Ankieta

Jak oceniasz 7x11?

1
1 (0.7%)
2
2 (1.3%)
3
3 (2%)
4
4 (2.6%)
5
13 (8.5%)
6
17 (11.1%)
7
37 (24.2%)
8
38 (24.8%)
9
24 (15.7%)
10
14 (9.2%)

Głosów w sumie: 152

Autor Wątek: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"  (Przeczytany 13310 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Voltix

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 110
  • -Otrzymane: 185
  • "To defeat an enemy you must know them."
  • Wiadomości: 722
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Beth, Negan
  • Skąd: Częstochowa
  • Spoilery: Nie
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #30 dnia: 28 Luty, 2017, 19:55:15 »
Epizod dużo lepszy od poprzedniego.
- Eugene bardzo mi się podobał w tym odcinku, jego motywacja zrozumiała. Fajnie wyglądał jego pierwszy dialog z Neganem. Scena, w której mówi, że wie, że jest tchórzem i scena z kolejką pokazuje, że już zdążył się zmienić i zadomowić w Sanktuarium.
-Dwight ma jak widać coraz więcej wątpliwości po liście od Sherry. Trochę słabo wyszło z dr Carsonem, bo przecież jak Negan znajdzie Sherry (co jest dosyć możliwe) to będzie źle dla niego.
-Scena z wrzuceniem doktora do pieca- Maj-ster-sztyk. Musiałem ją obejrzeć jeszcze raz, tak byłem w szoku.
- Rozmowa Dwighta i Eugena na koniec ciekawa, czekałem na ich interakcję od początku odcinka. Jak widać Dwight ma chyba sklerozę jak nie pamięta sami wiecie czego... :P
-Easy Street wróciło. :D :swelol:
Przyjemny do oglądania filler pokazujący nam codzienne życie Zbawców. Oceniam 8,7/10. Mam nadzieję, że następny zapychacz wywoła we mnie podobne uczucia.

Absolut1236

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 0
  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #31 dnia: 28 Luty, 2017, 20:48:05 »
Po tym odcinku wydaje mi się że Eugene jest powiązany z wirusem ,a dokładnie jego stworzeniem. Zwłaszcza po tym jak Negan go pytał kim jest...

Anwilfan

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 1
  • Wiadomości: 8
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałem
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #32 dnia: 28 Luty, 2017, 20:58:54 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Po tym odcinku wydaje mi się że Eugene jest powiązany z wirusem ,a dokładnie jego stworzeniem. Zwłaszcza po tym jak Negan go pytał kim jest...

Bzdura. Ktoś tu uważnie nie oglądał poprzednich odcinków. Eugene gdy wyjawił Abrahamowi i reszcie, że w Waszyngtonie nie ma dla nich żadnego ratunku a on nie jest żadnym naukowcem wyjaśnił im że przed apokalipsą był tylko nauczycielem fizyki w szkole, a dodatkową wiedzę jaką posiada nauczył się czytając bodajże książki/internet. Teraz Eugene postępuje podobnie, by przeżyć wkręca Negana, że jest bóg wie jakim doktorem, pracującym nad wieloma rzeczami.

chainsaw

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 13
  • -Otrzymane: 47
  • Wiadomości: 167
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #33 dnia: 28 Luty, 2017, 20:59:32 »
Voltix, Ty na ósemkę oceniasz fillery? Albo nie ogarniasz skali 1-10, albo definicji fillera.

wariograf

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 3
  • -Otrzymane: 7
  • Wiadomości: 21
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałem
  • Spoilery: Czasem
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #34 dnia: 28 Luty, 2017, 21:42:33 »
Ciekawe jak Dwight patrzy na Eugena mając na uwadze tą zniewagę?

Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się

Jestem ciekaw jak to wpłynie na ich relacje :)

Anwilfan

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 1
  • Wiadomości: 8
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałem
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #35 dnia: 28 Luty, 2017, 21:51:15 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Bzdura. Ktoś tu uważnie nie oglądał poprzednich odcinków. Eugene gdy wyjawił Abrahamowi i reszcie, że w Waszyngtonie nie ma dla nich żadnego ratunku a on nie jest żadnym naukowcem wyjaśnił im że przed apokalipsą był tylko nauczycielem fizyki w szkole, a dodatkową wiedzę jaką posiada nauczył się czytając bodajże książki/internet. Teraz Eugene postępuje podobnie, by przeżyć wkręca Negana, że jest bóg wie jakim doktorem, pracującym nad wieloma rzeczami.

Dokładna scena z sezonu piątego odcinek piąty
So5e05 kłótnia Glena, Abrahama, Maggie
Eugene:
nie jestem naukowcem skłamałem. Nie znam lekarstwa
Rosita:
Jesteś naukowcem, widziałam co potrafisz
Eugene:
Znam różne sztuczki, jestem mądrzejszy od większości ludzi i potrafię kłamać. Musiałem się dostać do Waszyngtonu.
Maggie:
Po co ?
Eugene:
Bo tam miałbym największe szanse przeżyć. Myślałem, że muszę przekonać ludzi żeby mnie tam zabrali, im też wyszłoby na dobre biorąc pod uwagę sytuację panującą w Houston

Skłamałem też w sprawie Ellisa, czytałem jego książkę

Cichy

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 25
  • Wiadomości: 521
    • Zobacz profil
  • Spoilery: Czasem
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #36 dnia: 01 Marzec, 2017, 11:31:24 »
Ogólnie odcinek spoko ale najbardziej mnie ciekawi co to za układ między Eugenem a Dwightem, jakieś pomysły ?

Tyson22

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 2
  • -Otrzymane: 3
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #37 dnia: 01 Marzec, 2017, 11:43:45 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
Ogólnie odcinek spoko ale najbardziej mnie ciekawi co to za układ między Eugenem a Dwightem, jakieś pomysły ?

Wydaję mi się że mogą coś knuć przeciwko Neganowi mają jakiś plan ale nie wiem czy dobrze kombinuje

chainsaw

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 13
  • -Otrzymane: 47
  • Wiadomości: 167
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #38 dnia: 01 Marzec, 2017, 13:06:14 »
O czym Wy w ogóle piszecie, jaki układ? Dwight nawet nie rozmawiał z Eugenem do ostatniej sceny w odcinku, bo miał ważniejsze sprawy na głowie.

LadyDeMade

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 30
  • -Otrzymane: 15
  • Age: 30
  • Wiadomości: 129
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
  • Postać: Rick, Maggie
  • Skąd: Arkham
  • Spoilery: Tak
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #39 dnia: 01 Marzec, 2017, 15:40:38 »
Nie masz uprawnień do wyswietlania linków na tym forum. Załóż konto lub Zaloguj się
O czym Wy w ogóle piszecie, jaki układ? Dwight nawet nie rozmawiał z Eugenem do ostatniej sceny w odcinku, bo miał ważniejsze sprawy na głowie.

Eugene to najpierw musi przeprosić za ugryzienie w wiadomym miejscu :D

chainsaw

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 13
  • -Otrzymane: 47
  • Wiadomości: 167
    • Zobacz profil
  • Komiks: Tylko część
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #40 dnia: 01 Marzec, 2017, 16:06:33 »
W pewnym sensie przeprosił na koniec  ;D

2Bad

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 15
  • -Otrzymane: 16
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałem
  • Spoilery: Nie
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #41 dnia: 02 Marzec, 2017, 09:10:45 »
Znowu całą fabułę dałoby się streścić w kilku zdaniach. Coraz bardziej robi się to serial o tym jak kraść cenne sekundy nic nie wnoszacymi ujęciami. A to kilka minut na rozterki i wspominki Dwighta, a to kilkadziesąt sekund na podziwianie grafiki przedpotopowej konsoli( czemu jakiś zabytek z lat 80tych, do znalezienia tylko u kolekcjonerów, skoro po domach musiały zalegać setki ps2/ps3 czy innych konsol z lat 90+?) , i mamy za soba kolejny odcinek który nic nie wniósł.
Wqrza mnie to , bo jest to bodaj jedyny serial który oglądam od lat w czasie "rzeczywistym", i coraz częściej sobie zadaje pytanie po co? Na dniach nadrabiałem zaległości z innych seriali, i jestem po finałach 1 sezonu Deadwood i 2 sezonu Orange is a new black.  I co da sie ? Da się, w obu produkcjach dzieje się bardzo wiele, zapychaczy nie ma albo nie rzucają sie w oczy i  nie denerwują, a czarne charaktery są badassami z prawdziwego zdarzenia chociaż nikogo nie wrzucają do pieca (tutaj swoją drogą słabo wygląda nasz Negan, bo żeby wrzucic doktorka do pieca na jeden raz raczej potrzebny byłby wielki drab jak w komixie)  ani nie masakrują lucilką. Vee roztacza wokól siebie atmosfere zagrozenia, o której Negan moglby pomarzyć.
Ech co zrobić takie czasy. WD zamienia sie w przewidywalną do bólu operę mydlaną, a Ja czytam że nie będzie trzeciego sezonu genialnej Utopii, której byłem ciekaw jak mało czego, i która miała konkretny potencjał  :-[

Doktor_Foks

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 0
  • -Otrzymane: 2
  • Wiadomości: 13
  • Płeć: Mężczyzna
    • Jabber/AQQ
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Negan, Victor Strand
  • Skąd: Toruń
  • Spoilery: Tak
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #42 dnia: 04 Marzec, 2017, 15:16:07 »
   Hands down, jeden z lepszych odcinków w bieżącym sezonie. Choć miałkie retrospekcje o bolesnej miłości, ucieczce Daryla i niespełnionych marzeniach o byciu razem są jak sok z cytryny na otwartą ranę, tak opening połechtał mnie mile po wzgórku socjalnej sprawiedliwości, gdy Dwightowi złożono bolesną wizytę.  :negan:

   Zasadniczo, fabularnie dzielę odcinek na dwa obozy akcji: Dwight i Eugene, oboje jak na ringu po przeciwnych stronach, pośrodku zaś - Negan, jako punkt (0,0) do którego odnoszą się cały czas. W ciągu niepełnej godziny poznaliśmy proces metamorfozy przez który przechodzą obaj bohaterowie.
   Dwight upada z rowerka i jego reputacja "prawej ręki" Negana wisi na włosku, aby utrzymać się na poziomie i nie stoczyć się do rangi "byle numerka" zaczyna niebezpieczną grę, w której kłamstwo goni kłamstwo, a finał sprawy spalił :negan: moje wątłe nadzieje, że obejdzie się bez body countera.
   Eugene z kolei robi to, co potrafi najlepiej... i też kłamie, ale w niezrównanie mistrzowski sposób i prędko zazębia się z warunkami panującymi w obozie. Pytanie, czy jest to tylko przejściowy efekt umotywowany walką o przetrwanie, i czekaniem aż Pan Policjant rozpieprzy wszystko dookoła, pędząc na ratunek, czy powoli wkraczamy na niepewny grunt syndromu sztokholmskiego...  :swelol:

Tak też, dwa obozy spotykają się na samym końcu odcinka, Para Kłamców, których prawdopodobnie połączy wspólny cel. Wolę, gdy chłopaki działają razem, a nie gryzą po jądrach.  :swelol:

geekman

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 43
  • -Otrzymane: 555
  • "A man chooses, a slave obeys."
  • Wiadomości: 1223
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Czytałem
  • Postać: Gubernator
  • Skąd: Waynesboro
  • Spoilery: Tak
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #43 dnia: 05 Marzec, 2017, 02:53:53 »
Dość długo zwlekałem z obejrzeniem tego odcinka. Jego temat mnie jakoś nie przekonywał. Jednak wreszcie się zmobilizowałem i obejrzałem. No i nawet nie było tak źle.
Mam duży problem z tym półsezonem. Uwidacznia on to, że prowadzenie fabuły i postaci nie ma na celu opowiedzenia jakiejś ciekawej historii. Widać, że priorytetem jest doczołganie się do końca sezonu bez zaczynania wojny. Co prawda niektóre wątki wychodzą całkiem sprawnie, ale to się dzieje trochę przy okazji. Ten odcinek niestety mojego zdania nie zmienił, a wręcz przeciwnie. Jeszcze mnie w nim utwierdził. Wątek Judżina był fajny, ale poświęcanie całego odcinka na Sanktuarium niezbyt się broni.

Z tym Judżinem to jest ciekawa sprawa. Po zapoznaniu się ze spoilerami, byłem bardzo niezadowolony z takiego obrotu spraw. Głównie za sprawą komiksowego Judżina. Bardzo mi się podobało co Kirkman z Porterem w komiksie zrobił, więc chciałem w serialu zobaczyć coś podobnego. Na dodatek ta akcja z uratowaniem Tary i kreowanie relacji z Abrahamem dawały delikatnie do zrozumienia, że serialowy Judżin taką właśnie drogą podąży. Dlatego byłem taki niezadowolony. Jednak stwierdziłem, że nie ma co się negatywnie nastawiać i spróbowałem zapomnieć o komiksie i serialowego Judżina traktować jako zupełnie autonomiczną postać. No i to podejście pomogło w docenieniu tego wątku. Co prawda nadal w głębi serca trochę żałuję, że Judżin poszedł taką drogą. Ale z drugiej strony Josh McDermitt jest aktorem komediowym i granie komiksowego badassa raczej zbyt dobrze by mu nie wychodziło. Wcześniej obawiałem się, że Porter zostanie fanem Negana od tak sobie, aby jakoś zapchać odcinek. Jednak ku mojemu zdziwieniu było to bardzo dobrze umotywowane. Bardzo dobrze Judżina rozumiem i co ciekawe, nadal go lubię, a moja sympatia do niego wcale nie zmalała. Fajnie wyszło to, że Porter już nie stara się zwalczyć w sobie tchórzostwa, tylko po prostu poradzić sobie w nowej sytuacji. Negan bardzo skutecznie do Judżina trafił, gwarantując mu bezpieczeństwo i jako takie uznanie. Coś czego nie umiał mu zapewnić Rick. No bo właściwie z całego grona żyjących jeszcze Ricków, tylko Tara darzyła go szczerą przyjaźnią. Reszta traktowała go jako lekko upośledzonego. Jest to spowodowane kultem siły preferowanym przez samego Grimesa jak i jego lekko prymitywnym sposobem myślenia. Każdy kto nie umie się bić, jest ciężarem. Porter nie dostał takiej samej szansy na poczucie się potrzebnym, jaką dostał Gabriel. Oczywiście Judżin wie, że z nikim się wśród Zbawców nie będzie przyjaźnił, ale odrobina szacunku i zapewnienie drobnych wygód to i tak więcej niż by dostał od Ricka. Bardzo mi się też podobało wciskanie Neganowi i jego żonom tego samego kitu, jaki wcisnął Abrahamowi. Bardzo fajne nawiązanie do przeszłości. Skoro już wspomniałem o Abrahamie, to jest jedna drobna rysa na tym elegancko poprowadzonym wątku. Mianowicie, Porter powinien mieć do Zbawców pretensje o śmierć Rudego. Zwłaszcza po tym, jak w szóstym sezonie poświęcono całkiem sporo czasu na rozbudowanie ich relacji. Panowie nawet na koniec pojednali się, więc tym bardziej powinno to teraz powrócić. Może to trochę naciągane, ale ja to sobie tłumaczę tak, że Porter jest po prostu zbyt przestraszony, żeby to jakoś okazać. Dodatkowo mógł sobie na zimno wykalkulować, że wyraźne chowanie urazy nic dobrego mu nie przyniesie. Niemniej jednak Porter mógłby się do śmierci Abe'a odnieść przynajmniej w minimalnym stopniu. Może w przyszłych odcinkach. Ta drobna uwaga nie zmienia faktu, że wątek Judżina przechodzącego na stronę Zbawców został przedstawiony w bardzo interesujący sposób, a co najważniejsze, ze zrozumieniem tej postaci i w obrębie jej charakteru niczego nie naciągając. Propsuję mocno.

Pod którymś z odcinków pisałem, że jedynym plusem z tego rozciągania fabuły jest bardziej szczegółowe pokazanie Królestwa. Teraz doszedł już drugi plus jakim jest zrobienie tego samego z Sanktuarium. Fajnie, że pokazano życie w tej społeczności od podszewki. W sumie sytuacja wygląda teraz odwrotnie niż w komiksie. Tam oprócz Aleksandrii, najwięcej czasu poświęcono na przedstawienie Hilltop. Królestwo i Sanktuarium były zaś trochę poszkodowane. W serialu jest odwrotnie. Na miejscówki Ezekiela i Negana rzucono więcej światła, a Hilltop jest konsekwentnie olewane.

Drugi filar tego odcinka, czyli wątek Dwighta już tak dobry nie był. Głównie dlatego, że z mojej perspektywy plan Dwighta jest mocno bez sensu, a Carson umarł niepotrzebnie. Gdyby Sherry została złapana to i tak miałaby przekichane. Serialowy Negan jest na tyle nieobliczalny, że mógł ją zabić już za samą ucieczkę. Więc oczyszczenie jej z zarzutów o uwolnienie Daryla nie wiele daje. Nawet jeśli Carson domyślił się, że to Sherry uwolniła Dixona i podzieliłby się tą wiedzą z Neganem, to nic by to nie zmieniło. Dwight nic na tym wrobieniu nie zyskał, a niewinny człowiek stracił życie. Jeśli już chcieli uwikłać Dwighta w jakiś dylemat moralny, to wystarczyłaby rozkmina typu "powiedzieć, że jej nie znalazłem, czy skłamać, że nie żyje". No bo jeśli Zbawcy by Sherry znaleźli to Dwight byłby trupem, więc to dość ważna dla niego decyzja. Co do samego Dwighta i tego całego backstory i przemiany opisanej w liście. Było to trochę pretensjonalne, ale trzymało się w dopuszczalnych dla tego serialu normach. Nawet się to kupy trzymało. W sumie nie wiadomo jaki będzie następny krok Dwighta, co całkiem dobrze rokuje na przyszłość.

Tak przy okazji, scena śmierci Carsona to chyba pierwsza ofiara tego zapowiadanego ograniczania brutalności. Cała sekwencja była dość pokracznie zmontowana, więc dość mocno się to rzucało w oczy.

Podsumowując, kolejny znośny odcinek. Zaskakująco dobry wątek Judżina i akceptowalny wątek Dwighta. Żadnych większych zonków nie uświadczyłem. Oczywiście poza świadomością, że to kolejny przeklęty zapychacz. Siódemkę wystawiam i czekam na Richonne.
« Ostatnia zmiana: 05 Marzec, 2017, 03:01:14 wysłana przez geekman »

This world is my father, and i've got it's looks.

2Bad

  • Offline
  • *
  • Podziękowania
  • -Wystawione: 15
  • -Otrzymane: 16
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Komiks: Nie czytałem
  • Spoilery: Nie
Odp: The Walking Dead S07E11 - "Hostiles and Calamities"
« Odpowiedź #44 dnia: 05 Marzec, 2017, 12:33:23 »
Doktor Foks  - Dwight prawą ręką Negana to raczej nie był i nie jest. Jest bardziej przedstawiony jako taki jego chłopczyk do mentalnego bicia. Owszem czasami musi coś zrobic by się wykazać, być moze stoi w hierarchii  dosyć wysoko , ale nie zmienia faktu że na kazdym kroku Negan go jebie jak burą suke.
Już szybciej bym widział w tej roli Trevoora.