Ankieta

jak oceniacie odcinek

1
1 (1%)
2
3 (3%)
3
1 (1%)
4
3 (3%)
5
3 (3%)
6
7 (7.1%)
7
16 (16.2%)
8
21 (21.2%)
9
21 (21.2%)
10
23 (23.2%)

Głosów w sumie: 98

Autor Wątek: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia  (Przeczytany 16451 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

tomb2525

  • Online
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 166
  • -Otrzymane: 1437
  • "Pain doesn't go away you just make room for it"
  • Wiadomości: 2463
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Andrea, Madison, Strand, Daniel, Alicia
  • Spoilery: Tak
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #15 dnia: 17 Maj, 2016, 15:32:45 »
Cytuj (zaznaczone)
Zasadniczo nic nowego się nie dowiedziałam odnośnie samego wirusa, czy walki bohaterów o przetrwanie. Jak ktoś słusznie pisał mamy tutaj taką luksusową apokalipsę- rezydencja, jacht, broń pod ręką, czekający samochód itd. To dopiero początki, a dla mnie bohaterowie za łatwo i zbyt sprawnie walczą z zombiakami.

Bo o wirusie nie dowiemy się niczego nowego. Ten temat w Fear nie zostanie poruszany na żadnej płaszczyźnie. Zresztą, już Dr Exner nie miała bladego pojęcia o tym co się dzieje, więc tym bardziej nie ma co oczekiwać że pierwszy napotkany ludź będzie cokolwiek wiedział. Poza tym, pomijam już w tym wszystkim fakt, że pewne rysy apokalipsa w Fear dostała. Dowiedzieliśmy się jak funkcjonowały początku walki z kwarantanną, wiemy co dzieje się w pozostałych miastach USA, w tym momencie zawitaliśmy do Meksyku, a na morzach kontrole itd. Dostaliśmy tu coś, co od sezonu pierwszego TWD w ogóle nie było poruszane.

Kwestia luksusowej apokalipsy. A od czego zaczynali bohaterowie w TWD? Rick ledwo co się obudził a już zainkasował radiowóz i pełną torbę kilkudziesięciu sztuk broni z zapasem amunicji, w obozie pod Atlantą kilka sprawnych i na chodzie samochodów, później wprosili się na samowystarczalną farmę Hershela. A to wszystko już po całkowitym upadku Stanów! Co więc dziwnego w tym, że grupa Madison na początkach też ma takiego "farta"? Nie popadajmy w aż tak duże skrajności. Ile czasu mogło minąć od wydarzeń pilota S1? Miesiąc? Półtora? Takie miejsca jak dom Thomasa spokojnie mogliby znaleźć nawet i w USA.

Trzecia sprawa, co jest takiego dziwnego w fakcie zabijania zombie? Ot, bierzesz siekierę, kij czy co tam innego masz pod ręką i walisz w łeb. Ot, cała filozofia. Poza tym, wcale nie idzie im to aż tak łatwo. Popełniają błędy (via Madison) czy potrafią nie zapanować nad sytuacją (via grupka przy wraku samolotów). Tak naprawdę, większość z postaci ma "skilla" takiego jak każdy normalny człowiek. W grupie jak dotąd bronią palną efektownie posługują się tylko Daniel. 

Mijoka

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 26
  • -Otrzymane: 4
  • Wiadomości: 30
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Rick
  • Skąd: Viborg
  • Spoilery: Czasem
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #16 dnia: 17 Maj, 2016, 20:22:02 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Bo o wirusie nie dowiemy się niczego nowego. Ten temat w Fear nie zostanie poruszany na żadnej płaszczyźnie. Zresztą, już Dr Exner nie miała bladego pojęcia o tym co się dzieje, więc tym bardziej nie ma co oczekiwać że pierwszy napotkany ludź będzie cokolwiek wiedział. Poza tym, pomijam już w tym wszystkim fakt, że pewne rysy apokalipsa w Fear dostała. Dowiedzieliśmy się jak funkcjonowały początku walki z kwarantanną, wiemy co dzieje się w pozostałych miastach USA, w tym momencie zawitaliśmy do Meksyku, a na morzach kontrole itd. Dostaliśmy tu coś, co od sezonu pierwszego TWD w ogóle nie było poruszane.

Kwestia luksusowej apokalipsy. A od czego zaczynali bohaterowie w TWD? Rick ledwo co się obudził a już zainkasował radiowóz i pełną torbę kilkudziesięciu sztuk broni z zapasem amunicji, w obozie pod Atlantą kilka sprawnych i na chodzie samochodów, później wprosili się na samowystarczalną farmę Hershela. A to wszystko już po całkowitym upadku Stanów! Co więc dziwnego w tym, że grupa Madison na początkach też ma takiego "farta"? Nie popadajmy w aż tak duże skrajności. Ile czasu mogło minąć od wydarzeń pilota S1? Miesiąc? Półtora? Takie miejsca jak dom Thomasa spokojnie mogliby znaleźć nawet i w USA.

Trzecia sprawa, co jest takiego dziwnego w fakcie zabijania zombie? Ot, bierzesz siekierę, kij czy co tam innego masz pod ręką i walisz w łeb. Ot, cała filozofia. Poza tym, wcale nie idzie im to aż tak łatwo. Popełniają błędy (via Madison) czy potrafią nie zapanować nad sytuacją (via grupka przy wraku samolotów). Tak naprawdę, większość z postaci ma "skilla" takiego jak każdy normalny człowiek. W grupie jak dotąd bronią palną efektownie posługują się tylko Daniel. 

Nie oczekuję fachowego ('naukowego') wyjaśnienia dot. wirusa. Niewątpliwie dostaliśmy tu kilka nowych informacji (aczkolwiek jak dla mnie przewidywalnych), ale mamy dopiero drugi sezon, a już dużo podobnych motywów się pojawia. Poza tym oczekiwałam, nawet jakiś detali dot. właśnie wirusa, czy nawet samego początku apokalipsy innych, nowych, świeżych.  Wystarczy puścić wodze fantazji. Plusem na pewno (wg mnie) jest strona psychologiczna, relacje, ale na tej płaszczyźnie też zaczynają iść na łatwiznę, np. syt. z Chrisem, jak wiele osób twierdzi robią z niego drugą Lizzie (wg mnie może nie do końca), ale pytam po co, mieli taki ciekawy materiał i zmarnowali go (no chyba  że czymś jeszcze w tej kwestii zaskoczą).
Nie przeszkadza mi także, że pojawiają się te 'super' rzeczy (jacht, rezydencja), czy 'fart', ale wg mnie za łatwo. Idzie grupa zombie, a broń wręcz leży pod ręką, niech sobie będzie obok samochód, ale gdyby chociaż musieli się do niego włamać, albo odpalić go na kable, jakkolwiek włożyć w to więcej wysiłku. Tyle.
Oglądając inne seriale/filmy tego typu odczuwałam strach widząc zombie, patrząc na walkę z nimi, ogrom beznadziejności, trudnego położenia bohaterów, walki o życie. Tutaj każdy walczy, nikt nie panikuje, rozwalają głowy świeżych zombie prawie jak arbuzy, ok pojawiają się drobne błędy (chociaż tyle), mimo to mam wrażenie jakbym patrzyła na uderzających w piniatę.
Może po prostu patrzę na to wszystko zbyt krytycznie, bo miałam większe oczekiwania po pierwszych odc. drugiego sezonu. Sama nie wiem. Mimo to liczę nadal na pozytywne zaskoczenie tym serialem. Może w następnym odc., zapowiada się interesująco.

Voltix

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 116
  • -Otrzymane: 196
  • "To defeat an enemy you must know them."
  • Wiadomości: 781
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Beth, Negan
  • Skąd: Częstochowa
  • Spoilery: Nie
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #17 dnia: 17 Maj, 2016, 21:08:07 »
Odcinek dużo lepszy od poprzednich.
-Szkoda śmierci Luisa, mógłby jeszcze trochę pożyć. Nie wiem dlaczego Daniel wyrzucił tą monetę, co mu szkodziło ją zatrzymać?
-Świetnie prezentował się wątek Stranda, sceny z Thomasem były naprawdę wzruszające, ciekawe dlaczego zmienił swoją decyzję.
-Ludzie piszą, że Chris to Lizzie v.2.0. Nie zgodzę się z tym. Jeśli bym go do kogoś upodabniał, to do Shane'a. Chłopak jest młody, nerwowy, może dostał tylko szału, mam cichą nadzieję, że mu przejdzie.
-Salazara zaczynają nawiedzać demony przeszłości, ciekawe jak to się dalej rozwinie.
Oceniam 9/10.
]

Kaktus444

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 0
  • Wiadomości: 6
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałam
  • Postać: Michonne, Carol, Daryl
  • Spoilery: Czasem
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #18 dnia: 17 Maj, 2016, 22:12:50 »
Historia z zombiakami w piwnicy wcale nie musi być kopią szopy Hershela.
To może być punkt startowy, z którego akcja rozwinie się w całkiem innym kierunku.

W tym momencie sytuacja wygląda tak, że są w gościach / na łasce całkiem obcych ludzi i nie bardzo mogą sobie pozwolić, żeby wbrew ich woli powybijać szwendaczy.
Hacjendą prawdopodobnie rządzi Cynthia, a Strand raczej u niej nie zapunktował tym, że stchórzył przed samobójstwem i jeszcze w dodatku odstrzelił Toma.
Pewnie już miała naszykowaną dla nich osobną piwniczkę typu "apartament małżeński"  :)

Zresztą nawet jeśli ktoś się odważy (Salazar chyba, ale on ma jakiegoś moralnego doła?), to z Cynthią nie pójdzie tak łatwo jak z Hershelem - akcją z wytruciem wiernych z kościółka udowodniła, że nie cofnie się przed niczym, żeby chronić swoje zombiaki.

Pewnie piwniczne szwendacze będą przyczyną walki w wyniku której grupa będzie musiała opuścić hacjendę, a może nawet zginie ktoś z głównej obsady ...

Aha, odcinek oceniam na bardzo mocne 8.
Bardzo duży plus za Cynthię i za idealny latynoski klimat jak z "domu duchów".
Mały minusik za świrowanie Chrisa.


Wayne Dunlap

Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #19 dnia: 17 Maj, 2016, 22:55:00 »
Cytuj (zaznaczone)
Nie wiem dlaczego Daniel wyrzucił tą monetę, co mu szkodziło ją zatrzymać?

Podejrzewam, że Salazar jako uchodźca z ameryki łacińskiej, dobrze wie, co oznacza motyw sowy i ta moneta, dlatego ją wyrzucił. Może to się wyjaśni w "Shiva"


Cytuj (zaznaczone)
Cynthia
będę się upierał, że ma na imię Celia :)

Kaktus444

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 0
  • Wiadomości: 6
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałam
  • Postać: Michonne, Carol, Daryl
  • Spoilery: Czasem
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #20 dnia: 17 Maj, 2016, 23:18:14 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

 będę się upierał, że ma na imię Celia :)

Ups ...  Czarownica jedna, w głowie mi pomieszała :)

Patryku

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 15
  • -Otrzymane: 24
  • Autor wątku
  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #21 dnia: 18 Maj, 2016, 00:22:05 »
Jeżeli patrzeć na symbolikę.. :) To często pohukiwanie sowy uważane jest za zapowiadanie nieszczęścia bądź znak z zaświatów. Sama sowa w sobie również symbolizuje dla jednych śmierć, strach, samotność.. a dla niektórych jest to symbol wiedzy czy tam lojalności.

Wiem niestety to, bo teraz tyle osób dziara te puchacze  :roll:

Pozwolę sobie napisać
Porównywanie i zestawianie obu seriali nie ma najmniejszego sensu!

Co do luksusu, o ten luksus sami wywalczyli i wepchali się w niego. Nawet strand powiedział tomowi że madison była uparta jak go zapytał czy ją lubi.

Co do broni... Oglądajcie uważnie :-/ na początku odcinka co się dzieję?
Ludzie po mszy mają zamiar wziąć sprawy w swoje ręce i po komunii mają zamiar rozprawić się z zombiakami. Na co przyjeżdża tom starać się załagodzić sytuacje, bo może wie że jego mamusia to psychopatka? Ale nawet tego nie musi robić, bo ona wiedziała że im to nie pasuję i ich otruła. Według mnie jest tu zupełnie inny motyw. Bo harshel był cipeczką, która mogła się obrazić, popłakać albo wydrzeć jak mu ktoś stodołe wyczyścił. Zaś ta Kobieta widać, że by gołymi rękami ich broniła ;-) Co do chrisa, czemu patrzycie tak płytko? może chciał powiadomić swoją przyrodnią siostrę, że bierze nóż i idzie polować na zombiaki odpokutuje to i odłączy się od grupy?  :swelol:  Salazarowi odbija bez żony? Tego trochę nie łykam, ale pamiętam jak jej bronił i jaki był podejrzliwy. Nick widać, że po zabiciu dziecka też troche przyłamany był te łzy w oczach jak rozmawiał z panią od opłatków. Cóż jak dla mnie zapowiada się ciekawie ze względu na to, że wszyscy są pokłóceni z wszystkimi części coś odbija a do tego mamy panią kolekcjonującą zombiaczki. Wiem, że Będzie dobry odcinek, ale mid sezon pewnie utną jakimś cliff hangerem niestety.

tomb2525

  • Online
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 166
  • -Otrzymane: 1437
  • "Pain doesn't go away you just make room for it"
  • Wiadomości: 2463
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Andrea, Madison, Strand, Daniel, Alicia
  • Spoilery: Tak
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #22 dnia: 18 Maj, 2016, 08:45:52 »
Cytuj (zaznaczone)
Nie oczekuję fachowego ('naukowego') wyjaśnienia dot. wirusa. Niewątpliwie dostaliśmy tu kilka nowych informacji (aczkolwiek jak dla mnie przewidywalnych), ale mamy dopiero drugi sezon, a już dużo podobnych motywów się pojawia. Poza tym oczekiwałam, nawet jakiś detali dot. właśnie wirusa, czy nawet samego początku apokalipsy innych, nowych, świeżych.  Wystarczy puścić wodze fantazji. Plusem na pewno (wg mnie) jest strona psychologiczna, relacje, ale na tej płaszczyźnie też zaczynają iść na łatwiznę, np. syt. z Chrisem, jak wiele osób twierdzi robią z niego drugą Lizzie (wg mnie może nie do końca), ale pytam po co, mieli taki ciekawy materiał i zmarnowali go (no chyba  że czymś jeszcze w tej kwestii zaskoczą).
Nie przeszkadza mi także, że pojawiają się te 'super' rzeczy (jacht, rezydencja), czy 'fart', ale wg mnie za łatwo. Idzie grupa zombie, a broń wręcz leży pod ręką, niech sobie będzie obok samochód, ale gdyby chociaż musieli się do niego włamać, albo odpalić go na kable, jakkolwiek włożyć w to więcej wysiłku. Tyle.
Oglądając inne seriale/filmy tego typu odczuwałam strach widząc zombie, patrząc na walkę z nimi, ogrom beznadziejności, trudnego położenia bohaterów, walki o życie. Tutaj każdy walczy, nikt nie panikuje, rozwalają głowy świeżych zombie prawie jak arbuzy, ok pojawiają się drobne błędy (chociaż tyle), mimo to mam wrażenie jakbym patrzyła na uderzających w piniatę.
Może po prostu patrzę na to wszystko zbyt krytycznie, bo miałam większe oczekiwania po pierwszych odc. drugiego sezonu. Sama nie wiem. Mimo to liczę nadal na pozytywne zaskoczenie tym serialem. Może w następnym odc., zapowiada się interesująco
.

Jeżli chodzi o aspekty epidemii to ciężko jest wymyślić coś zupełnie innego w stosunku do TWD, kiedy zarówno jeden jak i drugi serial dzieją się dokładnie w tym samym uniwersum. W tym momencie jedyne co może zrobić Fear to uzupełniać pewne kwestie, które w TWD zostały pominięte. Mogę się zgodzić z tym, że spin-off pod tym względem nie wykorzystał swojego pełnego potencjału, ale pojawia się pytanie, czy jego celem faktycznie miało być zużycie go już na tak wstępnym etapie historii? Przypominam, że okres "przedpidemiologiczny" w uniwersum serialowym trwa prawie pół roku. My dopiero pokryliśmy z tego niespełna miesiąc (lub nawet nie). Przez kolejne miesiące może wydarzyć się coś innego, coś co zostanie pokazane w kolejnych sezonach. Nie widzę żadnego powodu by krytykować serial za to, że nie wyskakuję od razu z całym wachlarzem informacji tylko dawkuje je zgodnie z kontekstem sytuacyjnym fabuły, bo później pojawiłby się głosy że historia wszystkie karty już wyłożyła i nie ma czego oczekiwać. Osobiście wolę styl "slow burn" w budowaniu świata Fear, aniżeli wskakiwanie od razu w sam środek tematu i zasypywanie wszelakimi informacjami.

Jeżeli zaś chodzi o powielanie schematów psychologicznych z TWD, z notorycznie przywoływanym Chrisem. Jak czytam ten argument to zupełnie nie wiem jak zareagować. Czy ktokolwiek z Was widzi, że rys charakterologiczny Lizzie, a rys charakterologiczny Chrisa to dwa zupełnie odmienne profile osobowości? Jedna z psychopatią, drugi z socjopatią, jedna z redefinicją świata w którym żyje, drugi z redefinicją systemu moralnego, jedna żyje z myślą że śmierć to droga do nowego zycia, drugi żyje z myślą że śmierć eliminuje problem, jedna robi swoje zycie prowadzi pod płaszczem sprawnej i przekonywującej gru pozorów, drugi dobitnie zaznacza swoje podejście, u jednej podstawa było zaniedbanie ze strony dorosłych i wpajanie błędnych podstaw, u drugiego efekt samodzielnej analizy swojego położenia. Lizzie a Chris to dwa skrajnie odmienne stadia, od których możemy się spodziewać zupełnie odmiennych zachowań. Patrz jak działa Samuels (nieświadomie), a jak Manava (świadomie). Nie ma tutaj wielu czynników zbieżnych poza tym, że obydwoje stanowią zagrożenie.

Ogólnie psychologia bohaterów Fear jest w niewielkim stopniu zbieżna z tą zaprezentowaną w TWD. Cala nasza grupka przejawia za dużo typowo negatywnych zachowań, które choć na tym etapie sprowadzają się do egoizmu, alkoholizmu, uzależnień czy przemocy, to jednak bezpośredniość i zacietrzewienia z jakimi radzą sobie z problemami pozwala sądzić, że raczej większość wyewoluuje w stronę świadomego antagonizmu. Póki co mamy niespełna połowę drugiego sezonu, więc z finalna oceną poczekajmy do jego zakończenia. Ja bądź co bądź, nie widzę zbieżności z TWD.

Co do broni i samochodu. Kontekst sytuacyjny się kłania. Początek odcinka idealnie wyjaśnił skąd się to wszystko bierze i dlaczego akurat w tym konkretnym miejscu można było to znaleźć. W tej całej sytuacji raczej bym się przyczepił do tego, dlaczego tak wielka grupa zombie nie została w ogóle zarejestrowania, skoro to masa która wydaje dość słyszalne odgłosy. No ale mniejsza z tym.

Innych seriali czy filmów pokroju TWD/FTWD nie ma wiele, a już bynajmniej seriali. Co co do beznadziejności sytuacji w konfrontacji z zombie i samym światem. Poza seriaą 28 dni/tygodni później nie przypominam sobie aby jakakolwiek produkcja ukazywała ten temat w takim świetle. A wierz mi, sporo tego widziałem ;) Zresztą, nawet w TWD bohaterowie już na etapie drugiego sezonu opanowali sztukę radzenia sobie z takimi grupkami zombie. Patrz co działo się na farmie. Każdy praktycznie bronił dobytku. To, że bohaterowie Fear walczą nie czyni z tego czegoś negatywnego. To są w większości młodzi ludzie, z łatwym systemem adaptacyjnym do otoczenia. Niektórzy jak np. Nick w obecnym świecie poruszają się tak jakby funkcjonował przez całe życie. Zachowanie postaci Feat podyktowane jest po prostu ich tokiem rozwojowym. Travis ma tendencję do brutalności, Madison wychowywała się w patologicznej rodzinie, Chris "szkolił się" tu i ówdzie na własne rękę, Daniel natomiast miał swój własny "dogłębny" kurs. Dodatkowo, argument jakoby "bohaterowie rozbijali głowy zombie prawie jak arbuzy" jest co najmniej abstrakcyjny biorąc pod uwagę fakt, że jeden uderzony przez kogoś zombie musi być następnie dobity przez kolejną osobą bo to po prostu za mało. Niektórzy zabijają trupy czasami po trzech czy nawet czterech uderzenia. Na toczące się walki z trupami wpływa kilka czynników począwszy od stanu bohatera poprzez broń. Madison np. ze zmęczenia wykonała nie to co potrzeba i wylądowała pod trupem. Daniel w ogóle wyłączył się z akcji, podobnie jak Chris.

Mijoka

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 26
  • -Otrzymane: 4
  • Wiadomości: 30
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Rick
  • Skąd: Viborg
  • Spoilery: Czasem
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #23 dnia: 18 Maj, 2016, 14:05:06 »
Jeżli chodzi o aspekty epidemii to ciężko jest wymyślić coś zupełnie innego w stosunku do TWD, kiedy zarówno jeden jak i drugi serial dzieją się dokładnie w tym samym uniwersum. W tym momencie jedyne co może zrobić Fear to uzupełniać pewne kwestie, które w TWD zostały pominięte. Mogę się zgodzić z tym, że spin-off pod tym względem nie wykorzystał swojego pełnego potencjału, ale pojawia się pytanie, czy jego celem faktycznie miało być zużycie go już na tak wstępnym etapie historii? Przypominam, że okres "przedpidemiologiczny" w uniwersum serialowym trwa prawie pół roku. My dopiero pokryliśmy z tego niespełna miesiąc (lub nawet nie). Przez kolejne miesiące może wydarzyć się coś innego, coś co zostanie pokazane w kolejnych sezonach. Nie widzę żadnego powodu by krytykować serial za to, że nie wyskakuję od razu z całym wachlarzem informacji tylko dawkuje je zgodnie z kontekstem sytuacyjnym fabuły, bo później pojawiłby się głosy że historia wszystkie karty już wyłożyła i nie ma czego oczekiwać. Osobiście wolę styl "slow burn" w budowaniu świata Fear, aniżeli wskakiwanie od razu w sam środek tematu i zasypywanie wszelakimi informacjami.

Wiesz, ja miałabym kilka pomysłów, które mogłyby zaciekawić i zaskoczyć widza, przy tym wcale nie burzyłyby ogólnego uniwersum. Zgadzam się, że został pokazany na razie krótki okres czasu, że warto powoli odkrywać swoje auty, tym bardziej szkoda, że już się powielają niektóre motywy. Nie wymagam  wcale ciągle spektakularnych rozwiązań (choć czasami mogą też się pojawić ;) ), ale np. więcej takich akcentów jak sowa w tym odcinku. Zgadzam się także z tym, że może się jeszcze dużo wydarzyć, więc nie skreślam jeszcze tego serialu.
Jeżeli zaś chodzi o powielanie schematów psychologicznych z TWD, z notorycznie przywoływanym Chrisem. Jak czytam ten argument to zupełnie nie wiem jak zareagować. Czy ktokolwiek z Was widzi, że rys charakterologiczny Lizzie, a rys charakterologiczny Chrisa to dwa zupełnie odmienne profile osobowości? Jedna z psychopatią, drugi z socjopatią, jedna z redefinicją świata w którym żyje, drugi z redefinicją systemu moralnego, jedna żyje z myślą że śmierć to droga do nowego zycia, drugi żyje z myślą że śmierć eliminuje problem, jedna robi swoje zycie prowadzi pod płaszczem sprawnej i przekonywującej gru pozorów, drugi dobitnie zaznacza swoje podejście, u jednej podstawa było zaniedbanie ze strony dorosłych i wpajanie błędnych podstaw, u drugiego efekt samodzielnej analizy swojego położenia. Lizzie a Chris to dwa skrajnie odmienne stadia, od których możemy się spodziewać zupełnie odmiennych zachowań. Patrz jak działa Samuels (nieświadomie), a jak Manava (świadomie). Nie ma tutaj wielu czynników zbieżnych poza tym, że obydwoje stanowią zagrożenie.
Hmmm, powielanie schematów psych. z TWD zabrzmiało dla mnie zbyt poważnie, może niejasno się wyraziłam, gdyż ciężko mi nawet powiedzieć, że TWD ma jakieś schematy, w większości, wg mnie oczywiście, są one zero-jedynkowe, tylko czasami można dostrzec jakieś odcienie szarości, choć przy samej Lizzie można ogólnie jakiegoś schematu się doszukać. W każdym razie chodzi mi o to, że strona psych. TWD raczej do atutów serialu nie należy. Wracając do tematu pokusiłeś się o śmiałe wnioski. Przede wszystkim dlatego, że faktycznie przy osobach niepełnoletnich można mówić tylko o zaburzeniach zachowania i emocji z rysami…jednak sami specjaliści na ogół potrzebują znacznie więcej czasu, żeby je wysnuć (mam na myśli głównie Chrisa, musielibyśmy go trochę dłużej poobserwować). Poza tym piszesz, że są to ‘skrajnie odmienne stadia’, z czym nie mogę do końca się zgodzić, gdyż jakby nie patrzeć obie są typami osobowości dyssocjalnej, wielu naukowców używa tych terminów zamiennie, mają wiele cech wspólnych, choć ost. bardziej jaskrawo wyodrębniono różnice. Nie będę się rozwodzić nad szczegółami, zapewne je znasz, uważam jednak, że psychologia kliniczna jest tak bogata, że można było wybrać coś zdecydowanie innego, ale to tylko moje zdanie.
Ogólnie psychologia bohaterów Fear jest w niewielkim stopniu zbieżna z tą zaprezentowaną w TWD. Cala nasza grupka przejawia za dużo typowo negatywnych zachowań, które choć na tym etapie sprowadzają się do egoizmu, alkoholizmu, uzależnień czy przemocy, to jednak bezpośredniość i zacietrzewienia z jakimi radzą sobie z problemami pozwala sądzić, że raczej większość wyewoluuje w stronę świadomego antagonizmu. Póki co mamy niespełna połowę drugiego sezonu, więc z finalna oceną poczekajmy do jego zakończenia. Ja bądź co bądź, nie widzę zbieżności z TWD.
Z tym zgadzam się w 100%, nawet pokusiłam się o cząstkową pozytywną ocenę za podejmowane próby i wątki.
Co do broni i samochodu. Kontekst sytuacyjny się kłania. Początek odcinka idealnie wyjaśnił skąd się to wszystko bierze i dlaczego akurat w tym konkretnym miejscu można było to znaleźć. W tej całej sytuacji raczej bym się przyczepił do tego, dlaczego tak wielka grupa zombie nie została w ogóle zarejestrowania, skoro to masa która wydaje dość słyszalne odgłosy. No ale mniejsza z tym.

Rozumiem kontekst syt., ale dla mnie za dużo, za często, za łatwo.

Innych seriali czy filmów pokroju TWD/FTWD nie ma wiele, a już bynajmniej seriali. Co co do beznadziejności sytuacji w konfrontacji z zombie i samym światem. Poza seriaą 28 dni/tygodni później nie przypominam sobie aby jakakolwiek produkcja ukazywała ten temat w takim świetle. A wierz mi, sporo tego widziałem ;) Zresztą, nawet w TWD bohaterowie już na etapie drugiego sezonu opanowali sztukę radzenia sobie z takimi grupkami zombie. Patrz co działo się na farmie. Każdy praktycznie bronił dobytku. To, że bohaterowie Fear walczą nie czyni z tego czegoś negatywnego. To są w większości młodzi ludzie, z łatwym systemem adaptacyjnym do otoczenia. Niektórzy jak np. Nick w obecnym świecie poruszają się tak jakby funkcjonował przez całe życie. Zachowanie postaci Feat podyktowane jest po prostu ich tokiem rozwojowym. Travis ma tendencję do brutalności, Madison wychowywała się w patologicznej rodzinie, Chris "szkolił się" tu i ówdzie na własne rękę, Daniel natomiast miał swój własny "dogłębny" kurs. Dodatkowo, argument jakoby "bohaterowie rozbijali głowy zombie prawie jak arbuzy" jest co najmniej abstrakcyjny biorąc pod uwagę fakt, że jeden uderzony przez kogoś zombie musi być następnie dobity przez kolejną osobą bo to po prostu za mało. Niektórzy zabijają trupy czasami po trzech czy nawet czterech uderzenia. Na toczące się walki z trupami wpływa kilka czynników począwszy od stanu bohatera poprzez broń. Madison np. ze zmęczenia wykonała nie to co potrzeba i wylądowała pod trupem. Daniel w ogóle wyłączył się z akcji, podobnie jak Chris.

W TWD apokalipsa już trochę trwała zanim poznaliśmy bohaterów, więc jak dla mnie bardziej prawdopodobne, że już się zaadaptowali do zastanych warunków, a tutaj po ok. miesiącu…co do tych osób, które wymieniłeś zgadzam się, ale pozostałe panie? Jedną mógł uczyć tatuś, ale Alicia? Nikt się nie chowa, nikt nie próbuje uciec, za to mają czas na przemyślenia/załamania psych. Jednak na ten zarzut można przymknąć oko.
Czytałam także kilka twoich wypowiedzi i recenzji, także wiem, że posiadasz dużą wiedzę w temacie, zapewne większą niż ja

AeSPe

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 20
  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Spoilery: Tak
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #24 dnia: 22 Maj, 2016, 12:16:55 »
jestem zaskoczony, serial się rozkręcił, robi się bardzo ciekawie daję mocne 8, dla 5 i 6 odcinka. Jest to co lubię, czyli stosunki międzyludzkie podczas apokalipsy zombie, a nie głupia młócka. W końcu przestają mnie wkurzać bohaterowie. Ćpunek się wyrobił, nawet ojciec wszystkich dzieci daje radę i nie jest już takim płaczliwym gamoniem. Żona ojca wszystkich dzieci mnie tylko nadal irytuje.

mar_technik

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 9
  • -Otrzymane: 24
  • Wiadomości: 153
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: S02E06 Sicut Cervus - wrażenia
« Odpowiedź #25 dnia: 18 Sierpień, 2016, 11:58:52 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
rys charakterologiczny Lizzie, a rys charakterologiczny Chrisa to dwa zupełnie odmienne profile osobowości? Jedna z psychopatią, drugi z socjopatią, jedna z redefinicją świata w którym żyje, drugi z redefinicją systemu moralnego, jedna żyje z myślą że śmierć to droga do nowego zycia, drugi żyje z myślą że śmierć eliminuje problem, jedna robi swoje zycie prowadzi pod płaszczem sprawnej i przekonywującej gru pozorów, drugi dobitnie zaznacza swoje podejście, u jednej podstawa było zaniedbanie ze strony dorosłych i wpajanie błędnych podstaw, u drugiego efekt samodzielnej analizy swojego położenia. Lizzie a Chris to dwa skrajnie odmienne stadia, od których możemy się spodziewać zupełnie odmiennych zachowań.

No brawo,  studiujesz psychologię i socjologię?


Odcinek lepszy niż poprzednie, chyba zakończony jest wątek Abigail. Po dobiciu do brzegu jacht przejęli meksykanie - tak się domyślam. A to całe zamieszanie z zapłatą za wejście do meksyku, że tylko 2 osoby mogą, jest bez sensu. Bo niby co, Meksykanie mają całą granicę obstawioną?

Na lądzie ciekawie, ten kościół cały, dzieci...Szkoda ludzi.

Grupa dotarła do posiadłości, a to miejsce nie byle jakie. Dużo przestrzeni, hodowla koni, drzewka owocowe, służba, otoczone murem to wszystko. Ale w prawdziwym życiu takie Eldorado zostało by szybko przejęte przez jakąś bandę, bo niby kto by tego bronił, ta służba?

Umarli w piwnicy nie są powieleniem stodoły, tylko odwrotnie, bo to co jest w fear dzieje się wcześniej ;)

Strand z ciekawego gościa, sprytnego, gotowego do walki, zamienił się we wstydliwego homosia, normalnie nie ten sam człowiek

Chris przegina, i to się źle skończy, chłopak sfiksował

Przede mną tylko 7 odcinek, i już będę wiedział tyle co wy