Ankieta

Odcinek oceniam na

1
1 (0.6%)
2
2 (1.1%)
3
3 (1.7%)
4
3 (1.7%)
5
8 (4.5%)
6
15 (8.4%)
7
40 (22.3%)
8
52 (29.1%)
9
32 (17.9%)
10
23 (12.8%)

Głosów w sumie: 174

Autor Wątek: S05E10 Them - wrażenia  (Przeczytany 33974 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Angel

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 94
  • -Otrzymane: 344
  • Autor wątku
  • Wiadomości: 2233
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Strefa Walking Dead
S05E10 Them - wrażenia
« dnia: 16 Luty, 2015, 10:46:38 »
O godzinie 3 polskiego czasu można zacząć oglądać na live stream (ten co zawsze):


Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Jakby za bardzo przycinał podaję drugi:

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Uprzedzam, że streaming jest darmowy i jak będzie duża liczba oglądających to może przycinać.


W poniedziałek premiera na necie rano i wieczorem o 22 na Fox Polska.


Odcinek można obejrzeć tutaj:   Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Piszcie o waszych wrażeniach z odcinka.

Mała uwaga: uprasza się o nie pisanie głupich wpisów z cyklu "gdzie będzie można obejrzeć odcinek", "kiedy będą napisy", "kiedy będzie odcinek". Dziękuję.
<<-->>

zdechlak

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 15
  • -Otrzymane: 17
  • Wiadomości: 98
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałam
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #1 dnia: 16 Luty, 2015, 12:52:31 »
+ lepszy od odc. 9;
+ sposób pokazania osłabienia, beznadziei, zrezygnowania;
+ zasadzka na zombie genialna; oczywiście ktoś musiał zepsuć plan, żeby serial był emocjonujący;
+ kolejne wyjaśnienie co z Carol i Darylem; matczyne, przyjacielskie uczucia, została sama i całe ciepło przelała na niego;
+ rozmowa Maggie z księdzem; wreszcie ktoś odważył się powiedzieć mu co myśli o jego przeszłości;
+ ksiądz wyrzucający koloratkę;
+ wygrana człowieczeństwa z obojętnością: Maggie i szwendacz w bagażniku;
+ rozmowa o tym, kto tak naprawdę jest żywym trupem;
+ co to za Aaron, skąd się wziął i skąd zna imię Ricka?

- brak konsekwencji: Maggie płacze, zombie idzie, ta sobie siedzi, podczas gdy odcinek wcześniej 40-sto kilogramowe zombie zabiło wielkiego faceta... (swoją drogą Maggie bardzo ładnie płacze);
- ponowny brak konsekwencji: Rick zarośnięty, ale Carol przez pięć sezonów ma tą samą długość włosów;
- zbyt patetyczny i rozwleczony;
- grzebanie w ziemi w poszukiwaniu glizd - obrzydliwe! jak Daryl mógł to zjeść?
- absurdy: obiad przyszedł sam, deszcz spadł akurat w chwili dylematu, burza/tornado przeszło metr od stodoły;

Gdyby odc. 9 i 10 połączyć w jeden wyszłoby rewelacyjnie. Mam nadzieję, że 11 będzie bardziej emocjonujący.


dadzia

Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #2 dnia: 16 Luty, 2015, 13:00:08 »
Jako jedna z pierwszych się wypowiem. Odcinek poświęcony drodze, wędrówce, bez wody i pożywienia. Grupa słania się na nogach, ale idzie. Każdy ma już dosyć.
Ocena postaci w tym odcinku:

Rick-scala grupę, popycha do przodu, podnosi na duchu, opowiada o dziadku i II wojnie światowej.
Carl-urósł.
Judith- wcale nie rośnie.
Michonne-włożyła push up i pilnuje Sashy, sporo mówi.
Sasha -przeżywa śmierć Thyreesa, ma ochotę powalczyć.
Meggie- prześladują ją wspomnienia, ksiądz i zeschłe zombie.
Glenn- podnosi Meggie na duchu.
Abraham- znieczula się whisky, loczki nienaganne, zwarty, czujny i gotowy.
Eugene- chce być królikiem doświadczalnym, fryzura prosto z salonu.
Carol- pociesza Daryla, rozgarnia mu włosy, znajduje czyste miejsce, i całuje w czółko.
Rosita - jakoś sobie radzi.
Gabriel- pali koloratkę, i odzyskuje wiarę jak widzi ulewę.
Daryl - zdecydowanie perła tego odcinka, je dżdżownice, snuje się po lesie, płacze, przypala się papierosem, kompletnie się rozsypał.
Noah- na skraju załamania nerwowego.
Tara- zachowuje spokój.
Nowa postać to czyściutki i świeżutki Aaron, na tle naszych bohaterów wygląda bardzo podejrzanie.

Parę ciekawych zdarzeń:

Wybicie zombie na moście.
Obrona drzwi stodoły.
Steki z psów.
Tornado zombie, a raczej wichura, wybija 100% szwendaczy.

Całość ogląda się spokojnie, bez nerwów, napięcia. Akcja toczy się spójnie, choć wolno. Dialogi można spokojnie pominąć. Oglądałam z napisami i bez, te same wrażenia.
Moja ocena 6/10




 
« Ostatnia zmiana: 16 Luty, 2015, 13:10:46 wysłana przez dadzia »

Yahoo

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 5
  • Wiadomości: 17
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Skąd: Piła
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #3 dnia: 16 Luty, 2015, 13:36:28 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Judith- wcale nie rośnie.
Wg mojej obserwacji od jej narodzin do obecnych czasów w serialu minęło 1,5 roku. Po przymusowej ucieczce z farmy Hershela i przezimowaniu w różnych miejscach gdy wiosną osiedlili się w więzieniu Lori urodziła Judith. Był to początek 3 sezonu. Początek 4 sezonu była to kolejna wiosna. A od czasu ostatecznego ataku Gubernatora na więzienie nie minęło więcej niż 4-5 miesiący. Wędrówki do Terminus trwały maksymalnie miesiąc-dwa. Potem miesiąc-dwa do śmierci Beth i wyjazdu z Atlanty minął niecały miesiąc. Pomimo, że Judith urodziła się w 2012 roku to ma półtora roku :D.


Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
- grzebanie w ziemi w poszukiwaniu glizd - obrzydliwe! jak Daryl mógł to zjeść?
- absurdy: obiad przyszedł sam, deszcz spadł akurat w chwili dylematu, burza/tornado przeszło metr od stodoły;
Co do pierwszego to gdybyś zobaczył taką glizdę jakbyś był głodny też nie wahał byś się ani sekundy. Zawsze jakieś wartości odżywcze :).
Co do absurdów to pierwszy wcale nie jest tak naprawdę absurdem. Jakby to powiedzmy przyszedł Jeleń albo dzik to by faktycznie było trochę dziwne, ale nie jak psy...
Na deszcz się zbierało od początku odcinka.

Odnośnie tornada obok stodoły to zdarzają się takie sytuacje. Tutaj przykład z Borów Tucholskich gdzie przeszła trąba powietrzna 14 lipca 2012 roku :) No nie jest to tak blisko jak w odcinku ale zasada trąby powietrznej jest taka sama. W środku niszczy wszystko, ale wystarczy, że jest kawałek dalej i nic nie zrobi.




Jeszcze zauważyłem jedną ciekawą scenkę. Podczas pułapki na zombie Sasha najpierw podcina gardło zombiakowi, a następnie tym samym nożem ze świeżą krwią zombie przecina skórę na ramieniu Abrahama. Dziwne jakby się tym nie zaraził, przecież podobne wystarczy nawet zadrabanie zombie żeby stać się szwendaczem.
« Ostatnia zmiana: 16 Luty, 2015, 13:40:59 wysłana przez Yahoo »

Korstern

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 72
  • -Otrzymane: 142
  • "Here is the soul of a man"
  • Wiadomości: 904
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Maggie Rhee
  • Skąd: Szubin
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #4 dnia: 16 Luty, 2015, 13:57:51 »
Odcinek mi się podobał. Ogólnie jeśli chodzi o TWD zaliczam się do optymistów. Pokazano głód i zmęczenie jakie towarzyszy naszym bohaterom co było naprawdę fajne. Rick i Daryl uważam, że to najlepsze strony odcinka. Również Maggie i Sasha były całkiem spoko. Abraham mnie rozśmieszał gdy patrzyłem na niego siedzącego pod drzewem i pijącego gorzałę. Pozostali to postacie w tle. No może poza Glennem który trochę więcej się przewinął i coś pogadał to z Maggie to z Darylem.
+ Daryl, Maggie i Rick te postacie mi się najbardziej podobały
+ Końcowa scena i Aaron
+ Scena w stodole przy ognisku
+ Scena z zabiciem i jedzeniem psów.
+ Abraham upijający się pod drzewem.
- Scena z burzą i to jak nie zmiotła stodoły z powierzchni ziemi.
- Płaczący Daryl( znowu mu to nie wyszło)
- Michonne odpychająca Sashę z pola walki. Nie rozumiem sensu w jakim było to zastosowane.
Koniec końców odcinek trochę lepszy niż ostatni ale i tak dostanie ode mnie taką samą ocenę czyli 8/10.

Philodendron

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 50
  • -Otrzymane: 75
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Skąd: Okolice Włocławka
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #5 dnia: 16 Luty, 2015, 14:00:51 »
Zacznę od oceny - mocna 8.

Odcinek wydaje się o niczym, ale właściwie jest o wszystkim. Wszystkim czym stali się bohaterowie, z czym mają do czynienia i czym jest otaczający ich świat.

Wolne tempo przeplatane kilkoma akcjami tylko podkreśla stan fizyczny i psychiczny postaci. Zniechęcenie, apatia - jednym słowem wykończenie. Ich życie zostało zniwelowane wyłącznie do aspektów związanych z przetrwaniem - jedzenie, picie to aktualnie największy problem przytłaczający resztki człowieczeństwa, które się w nich tlą.

I tu dochodzimy do smaczków - kilku fajnych wtrąceń świadczących o stanie psychicznym i moralnym. Wyjaśnienie kwestii Beth przez Maggie i Daryla, "rzucanie się" Sashy i niezły tekst do Noego, kiedy ten chciał nawiązać do TYtusa - "po prostu jedz". Ale najlepsze moim zdaniem to spalenie koloratki i wcinanie psa przez księdza. Naprawdę scena godna podkreślenia.
Cały odcinek widzimy też postępujący rozkład grupy, który podsumowuje zdanie Sashy "nie jesteśmy przyjaciółmi". Rozkład, który jednak w obliczu zagrożenia zostaje zatrzymany. Widok poszczególnych osób podpierających drzwi stodoły trochę naiwnie, ale całkiem skutecznie nam to uzmysławia.
No i na koniec Aaron.

tomb2525

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 166
  • -Otrzymane: 1436
  • "Pain doesn't go away you just make room for it"
  • Wiadomości: 2462
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Andrea, Madison, Strand, Daniel, Alicia
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #6 dnia: 16 Luty, 2015, 14:16:45 »
Cytuj (zaznaczone)
Wg mojej obserwacji od jej narodzin do obecnych czasów w serialu minęło 1,5 roku. Po przymusowej ucieczce z farmy Hershela i przezimowaniu w różnych miejscach gdy wiosną osiedlili się w więzieniu Lori urodziła Judith. Był to początek 3 sezonu. Początek 4 sezonu była to kolejna wiosna. A od czasu ostatecznego ataku Gubernatora na więzienie nie minęło więcej niż 4-5 miesiący. Wędrówki do Terminus trwały maksymalnie miesiąc-dwa. Potem miesiąc-dwa do śmierci Beth i wyjazdu z Atlanty minął niecały miesiąc. Pomimo, że Judith urodziła się w 2012 roku to ma półtora roku :D.

Aleś popłynął. Od urodzenia Judith (jest to okres późnego lata, a nie wiosny bo Lori dowiaduje się o ciąży gdzieś w graniach początku listopada) do pierwszego ataku Gubernatora minęły nie więcej niż dwa do trzech tygodni (sezony czasowo nigdy nie trwają więcej niż miesiąc no chyba że zastosuje się przeskok czasowy, choć tych do dnia dzisiejszego nie było).  Później mamy 6 miesięcy przerwy między S3 i S4. Wydarzenia od "30 Days Without an Accident" aż  do upadku więzienia zamykają się bodajże w 5 dniach. Następnie wędrówka do Terminus trwa tydzień z hakiem, a w tym samym czasie rozpoczyna się wątek Beth. Od wybicia grupy Garetha do śmierci Beth mija niespełna kilka dni bo wydarzenia obserwujemy chronologicznie. Od śmierci Beth do obecnego odcinka minął miesiąc. Judith zatem ma niespełna roczek więc to, że nie obserwujemy nadmiernego jej rozwoju jest czymś w pełni normalnym i adekwatnym do prawdziwego stanu rzeczy.

Andrea

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 66
  • -Otrzymane: 94
  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałam
  • Postać: Glenn Rhee
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #7 dnia: 16 Luty, 2015, 14:23:43 »
Odcinek niezły, mimo że polegał na szwendaniu się po lesie przez 40 minut.
Na początku było słabo: Maggie ryczała, Sasha ryczała, Daryl ryczał i się przypalał papierosem... Ja naprawdę rozumiem ich smutek (Sasha w 5A straciła dosłownie wszystko, a Daryl wiele przeszedł z Beth a potem próbował ją uratować; z Maggie to trochę naciągane bo od finału 4A w ogóle się o Beth nie martwiła), ale cały odcinek patrzeć jak się wypłakują...
Jednak od akcji na moście odcinek bardzo mi się podobał- "prezent od przyjaciela" (no i deszcz w tym samym czasie, dla naszych bohaterów gwiazdka przyszła szybciej), opowieść Ricka i "We are the walking dead" oraz akcja w stodole. Świetnie!
I pod sam koniec rozmowa Maggie z Darylem, a później z Sashą. To była jedyna smutna scena w tym odcinku (a przecież było ich mnóstwo), która mnie trochę wzruszyła, więc zakończyli całkiem nieźle.
Ach, no i na reszcie poznajemy Aarona, już nie mogłam się go doczekać. :P
Daję 8/10
I jeszcze Carl, kiedy on zdążył tak wyrosnąć...

Michalc3

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 1
  • -Otrzymane: 0
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Daryl i Merle
  • Skąd: Sanok
  • Spoilery: Nie
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #8 dnia: 16 Luty, 2015, 14:35:11 »
Tylko jedna rzecz mnie zaskoczyła - po wichurze 1 zombie wysiało na drzewie kilka metrów na ziemią.

dadzia

Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #9 dnia: 16 Luty, 2015, 15:17:35 »
Parę uwag w stosunku do wcześniejszych wypowiedzi. Nigdy nie wierzyłam by wichura, trąba powietrzna czy tornado działało wybiórczo. Tak jest, w zeszłym roku w mojej miejscowości trąba powietrzna zerwała co drugi dach na jednej ulicy. Domu stoją równo. U mnie w ogrodzie potargała wybiórczo parę drzew, oderwała przęsło z płotu, reszta pozostała nietknięta.Brzmi nieprawdopodobnie, ale jest to możliwe. Także stodoła miała prawo przetrwać w nienaruszonym stanie.
Wiek Judith oczywiście się zgadza, wyliczenia Tomba2525 są idealne. Maluszek nie chodzi, czyli może mieć około roku. Moja uwaga dotyczyła kontrastu między Judith a Carlem. Chłopak urósł chyba naście centymetrów, wydoroślał.
Podobno istnieje groźba kręcenia po lasach jeszcze dłuższy czas. Nic mnie tak nie męczy ostatnio jak jednostajne tło. Lasy, opuszczone domy, farmy oraz drogi. Wszystkie wyglądają podobnie. Stąd nieustające wrażenie, ze grupa chodzi w kółko.

kk

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 0
  • We tell ourselves... that we are the walking dead
  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #10 dnia: 16 Luty, 2015, 16:22:20 »
Odcinek o niebo lepszy od poprzedniego. Dałabym mocne 8, ale za scenę w stodole i nazwijmy to "burzowy" klimat daje 9.

dobresłowo

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 6
  • Wiadomości: 20
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #11 dnia: 16 Luty, 2015, 16:43:54 »
Odcinek bardzo mi się podobał. Głównie skupiający się na psychologicznym aspekcie ostatnich przeżyć, pokazuje nam zarówno stan psychiczny grupy, jak i odpowiada na kilka  pytań.
Kwestia (braku) emocji Maggie w odniesieniu do Beth, zanim dowiedziała się o szpitalu. Teraz dowiadujemy się że nie tyle jej to nie obchodziło, co starała się o tym nie myśleć.
Carol/Daryl. Hmmm. Odniosłam wrażenie że Carol w tej jednej rozmowie jednocześnie potwierdziła swoje zaangażowanie emocjonalne i dosłownie w tym samym zdaniu wykluczyła możliwość ich głębszej "interakcji".
Szczerze mówiąc, gdyby nie to że odcinki były kręcone dużo wcześniej, uwierzyłabym że scenarzyści postanowili niejako zareagować na komentarze fanów szeroko omawiających te dwie kwestie na forach.
Ksiądz. Świetnie zagrane. Od udawanego optymizmu, do wewnętrznego załamania po tym jak ktoś wreszcie powiedział mu prosto w twarz co myśli o jego czynach. Widać że jego wcześniejsza postawa była tylko  - trochę jak u Maggie - pozą. Wrzucenie koloratki do ogniska odbieram na dwa sposoby. Jako symboliczne przyznanie przed samym sobą że oblał najważniejszy jak do tej pory egzamin na kapłana - oraz utratę wiary w Boga, który wydaje się stracił zainteresowanie swoimi owieczkami. Wiarę w Boga wydaje się odzyskał w momencie rozpoczęcia ulewy. Pytanie czy odzyska też wiarę w to że może jeszcze być dobrym kapłanem.
W ogóle temat "Boskiej interwencji" w tym odcinku jest wyraźnie zauważalny. Pieski, deszcz, i tornado które ocaliło ich od hordy sztywnych, nie tknąwszy stodoły. Nie znam się na tornadach, ale skoro przedmówcy twierdzą że takie coś jak widzieliśmy w odcinku jest możliwe, to im wierzę. I na końcu  - Aaron, jak by nie patrzeć imiennik postaci biblijnej.
Rick i jego przemówienie w stodole. Idealnie słowami wyraził to co widzieliśmy cały odcinek. Grupa ledwo powłócząca nogami, skupiona tylko na zdobyciu pożywienia (i wody), zjadająca wszystko co się rusza. Nawet zombiaki się nimi specjalnie nie interesowały, jakby brały ich za "swoich". Rick nie chce już naprawiać świata, szukać "nowego początku". Wypalił się wewnętrznie i jedyne co mu zostało to podstawowy instynkt samozachowawczy, tak jak u zombie działa tylko jeden ośrodek w mózgu. Scenę przy drzwiach stodoły widziałam bardzo symbolicznie -  z jednej strony grupa zombie, z drugiej grupa "żywych trupów".
Za całokształt dałabym 8/10. 

lilasskicker

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 5
  • -Otrzymane: 1
  • Paul Rovia, but my friends used to call me Jesus.
  • Wiadomości: 19
  • Płeć: Kobieta
    • Status GG
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Rick Grimes
  • Skąd: Polska
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #12 dnia: 16 Luty, 2015, 16:52:15 »
Odcinek mnie tak ujął, że dałam 10. Burza, Aaron, Caryl, Carl, który wygląda co odcinek doroślej, Rick i kwestia "We are the walking dead"  :rotfl: Tylko strasznie nie podobało mi się przypalanie ręki papierosem, Daryl zachował się jak dzieciak. Chociaż może szukal powodu, zeby sie rozplakac, a zeby nie wydalo sie, ze placze przez Beth, trudne mial dziecinstwo i nie radzi sobie z emocjami.
Rick Grimes? You got something you wanna tell me?

geekman

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 43
  • -Otrzymane: 555
  • "A man chooses, a slave obeys."
  • Wiadomości: 1223
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Gubernator
  • Skąd: Waynesboro
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #13 dnia: 16 Luty, 2015, 18:20:47 »
Odcinek typowo przejściowy. Był on potrzebny aby ruszyć z miejsca kilka postaci. O dziwo uniknięto przy tym przesadnych dłużyzn i zapychaczy, przez co oglądało się całkiem przyjemnie mimo dość ciężkiego klimatu epizodu.

Na pierwszy rzut oka epizod może wyglądać na trochę mdły i siermiężny. No bo patrząc całościowo, Ricki przez pół odcinka idą, a przez drugie pół siedzą. Jednak rozmowy jakie się toczą podczas tych czynności były na tyle zajmujące, że nie nudziłem się.
Trzeba twórcom przyznać, że mimo dość licznej grupy postaci, udało im się dość równomiernie rozłożyć czas antenowy. Każdy miał moment dla siebie. No może prawie każdy. Coral i Tara byli trochę poszkodowani. Oni dostali tego czasu za mało.

Podobała mi się scena marszu, w której zmarnowane Ricki człapią przypominając zombiaki. Jeszcze większe wrażenie robi to, w kontekście przemowy Ricka w stodole. Kultowy tekst "we are the walking dead"oczywiście na plus. Ale nie miał on takiej mocy jak w komiksie. Uważam, że w nieodpowiednim miejscu go użyto. Gdyby wkurzony Rick wygarniał mieszkańcom Aleksandrii i wtedy rzucił tym tekstem, wyszłoby o wiele lepiej. No i końcowy efekt zepsuł Daryl. Wyglądało to tak, jakby Dixon pomyślał sobie, że teraz będą chodzić i gryźć ludzi skoro Rick powiedział, że są jak żywe trupy. Jednak mimo tego nie wyszło źle.

Epizod zaprezentował też coś nowego. Pokazał grupę nie tylko na skraju wytrzymałości psychicznej, ale też fizycznej. Jak dotąd Rickom powodziło się całkiem dobrze. Więc tym ciekawsze było to, że głód zajrzał im w oczy.

Co do elementu przewodniego odcinka, czyli rozwoju postaci. Cały epizod kręcił się głównie wokół Maggie i Saszki. One straciły najwięcej i one były w największym dołku. Fajnie został ukazany kontrast pomiędzy dwiema paniami. Różnie przechodziły one przez to załamanie. Saszka najchętniej pozabijałaby wszystko i wszystkich. Maggie wręcz przeciwnie. Tłumiła w sobie emocje. Obie mimo odmiennych postaw wyszły w tym odcinku na prostą.

Gabriel po raz kolejny potwierdza, że jest najbardziej intrygującą postacią w składzie. Było go niewiele, ale swój czas wykorzystał w stu procentach. Koloratka jako brzemię, które ksiądz musi dźwigać to bardzo ciekawy motyw. Ciąży mu ona i przypomina o dawnych grzechach. Więc Stokes pali ją aby uciec od demonów z przeszłości.

Wcześniej napisałem, że epizod uniknął dłużyzn i zapychaczy. Jednak to stwierdzenie niestety nie tyczy się Daryla. Maggie i Saszce poświęcono sporo czasu. Nie można jednak nazwać tego czasu straconym skoro panie dokonały rozliczenia z własną przeszłością i wyszły na prostą. Dixonowi też poświęcono niemało czasu, ale nie został on wykorzystany zbyt produktywnie. Wszystkie sceny z udziałem Daryla podkreślały, że jest mu smutno. Ale to już wszyscy wiedzą. Nie trzeba tym Darylowym smutkiem chłostać widzów po gębach, żeby to pokazać. Wcześniej można było żartować, że Daryl utożsamia się z subkulturą emo. Teraz stało się to faktem. Szkoda, że żyletek nie miał na podorędziu. Pet musiał wystarczyć. Jedyny plus tego wątku to rzucenie trochę światła na relację Daryla z Karolką. Po tym epizodzie Caryl powinien zginąć śmiercią naturalną. Teraz już ostatecznie, jak na dłoni widać, że Karolka Dixonowi matkuje, a ten nie ma nic przeciwko. Żadnych podtekstów romantyczno-erotycznych nie ma.

Szeryf został pokazany od trochę innej strony. Przez większość sezonu piątego Rick biegał i zabijał wszystkich z rządzą mordu w oczach. Dobrze, że w dwóch ostatnich epizodach, wyciszył się i uspokoił. Swoją przemową podniósł grupę na duchu. Teraz wygląda jak lider z prawdziwego zdarzenia.

Michonne przeszła ciekawą drogę. Teraz jest jednym z największych optymistów w grupie, a nie tak dawno sama była w rozsypce. Pokazuje to, że nawet z najgłębszego doła można się wygrzebać.

Reszta stanowiła mniej lub bardziej widoczne tło. Jak już wyżej pisałem, ubolewam, że do tej grupy zalicza się Coral i Tara. Noah nadal przybity. Nie dosyć, że dowiedział się o śmierci rodziny to jeszcze nęka go zgon Tajrisa. Abraham się trochę ogarnął. Do tego stopnia, że los Judżina nie jest mu obojętny. Sam Porter też doszedł do siebie. Rosita jak to Rosita. Nic ciekawego. Chociaż w tej mokrej bluzce jej do twarzy.

Propsy za Aarona. Fajnie, że pojawił się po komiksowemu. Ubiór również ma komiksowy. Szkoda tylko, że fryzurę ma inną.

Podsumowując, dobry epizod. Podobał mi się bardziej od poprzedniego. "What Happened and What's Going On" dostało ode mnie naciąganą ósemkę. Więc "Them" wystawiam ósemkę solidną. Aleksandrio, przybywaj.

This world is my father, and i've got it's looks.

Gonzales

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 770
  • -Otrzymane: 436
  • Moderator forum i "hejter" TWD
  • Wiadomości: 1234
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Rick Grimes
  • Skąd: Łódź
  • Spoilery: Tak
Odp: S05E10 Them - wrażenia
« Odpowiedź #14 dnia: 16 Luty, 2015, 18:27:18 »
Odcinek skupiający się na rozwoju postaci a szczególnie Maggie, Sashie oraz Darylu( :swelol: :swelol: :swelol:). Zmęczenie oraz głód i pragnienie były przedstawione w realistyczny sposób. Chyba jeszcze takiego przedstawienia grupy nie było, nawet w luce między sezon 2 i sezonem 3. Rick wygłosił swoje sławne "We are the walking dead" swoim świetnym, ochrypłym głosem, co podniosło moją finalną ocenę. Burz i tornado spoko, logiczne scena, nie to co zaprezentowali z Vanem -,-.

A teraz osobny akapit co do postaci Daryl'a. Chłopak się wypalił jak papieros na jego ręce. Nie ma on sobą już nic do zaprezentowania, jako jedyny nie potrafi pokazać swoich emocji(zarówno aktor jak i postać). U każdej innej postaci można zaobserwować różne uczucia, a w szczególności u Maggie, która była małą gwiazdeczką tego odcinka, razem z Sashą. Idealnym przypieczętowaniem jego losu byłby zgon pod koniec sezonu 5, ale myślę, że Gorszy Dixon będzie się tak wlókł do końca TWD. Nie ma on podstaw, aby żyć w tym świecie, silniejsi, mądrzejsi i lepsi od niego dawno nie żyją, a Darylem Money AMC żyje bo przynosi kasę. Robb w Grze o Tron
Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.
Odcinkowi wystawiam 8/10.
« Ostatnia zmiana: 16 Luty, 2015, 18:38:51 wysłana przez Tortuga »