Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - OldGreyDonkey

Strony: [1] 2 3 ... 18
1
Hobby / Odp: Zwierzęta
« dnia: 09 Październik, 2014, 15:22:49 »
On ma mord w oczach ;) Cóżeś ty mu zrobiła?

2
Ja to widzę tak - mamy jakiś motel i bar na, przepraszam, zadupiu, gdzie nawet bociany zawracają. Ktoś utknął tam w trasie, ktoś inny zjechał na parę dni do rodziny/przyjaciół, jeszcze ktoś po prostu tam mieszka. Problem z bronią? Żadnego. Amerykanie mają swoje małe arsenały zapewne, a na pewno mają do tej broni całkiem łatwy dostęp. To, że ktoś będzie miał broń, zwłaszcza w takim miejscu, nie powinna nikogo dziwić. No, chyba, że taka światową pannę jak mój czerwony kapelusz ;) Ja już to pisałam, ale co tam - nie zaczynajmy opowieści od wielkiego BUM, nie uciekajmy przed hordami, bo to znaczyłoby ni mniej ni więcej, że już co nieco wiemy. A chodzi o to, żeby to było dla nas zaskoczenie. Myślisz sobie - idzie żul i się zatacza, a tu niespodzianka...

3
Dla mnie pierwszy, piąty czy siódmy dzień, to jeden diabeł, zwłaszcza na takim wygwizdowie. Przychylalabym się do planu Nirvanki - zgrabnie można wprowadzić postacie, wnieść troche normalności - poznajmy sie troszeczkę, tak, zeby móc sie rozkręcić. Musimy tylko uważać na czarownice - zarówno te z południa, jak i te z północy, i mocno sie trzymać, byśmy gdzie nie odlecieli ze Strachem na Wróble i Blaszanym Drwalem ;) (żeby nie było - miejsce też mi odpowiada :) )

4
Jestem za barem (co prawda, nie dosłownie ;) ) - miejsce ok, tłumów nie będzie, będzie łatwiej wkręcić się w historię. I będzie tak...chamerykańsko ;) hamburger, jajka na bekonie i kawa. I frytki oczywiście .

5
Jak dla mnie tworzenie nowej historii jest jak najbardziej ok, o czym zresztą mówiłam wczoraj, choc nie tutaj. Cieszę się tez z tego, że Nirvanka chce wskrzesić swoje bohaterki, zwłaszcza Martę :) Ale...Nie byłabym za tym, by wydarzenia mialy miejsce jakiś czas po wybuchu epidemii. Dlaczego? Otóz:
1. Piszecie, że bohaterowie znaliby sie juz jakiś czas. Ale co ze wspólnymi przeżyciami, wspomnieniami itp. Jak bardzo będą się znali, co bedzie ich łączyło...Takich drobiazgów jest znacznie więcej i, jak dla mnie, sprawiałyby spore problemy, kiedy w końcu dojdzie do interakcji między bohaterami.
2. Kilka miesięcy po wybuchu epidemii ludzie byliby już mniej lub bardziej oswojeni z sytuacją. Nie byłoby miejsca na wątpliwości, na głupoty popełniane z niewiedzy, na zaskoczenie - bo teoretycznie ci, którzy nie odnaleźliby się w nowej rzeczywistości, już dawno powinni powłóczyć nogami (napisalabym, ze powinni gryźć ziemię, ale biorąc pod uwagę okoliczności, byłoby to raczej niemożliwe ;) ). W efekcie wyjdzie na to, że każdy z nas jest macho, że każdy odpowiednio ubrany, wyposażony, z potrzebną wiedzą. I gdzie tu miejsce na Martę wytaczającą się z taksówki? ;)

Mój pomysł jest taki, by akcja działa sie od początku epidemii (niekoniecznie musi być to okreslone jako pierwszy dzień - nie wszędzie taka epidemia rozpoczęłaby sie w tym samym czasie), gdzieś -nie musi byc to nasze "stare" miejsce - może byc inny stan, może byc gdzies w górach, na Alasce, biegunach - gdziekolwiek, gdzie tylko sobie zazyczycie. Takie bardziej odludne miejsce na pewno skróciłoby nam etap drogi. Początek zostawilabym w jakimś neutralnym miejscu - jak tamto centrum. I znów - nie musi być to coś wielkiego, może być market, przychodnia, dom starców albo przdszkole. Grunt, żeby dawało możliwość spotkania się kilku zupełnie różnych osób. Recepta na wykorzystanie znajomości poprzednich bohaterów byłoby dotarcie ich do nowej grupy ocaleńców. Dawałoby to też możliwość wyjaśnienia pewnych wątków, zaczerpnięcie informacji - takie wprowadzenie (powiedzmy). Potem lecimy do nowej siedziby, zadomawiamy sie, robimy jakieś wypady, polowania i takie tam. Na koniec wybieramy dyktatora i żyjemy krótko, acz szczęśliwie ;)

I na koniec jeszcze jedno, najważniejsze - jeli chcemy, żeby to nam wyszło- sprężmy się. Niech te przygotowania nie trwają tygodniami, nie ustalajmy, jaki kolor ma mieć serwetka w przypadkowo spotkanej restauracji. Wszystko sie ułozy z czasem, ale jesli bedziemy to ciagnąć zbyt długo, znów rozejdzie się po kościach.

P.S. Pomysł z bardziej kumatymi sztywniakami jest, jak dla mnie, ok :)

6
Filmy i Seriale / Odp: Sons of Anarchy
« dnia: 04 Kwiecień, 2014, 14:50:23 »
Ja jestem po wszystkich sześciu sezonach i tak, w pewnym momencie robi się dziwnie. Chwilami oglądałam z przyzwyczajenia, ale sama końcówka, mi osobiście, osłodziła te gorsze momenty ;) Troszkę brakuje mi teraz klimatu początkowych odcinków/sezonów, choć - żeby nie było :) - są perełki i teraz.
Co do Tiga - ja bym go czułym i troskliwym nie nazwała :) Jest "uroczy" na swój mocno psychopatyczny sposób, a przy tym ma swoją małą fobię, która mnie rozbawiła, ale skoro jesteście dopiero w połowie, a ja już nie pamiętam, kiedy to było, to pisać nie będę.
Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.

Betty - Mogło to być nawet "w mordę jerza", ale jeśli wygwiazdkowałaś wulgaryzm, to skąd Tortuga mogła wiedzieć, co autor miał na myśli? Wczuwanie się nie ma tu nic do tego. Generalnie - przekleństwa, nawet te w gwiazdkach, są bardzo niemile widziane na forum.

7
Filmy i Seriale / Odp: Mgła
« dnia: 23 Marzec, 2014, 10:18:04 »
Według mnie nie jest to taki zły pomysł, problem pozostaje jednak w tym, jak to właśnie ugryźć. Raczej nie chciałabym kontynuacji - skoro wiadomo by było, z kim, a raczej z czym bohaterowie mają do czynienia, akcja skupiłaby się pewnie na walce. Zabrakłoby tej tajemniczości, niepewności, niewiadomej (przynajmniej do pewnego momentu), którą mieliśmy w filmie. Na pewno też nie chciałabym powtórki z rozrywki, w dodatku z tymi samymi aktorami. Argument, że tym, których pozbyli się z TWD, coś się należy, to - wybacz Tomb - żaden argument. Taki już urok zawodu aktora. Nie sądzę, by wtedy serial mógł wnieść coś nowego, a dla tych, którzy film oglądali, byłby to zabieg godny naszego Wiedźmina ;) - film, tylko pocięty na serial. I z nieco starszą obsadą ;) Najlepszą opcją byłaby całkiem nowa historia, oparta na opowiadaniu, całkiem nowe postacie, z którymi można by się związać (nie patrząc przy tym na nie przez pryzmat TWD) i całkiem nowe miejsca.

8
Postacie / Odp: Michonne
« dnia: 21 Marzec, 2014, 12:48:34 »
Na początku też miałam spore obiekcje co do Michonne, ale generalnie nigdy mnie chyba nie drażnila tak, jak choćby Lori, czy Andrea ;) Teraz już sie do niej przyzwyczaiłam. Zwłaszcza, że faktycznie otworzyła sie na ludzi, a nawet emocjonalnie z nimi związała (patrz - kontakt z Carlem).
Kwestia mleka... Też je raczej postrzegam jako "bilet wstępu" na rickowe podwórko, bo człowiek mimo wszystko lgnie do ludzi, a jak było widać, Michonne przed apokalipsą odludkiem nie była (poza tym rzeczywiście potrzebowała pomocy). Z drugiej strony Hedra ma trochę racji - faktycznie jej zachowanie mogło mieć coś wspólnego z tym, że była matką. Być może instynkt macierzyński "kazał" jej chronić malucha. Było nie było, każde życie w takiej sytuacji powinno być na wagę złota. A jak sie tak dobrze zastanowić, to też jedno drugiego nie wyklucza...
Pozostała mi jeszcze kwestia nieszczęsnego miecza... Jeśli chodzi o umiejętności Michonne, to ja bym ich aż tak bardzo nie przeceniała. Owszem, w serialu to musi wyglądać widowiskowo - więc wyglada. To raz. Dwa - nie walczy z samurajami, a z mało zmyślnymi zombie. Do tego nie potrzeba wielkiej filozofii, ani nie wiadomo jakich umiejętności. A trzy - miała sporo czasu, żeby się tego i owego nauczyć, a właściwie wyćwiczyć. Bo nigdzie nie jest powiedziane, że nie mogła znać sie na tym wcześniej. I nie mówię już nawet o tym, że to jej katana z dziada pradziada. Czy jak ktoś jest czarny, to ma, za przeproszeniem, po palmach skakać? Dziewczyna mogła się tego nuczyć wcześniej, a że trenować ma na czym, to i wymierne efekty widać. Dostępność tejże katany też mnie nie dziwi - w takich okolicznościach natury wystarczy wejść do pierwszego lepszego domu/mieszkania i zabrać to, co akurat jest potrzebne (co zresztą nagminnie robią :) ) A co do jej wytrzymałości, to tu sie już wypowiadać nie będę, bo sie nie  znam. Myśle, jednak, że ta kwestia mogłaby mieć sporo wspólnego choćby z "nieśmiertelnością" Gubernatora (do czasu, co prawda  :roll:) - jedno i drugie jest równie realne ;)

P.S. Na miejscu Michonne, to bym Andreę pod pierwszym lepszym drzewem zostawiła ;) Dlaczego sie dziwicie, że odeszła - Andrea była dorosła i wiedziała, co robi i  czego chce. Można by zadac pytanie - dlaczego ona zostawiła Michonne? Wiedziała przecież, co myśli o Woodbury i o jej braku zaufania do tego miejsca. A mimo to, nie chciała z nią iść...

9
SPOILERY / Odp: S04E15 Us - Spoilery
« dnia: 21 Marzec, 2014, 12:02:53 »
Wiecie...ja tak generalnie nie mam nic przeciwko związkom w serialach. Nawet w tym. Niech się ludzie kochają i takie tam ;) Ale, na litość, dlaczego właśnie Glenn? Nie dość tego - dlaczego to właśnie ma być Tara, która działa mi na nerwy? (poza tym, ona przecież wolała dziewczynki, prawda?) Znów będzie trójkącik - mąż-żona-i ta trzecia.
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Lepiej żeby Abrahama w to nie mieszali, bo znając tfurców jak on by miał wybijać Tarze miłość do Glenna, to zapewne własnym, płomiennym uczuciem i mielibyśmy "on kochaj ją, ale ona kocha innego, a ten kocha jeszcze  inną".
Tortuga - odpukaj w niemalowane, proszę...

Poza tym faktycznie może być fajnie, choć - póki co - brak mi "ciągłości fabularnej" ;) (mam zaległości w ogladaniu )

10
Pytania, pomysły, uwagi i sugestie / Odp: Propozycje i sugestie
« dnia: 21 Marzec, 2014, 10:18:04 »
Z tym komiksem to faktycznie nie jest zły pomysł - może powstrzymał co poniektórych przed rzucaniem spoilerów komiksowych w dyskusjach o serialu ;)
Za to co do wieku, to zastanawiam sie, po co? Coś to zmieni, że będzie wiadomo, czy szesnastolatek dyskutuje z czterdziestolatkiem (na przykład?).

11
Postacie / Odp: Lori Grimes
« dnia: 17 Marzec, 2014, 09:59:14 »
No...Z dwojga złego już wolę Andreę, choc miejscami intelektem nie grzeszyła ;)

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
W sumie ogólne jej zachowanie nie było jakieś najgorsze (w tym zdecydowanie przewyższał ją jej syn i Andrea), miała trudne życie i próbowała przystosować się do nowego świata, co właśnie jej nie przychodziło zbyt łatwo.

Andreę pomijam, ale naprawdę przyrównujesz zachowanie dzieciaka do postepowania dorosłej, odpowiedzialnej - przynajmniej w teorii - kobiety? To, jak zachowywał się Carl w dużej mierze zależało właśnie od jej zachowania, a skoro sama nie potrafiła sobie poradzic ze sobą, to co dopiero mówić o dziecku. To raz. Dwa - dlaczego właśnie Lori miałaby mieć trudne życie?. Wszyscy musieli sie na równi zmagać z zaistniałą sytuacją i ona nie była w tym wyjątkiem. Zaś przed zombie-apokalipsą była tylko znudzoną żoną małomiasteczkowego szeryfa. To faktycznie może wpływac na psychikę ;) Trzy - zabrzmię teraz jak wojująca femimistka ;) - wbrew temu, co myskla niektrzy, kobieta jest w stanie zadbać o siebie nawet bez faceta, a jesli nawet potrzebuje pomocy, to nie znaczy jeszcze, że musi mu od razu wskakiwać do łożka. A później równie szybko z niego wyskakiwać i to w tak wredny sposób...
Czy na pewno bardziej zależało jej na Shanie? Nie jestem taka pewna. Jak dla mnie, to zwyczajnie stchórzyła - zobaczyła druga stronę swojego męża, tą, o której chyba raczej nie miała pojęcia, a w dodatku miała świadomość, że sama przyczyniła się do jej powstania... A że charakter Lori był taki, a nie inny, to wolała o wszystko obwiniać Ricka, niż spojrzeć prawdzie w oczy...

Kwestię nawiedzenia pominę litościwym milczeniem :)

12
Filmy i Seriale / Odp: Lost
« dnia: 16 Marzec, 2014, 14:24:49 »
Dla mnie LOST jest trochę przeceniany. W porównaniu do TWD rzeczywiście wypada lepiej (choć biorąc pod uwagę to, co się z serialem dzieje, to nie jest to takie trudne  :roll: ), ale z drugiej strony...odstrasza :) próbowałam do niego wrócić po jakimś czasie i zagmatwanie wątków i ogólna dziwaczność mnie przytłoczyły :) Ale postacie faktycznie są dobre - ciekawe, różnorodne i zapadają w pamięć na tyle, że po kilku latach w dalszym ciągu mam pojęcie, o kim piszecie :)

13
Sezon 4 / Odp: S04E12 Still - wrażenia
« dnia: 08 Marzec, 2014, 14:01:36 »
To w końcu ja :)
Odcinek, jak dla mnie, był...dziwny. Nie był zły, nie był też koszmarny, ale był jakby wyrwany z całości. Takie odnosiłam wrażenie. O dziwo, W tym odcinku nawet Beth nie drażniła mnie tak bardzo. W końcu była tym, czym powinna być (całkiem trafne spostrzeżenie Daryla) - nastoletnim dzieciakiem. Nie było fajerwerków, choć początkowa scena rzeczywiście była całkiem, całkiem. Tak jak i ostatnia - jakoś mam sentyment do pożarów w tym serialu :) No i dla wszystkich miłujących "związek" Daryla z Beth - widocznie jestem ślepa, bo nic nie zauważyłam. Ale to pewnie samosprawdzająca się przepowiednia - jak ktoś chce, to dojrzy ;)

P.S. Nie czepiajcie się tego, że tak łatwo przychodzi im zabijanie sztywniaków. Rację mają ci, którzy twierdzą, że po takim czasie dziwne by było, gdyby się tego nie nauczyli. Z drugiej strony racje mają i ci, którym brakuje prawdziwego zagrożenia, hordy zombie przemarszy pokutnych...Rzeczywiście, teraz dostajemy tylko niewielkie, mało ruchliwe grupki. Szkoda... :(

P.S.2 - Narwańcu - spokojnie ;)

14
Postacie / Odp: Shane
« dnia: 02 Marzec, 2014, 17:40:02 »
Bez przesady - Shane zafiksował się na punkcie Lori i Carla, i to właśnie ich chciał chronić, nie siebie (choć tego akurat nie wykluczam ;) ). Reszta grupy była jakby dodatkiem, Rick zaś przeszkodą i powodem, przez którego Shane stracił swoją nową "rodzinę". Biorąc to pod uwagę, trudno się dziwić, że był zazdrosny. Czy był fałszywy? A i owszem - z tych samych powodów. Tam gdzie w grę wchodzi kobieta, przyjaźń często traci na znaczeniu.


15
Postacie / Odp: Daryl Dixon
« dnia: 02 Marzec, 2014, 09:15:05 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Osiołku, bycie "aktywnym społecznie" to jedno, a bycie z związku z drugą osobą to drugie.
My nie kreujemy Daryla na takiego. To TWÓRCY go na takiego kreują.
Ale jedno i drugie sprowadza się do tego, że w chwilach zagrożenia potrzebujemy drugiej osoby. Rozumiem, że Daryl dobrych wzorców nie miał i wiem, że raczej nie przejawia romantycznych skłonności w którąkolwiek stronę (w serialu). Chodziło mi raczej o to, że w tej całej darylowej dyskusji albo właśnie swata się go z kim popadnie (co samo w sobie urasta już do absurdalnych rozmiarów, bo chłopak nie może już nawet stanąć bezpiecznie przy którejkolwiek z kobiet ;) ), albo odmawia mu się ich całkowicie. A to normalny facet jest ;)

Ja nie wykluczam takiej możliwości, choć faktycznie, znając skłonności scenarzystów, mogłaby wyjść farsa... Jak się zastanowić, to i tak źle, i tak niedobrze :)

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
No ale słyszałam ostatnio, że "Amerykańscy nałkowcy" wybadali, że  zabawa w swata sprawia że owi swaci są szczęśliwi : D

I pewnie, w większości przypadków, tylko oni :)

Strony: [1] 2 3 ... 18