Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Rollins

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Sezon 6 / Odp: S06E12 \"Not Tomorrow Yet\" - Wrażenia
« dnia: 08 Marzec, 2016, 16:56:44 »
Poczęstuje ktoś muzyką z odcinka? Jakieś linki lub tytuły? ^^

2
Gry i zabawy forumowe / Odp: Oceń avatar osoby wyżej
« dnia: 24 Lipiec, 2015, 21:55:40 »
Ciągle Maggie :v 7/10

3
Chciałbym poinformować, że muszę zrezygnować z dalszej gry. Mam ostatnimi mało czasu, rzadko jestem w domu, a w dodatku też weny mi brak. Przepraszam ://

4
GRA / Odp: Żywe Trupy - Apokalipsa
« dnia: 12 Lipiec, 2015, 19:09:13 »


Jesteś miłym facetem. - stwierdziła do czasu. Lepiej, abyś się nie przyzwyczajała. Dalsze dwie godziny zleciały mu raczej na zbieraniu siły na wypad. Nie do końca wiedział czy to dobrze, że wybiera się z nimi. Choć pewnie w każdym momencie mógł z tego zrezygnować, to jednak wolał nie wychodzić na słabeusza, który boi się pójść na jakąś akcję. Z drugiej jednak strony nie zdobył ich zaufania, ani co dopiero sympatii. Pewnie gdyby coś wgryzło mu się w nogę, albo inną kończynę to zostawili by go tak, bo przecież stracili by tylko brodatego Ruska. Za dużo myślisz...skup się! Nie mógł sobie pozwolić na tyle myśli na raz, powinien oczyścić umysł i skupić się na tym na czym powinien. A głównym celem była teraz ta baza sił lotniczych i lepiej by było, gdyby tam nie natknęli się na żadne kłopoty, choć Awram nawet się nie łudził. Lepiej było od razu myśleć o tym najgorszym. W końcu ruszyli. Jednak dalszy odpoczynek uniemożliwił mu Sully. Zamienili się za kółkiem i agencik poszedł spać. Awram nie chciał się zgadzać, jednak facet był im potrzebny na wypadzie. Dojechali na skraj jakiegoś parku. "A" stwierdził, że Sully sam zaraz dojdzie, więc go nie obudził. Podszedł do zgromadzenia wokół Snake'a, gdy ten właśnie zaczynał mówić. W sumie nie powiedział nic odkrywczego, każdy z osobna sam mógł się tego domyśleć. Pod koniec przemówienia podszedł do niego staruszek MacLeod i wręczył mu miotacz ognia. "A" uśmiechnął się niezbyt uprzejmie, ale jednak. Przynajmniej nie wysłali go tam z pustymi rękoma. Jakąś godzinę później doszli na miejsce, można powiedzieć, że idealnie. Dziwne, że Snake tak idealnie wyprowadził ich przed bramę. Snake dał znać do tego, aby ruszyli, ale nagle dzieciak zaczął robić z siebie jakiegoś speca i zaczął wspinać się na mur. Dobrze, że doszukiwał się podstępu w tej otwartej bramie, ale żeby robić przy tym tyle hałasu? Łucznik stwierdził, że sobie z nim poradzi. Awram przystanął więc na chwilę. Zaczął się zastanawiać co zrobić. Wolał nie iść sam, a jednak czuł się mało bezpiecznie przy Jednookim. Ruszył więc za Sethem. Gdy już doszedł do jakiegoś okopu zobaczył, że Seth stoi nad jakimś kolesiem, który nie jest dzieciakiem.
- Co Wy wyprawiacie? I kogo tam macie?


5
GRA / Odp: Żywe Trupy - Apokalipsa
« dnia: 09 Lipiec, 2015, 19:49:37 »


Jej, a dlaczego wy wszyscy jesteście tacy ponurzy, co? Przecież jedziemy do Montany. - odpowiedziała mu jakby w ogóle nie chciała tego robić. Nurtowało go to przez całe 3 tygodnie, a ona odpowiedziała mu w taki sposób. Mogłem się tego spodziewać. Jednak dziewczyna odwróciła się i spojrzała na niego.- Naprawdę chcesz wiedzieć? Moi rodzice nie żyją. Widziałam jak Kenny zabił faceta, który próbował mnie...Wiem, że Tony zabił tego Księdza, ale wiem, że musiał. I że Hope też nie żyje. I że Kerry najprawdopodobniej też. Udaję że nie wiem, bo...tak jest chyba łatwiej mi to wszystko znieść. Nie myślisz wtedy o tym i czujesz się jakby choć trochę normalniej. Myślisz że to źle że chcę nadal umieć się śmiać? - skończyła mówić patrząc na niego z wyraźnie smutnym wyrazem twarzy. Tego na pewno się nie spodziewał. Podejrzewał, że dziewczyna coś w sobie dusi, ale żeby aż tyle?
- Nie powinnaś wszystkiego w sobie dusić. - odpowiedział po dłuższym milczeniu - Bo będzie Ci jeszcze gorzej. Czasem warto po prostu usiąść i pomyśleć o tym co się wydarzyło, bo w pewnym momencie te wszystkie smutki będą dla Ciebie zbyt ciężkie. - Teraz mnie wzięło na pouczanie... - My nie jesteśmy wcale tacy ponurzy, po prostu przez te kilka tygodni przyzwyczailiśmy się do tego, że świat się zmienił i najprawdopodobniej nie wróci już do normalności. Potrzebujemy prawdziwego schronienia, a do tego czasu nie jesteśmy bezpieczni na żadnym kroku. I tak zadziwia mnie, że mimo tego co widziałaś i co przeżyłaś potrafisz jeszcze myśleć tak optymistycznie...

6
Gry i zabawy forumowe / Odp: Oceń avatar osoby wyżej
« dnia: 09 Lipiec, 2015, 19:39:39 »
Ten Nara nie przypadł mi do gustu :/ 3/10 Z resztą swój też czas zmienić :v

7
GRA / Odp: Żywe Trupy - Apokalipsa
« dnia: 08 Lipiec, 2015, 21:23:45 »


Josh dość gwałtownie zareagował na to, że Wyatt chwycił go za ramię. W sumie to Rondon nie popisał się, bo co on sam by pomyślał, gdyby w obecnej sytuacji nagle coś lub ktoś chwyciło go za ramię? Pewnie całe życie przeleciału by mu przed oczami.
- Nie... chyba po prostu się zamyśliłem, przepraszam. Ładny widok i takie tam.... - powiedział mu Josh, gdy już zauważył, że nie ma się czego bać. Rondon przyjrzał się widokom, które teraz były przed nimi.
- Bardzo ładny widok, warto zapamiętać świat takim, niż ciągle widzieć przed oczami miasta opanowane przez te stwory...


Cała ta dyskusja nic nie dała. Każdy powiedział swoje i poszedł w swoją stronę. To jest ten plan? Przecież nic nie ustalili, a oni stwierdzili, że to koniec. Nie powinni mieć planu A, B i C? Awrama to zdziwiło, ale najwyraźniej nie miał za wiele do gadania, bo był tylko pieprzonym Ruskiem. "A" stwierdził więc, że wróci sobie do samochodu. Kiedy wsiadał zauważył, że z przodu siedzi Lucy. No świetnie. Jednak Awram nie zmienił planów. Położył się z tyłu. Nie było zbyt wygodnie, ale jednak musiał odpocząć. Po chwili zagadał do dziewczyny.
- Jakim cudem Ty ciągle jesteś taka radosna?

8
GRA / Odp: Żywe Trupy - Apokalipsa
« dnia: 05 Lipiec, 2015, 18:14:26 »


Morgan wyjaśniła mu, że plan jest ciągle ten sam. Z jedną młą różnicą, chcą jeszcze wstąpić do jakieś bazy sił lotniczych. Wyatt nie wiedział czy to dobry pomysł, przecież takie miejsce na pewno łatwo przyciągało ludzi, mogło tam być sporo problemów. Rondon wolał się jednak nie odzywać. Nie bez powodu przecież to właśnie Kenny, Morgan i MacLeod zostali wybrani do tej "rady", myśleli bardzo trzeźwo, więc po prostu przemilczał. Po chwili, gdy już wszystko obgadali Kenny odszedł, Morgan podeszła do nowej towarzyszki, jak ją nazwał James Queen Elizabeth. No i sam staruszek poszedł się zdrzemnąć. Wyatt zaczął zastanawiać się czy nie pomóc grupie wypadowej, ale wolał się w to nie mieszać. Zauważył, że na wodą siedzi Josh. Podszedł do niego. Wyglądał na bardzo zamyślonego, więc Wyatt chwycił go za ramię.
- Nie przeszkadzam? - uśmiechnął się.


Odpowiedź Setha sprawiła, że się uśmiechnął. Chyba w pewnym stopniu miał racje. Widział tutaj bezpieczeństwo, mimo, że ta grupa była grzecznie mówiąc dziwna, to jednak kilku osobników zapewniało mu tutaj bezpieczeństwo. Wiadomo, sam dałby radę, jednak jak bardzo długo? Przecież nie miał zapasów, broni, nic. W sumie teraz się to nie zmieni. Ciągle był bezbronny. Co oznaczało, że ciągle mu nie ufali...w sumie kto by ufał Ruskowi? Ahh Ci Amerykanie... Po chwili podszedł do nich Kenny.
- Legolasie zbieramy drużynę pierścienia na kolejną wyprawę. Zakładam że mamy twój łuk. Pan Rusek jak już tu jest, to niech też posłucha, bo może się załapie do drużyny. - Rusek...Arwam to chyba nie jest tak ciężkie imię. - Ustaliśmy z MacLeodem trasę, tędy w stronę Warsaw, a potem Warrensburg. Tutaj, nieopodal Warrensburga mamy bazę sił powietrznych, którą wypadałoby zwiedzić i tutaj zaczyna się nasza misja. Nie wpieprzymy tam wszystkich na hura. Mogą tam być zdechlaki. Dużo zdechlaków albo o wiele gorsza wersja, wojskowi uzbrojeni po zęby, czekający tylko na to, żeby nafaszerować komuś nieproszonemu dupę ołowiem. Jak słusznie zasugerował James rozsądniej będzie tam zajrzeć o zmierzchu. Przed nami kawałek drogi i jak dobrze pójdzie to dojedziemy tam właśnie na wieczór. Powinniśmy teraz obgadać jakiś plan. - wreszcie skończył mówić. Kenny, Sully, Snake, Seth. A więc tak jak zwykle to było przez ostatnie trzy tygodnie.
- A, wystarczy do mnie mówić A, z resztą, ile można to Wam mówić. Myślę, że możemy z góry obstawić, że będą tam żywi ludzie i to uzbrojeni. Wojsko czy nie lepiej nastawić się na tą opcję. Z tymi stworami jeszcze jako tako sobie poradzimy. A tak poza tematem, to trochę zabawne, że Wasze kochane wojsko teraz może okazać się Naszym największym wrogiem, chyba jednak nie wszyscy są tutaj traktowani równo. - uśmiechnął się.

9
GRA / Odp: Żywe Trupy - Apokalipsa
« dnia: 03 Lipiec, 2015, 12:34:31 »


Takiej właśnie odpowiedzi się spodziewał. Wojsko czy policja w tym kraju chyba nie podchodziły poważnie do tej sprawy. Jednak teraz pewnie wylegiwali się w bezpiecznym schronie. Tutaj w kraju, w którym niby wszyscy są "równi" teraz Ci wyżej postawieni mieli po prostu lepiej, bo mieli zapewnione bezpieczeństwo. Jednak nie zdążył nawet tego skomentować, gdy agent i dziewczyna znów zaczęli się ze sobą sprzeczać. No po prostu super, musiałem akurat z nimi się zabrać. Jednak już zaraz mógł odetchnąć. Najpierw z jakiegoś powodu, którym okazała się jakaś kobieta zatrzymali się na chwilę, a potem zatrzymali się przy jakimś jeziorze. Awram wyszedł z wozu, wreszcie mógł odpocząć od tych ich wiecznych kłótni. Zauważył, że staruszek najpierw rozmawiał z Kennym, a potem z Morgan. Mieli więc jakiś plan. Awram jednak nie chciał im przerywać, jeszcze by wyszło że jest jakiś wścibski czy coś. Podszedł więc do jeziorka, z którego właśnie wyszedł Snake. Przemył twarz i rozejrzał się po okolicy. Było spokojnie, żadnych stworów. A ludzie jakby zaczęli żyć od nowa. Każdy z kimś rozmawiał, wyglądało to zbyt sielankowo. Zauważył, że łucznik siedzi ciągle na swoim motorze. Lepsze takie towarzystwo niż wcale. Podszedł do Setha i zagadał.
- Nie wyglądasz mi na takiego, który lubi pracę zespołową. Czemu więc nie odjechałaś w siną dal sam? Masz przecież motor, chyba byś sobie poradził.


W końcu przerwa. - pomyślał sobie Wyatt gdy w końcu wóz się zatrzymał. Jednak był to fałszywy alarm, ponieważ zaraz znów ruszyli w drogę. Rondon postanowił więc sobie na chwilę przysnąć, kto wie, może tym razem by mu się udało? Zawinął paczkę chipsów, schował do plecaka i ułożył się najwygodniej jak mógł. Gdy się obudził wóz stał w miejscu. Obudził się chyba w samą porę na małą przerwę. Spojrzał przez szybę w samochodzie. Bardzo ładna okolica i w dodatku jeziorko. W takich okolicznościach jak apokalipsa, gdzie jakieś stwory próbowały zjeść ludzi, miejsce to wyglądało jak z bajki. Rozejrzał się. Prawie wszyscy wyszli na zewnątrz, prócz jego, Młodego, Clarie i Josha. Otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz. Poprawił włosy na głowie, gdy nagle przy wozie pojawiła się Lucy.
- Hej. Rozmawiałam z tą Elizabeth, całkiem miła. - odezwała się do Młodego. Elizabeth? A więc to chyba z jej powodu zatrzymali się wtedy na drodze. Tak szybko znów ruszyli w drogę, że Rondon nawet nie pomyślał z jakiego powodu mogli się zatrzymać. Lucy chyba właśnie dała jej odpowiedź. Wyatt rozejrzał się i w końcu zauważył kobietę. Właśnie rozmawiał z nią Kenny. Przyjrzał się jej. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to obfity biust kobiety, a zaraz potem jej ubiór. Wyglądała bardzo elegancko, raczej była przeciwieństwem Rondona. Wolał póki co z nią nie rozmawiać, jeszcze by się skompromitował. Podszedł więc do MacLeoda oraz Morgan, wyglądało na to, że James właśnie tłumaczył coś czerwonowłosej.
- Witam. - uśmiechnął się i do Jemsa i do Morgan. - Plany się zmieniły?


10
No to i moja kolej, aby na koniec "sezonu" skomentować postacie. Raczej nie napiszę tutaj nic odkrywczego, ale jednak zrobię to, aby Wam trochę posłodzić :D

Kenny: Nie ukrywam, że Kenny to moja ulubiona postać. Początek miał dobry, potem było trochę gorzej, ale ostatnio to on najbardziej brylował jeśli można to tak nazwać. Wypad bardzo na niego wpłynął, a powrót z niego jeszcze bardziej. Wydaje mi się, że po tym jak Kenny stracił Danny'ego, a wcześniej dowiedział się o stracie Normy, to teraz spoważnieje i zacznie traktować tą grupę jako tą drugą rodzinę. A to może naprawdę dobrze na niego zadziałać, bo Kenny ma dyspozycje, aby ciągnąć tą bandę oszołomów :D

Sully: Skoro już o Kennym, to teraz wielki wróg Warchlaka Sully. Sub w pewnym momencie zaczął znów nim dobrze operować i naprawdę znów Tony mógł się podobać, nie było to jakieś takie chamskie na siłe. Wydaje mi się, że "za panowania" Tort Sully może stać się milszy, ale oby nie stracił tego chamskiego pierwiastka w sobie. Bo z tego słynie nasz Sully :v

Lucy: Kolejna postać, na którą ostatnie wydarzenia mają duży wpływ. Zaczęło się od ciosu od Sully'ego, a tu zaraz została prawie zgwałcona przez swoją łatwowierność. To powinno ją naprowadzić, choć w sumie nie wiem. Lucy jest duszą towarzystwa, choć widać, że Tort pcha ją w stronę Sully'ego, trudno się dziwić, ich rozmowy są naprawdę śmieszne :D Lucy może być bardzo pomocna, zwłaszcza jakby Morgan ją poduczyła tych medycznych zagadnień to już w ogóle.

Młody & Seth: Jak to dobrze określiła Tort, Młody to taka trochę młodsza wersja Setha. Jednak oni obydwoje uzupełniają się, a ich wieczne sprzeczki są zabawne. Wiadomo przydałoby się, aby z czasem zaczęli też z innymi w takie pyskówki wchodzić, żeby ciągle wokół siebie się nie plątali. Obydwoje są bardzo dobrzy jeśli chodzi o kwestie wypadowe (pewno o to Narwańcowi chodziło :razz:) i są bardzo przydatni dla grupy. Wydaje mi się, że bez nich grupa nie poradziła by sobie na pewno tak dobrze.

Morgan: Bez niej również nie było by kolorowo. Zapiernicza jak mało kto, jest wszędzie, pomaga każdemu, a przy tym zapomina o swoich problemach. Taka osoba jest bardzo potrzebna grupie, może się powtarzam, ale bez niej ta grupa również nie miała by prawa przeżyć. Mimo wydarzeń z Hope, Morgan nie załamała się i za to duży plus. Kobita z tak silnym charakterem przyda się grupie, a nie będzie wadzić niepotrzebnie gdy nagle załamie się i zamknie w sobie.

Josh: Josh pokazał trochę pazur ostatnimi czasy, ale to ciągle jest nasz Josh. Ten którego tak bardzo lubimy :D Myślę, że wydarzenia u mechanika naprowadziły go i zauważył, że jest nieporadny i musi się zmienić. Raczej nie będzie chciał dalej wadzić, a wręcz przeciwnie weźmie się za siebie i będzie pomagał w tym co umie.

James MacLeod: James, który został przez mój głupi błąd postrzelony :D Jeszcze raz przepraszam w imieniu Wyatta T.T James przed tym wydarzeniem raczej za bardzo się nie wychylał, ale gdy dostał się do kopalni złota jaką był mechanik to po prostu pokazał całego siebie. Tak jak napisał Nar, mi w pewnym stopniu MacLeod przypomina Hershela, a ten był moją ulubioną postacią w TWD :)

Snake: Snake jak to Snake. Ciągle twardy. Teraz gdy już nie ma Wolfa został sam jako dobry przekoksowany typek. I to z jednej strony dobrze. Tylko czy Snejk wytrzyma wieczne ratowanie grupy? :D Jak Wyatt sobie nawet z drzwiami nie radzi :v

Clarie: Szkoda, że Clarie było tak mało. Jest ona inna od Setha i Młodego i to jest fajne, bo jednak jakbyśmy ciągle widzieli to samo, to z czasem zrobiłoby się nudno. Clarie jest normalną dziewczyną, która przydałaby się by podnieść na duchu, czy też do prostych zadań. Szkoda, jeśli Nar ją odstrzeli :((


I przepraszam, że nie wykorzystałem potencjału Wyatta na wypadzie. Zniknęło mi się na chwilę i tak wyszło, może nadrobię :)

11
GRA / Odp: Żywe Trupy - Apokalipsa
« dnia: 29 Czerwiec, 2015, 20:29:09 »


Obudził się. Znowu przysnął na chwilę, niestety tylko na chwilę, bo co chwila to samo budziło go ze snu. Raczej ten sam ktoś, a konkretniej widok Hope. I to nie ten gdy już Snake poradził sobie ze drzwiami od toalety, a ten z zaplecza. Myślał o tym jak mógł ją tak zaniedbać, mimo że nie była dla niego kimś kogo zna, to powinien się nie zaopiekować, albo chociaż w najmniejszym stopniu okazać zainteresowanie. Był zły na siebie, że o niej zapomniał, albo że nie powiedział komuś, aby do niej zajrzał. Teraz było już za późno, ale Wyatt zazwyczaj myślał o czymś, gdy było już po czasie. Tak samo było z jego otyłością, z jego żoną, a teraz z Hope. Zdjął okulary i przetarł oczy. Jechali dalej przed siebie, a raczej do Montany, tak zadecydowała rada w które skład wchodzili Kenny, Morgan oraz MacLeod. Wyatt twierdził, że były to właściwe osoby na właściwym miejscu. Choć przez te 3 tygodnie tak naprawdę w końcu można było nazwać ich grupą. No...może bez przesady, ale przynajmniej nikt nie wchodził sobie w drogę i nikt się nie kłócił, no może nie wliczając Kenny'ego i Sully'ego, Ci chyba czerpali z tego przyjemność, zupełnie jak Seth i Młody. Z czasem było tego jednak mniej, może w końcu doszło do nich, że będą musieli siebie znosić i dopóki wojsko nie robi czegoś z tymi zjadaczami. Zjadacze...skoro już o jedzeniu. Wyatt zgłodniał myśląc o tym wszystkim. Wyjął z plecaka paczkę chipsów, którą spakował sobie zanim uciekli z marketu. Otworzył paczkę i popatrzył na swoich towarzyszy. Podsunął paczkę do Clarie.
- Chcesz jednego? - spytał uśmiechając się.


Jechali w ciszy do pewnego momentu gdy ta dziewczyna, która została wyciągnięta jakby z bajki Disney'a zaczęła śpiewać i malować paznokcie jak gdyby nigdy nic. Może tak sobie radziła z problemami? Awrama to zadziwiało. Jak w takich okolicznościach ona mogła być taka spokojna? Może tak radziła sobie ze stresem i tym wszystkim? Musiała to wszystko trzymać gdzieś głęboko w sobie. W końcu pęknie. Awram nie miał wątpliwości. Była zbyt szczęśliwa, zbyt miła dla innych. To musiało być spowodowane tym, że nie chce dać po sobie poznać jak cierpi w środku. Jej przeciwieństwem była Morgan. Kompletna różnica, czerwonowłosa była inteligentna i bardzo rozważna, intrygowała Awrama, czuł, że tylko z nią może normalnie pogadać w tej kupie przypadkowych ludzi. Może to i lepiej? Gdy w końcu dziewczyna i agent skończyli swoją jakże nieinteresującą dyskusję, a dziewczyna wychyliła się przez okno, "A" odezwał się.
- Skoro pracowałeś jako agent, to może wiesz jak długo tym całym siłą specjalnym zajęcie się tym problemem? - zwrócił się do Sully'ego. Rosyjscy żołnierze już dawno pozbyliby się tego problemu, może powinni zwrócić się do nich z pomocą? W końcu Ameryka pokazałaby swoją słabość.

12
GRA / Odp: Żywe Trupy - Apokalipsa
« dnia: 26 Czerwiec, 2015, 16:44:37 »


Rondon patrzył cały czas z niedowierzaniem. Dwa ciała leżały. Przez chwilę zapomniał o mężczyźnie przy którym stał. Pomyślał o tym co tutaj się działo w czasie ich nieobecności. Chwycił brodacza za rękę i podeszli bliżej ciał oraz całego zgromadzenia. Dany wyglądał zupełnie jak te stwory na zewnątrz. Tylko czemu? Co tutaj się właściwie stało? Czy to możliwe, że...? Wyattowi nawet to przez głowę nie chciało przejść, nie chciał myśleć o tym, że on również może się taki stać.
Grubas pociągnął go trochę bliżej całego zgromadzenia. Awram starał się uniknąć ich spojrzenia. Jednak Ci i tak nie byli skupieni na nim, mieli gdzieś nowego przybysza. Ostatnie wydarzenia musiały ich mocno poruszyć. Sam spojrzał na ciała. Pierwszy raz w życiu widział od tak trupy leżące przed nim. Przeszedł go dreszcz, gdy nagle się odezwał. Pomyślał, że trzeba zwrócić na siebie uwagę...
- Mogę Wam pomóc ich pochować... - powiedział próbując ukryć rosyjski akcent, choć ze średnim skutkiem. Chciał zdobyć ich zaufanie, choć to wymagało od niego niesamowitej gry aktorskiej.

Gdy mężczyzna odezwał się. Wyatt spojrzał na niego. Znów sobie o nim przypomniał. Musieli chyba zadecydować co z nim. Miał skończyć obok Hope na zapleczu?
- A tak. Wiem, że to chyba nie najlepsza pora, ale mamy przybysza. Młody związał mu ręce taśmą, ale chyba musimy zdecydować co z nim zrobić. Sami rozumiecie, że nie mogliśmy go od tak zostawić...


13
Gry i zabawy forumowe / Odp: Zgadnij kto będzie następny
« dnia: 25 Czerwiec, 2015, 17:19:48 »
Pudło :/

Dadzia? ^^

14
GRA / Odp: Żywe Trupy - Apokalipsa
« dnia: 25 Czerwiec, 2015, 16:50:56 »


Ruszyli i jechali w kompletnej ciszy. Co jakiś czas patrzył na nowego przybysza. Nie wydawał się podejrzany, raczej nic nie kombinował. Potem Wyatt przyjrzał się widokowi za szybą. Mijali domy w Newburg, teraz opuszczonemu miastu. Kiedyś jeszcze w miarę tętniło tutaj życie, gdy wraz z Patricią przechadzał się na spacery...Teraz jedyne co mógł zaobserwować to zjadacze, chodzące w tą i w drugą stronę...Po chwili minęli znak, który informował, że zaraz będą przy markecie...
A więc market. Dla Awrma wydawała się to dobra wiadomość. Teraz wiedział, że mieli schronienia, a najprawdopodobniej również jedzenie i wodę. Czyli wszystko to co potrzebne. Zapowiadało się świetnie, byle tego nie zepsuć. W końcu zatrzymali się przy dużym budynku. Blondyn i mały wyszli z samochodu. Mały obwiązał mu ręce taśmą. A więc blondyn to Seth, a grubas to Wyatt. Raczej nic nie znacząca informacja o tym jak mieli na imię. Jedyną osobą, która rzuciła mu się w oczy był właśnie łucznik, wydawał się nawet niebezpieczny. Szedł będąc prowadzonym przez grubego, no po prostu świetnie.
Szli powoli za Sethem i Młodym. Blondyn zatrzymał się na chwilę i położył palec na wargach na znak, że mają być cicho. Wyatt zatrzymał się i również nowemu nakazał aby dalej nie szedł, a raczej po prostu go zatrzymał. Nagle usłyszał strzały. Co tam się dzieje?! Zdenerwował się. Ksiądz znów się pojawił? Może przyszedł z ludźmi? Co jeśli ten nowy też jest jednym z nich? Jednak starał się nie dawać po sobie poznać jak bardzo zdenerwowany jest. Podeszli do drzwi.
Zdziwił się słysząc strzały, bardzo go to zaciekawiło. Gdy podszedł z tym całym Wyattem do drzwi to zauważył między półkami małe zbiorowisko. Rwało go, aby podejść bliżej i zobaczyć co tam się stało. Grubas jednak chwycił go za ramię. Slyukha, slyukha! Musiał się uspokoić. Widział dużo zapasów, oznaczało to, że musi wręcz tutaj zostać. Gdy blondyn wreszcie wskazał na niego starał się utrzymać kamienną twarz. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze, tego kiedyś nauczył go ojciec. Może wreszcie jego wskazówki na coś by się przydały. Wiedział, że sytuacja jest nieciekawa, zwłaszcza, że łucznik przez chwilę kucał przy kimś. Awram zaczął się zastanawiać w co się pakuje. Nie lepiej by było teraz stąd wyjść? Nie, na to było za późno, teraz wystarczyło robić dobrą minę.

15
Gry i zabawy forumowe / Odp: Oceń piosenkę
« dnia: 25 Czerwiec, 2015, 08:17:52 »
3/10

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się



Strony: [1] 2 3 ... 10