Posty z podziękowaniami

Show post that are related to the Thank-O-Matic. It will show the topics where you give a Thank You to an other users. (Related to the first post.)


Wiadomości - Dzyńka

Fajny wywiadzik to wrzucam tutaj.
Źródło: gazeta.pl

- Dla mnie nasz serial przypominał konia trojańskiego: pojawił się w przebraniu historii o zombie, a potem wciągnął widzów, bo pokazywał prawdziwe ludzkie relacje - mówi Andrew Lincoln, odtwórca jednej z głównych ról w "The Walking Dead". Premiera serialu już 14 października na antenie telewizji FOX.

Malwina Grochowska: "Breaking Bad", "Mad Men" - telewizja należy ostatnio do antybohaterów. Za to Rick, mimo pewnych słabości, jest ostatnim sprawiedliwym. Czy kusiłoby cię, aby też stać się złym albo przynajmniej moralnie podejrzanym?

Andrew Lincoln: W trzecim sezonie Rick niewątpliwie odnalazł w sobie ciemną stronę. Przeraziło to jego rodzinę i jego samego. Ale masz rację, w sumie opowiedział się po stronie dobra. Może świat jest ponownie gotów na bohaterów? Wokół jest wystarczająco dużo cynizmu, nie trzeba tego w kółko pokazywać.

To, co zawsze ceniłem sobie w "The Walking Dead", to szczerość. Ten serial destyluje humanizm, że tak powiem, bo pokazuje człowieka w sytuacji zagrożenia. Myślę, że właśnie wtedy poznajesz czyjeś prawdziwe ja, bez maski cynizmu. Odrzucamy tu wszelkie gadżety i widzimy po prostu ludzi rozmawiających ze sobą.

To dlatego nie masz smartfona?

- [pokazując swój telefon z klapką] Tak, to technologia, jakiej używam. I tak nie działa. Wiesz, w końcu gram kowboja apokalipsy. Nie sądzę, by kowboj powinien posługiwać się smartfonem. Ostatnio mój agent mnie zapytał: "Mógłbyś wyciąć i wkleić fragment tekstu z maila?" Odpowiedziałem mu: "Wybacz, ale ja wycinać i sklejać to potrafię tylko za pomocą nożyczek i kleju." Robię to z moją córką! Więc chyba nadaję się do roli Ricka.

Czy Rick będzie lepszym rodzicem w nowym sezonie?

- Chciałbym, aby był. To na pewno będzie dla niego ważna kwestia. W trzecim sezonie Rick dużo czasu spędził w dziczy. Myślę, że teraz jest w innym stanie umysłu. Chyba odwraca się od brutalności świata i zrzeka przywództwa. To może na pierwszy rzut oka wydać się pochopną decyzją, bo Rick jest dobrym liderem, ale robi to dla dobra swoich dzieci. To duża odwaga - nie strzelać do kogo popadnie, tylko bronić swoich wartości innymi sposobami. Uprawiać rolę i hodować świnie - tym będę się teraz zajmował!

???

- Tak, spędzam ostatnio na planie dużo czasu ze świniami Potem nikt nie chce blisko mnie siedzieć, ze względu na zapach. I lata wokół mnie chmara much. Raz po takim dniu, pełnym krwi i świńskich odchodów, znalazłem w domu pod prysznicem największego kleszcza w życiu - wsysał się w moją klatkę piersiową. Moje życie wygląda wspaniale, prawda?

Lepiej niż Ricka w ostatnim sezonie, gdy był bliski utraty zmysłów. Czy teraz poczuje się lepiej?

- Tak sądzę. Żałoba go sparaliżowała, powinno mu się w końcu polepszyć.

To znaczy, że przestał widzieć ducha żony?

- Zdajesz sobie sprawę z tego, że krzesło, na którym siedzę, eksploduje, jeśli odpowiem na to pytanie? Nie wolno mi zdradzać fabuły.

OK, to porozmawiajmy o czym innym. Czemu "The Walking Dead" stał się tak popularny?

- Dla mnie nasz serial przypominał konia trojańskiego: pojawił się w przebraniu historii o zombie, a potem wciągnął widzów, bo pokazywał prawdziwe ludzkie relacje, emocje. Taką przynajmniej mam nadzieję.

Sam na początku miałem wątpliwości, czy warto się w ten projekt angażować. Zapytałem mojego agenta: "Zdajesz sobie sprawę z tego, co mi proponujesz? To horror o zombie". I pomyślałem: "Na co mi przyszło po 18 latach aktorstwa!" Agent kazał mi zaufać sobie i popatrzeć na ekipę. Był tam Frank Darabont, Gale Anne Hurd, Greg Nicotero.

Potem przeczytałem scenariusz. I zorientowałem się, że w przebraniu science-fiction znajduje się tu wspaniała opowieść. Opowieść o ludzkiej kondycji, których nie spotyka się w serialu o gliniarzach, prawnikach ani o zombie. Twórcy słusznie porównywali go do "Władcy Much".

Zastanawiasz się czasem, kim byś był na miejscu Ricka?

- Czy wybieram moralność czy pragmatyzm? Bo w sumie chodzi o wybór pomiędzy tymi dwoma wartościami, prawda? Nigdy nie jest on prosty, zawsze lądujesz gdzieś pośrodku.

Ostatnio jeden wojskowy w samolocie powiedział mi, że według niego w "The Walking Dead" rozgrywamy scenariusze bitewne. Nasi bohaterowie momentalnie muszą podejmować trudne decyzje - dokładnie tak, jak to się dzieje w trakcie bitew.

Nie zawsze podejmą najwłaściwsze decyzje, ale one pomagają im odpowiedzieć na pytanie "Kim jestem?" Nie wiesz tego, dopóki nie wydarzy się coś strasznego, na co będziesz musiał intuicyjnie, bez zastanowienia zareagować.

Każdy ma nadzieję, że w ekstremalnej sytuacji okazałby się Rickiem, zawsze gotowym do poświęceń. Ja też! Ale wcale nie jestem pewny, że zachowałbym się tak samo jak on. Dlatego cieszę się, że mogę go udawać.

Jakie sceny najbardziej lubisz grać w serialu?

- Bardzo lubię proste momenty, bez walki. Momenty, kiedy Rick stara się trzymać normalności.

Wielu widzów, szczególnie w Europie, pamięta cię z "To właśnie miłość" .

- Tam nie było zbyt wielu zombie

Gdybyś porównał siebie z tamtego czasu do siebie dziś. Czy "The Walking Dead" bardzo cię zmieniło jako aktora?

- Tak. Mam nadzieję, że każda postać mnie zmienia albo czegoś uczy. To tak naprawdę jest największą przyjemnością z pracy aktora: że możesz znaleźć się w różnych epokach, zbierać różne doświadczenia. Odkrywanie nowej postaci ma największy sens wtedy, gdy odkrywasz przez nią coś nowego dla siebie.

Czym więc Andrew Lincoln z "To właśnie miłość" różni się od Andrew Lincolna-Ricka?

- Posiwiałem, przybyło mi zmarszczek Bycie jedną z postaci w filmie wielowątkowym, jakim było "To właśnie miłość", to zupełnie inne doświadczenie niż granie głównego bohatera w serialu przez cztery lata. Teraz biegnę w maratonie. I mam nadzieję, że przez ten czas mogłem pogłębić postać, ukazać jej różne aspekty. Mam też nadzieję, że będę mógł jeszcze długo to robić. Jeśli tylko zombie mnie nie zagryzą.
Strony: [1]