Ankieta

Odcinek oceniam na

1
3 (1.6%)
2
1 (0.5%)
3
0 (0%)
4
1 (0.5%)
5
3 (1.6%)
6
8 (4.3%)
7
20 (10.7%)
8
50 (26.7%)
9
48 (25.7%)
10
53 (28.3%)

Głosów w sumie: 180

Autor Wątek: S05E02 Strangers - wrażenia  (Przeczytany 40806 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Tortuga

  • Offline
  • Forumowa Maruda
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 814
  • -Otrzymane: 554
  • Wiadomości: 3030
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Al Swearengen, Tony Soprano, Walter White, Rust Cohle, Boyd Crowder, Pietro Savastano, Herr Starr, Joker, Harley Quinn i innsze złodupce
  • Skąd: Bat country
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #15 dnia: 20 Październik, 2014, 15:47:33 »
No...i o to chodzi.

Pączek przy Ksioncu Kanibalu, to jest twardziel. Rozbawiło mnie akcja na kamieniu i ten rzyg  : D Ksionc generalnie to straszna galareta i cały czas się wydaje że zaraz się rozpłacze. Oczywiście na kilometr czuć że coś ukrywa. Patrząc na jego "zaprawienie" w boju, to już dawno powinien wąchać kwiatki od spodu. Twierdzi że nie ruszał się z kościoła, a potem mówił że gdzieś tam łaził po okolicy za jedzeniem. Zdziwiłam się że nikt mu tego nie wytknął.

Widzę że Rysiek zatrudnił Pączka na etacie niani...cóż szczerze powiedziawszy, to podoba mi się on w roli opiekunki Judith, aczkolwiek takie podejście do niego przez grupę na zasadzie "Niech Ty sobie nie brudzi rączek i lepiej bawi Judith" może się okazać dla niego zgubne i trochę się dziwę że taki wielki chłop, chce być traktowany jako pipka nadająca się tylko do bawienia dziecka.

Carolka i Darylek pojechali w piz...daleko. O tak, tak. Taki obrót spraw mi odpowiada. Wierzcie mi lub nie, ale nie piszę tego tylko z powodu mojej niechęci do Carolci, ale sceny w których ona + Daryl albo Rysiek czy Pączek z nią rozmawiają, zwyczajnie wiały dla mnie nudną i się wierciłam w fotelu z zniecierpliwieniem "Dobra, pokażcie kogoś innego". To chuchanie i dmuchanie na nią...tu Rysiek z jakimiś patetycznymi gadkami "To my się przyłączamy do ciebie", "Przyjmiesz nas?" - brakowało żeby padł na kolana i zaczął bić przed nią pokłony, tu Pączek wielce zatroskany tym, aby inni zrozumieli zarznięcie Karen i Davida, tutaj Daryl z jakmiś pustymi frazesami "Możesz teraz zacząć od nowa, zapomnij o tym bla bla bla". Sam Daryl i jego "wyczuwanie" rozbawiły mnie. A tak to był, bo był. Zniknął, a równie dobrze mógł zostać - i tak zlewa mi się z tłem.

Podobała mi się w tym odcinku Mich (jak chciała sięgnąć po katanę a tu zonk  :swelol:), liczę że będzie jej więcej i że jakiś cudem katana do niej wróci, bo Mich bez katany to jak Daryl bez kuszy albo Coral bez kapelusza. Coral też na propsie i tak jak w przypadku Michonne, czuję niedosyt. Mniej Carolci więcej ich.
Podobają mi się też relacje Maggie z Tarą (Tara znowu żółwikuje :swelol:).
Abe przypomina mi trochę Kennego z gry Telltale, tylko tutaj zamiast "boat, boat, boat" jest "Waszyngton" "Judżin" "Lek" "Ratowanie Świata" i tak na okrągło, a i tak go nikt nie słucha. Mam nadzieję że w kolejnych odcinkach będzie pełnił bardziej znaczącą rolę i nie sprowadzą go do roli gościa, którego nikt nie traktuje poważnie.
Sasha też nie zawojowała w tym odcinku, poza dziubdzianem z Bobem.

Dla mnie najlepiej w tym odcinku zaprezentował się Rysiu. Jego dystans i czujność i pouczenie Carla...wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują że Rick się ogarnął i jest liderem z prawdziwego zdarzenia. Oby tylko to nie było chwilowe.

Co do Boba, to ech...dla mnie jego nagłe wyeksponowanie wyszło sztucznie, bo zalatuje "Dobra mamy zamiar go uśmiercić, więc pokażemy go wam od najlepszej strony, jaki to on fajny i ciekawy". Żali mi go, bo żal, ale tak naprawdę
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Co zaprezentował Bob poza akcją z flachą, retrospekcją i paroma buziaczkami z Sashą? Niewiele.
Do tej pory, on się gdzieś tam tylko snuł na drugim planie. Gdyby go zaczęli stopniowo z tego drugiego planu wyciągać do przodu, to ok, a tak to po prostu wyszło sztucznie. Generalnie już nie raz mówiłam że dla mnie Sashka jest ciekawsza i fajniejsza, owszem, u Boba czuć potencjał (zwłaszcza po dzisiejszym odcinku), ale jakoś wielce po nim rozpaczać nie będę.

Nie za bardzo ogarniam postępowanie Ricków. Nie dobili Garethów, jak widać jednak trza to było zrobić, no ale ok - co się stało, to się nie odstanie. W takiej sytuacji powinni po prostu uciekać jak najszybciej, jak najdalej od Terminusa. Tutaj popieram Abrahama, który cisnął żeby wyjść na drogę, znaleźć pierwszy lepszy wehikuł i się wynosić z tych rejonów. Mich powiedziała o zebraniu zapasów - ok, logiczne (choć można by było szukać ich po drodze,no ale ok). Ja myślałam, że oni zbiorą zapasy na drogę, a oni sobie urządzili imprezkę w kościele z darciem mordy, tak że ich każdy zombiak (i nie tylko) w okolicy usłyszy...:facepalm:

Ostatnia scenka, zwłaszcza z Garethem jedzącym kawałek Boba z tekstem że "smakuje lepiej niż myśleli" - świetna!
Jak już zauważyliście, był tam kolo w czapeczce - tak czułam że Pączek się nie zdobędzie na to, żeby go zabić i całkiem możliwe, że to on naprowadził resztę na Ricków. Bardzo mi się podoba, to w jaki sposób Terminusy przeszli w komiksowych Hunterów. Naprawdę fajnie to rozegrali.

Podsumowując, ten odcinek o wiele bardziej mi się podoba od poprzedniego. Nie ma tu tępo-pustej rozpierduchy z unlimited ammo, wiecznym fartem, latającym flakami itd. jest za to, jak ktoś wspomniał jakiś survival - poszukiwania jedzenia, wody, broni, jakieś planowanie co dalej, do tego tajemniczy Gabriel i Garetho-Huntresi czający się w krzakach. Jest w tym po prostu KLIMAT.

8/10

geekman

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 43
  • -Otrzymane: 555
  • "A man chooses, a slave obeys."
  • Wiadomości: 1223
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Gubernator
  • Skąd: Waynesboro
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #16 dnia: 20 Październik, 2014, 16:19:53 »
Odcinek podobał mi się bardziej niż poprzedni. A to z jednego prostego względu. Więcej było dialogów a mniej wybuchów i wystrzałów.
Na pochwałę zasługuje to, że w całym epizodzie nie było chyba żadnego jałowego dialogu. Wszystkie konwersacje coś wnosiły, poruszały ciekawe wątki i rozwijały postacie.

Najbardziej czekałem na Gabriela i nie zawiodłem się. Twórcy dodali co nieco od siebie do pierwowzoru i wyszło świetnie. Można pokusić się o stwierdzenie, że serialowy Gabriel jest jak na razie ciekawszy od swojego komiksowego odpowiednika.

Saszobob wyszedł dobrze. Okazuje się, że można obejść się bez rzygania tęczą. Może Magglenna też się trochę poprawi. Fajnie, że pociągnęli motyw optymizmu Boba. Czyni to trochę mniej bezsensownym wstawienia Stookey'a w buty komiksowego Dejla. Gdybym nie czytał spoilerów to pewnie byłbym oburzony takim rozwojem wypadków. Ale jako, że losy Boba znane są już od dłuższego czasu, zdążyłem się z tym pogodzić. Mam tylko nadzieję, że godnie przedstawią ten motyw.

Martwiłem się, że gdy dojdzie do zjednoczenia grupy to jedna czy dwie postacie będą na tapecie a reszta będzie dreptać w tle. Dobrze więc, że ciężar odcinka został rozłożony na niemal wszystkich bohaterów. Każdy miał swoje pięć minut.

Rick sobie lideruje. Tylko niestety z szeryfem wiąże się jedyny zgrzyt tego odcinka. Nie spodobało mi się to jak Grimes płaszczy się przed Carol i ją przeprasza. Rozumiem, że jest wdzięczny ale bez przesady. Poza tą małą wpadką Rick stanowczy jak zwykle. Mam nadzieję, że ciepłe kluchy z 3/4 sezonu już nie wrócą.

Wreszcie poruszyli wątek Tary i jej współpracy z Gubernatorem. Trochę po łebkach ale może jeszcze do tego wrócą. Tak czy inaczej rozmowa z Maggie wyszła dobrze. Dało się wyczuć te emocje.

Glenn już drugi odcinek z rzędu mnie nie irytuje a to nie lada wyczyn. Może jeszcze będą z niego ludzie.

Michonne było mało ale gadka o mieczu wyszła fajnie. Trochę rozluźniło to atmosferę. Wielki plus za wspomnienie o Andrei i Hershelu. Bohaterowie bardzo rzadko wspominają poległych towarzyszy więc cieszy mnie jeśli to robią. Tak swoją drogą mam dziwne przeczucie, że Gareth zabrał katanę z Terminusa i Mich ją odzyska.

Tajris ma u mnie plusa za chęć poinformowania wszystkich o Karolkowych wyczynach z więzienia. W przeciwieństwie do Ricka który już się stał najlepszym kolegą Siwej, Ty pamięta.

Sama Karolka nawet mnie mocno nie denerwowała. Staram się ją ignorować więc to może dzięki temu. Mam tylko nadzieję, że Daryl z Carol nie dostaną solowego odcinka na poszukiwania Beth.

Rola Abrahamów ogranicza się na razie do ciągłego wspominania o Waszyngtonie. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Liczę też na jakieś tarcia pomiędzy Abe'm a Rickiem.

Jednak mimo fajnego rozwoju postaci, w epizodzie najbardziej podobały mi się kwestie wyciągnięte z komiksu. Tekst o poczuciu humoru Gabriela, rozmowa Ricka z Carlem i "You are not safe" oraz końcowa przemowa Garetha. Ta ostatnia zrobiła na mnie największe wrażenie. Twórcy sprawnie przearanżowali tyradę komiksowego Chrisa wkładając ją w usta Garethowi. Wyszło świetnie. Nie spodziewałem się jednak, że cała przemowa pojawi się co do słowa. Tym Gimple mnie kupił. Ma u mnie wielkiego plusa.

Podsumowując epizod utrzymuje poziom poprzednika. Poza Rickiem przepraszającym Karolkę nic mi nie zgrzytało. Wszystkie postacie ciekawie się rozwijały, dialogi były wciągające i pojawiło się kilka tekstów z komiksu. Czego chcieć więcej. Mocna dziewiątka ode mnie.
« Ostatnia zmiana: 20 Październik, 2014, 16:22:33 wysłana przez geekman »

This world is my father, and i've got it's looks.

13thcaesar

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 1
  • Wiadomości: 1
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Skąd: Szczecin
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #17 dnia: 20 Październik, 2014, 16:21:50 »
Co do księdza nie pamietam czy było to w komiksie (dawno czytałem) ale coś mi świta, dla pewnosci w razie ja mam racje i zeby nie spoilerować:

Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.
« Ostatnia zmiana: 20 Październik, 2014, 16:25:44 wysłana przez 13thcaesar »

Jacycek

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 1
  • -Otrzymane: 12
  • Wiadomości: 123
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #18 dnia: 20 Październik, 2014, 16:43:48 »
Obejrzałem, i jak weszli do kościoła, to już wiedziałem, że komuś nogę wszamią.  Jak byli w tym sklepie i ten zombiak zaatakował Boba, to już wiedział, że nieszczęśnikiem będzie on. Odcinek fajny, zastanawia mnie tylko jak Ricki potraktują Terminusów i coś czuję, że w Tairisie obudzi się bestia jak zobaczy jak ten koleś w czapeczce potraktował Boba.
Aha i jeszcze jedno, jakoś mi się wydaje, że z Sashy chcą zrobić komiksową Andreę ;)

Alexandretta

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 14
  • -Otrzymane: 12
  • Wiadomości: 76
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Postać: Michonne
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #19 dnia: 20 Październik, 2014, 17:16:31 »
Odcinek oceniłam na 7/10, oto moje spostrzeżenia:

Po pierwsze - nie był aż tak emocjonujący jak poprzedni. W sumie to logiczne, że po tylu wydarzeniach akcja powinna się ustabilizować, nastaje czas na rutynowe zbieranie jedzenia i ogólna walka o przetrwanie - więc przebijająca monotonia jest tutaj w pełni uzasadniona. Mimo konieczności ostudzenia przebiegu zdarzeń, nic mnie dziś nie nudziło.

Po drugie - oglądając ks. Gabriela odniosłam przyjemne wrażenia. Bardzo bym chciała, by został w serialu na dłużej, mogąc rozwinąć swój wątek, pozytywnie wpływając na dynamikę akcji. Jednocześnie nieprzyjemnie nurtuje mnie jego sekret, który może bardzo szybko zepsuć moją opinię o nim.

Po trzecie - rozczarował mnie postępujący kanibalizm i ciągnięcie tego motywu wprost z Terminous. Uważałam Garetha za odrobinę mądrzejszego, a zapunktował u mnie na miano drugiego Gubernatora. Najchętniej skończyłabym z nim jak najszybciej to możliwe. (no chyba ze się zmieni, ale w moich oczach raczej to już niemożliwe) Szkoda Boba mimo wszystko. Prawdopodobnie nic z niego nie zostanie. Tym bardziej szkoda Sashy.

Po czwarte - nie wiem jaka nić łączy Daryla i Carol, ale przez cały odcinek ich relacje były w moim odczuciu pewnego rodzaju napięte. Coś mi tu nie gra. Choć pocieszający jest fakt, że twórcy raczej nie połączą ich w parę. Nie widzi mi się też fakt próby odbicia Beth przez tę dwójkę.

Mimo wszystko czekam z wielką niecierpliwością na kolejny odcinek, przede wszystkim dzięki wielebnemu Gabrielowi

olcia1989

Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #20 dnia: 20 Październik, 2014, 17:42:44 »
Hej!!
Witam Was bardzo serdecznie jestem tu nowa...
Mam nadzieje że nie zjecie mnie od razu  :lol:
Jeżeli chozi o odcinek nr.2 powiem wam że mi sie podobał.
Podziwiam księdza że chodzi bez jakiejkolwiek broni kiedy wokół sztywniaki sie kręcą, ale ważne ze dał im schronienie i że mają co jeść. ;) ciekawe też co ksiądz tak naprawde ukrywa w swoim małym kościele i skąd wziął sie napis "zgnijesz czy zginiesz za to w piekle" nie pamiętam dokładnie...
Może on do końca nie był taki święty?? Okaże sie . Jeżeli chodzi o tą akcje z kanibalami ...powiem że nie jest to fajne bo nie dość ze tyle sztywnych to człowiek człowiekowi wilkiem...ale wierze ze Rick i cała reszta załatwią ich raz a porządnie.

A tak w ogóle to dlaczego partner Sashy odszeł żeby się rozpłakać ?? Bo tego nie "zaczaiłam" ?

gaajson

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 1
  • -Otrzymane: 9
  • Wiadomości: 64
    • Zobacz profil
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #21 dnia: 20 Październik, 2014, 17:54:20 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
A tak w ogóle to dlaczego partner Sashy odszeł żeby się rozpłakać ?? Bo tego nie "zaczaiłam" ?
na tę chwilę możemy się tylko domyślać, mi się wydaję, że został ugryziony/zadrapany w tej wodzie, łowcy zjedli zarażonego Boba? mogłoby być ciekawie.

Post połączony: 20 Październik, 2014, 17:57:51
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Znowu chcą uwalić postać którą dopiero co wprowadzili. Co zaprezentował Bob poza akcją z flachą, retrospekcją i paroma buziaczkami z Sashą? Niewiele. Za to minus.
właśnie dobrze, dlaczego ma być reguła, że ktoś musi z czegoś zasłynąć, żeby mógł potem zginąć? nonsens...
« Ostatnia zmiana: 20 Październik, 2014, 17:57:51 wysłana przez gaajson »

Gonzales

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 770
  • -Otrzymane: 436
  • Moderator forum i "hejter" TWD
  • Wiadomości: 1234
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Rick Grimes
  • Skąd: Łódź
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #22 dnia: 20 Październik, 2014, 18:02:34 »
No cóż ten odcinek to w pewnym sensie powrót do szarej rzeczywistości świata w Zombie Apokalipsie. Broń, woda, jedzenie, schronienie. Idealny odcinek ukazujący jak tak naprawdę wyglądało by życie większości z nas w takim świecie. No i Łowcy. Ewolucja Termitów w Łowców bardzo mądrze uzasadniona. Mimom iż znałem materiał komiksowy to sposób ukazania "uczty"  nad nogą Boba zwyczajnie mnie obrzydził. To jak przeżuwał to mięso, jak się nim delektował. Takie rzeczy są dla mnie kontrowersyjne, a nie podcinanie gardeł z "No Sanctuary".

I mimo wszystko dziwne jest dla mnie to, że to akurat Daryl i Carol musieli napotkać samochód z białym krzyżem. Troszkę to dla mnie naciągane się wydaje, no ale teraz dowiemy się paru rzeczy i zbliżamy się do największego horroru sezonu 5 The Walking  Dead czyli Beth. To będzie straszne!  :swelol:

EDIT:

No i część z was miała rację, Martin żyje i ma się dobrze, a Grubego to chyba własnoręcznie zabiję za tą ściemę.

K-PAX

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 2
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Mój blog
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Lee Everett
  • Spoilery: Czasem
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #23 dnia: 20 Październik, 2014, 18:53:14 »
Na wstępie chciałbym przywitać wszystkich forumowiczów, jestem nowy :)

Odcinek mi się bardzo podobał (lepszy od poprzedniego), nareszcie było więcej survivalu, na to nie mogłem się doczekać, mam nadzieje, że przez dłuższy czas bohaterowie będą częściej zwiedzali nowe miejsca przed przybyciem do Aleksandrii.
 Świetnie, że twórcy postanowili skopiować cały wątek o łowcach z komiksu, wiadomo było jak akcja dalej się potoczy po ujrzeniu kościoła, oraz zaatakowaniu Boba przez zombie (Swoją drogą genialna była charakteryzacja zombie, po raz pierwszy zostałem obrzydzony). Na początku myślałem, że wszystko skończy się w Terminus.
 Jak najbardziej na plus były dialogi wzięte ze stron komiksu.  ;D

Tortuga

  • Offline
  • Forumowa Maruda
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 814
  • -Otrzymane: 554
  • Wiadomości: 3030
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Al Swearengen, Tony Soprano, Walter White, Rust Cohle, Boyd Crowder, Pietro Savastano, Herr Starr, Joker, Harley Quinn i innsze złodupce
  • Skąd: Bat country
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #24 dnia: 20 Październik, 2014, 18:56:23 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Tajris ma u mnie plusa za chęć poinformowania wszystkich o Karolkowych wyczynach z więzienia. W przeciwieństwie do Ricka który już się stał najlepszym kolegą Siwej, Ty pamięta.
Tia, tylko że Pączek ma do tego takie podejście, że  "pozostali zrozumieją", więc nie wygląda to na nastawienie antyCarlkowe.

Zapomniałam jeszcze wspomnieć że byłam miło zaskoczona wspomnieniem Andreii i Hershela. Tyle że w przypadku tego drugiego, to raczej Maggie powinna go przywołać, bo trochę to dziwnie wygląda że wspomina o nim Mich, a nie jego własna córka. No ale Maggie już dawno zapomniała o tym że miała/ma rodzinę. O Beci coś tam burknęła w poprzednim odcinku, bez specjalnych emocji.

Poza tym to nie mogę przeboleć ich entuzjazmu - urządzili sobie biesiadę i nawet nikogo nie wystawili na wartę. Daryl z Siwą sobie gdzieś łażą, a oni pewnie nawet o tym nie wiedzą.

« Ostatnia zmiana: 20 Październik, 2014, 18:58:21 wysłana przez Tortuga »

Tower

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 7
  • -Otrzymane: 4
  • Miejsce pobytu: Polska
  • Wiadomości: 136
  • Płeć: Mężczyzna
    • Status GG
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #25 dnia: 20 Październik, 2014, 19:26:14 »
Muszę przyznać, że mimo iż odcinek uważam za gorszy od poprzedniego to i tak jest bardzo dobry. Nie podobały mi się te krótkie dialogi, a konkretnie rozmowa Daryla z Carol i Tary z Maggie. W ogóle nic nie wnoszące jak dla mnie i nudne. No ale co ja tam wiem :P Tajemnica Gabriela jest bardzo zastanawiająca. Jak zobaczyłem to zdjęcie jego z tą okularnicą i przypomniałem sobie tekst Rick'a "Rozumiem, spowiadasz się tylko Bogu" to pomyślałem, że ksiądz miał z tą babką romans czy co, no bo niby czemu miałby trzymać jej zdjęcie?

Plusy za :

- Intrygujący napis na ścianie kościoła. Jak wiadomo, prędzej czy później dowiemy się o co chodzi.
- Wszamanie nogi Bob'a. Trochę za słodko wyglądał jak się całował z Sashą.
- Wspólna kolacja i trochę śmiechu. To coś czego grupie z pewnością brakowało.
- Próba wyciągnięcia miecza przez Michonne. Muszę przyznać, że było to nawet zabawne : D

Minusy:

- Odwalanie głupawy przez Carol. Wyglądała jakby nie chciała być z grupą. Być może zmieniło ją coś co ją spotkało po wygnaniu z więzienia.
- Pączek nie zabił tego kolesia nooo żenada! Prosi się o kolejną bójkę z Rickiem.
- Naciskanie Bob'a na Rick'a o Waszyngtonie. Pewnie wielu się ze mną nie zgodzi, ale dla mnie to było takie, takie... dziwne.


Podsumowując plusów jest ciut więcej, więc odcinek był spoko,a  mam nadzieję, że w najbliższym odcinku dowiemy się:

* Czy Bob był ugryziony i czy przeżyje?
* Co się działo z Carol po jej wygnaniu? (nie proszę tu o żaden odcinek dla niej , ani flashback - broń Boże)
* O co chodzi z tajemnicą Abrahama i Rosity?
* Jaką tajemnicę skrywa ojciec Gabriel?

I przede wszystkim:

Who will survive and who will be hunted!
« Ostatnia zmiana: 20 Październik, 2014, 19:30:59 wysłana przez Tower »

Infetto

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 2
  • -Otrzymane: 1
  • Wiadomości: 9
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałem
  • Postać: Daryl, Rick
  • Spoilery: Czasem
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #26 dnia: 20 Październik, 2014, 19:33:12 »
Zdecydowanie lepszy odcinek od poprzedniego. Akcja jest zróżnicowana. Na początku napotkanie ojczulka, gadki szmatki, no i pojawienie się tego oczekiwanego survivalu. Niestety widzę, że Ty dalej robi za niańkę Judith, co mi do niego po prostu nie pasuje. A na temat jego niby "zabójstwa" w chatce to się nie wypowiem.  :facepalm: Rick pokazuje, że jest prawdziwym liderem. Jednak rozwalił mnie na bary moment, kiedy zapytał Carol, czy mogą się do niej dołączyć. Ten moment pod względem poczuciu humoru jest podobny sytuacji, w której  Darylowi wypada z rąk baniak z wodą. Jeśli już mówimy o Dixonie, to za cholerę nie podoba mi się sposób, w który tworzą jego postać. Ja się pytam, gdzie jest Daryl z pierwszego, czy drugiego sezonu? Idąc dalej.. Nie obdarzyłam jakąś specjalną sympatią księdza Gabriela, a ta jego "tajemnica" zaczyna mnie irytować (chociaż to pierwszy odcinek z jego udziałem).
A teraz nieco lepsza część :) Podczas wędrówki przez las można zobaczyć, że grupa zaczyna razem funkcjonować, stawiać czoła temu bałaganowi, w którym się znaleźli - jak najbardziej na plus! Postawa Carl'a, jako zastępcy strażnika Teksasu też jest przyjemna dla oka. Miło jest widzieć, jak młody potrafi ogarnąć otoczenie i wyłapać szczegóły. Chyba jako jedyny zwrócił na to swoją uwagę. Mały dodatek poczucia optymizmu podczas wymiany zdań między Sashą i Bobem. Stanowczość, ostrożność, groza siana przez Ricka. Niech teraz nie zepsują jego wizerunku ;) Co prawda, sytuacja, kiedy za pomocą Judith zadecydował, że mają iść do Waszyngtonu była nieco dziwna. Ale jakby nie patrząc, miał czas na przemyślenia o ich celu podróży. Lidera oświeciła gadka Boba. Jeśli chodzi o naszego czarnoskórego kolegę, to strasznie mi go szkoda. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek miał swoje większe pięć minut w TWD. Z drugiej strony cieszy mnie fakt pojawienia się Garetha. Banda kanibali, którymi kieruje zemsta, to jest jakiś smaczek i odskok od rutyny i zmartwieniem zwanego "zombie". W końcu pojawia się poważne zagrożenie od strony ludzi. Kolejnym plusem jest jakieś rozpoczęcie poszukiwań Beth. Co prawda nie lubię tej małej blondyny, ale ciekawi mnie, co się z nią dzieje. Mam tylko nadzieję, że nie poświęcą całego odcinka poszukiwaniom Daryla i Carol. Myślę, że z czystym sercem mogę dać 9/10.

Pan Mroczny

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 4
  • -Otrzymane: 13
  • Wiadomości: 112
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Rick
  • Skąd: Polska
  • Spoilery: Czasem
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #27 dnia: 20 Październik, 2014, 19:41:21 »
Odcinek trzyma poziom, co bardzo mnie cieszy.

- ksiądz wyszedł bardzo udanie; wydaje się o wiele bardziej barwną postacią, niż pierwowzór, który dla mnie wydawał się zawsze tylko zapchajdziurą, żeby nieco przedłużyć akcję. A tu proszę, mamy postać z ciekawą osobowością i sekretami :) Może być interesująco.
- zmiana Terminusów w Łowców wyszła fenomenalnie; zdecydowanie największy plus tego odcinka. Końcowa sekwencja była żywcem wzięta z pierwowzoru. Absolutnie wszystko się tutaj zgadzało. Szkoda tylko, że ofiarą Łowców padł Bob. Polubiłem go, a w tym odcinku po raz kolejny pokazał się z jak najlepszej strony. Gra w znajdowanie pozytywnych stron była genialna :D Cóż, szkoda, po prostu szkoda.... Ale dobrze, że przynajmniej dostanie mu się śmierć z prawdziwego zdarzenia, a nie jakaś Dejlo/Andreopodobna.
- jakoś wybrnęli z tego, że Maggie i Glenn nie przyłączyli się do poszukiwań. O Carol wiele można powiedzieć, ale ja tę chęć odejścia od grupy doceniam, bo to pokazuje, że Siwa ma jednak jakieś wyrzuty sumienia pomimo tego, że wszyscy jej wybaczyli (Rick proszący Carol o przyjęcie ich do grupy, lol). Szczerze, to mam nadzieję, że jeszcze poruszą temat Karen i Davida, bo widzę cień szansy na rehabilitację naszej Terminatorki. Przynajmniej częściową.
- szkoda, że Abraham póki co ogranicza się tylko do gadania o Waszyngtonie, ale liczę, że to się zmieni i bohater otrzyma wreszcie swoje pięć minut. W komiksie było łatwiej, bo Rick miał tylko jednego "najlepszego przyjaciela" na raz: był Shane, Tyreese, Abraham, a teraz to w sumie nie wiem, ale powiedzmy, że Jesus. A tutaj jest ten nieszczęsny Daryl i nie zapowiada się na jego odsunięcie. Fajnie by było, jakby i w serialu Abe został "prawą ręką" (hehe, łapiecie?) Ryszarda.
- odcinek został dobrze rozplanowany, jeśli chodzi o ilość wątków, jak i balans pomiędzy dialogami i akcją. Tutaj wyszło to lepiej, niż w odcinku pierwszym, gdzie nie było czasu na dialogi.
- chyba każdy już się domyśla, że ze współpracy Garetha z Rickami nic nie wyjdzie; w trailerze jakoś tak sprytnie to zmontowano, że wszyscy spekulowali, że Termity się do nich przyłączą i pójdą na Wałbrzychton. Ale w obecnej sytuacji a opcja nie wchodzi w grę. Zapewne wszystko rozwiąże się tak, jak w komiksie.

Ode mnie odcinek otrzymuje bardzo mocną dziewiątkę.

Oak

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 100
  • -Otrzymane: 82
  • Wiadomości: 462
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #28 dnia: 20 Październik, 2014, 19:48:46 »
Odcinek był dobry, na pewno lepszy niż drugi odcinek sezonu czwartego. To co rzuciło mi się w oczy to:

Spodobała mi się rozmowa Ricka z Carol na początku, gdy mówił, że to oni dołączają do niej. Widzę, że stali hejterzy (antyfani) Carol nie są zadowoleni, ale moim zdaniem to pasowało do Ricka i całej tej sytuacji, mniej by mi pasowało do Maggie bo wciąż pamiętam, jak powiedziała Rickowi z taką miną z obrzydzeniem, że dobrze zrobił. Co do samej Carol - nie wiem czy Wam też się wydało, że ona chciała po prostu odjechać i nie być z grupą? Patrzyła w stronę drzwi. Gdy ucztowali, ona była smutna. Potem szykowała auto do wyjazdu, ale Daryl ją znalazł. Niemal na pewno chciała po prostu odejść. Ona już nie czuje się jedną z nich. I to widać. Rozmowy Daryla i Carol, te wcześniejsze mi się nie podobały za bardzo, te teksty że mogą zacząć od nowa. Chociaż Daryl pewnie widział to o czym piszę, że Carol nie czuje się jedną z nich i stąd takie teksty. Mam nadzieję, że Carol w końcu i tak odejdzie. Nie dlatego, że jej nie lubię, ale dlatego, że to by moim zdaniem było ciekawe rozwiązanie fabularne, że Carol po tym zabójstwie dwóch osób, po wywaleniu jej z grupy, po śmierci tych dwóch dziewczynek, nie czuje się już jedną z nich i mimo, że wiele jej zawdzięczają to tak naprawdę każdy wie, co zrobiła i nikt jej tego nie zapomni. Jakoś tak mnie to poruszyło bo znam to uczucie kiedy przestajesz się czuć ''jednym z nas''.

Duży, ogromny minus za szybkie pogodzenie Maggie i Tary oraz Ricka i Tary. To mi się bardzo, bardzo, bardzo, bardzo nie podobało. Póki co mam jeszcze nadzieję, że zrobią z tego konflikt, może Maggie nie zrobiła o to afery, ale może ktoś inny? Bo żeby psuć taki fajny motyw do konfliktu w grupie i do rozwoju Tary i Maggie? Jeśli tego nie wykorzystają to będzie chyba największa porażka tego sezonu. A coś czuję, że niestety to sobie darują, tak jak darowali sobie T-Doga z Merlem w trzecim sezonie. Twórcy jak widać powtarzają te same błędy. Miała być 8 za odcinek, ale jest 7 właśnie za to jak stworzyli relację Maggie z Tarą po tym wyznaniu. No, ale może jednak nie zaprzepaszczą tej szansy.

Bob mnie denerwuje, od początku jego pojawienia się, uważam, że jest na siłę. Wcisnęli go po to by pojechał z po te leki w 4 sezonie, takie odnoszę wrażenie, a żeby nie było, że nic z nim nie robią, to wymyślili mu wątek alkoholizmu. Moim zdaniem jest to postać wciśnięta totalnie na siłę, chyba nawet bardziej na siłę, niż Beth na 1/2 planie. Jak już ktoś zauważył, niczym Bob ciekawym nie zasłynął, po prostu - alkohol, miłość do Sashy i pozytywne nastawienie. Pierwszy raz zainteresował mnie właśnie w tym odcinku - dlaczego on płakał? Czy tęsknił za alkoholem, czy przypomniała mu się żona/poprzednia partnerka, czy może jak ktoś sugerował - został ugryziony i nie przyznał się, chociaż w to wątpię i moim zdaniem to by była powtórka z rozrywki z 1 sezonu z Jimem.

Michonne fajnie wypadła w dialogach, jedne z ciekawszych. Niestety teraz mają taki natłok postaci, że nie wiadomo na kim się skupić. Mało było Glenna, tyle co nic, ale to dobrze. Carl coś tam zauważył - i tak wiadomo, że Gabriel ma coś do ukrycia, być może że współpracuje z Terminusami, a być może że z tymi, co porwali Beth, albo jeszcze coś innego. Tomb zapowiadał, że Sasha wyłoni się na pierwszy plan w drugim odcinku, ale jakoś tego nie widać, sprowadzili ją do roli partnerki Boba póki co. Ale pewnie od kolejnego odcinka zacznie pokazywać charakter, jak dowie się o zniknięciu Boba, Carol i Daryla. Póki co cały czas uważam, że mimo iż mało jej było w 3 sezonie, to tam wypadła dużo ciekawiej. Wciąż pamiętam tą rozmowę jak myślała, że Judith jest Beth. A w 4 i póki co w 5 sezonie to Sasha jest praktycznie na 3 planie, jak Carol i Beth w trzecim sezonie były.

Gareth - mi jakoś ta przemiana w myśliwych się nie podoba, nie przemawia do mnie, może dlatego, że nie znam komiksu, ale przecież serial jest nie tylko dla tych, co czytali komiks. Może nie jestem tutaj na minus, ale na plus też nie, póki co. Bardziej interesuje mnie Gareth z retrospekcji, wraz z bratem i matką. Odcięcie nogi Boba - na początku szok, ale przecież na forach było tyle nieoznaczonych spoilerów, że ktoś przejmie motyw Dale'a, że to nie było wielkie zaskoczenie.
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

LPCrooks

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 2
  • -Otrzymane: 0
  • Wiadomości: 4
    • Zobacz profil
Odp: S05E02 Strangers - wrażenia
« Odpowiedź #29 dnia: 20 Październik, 2014, 20:06:04 »
Żeby spamu nie było to odcinek względem poprzedniego oceniam na śrenio-dobry, poprzedni był bardzo dobry.
Wymienię tylko minusy...
Głupie zaufanie duchownemu, tak jakby zapomnieli już o Terminusie. Fakt, przeszukali kościół ale to za mało. Głośna impreza zwabiająca 'szwędacze' i żywych, słychać ich pewnie było na kilometr. No i jeszcze jedna rzecz, pokazali twarz 'chłopaka w czapce', którego niby Tyreese czy jak to się pisze 'ubił'. W poprzednim odcinku było widać jak tłucze go po ryju a teraz ten nie miał opuchlizny nawet (chyba, że nie zauważyłem). W takim razie ile czasu minęło od ucieczki z Terminus do 'biesiady' w kościele?