Strefa Walking Dead Forum

Fear The Walking Dead => Sezon 2 => Wątek zaczęty przez: Patryku w 08 Maj, 2016, 13:08:14

Tytuł: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Patryku w 08 Maj, 2016, 13:08:14
Nikt nie założył jeszcze więc  :wow:

Jw. - temat na Wasze wrażenia odnośnie piątego odcinka drugiego sezonu Fear the Walking Dead.

Odcinek można obejrzeć na live streamie o 3:00 w nocy, choćby tutaj:

http://embedstream.com/amc_usa.php

http://usachannels.tv/amc.php

Miejmy nadzieję, że majówka się skończyła to jutro będzie bez opóźnień na strefie
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Mijoka w 09 Maj, 2016, 12:47:05
Wg mnie odcinek znowu nie zachwyca.
Bardzo mi się dłużył.
Ktoś trafnie napisał odnośnie poprzedniego-,,najstraszniejsza była kobieta w ciąży"-po obecnym epizodzie mam podobne wrażenia.
Bohaterowie nie wyciągają wniosków z wcześniejszych doświadczeń, pojawia się sporo głupek, zachowań nieadekwatnych do sytuacji itp.
Dałam 7, ale naciągane.
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: tomb2525 w 09 Maj, 2016, 13:29:08
Odcinek na poziomie "ok". Bez ochów i achów. Cieszy fakt, że sprawa Connora została rozwiązana w czasie jednego odcinka i więcej tej grupy (chyba) nie doświadczymy. Fabuła leci do przodu, wolno bo wolno, ale leci więc przynajmniej nie wałkujemy w kółko tego samego tematu. Mamy już 5 odcinek a Fear zrealizowało więcej wątków niż półsezon TWD. To cieszy.

Rozwija się również aktorstwo i pewność obsady co do tego, jaki temat mają udźwignąć. Dalej pozytywne wrażenie wywiera Lorenzo i jego sposób ukazania postępującego zatracenia, redefinicji norm, zakłamania sytuacji. Ponadto Kim Dickens w dalszym ciągu umacnia swoją pozycję prowadzącej aktorki, świetnie współpracując z Domingo czy Baldesem.

Cytuj (zaznaczone)
Bohaterowie nie wyciągają wniosków z wcześniejszych doświadczeń, pojawia się sporo głupek, zachowań nieadekwatnych do sytuacji itp.

Szczerze powiedziawszy to mam odmienne zdanie. Chris zastanawia się nad tym co by było gdyby pociągnął za spust, Travis analizuje swoje obecne położenie i definiuje siebie samego jako tego który "sam odciął linę", Alicia mimo rodzących się uczuć wybiera rodzinę ponad miłostki, Madison po okresie alienacji w stosunku do Chrisa w końcu zaczyna angażować się w życie chłopaka nie pozostawiając go w osamotnieniu. Same podejście do problematyki odbicia Travisa i Alici nie trąci mi jakimś idiotyzmem. Można powiedzieć, że nawet przeciwnie. Daniel wyciąga informacje, Madison realizuje dalsze etapy. Nawet umrzyka wykorzystali do osiągnięcia celu. Są w swoich planach pewni, bezwzględni, jednotorowi. Nastawiają się na na dany cel i dążą do jego osiągnięcia.
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Tortuga w 09 Maj, 2016, 14:10:14
No ten odcinek już był lepszy od poprzedniego w moim odczuciu, choć też jakiegoś wielkiego szału nie ma.
 Stawianie na pierwszym planie Alicii nie jest wg mnie dobrym pomysłem, bo dziewczyna jest po prostu nieciekawą i mdłą postacią, a aktorka gra jedną miną. Relacje z tym chłopaczkiem tak samo nudne i mdłe jak obie postacie i jeszcze zaserwowali jakiś trywialny szip.

Podobała mi się rozmowa Travisa z tą Azjatką. Co prawda zalatuje TWD, siedzo i bajdurzo, ale nie było w tym nadmiernego filozofowania.

Na Abigail już było lepiej niż u tamtych,nawet ciekawe są relacje Madison z Strandem, Salzar coś tam podziałał w końcu, dalej nie wiadomo o co chodzi w wątku Stranda, czemu tylko dwójkę ludzi może zabrać. Chris się obwinia że nie ogarnął sytuacji za w czasu i tak czułam że spapra sprawę jeszcze bardziej.

Co to Salzar jakieś głosy słyszy? Czy reżyser przemówił? xD

Akcja z trupem nieco naciągana, bo co nagle przestał charczeć? I oczywiście nikt z tamtym nie miał broni.

Dobrze że rozwiązali wątek tych gości jeszcze w tym odcinku, bo się obawiałam że będą to ciągnąć przez nie wiadomo ile odcinków. Aczkolwiek patrząc na promo, to chyba znowu będzie jakaś naparzanka.
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Mijoka w 09 Maj, 2016, 15:18:41
Postaram się sprecyzować wypowiedz.
Chris był pod wpływem emocji, niedawno stracił matkę- jeszcze się z tym nie pogodził, wyżywał się na zombie, zabił człowieka (żeby mu pomóc, ale jednak), konflikt z ojcem, porwanie ojca, to bardzo dużo jak na jednego nastolatka. A przypomnijmy sobie, że Alicia niedawno (ze znacznie mniejszym 'bagażem') pozostawiona sama sobie ściągnęła na grupę piratów.   Teraz Chris przeżywa to wszystko, faktycznie zastanawia się, co by było gdyby strzelił, ale działa w tym momencie ewidentnie na emocjach, dochodzi do strzału, zabija. To już gigantyczne obciążenie psychiki tak młodego człowieka. Moje pytanie brzmi, czemu grupa na to pozwoliła...przede wszystkim, gdzie była Madison wcześniej. Nikt go nie zabrał spod tych drzwi. Dopiero po fakcie Maddy się uaktywnia, choć lepiej późno niż wcale. W każdym razie chodzi o tak, że raz pozostawiona bez opieki nastolatka narobiła problemów, teraz sytuacja jeszcze trudniejsza, ale kolejna młoda osoba znowu zostaje bez opieki i znowu problemy.
Co do Alicii i tej całej miłostki to średnio mnie przekonuje cała ta historia, więc się nie będę wypowiadać.
Sposób odbicia porwanych także mało wiarygodny (wg mnie oczywiście), jedna kobieta przeciwko trzem facetom, ci straszni piraci dali się tak łatwo zaskoczyć jednemu trupowi (pogryzł bodajże dwóch), nie słyszeli charczenia itp. Następnie Maddy widziała Alicię, ale skąd miała pewność, że ona skoczy...Myślałam, ze zostawia ją i po prostu odpływają...
Nie jestem też pewna, że wątek z piratami został całkowicie zamknięty.
Zaś rozmowa Alex z Travisem skojarzyła mi się z 'Dżumą', ponieważ bardzo lubię te moralne rozważania, więc to jak najbardziej na plus jak dla mnie.
Nie chodziło mi o same refleksje, ale doraźne wnioski i działanie.
Oto moje luźne przemyślenia ;)
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: tomb2525 w 09 Maj, 2016, 20:13:31
Jak widać po dzisiejszym odcinku, to nie Alicia ściągnęła na grupę piratów. Tak po prawdzie, gdyby nie Alex to Connor w ogóle by pewnie nie znalazł Abigail bo Strand zaraz po ogłoszeniu pojawienia się "towarzystwa" zniknął im z radarów. Patrząc na to zupełnie obiektywnie, przyczyny ataku Reeda na naszych protagonistów upatrywałbym właśnie w postępowaniu Victora oraz Travisa- Manawa umieścił Alex w pontonie, natomiast nasz el capitain postanowił przeciąć linę. Czy możemy negować Alicię za fakt nawiązania kontaktu z obcą grupą? Oczywiście! Ale nie możemy zwalać na niej winy za atak, bo do tego to akurat nie przyłożyła palca.

Co do Madison. Ta kobieta tak naprawdę nie ma żadnego obowiązku wobec Chrisa. Oni są dla siebie zupełnie obcymi ludźmi. Do tej pory nie krzyżowali własnego życia, nie ingerowali we własną codzienną, cele, oczekiwania, zachowania. Stąd pewnie dotychczasowe znikome zainteresowanie jego osobą. To, że jest żoną Travisa nie oznacza, że jego dziecko będzie dla niej równie ważne, szczególnie z tego względu, iż Clarkow i Manawa łączyły raczej alienacyjne relacje.  Poza tym, ma na głowie dwójkę swoich dzieci, w tym jednego narkomana skorego do ryzykanctwa. Czy jest to egoistyczne zachowanie względem Chrisa? Owszem! Jest ono jednak umotywowane dotychczas nakreślonymi korelacjami. Do tej pory, sprawą wychowania Chrisa zajmował się Travis, więc Madison nie ingerowała zanadto w to co się pomiędzy nimi dzieje. Dopiero teraz, kiedy chłopak zamordował człowieka zorientowała się, że dzieje się coś więcej niż Travis widział i nakreslił, więc doszła do wniosku że czas zainterweniować. Zwróćmy też uwagę na kontekst sytuacji. Madison cały swój czas spędziła na mostku, nie tylko kierując Abigail ale również próbując doprowadzić Stranda do ładu. Nie mogła mieć pojęcia o tym, przez co w tej konkretnej chwili przechodzi Chris. Jedyna osobą podejrzewającą problem był Daniel, ale postanowił on przemilczeć sprawę. Czy jest to dobre czy złe posunięcie? Kwestia oceny każdego widza zgodna z jego poczuciem moralności.

Cytuj (zaznaczone)
Sposób odbicia porwanych także mało wiarygodny (wg mnie oczywiście), jedna kobieta przeciwko trzem facetom, ci straszni piraci dali się tak łatwo zaskoczyć jednemu trupowi (pogryzł bodajże dwóch), nie słyszeli charczenia itp. Następnie Maddy widziała Alicię, ale skąd miała pewność, że ona skoczy...Myślałam, ze zostawia ją i po prostu odpływają...

Madison nie była przecież sama. Przede wszystkim wróciła z trupem, a zaraz po jego wypuszczeniu oddano jej Travisa. Miała bardzo mocną "kartę przetargową". Poza tym skąd wniosek, że Maddy odpływa skoro w ujęciu dalej ewidentnie widać że płynie w kierunku Alicii?
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Tortuga w 09 Maj, 2016, 21:15:46
O ile dobrze zrozumiałam, to Salzar pozwolił zostać Chrissowi żeby pilnował tego typa, bo widział że Chris się chce do czegoś przydać i wyszedł z założenia że dzięki temu nie będzie myślał o zaciukanej matce. Zapewne nie brał pod uwagę tego że chłopak byłby zdolny do tego, żeby kogoś zabić.
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Mijoka w 09 Maj, 2016, 21:50:41
Dziwnie mi tak dyskutować, bo to tylko wrażenia i odczucia, prawie jak gusta, a o tym wiadomo się nie dyskutuje ;)

Uważam, że Alicia jest winna ataku piratów, nie wyłącznie i bezpośrednio, ale również, narobiła im niewątpliwie 'apetytu', że tak to ujmę, a reszta zdarzeń tylko 'dolała oliwy do ognia'.
Może to moje zboczenie zawodowe, ale uważam, że rekonstruując rodzinę jest się odpowiedzialnym za wszystkich nowych członków, nie tylko swoich i drugą połówkę. Logiczne jest, że  dzieci Madison obchodzą ją bardziej, ale jakkolwiek mogła zainterweniować/zareagować, poprosić kogoś o wsparcie, czuwanie nad Chrisem itp., opcji było sporo, a takie nic (dopiero po), to dla mnie zdecydowanie za mało, w końcu ona jest też pedagogiem, wie sporo ( a przynajmniej powinna) o wychowaniu i psychologii, więc wymagam określonych zachowań. Od Daniela nie wymagam za bardzo empatii, więc jego podejście mnie nie dziwi. Oceniam tutaj przez pewien pryzmat ludzi, także swój, szanuję inne zdanie, ale pozostaję przy swoim.
Napisałam 'sama Madison', ponieważ umarłych nie brałam pod uwagę :)
To nie wniosek, że zostawią Alicię na łodzi, tylko obawa, chwila, odczucie, na szczęście tak się nie stało, tylko skąd wiedzieli, że ona skoczy...ale to już mniej ważne, taki niuansik jak dla mnie.
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Wayne Dunlap w 09 Maj, 2016, 22:16:08
Odcinek mnie zirytował nie mniej niż ten zeszłotygodniowy. Na dobrą sprawę cała ta szopka z rannym gówniarzem z prętem w brzuchu była zwykłym fabularnym zapychaczem. Trochę się w logice pogubili, bo po przemianie koleś był nad wyraz "grzecznym" zombie. Ładnie sobie leżał w pontoniku , później grzecznie sobie stał podczas "wymiany". Cuda, wianki. Ten cały pirat też taki otrzaskany w survivalu a dał się ugryźć w łapkę żabce. Zupełnie jak "Pączek" w TWD. A ten jego kolega tylko czekał, aż skończy z łapką i podejdzie i go ugryzie w szyjkę ? No come On. Rozumiem rozterki Chrisa, i w sumie było dla mnie do przewidzenia, że pęknie i ubije tego chłystka. W sumie nie wiem tylko o co chodzi z głosami, które usłyszał Salazar. Jakieś omamy słuchowe, jeszcze troche i zobaczy białe salwadorskie myszki. W sumie po co on tam bandażował tego gościa ? Zachlapali krwią taką ładną kajutę. Mój zmysł estetyki tego nie ogarnia.

Alicia, Pani jednej miny w tym odcinku. Wyglądała jak uczennica szatana, niby zimna i wyrachowana ale jakby zagubiona. Jakoś nie kupiłem jej "przejmowania się" losem rodziny. Strasznie sztucznie Panno Carey. Enrike Iglesias fajnie wypadł, trochę się powku ...coś tam po hiszpańsku i spokój. Muy Bien . Stranda to nie było niemal wcale. Nicka też, choć te paręnaście sekund jego obecności na ekranie znacznie podnosi ocenę odcinka. Za dużo do roboty nie miał ale wypadł najlepiej ze wszystkich, totalnie na luzaku. Na koniec zostawiłem sobie gadkę szmatkę przez siatkę Travisa z Glennem w spódnicy. Po co to ? Komu to potrzebne? Przecież ona dobrze widziała kto odciął linkę, za co te esy floresy do Naszego ciepłego, miłego rodzinnego Nowozelandczyka ? To tak, jakby mieć pretensje do garbatego, że ma dzieci proste.

6/10
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Tortuga w 09 Maj, 2016, 22:57:40
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Dziwnie mi tak dyskutować, bo to tylko wrażenia i odczucia, prawie jak gusta, a o tym wiadomo się nie dyskutuje ;)
Idąc takim tokiem rozumowania, to, to forum nie miało by wtedy racji bytu ;]
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: biacz w 09 Maj, 2016, 23:31:02
Zwracam honor: z odcinka   na  odcinek jest coraz gorzej, nudno jak w tysięcznym sezonie Mody na Sukces.... Dobrze, że wcześnej obejrzałem Penny Dreadful ( wbiło mnie w fotel ) i Grę o Tron ( nic ciekawego jak FTWD ), mozna iść spać połowicznie zadowolonym...
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Wayne Dunlap w 10 Maj, 2016, 00:35:43
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Zwracam honor: z odcinka   na  odcinek jest coraz gorzej, nudno jak w tysięcznym sezonie Mody na Sukces.... Dobrze, że wcześnej obejrzałem Penny Dreadful ( wbiło mnie w fotel ) i Grę o Tron ( nic ciekawego jak FTWD ), mozna iść spać połowicznie zadowolonym...

Dobrze, że chociaż to Penny coś tam uratowało Tobie te kilka piwek...

A całkiem poważnie pisząc, to spodziewałem się spadku poziomu, ale nie aż takiego. Na dobrą sprawę serial ma potencjał, dobrą obsadę i pomysł w zamyśle. Niestety obawiam się, iż zwyczajnie budżet produkcji nie pozwala na rozwinięcie skrzydeł. Jakie "hojne" jest AMC, każdy fan universum  wie. Tutaj właśnie upatruje głównej przyczyny w prowadzeniu fabuły w taki a nie inny sposób. Bo gdyby zleceniodawca sypnął grosza to mogliby zrobić na prawdę świetny materiał, a Abigail daje niesamowite możliwości. Niestety, po raz kolejny decyduje kasa, która czyni z serialu inwalidę usiłującego wygrać maraton na wózku z zaciągniętym hamulcem ręcznym.
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Patryku w 10 Maj, 2016, 02:34:45
A dałem 10/10

Jak dla mnie świetna muzyka szczególnie w końcówce fajnie chodziła. Nie wiem czy ktoś to czuł co ja, że gość od sprawy muzyki wykonuję tu lepiej niż w TWD swoją robotę. Bardzo mi się spodobał pomysł z zombiakiem aczkolwiek mimo tego iż rozbawiło mnie to, że goście tak łatwo przejęli..  absurdalnie wręcz łódź a podczas wymiany nie byli nawet uzbrojeni  :D Mi się trochę szkoda jacka zrobiło, więc fajnie bo wywołało to u mnie emocje ale jak napisałem na początku może to za sprawą muzyki po części i dobrych kadrów. Ucieszył mnie powrót azjatki tylko ciekawe co znowu z nią.. jak ludzie zgadli szukała małej zemsty. Ale dziwi mnie że winiła Travisa???? Skoro on próbował ją jakkolwiek doratować, przecież co miała do wyboru gdy ją goniła banda zombie... No ale pomijając drobne niuanse to podobało mi się. Madison fajnie wypadła. Jako taka żona i matka, którym odebrano coś co kocha wypadło to naturalnie
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Philodendron w 10 Maj, 2016, 09:34:51
Nie będę się wypowiadał na temat storylajnu, suspensu, głębi charakterologicznej, interakcji między bohaterami bo... ten odcinek był normalnie w świecie nudny.
Abstrahując oczywiście od dodatkowych atrakcji wynikających z, delikatnie mówiąc, niespecjalnej logiki i braku konsekwencji w przedstawianiu świata.
Trójka.
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Kaktus444 w 10 Maj, 2016, 15:34:39
Tym razem lepiej niż w poprzednim odcinku, ale ciągle tak sobie.

Na plus prawie wszystko co działo się na Abigail - Madison przejmująca kontrolę i ruszająca na misję ratowania rodziny; Salazar wreszcie zachowujący się jak na Salazara przystało; Chris zmagający się z poczuciem winy, że pozwolił wtargnąć ekipie Reeda na jacht i w efekcie popełniający morderstwo (chyba?). No i Nick, który nic konkretnego w tym odcinku nie robił, ale te kilka scen z nim i tak wypadło fajnie.

Za to kiedy akcja przenosi się do kryjówki Connora - porażka - dłużyzny, nuda, sztuczne zachowania i nielogiczność
goniąca nielogiczność.
Wątek "miłości, fascynacji, przyjaźni czy cokolwiek to miało być" nawiązanej przez Alicię i Jacka w jeden wieczór przez radio - w ogóle tego nie kupuję. Nie dość, że sytuacyjnie bardzo nieprawdopodobne, to gra aktorów nie pomaga tego uwiarygodnić w żaden sposób.
Jeśli chodzi o groźność i badassowość ekipy Connora - sam Connor ma w sobie tyle charyzmy, że wystarcza na to czym się głównie zajmował podczas odcinka - czyli smażenie befsztyków. Jego ludzie spokojnie mogliby szukać zatrudnienia w zakładzie pracy chronionej dla sprawnych inaczej. W tej sytuacji nie powinno dziwić, że ekipa uderzeniowa pod postacią Madison & zombiak bez większego wysiłku rozwala trzech dużych chłopów na czele z przywódcą. :/

No i jeszcze pokręcona logika ekipy Connora, za którą nie jestem w stanie nadążyć.
Podobno mają ograniczone zapasy i muszą dokonywać ostrej selekcji, kogo przyjmą do swojej grupy.
No więc na kogo się decydują?
Na mocno wycieńczoną babkę dryfującą w pontonie, na panienkę która przez własną głupotę wystawiła na poważne niebezpieczeństwo swoją grupę, no a jedyny racjonalny nabytek czyli sprawny mechanik Travis, okazuje się, że został wybrany nie dla swoich zdolności tylko dlatego, że babka z pontona tego zażądała.

Niestety Alex, która jest mocną i ciekawą postacią, także zaraziła się od ekipy "sprawnych inaczej" pokręconą logiką.
O ile jeszcze przyjmuję jej wyjaśnienie dlaczego jej złość skierowała się na Travisa a nie Stranda, chociaż jest to baaardzo dziwne, to kompletnie nie mogę pojąć po co kazała przywozić go do bazy Connora?  Żeby przeprowadzić z nim tą pogaduchę o upadku norm moralnych w postapokaliptycznej rzeczywistości? Bo jeśli chciała się zemścić to lepiej było go zostawić na Abigail, żeby patrzył jak likwidują mu rodzinę...

Ogólnie mam wrażenie, że scenarzyści stwierdzili "a porwijmy dwóch ludków z Abigail i zróbmy akcję odbicia zakładników, najlepiej panienkę to jeszcze jakiś wątek miłosny się z tego ukręci" a nie zadbali wcale o motywację postaci ani o prawdopodobieństwo zachowań i zdarzeń.   

Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Korstern w 10 Maj, 2016, 18:37:01
Trochę lepszy odcinek niż tydzień temu, ale to wciąż nie jest poziom pierwszych trzech. Alicia jako główna bohaterka strasznie nijaka i nie podobał mi się w ogóle jej wątek z Jackiem.

Na plus Chris i Travis. Ten pierwszy kontynuuje swój rozwój(zabijając jednak Reeda co było lekkomyślne i spowodowało utrudnienie w całej akcji). Travis natomiast bardzo mi się podobał w scenach z Alex i Alicią.

Zdenerwowało mnie trochę włącznie "Lori mode" u Madison w kwestii nadmiernej troski o Nicka i Chrisa i niepozwolenie im brania udziału w akcji. Wiem, że to matczyna obawa, ale... No serio przerabialiśmy to już w TWD i było to bardzo denerwujące, więc i tutaj jest tak samo.

Odcinek dostaje ode mnie 6,5/10. Oby za tydzień było lepiej.
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: asr w 10 Maj, 2016, 19:38:03
Drugi sezon zaczął się całkiem nieźle, jednak ostatnie odcinki coraz gorsze, zainteresowanie zamiast rosnąć spada z odcinka na odcinek..W centralnym punkcie jakiś mdły miłosno-niewiadomoco wątek Alicii.

Akcja wymiany  :facepalm:...Piraci specjalnej troski bez broni idą na wymianę zakładników. Sam pomysł wykorzystania zombiaka pomysłowy, ale wykonanie kuriozalne.

Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: Voltix w 12 Maj, 2016, 17:32:39
Odcinek trochę słabszy od poprzednich. Dobrze, że skończyli wątek piratów, bo był słaby. Chris coraz mniej sobie radzi z powstrzymaniem emocji. Ciekawa rozmowa Travisa i Alex. Wydaje mi się, że głosy, które słyszał Salazar mogły być głosami w jego głowie.
Scena wymiany słaba. Zombie przestał się w ogóle ruszać, dziwnie to wyglądało.
7,5/10.
Tytuł: Odp: S02E05 Captive - wrażenia
Wiadomość wysłana przez: mar_technik w 18 Sierpień, 2016, 11:24:51
"Piraci" to leszcze, Travis to człowiek nauki (nauczyciel), macgyver (odpala jachty bez kluczyka) i walki (pokonuje pirata będąc związanym, strzałem z główki). Taki wszechstronny.

Wątek Alicii... no nie trzymajcie mnie. Porywamy młodą dziewczynę, jej bliskich likwidujemy, po czym karmimy ją stekiem. Ona jest tym tak zachwycona (chyba tym kęsem steka), że można ją postawić koło radaru, i będzie wybierać łodzie do ograbienia. Genialni są ci piraci, a genialniejsi jeszcze scenarzyści.

Co za głosy słyszy Salazar? Ciekawe co z tego wyjdzie.

Chris się nasłuchał od zakładnika...Potem go zabił, czym rozwalił niezły plan. No ale i tak się udało, bo jak wiadomo "piraci" to ostatnie leszcze. Oby częściej na takich trafiali, bo inaczej marny ich los. Gdyby dopadł ich gubernator, to by sikali ze strachu że tak powiem.

Co z Alex? Co z babą w ciąży? Pewnie ją wypuści ten lovelas Alicii jak mu tam.

Czy w każdym odcinku będą mieć teraz jedną przygodę? Rach ciach i pozamiatane, i dalej w drogę (tzn w wodę)