kwiecień, 2016, 23:28:59 7 Fear The Walking Dead / Sezon 2 / S02E02 We All Fall Down - wrażenia

Jw. - temat na Wasze wrażenia odnośnie drugiego odcinka drugiego sezonu Fear the Walking Dead.

Odcinek można obejrzeć na live streamie o 3:00 w nocy, choćby tutaj:

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Jutro zapewne odcinek będzie dostępny na Strefie :)

EDIT. Link do odcinka z napisami: Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Tak jak było w przypadku końca czwartego sezonu, tak samo w przypadku piątego, czas na podsumowania. Tutaj możecie zagłosować na najlepsze odcinki w waszym mniemaniu. Macie 3 głosy.

W komentarza oprócz uzasadniania swoich głosów, można również podsumować 5 sezon.

dnia: 20 Listopad, 2013, 22:21:51 9 Świat Zombie / Twórczy Kącik / Moje Filmiki

Nie wiem czy odpowiedni dział (jeśli nie to proszę o przeniesienie), ale się polansuję trochę:

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Rick/Michonne

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Dixony

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Strony: [1]